Back to Stories

Spirit Horse: Pomagamy Dzieciom niepełnosprawnym wznieść się Na wyżyny

Kiedyś dyrektor w firmie telekomunikacyjnej, stworzył globalną sieć ośrodków hipoterapii, które oferują niepełnosprawnym dzieciom – bezpłatnie.

Obejrzyj film o Charlesie Fletcherze:

Dwie burzliwe dekady w branży telekomunikacyjnej odbiły się negatywnie na dochodach i duchu Charlesa Fletchera. Kiedy w latach 90. przeszedł na emeryturę w wieku 58 lat, odnalazł spokój ducha, pracując jako wolontariusz w ośrodku terapii konnej dla dzieci z niepełnosprawnościami w Dallas. Szczególna więź, którą zaobserwował między dziećmi a końmi, była zarówno regenerująca, jak i bliska, ponieważ miał styczność z końmi od piątego roku życia. Fletcher uważał jednak, że program nie spełnia oczekiwań. Mógł on zaoferować coś więcej niż tylko przyjemne przejażdżki na kucykach. Miał potencjał uzdrawiający.

A potem były dzieciaki, które nigdy nie miały szansy wsiąść na siodło. Fletcher widział wiele rodzin z problemami finansowymi, którym odmówiono. To uczucie również pamiętał z dzieciństwa, dorastając w biedzie w Tennessee, gdzie przez lata pracował na polach bawełny i w fabrykach, zanim zaoszczędził wystarczająco dużo, by kupić swojego pierwszego konia.

Po kilku latach wolontariatu, Fletcher pewnego dnia usłyszał, jak instruktor podnosi głos do siedmioletniej dziewczynki z autyzmem, żądając, by spojrzała mu w oczy. Nie chciała. Jak wiele dzieci z autyzmem, nie potrafiła. Po lekcji Fletcher poprowadził dziewczynkę na kucyku. Po chwili ciszy podniosła głowę, spojrzała mu prosto w oczy i uśmiechnęła się.

* 400 niepełnosprawnych dzieci korzysta z bezpłatnych cotygodniowych zajęć jazdy konnej prowadzonych przez 20 instruktorów.

* Od 2001 roku udzielono pomocy 5000 dzieciom na całym świecie

Ta chwila zainspirowała Fletchera do znalezienia nowych sposobów prowadzenia terapii. Dzieci zasługiwały na program oparty na nauce, a Fletcher czuł głęboką pasję, by im go zapewnić. „Wiedziałem, że chcę pomóc tym dzieciom w wielkim stopniu” – mówi Fletcher.

Spędził niezliczone godziny, przeszukując internet w poszukiwaniu innowacyjnych, przełomowych metod terapii z udziałem koni. Skontaktował się ze specjalistami, zgłębił wiedzę o rozwoju mózgu i zaczął budować sieć ekspertów.

Z problemami finansowymi, ale zdeterminowany, zainwestował swoje czeki z ubezpieczenia społecznego w założenie SpiritHorse. W 2001 roku, mimo że miał mało pieniędzy, Fletcher, wówczas 63-latek, otworzył bramy swojego rancza w Corinth w Teksasie, mając zaledwie trzech jeźdźców i dwa kucyki, Fudge'a i Snowflake'a.

Wieść o chorobie rozeszła się szybko, głównie za sprawą poleceń rodziców i lekarzy, a Fletcher rozpoczął karierę na nowo, która od tamtej pory odmieniła życie ponad 5000 osób na całym świecie.

Obecnie jego organizacja non-profit zatrudnia 20 instruktorów na etacie i zapewnia godzinne sesje terapeutyczne dla około 400 jeźdźców tygodniowo, tylko na jego ranczu w Teksasie. Pomaga dzieciom z niepełnosprawnościami, młodzieży zagrożonej wykluczeniem społecznym, kobietom będącym ofiarami przemocy i rannym weteranom.

Zgodnie z wizją Fletchera, program zapewnia to wszystko bezpłatnie. „Podjęliśmy się tego z dwoma bardzo ważnymi celami: opracowaniem zaawansowanych metod leczenia i udostępnieniem ich bezpłatnie” – mówi Fletcher.

Fletcher, jeden z pięciorga dzieci wychowywanych przez zmagającą się z trudnościami wdowę, z pierwszej ręki wiedział, co to znaczy dążyć do stabilizacji finansowej. Zaczął w wieku 18 lat, pracując dla AT&T, zarabiając 42 dolary tygodniowo, a następnie piął się po szczeblach kariery w korporacji.

Jego wolontariat rozpoczął się po czterdziestce, kiedy pewnego dnia w kościele pastor poprosił o wolontariuszy, którzy mieliby usiąść z dziećmi z niepełnosprawnościami w ich zgromadzeniu. Fletcher wystąpił. Na początku nie był pewien, jak się z nimi komunikować. „Modliłem się, żeby Bóg pomógł mi poczuć się swobodnie w ich towarzystwie. Chyba trochę przesadził” – mówi Fletcher ze śmiechem.

Jego pragnienie, by mieć wpływ na życie dzieci z niepełnosprawnościami, sprawia, że ​​SpiritHorse jest otwarte od 8:00 do 20:00, siedem dni w tygodniu, a do ośrodka, położonego na wzgórzu 48 kilometrów na północ od Dallas, przyjeżdża nieprzerwany strumień samochodów. Każdemu klientowi przydzielany jest jeden z 32 koni lub kucyków, z których wiele ma przyjazne dzieciom imiona: Tygrysek, Kłapouchy, Piotruś Pan, Jaskier. Jeźdźcy cierpią na różne schorzenia, w tym autyzm, zespół Downa, mózgowe porażenie dziecięce, stwardnienie rozsiane i rozszczep kręgosłupa. Ich wiek waha się od 9 miesięcy do 82 lat.

Innowacją Fletchera jest specyficzna terapia oferowana podczas lekcji. Dzieci pracują nad takimi umiejętnościami, jak mowa, równowaga, siła mięśni głębokich i nóg oraz interakcje społeczne. Dla około 65% klientów jest to jedyna terapia, z jakiej korzystają.

W przypadku dzieci, które nie potrafią mówić, instruktorzy mogą posadzić je na siodle z dwoma cyfrowymi rejestratorami, jednym po lewej stronie, a drugim po prawej. Po naciśnięciu przycisku jeden rejestrator wydaje dźwięk „Start!”, a drugi „Kłus!”. Dzieci uczą się naciskać przyciski, podekscytowane, że koń się rusza. Wkrótce wiele dzieci próbuje samodzielnie wypowiedzieć te słowa. Odkąd powstała szkoła SpiritHorse, 118 dzieci wypowiedziało swoje pierwsze słowa na koniu. Za każdym razem było to „Start!”.

Sześćdziesięcioro troje dzieci postawiło również pierwsze kroki, a sześćdziesiąt po raz pierwszy w życiu samodzielnie usiadło. Dwa niezależne badania przeprowadzone w SpiritHorse przez University of Texas Southwestern Medical Center i Vrije Universiteit Amsterdam udokumentowały znaczące zmniejszenie objawów autyzmu. Dwanaścioro dzieci, u których pierwotnie zdiagnozowano autyzm, uzyskało status „nieautystycznych”. Wyniki te przyciągnęły uwagę University of North Texas i Autism Treatment Center, które badają wpływ opieki zdrowotnej wspomaganej końmi w wyniku badań Fletcher.

Wpływ SpiritHorse wykracza daleko poza ranczo. Fletcher i jego zespół wyszkolili i wydali licencje 91 innym ośrodkom w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Południowej, Afryce i Europie, co czyni SpiritHorse jednym z największych i jedynych na świecie ośrodków hipoterapii opartej na badaniach naukowych dla osób z niepełnosprawnościami. Ośrodki te muszą działać jako jednostki samowystarczalne – pozyskiwać własne fundusze i zatrudniać własnych trenerów – ale Fletcher oferuje bezpłatne wsparcie na każdym etapie.

Pewnego poranka na ranczu ośmioletni Joshua Leonard wyskoczył z minivana i pobiegł w stronę stodoły, nie mogąc się doczekać, aby zobaczyć swojego ulubionego konia, łagodnego wałacha o imieniu Kubuś Puchatek.

Za Joshem, który cierpi na formę autyzmu zwaną zespołem Aspergera, podążała jego matka, Allison. Wierzy, że program pomaga Joshuy rozwinąć napięcie mięśniowe i poprawić umiejętności społeczne. „To naprawdę miłe miejsce” – powiedział Leonard. „Tutaj Josh jest akceptowany takim, jaki jest. Nie ma zestawu oczekiwań, którym musi sprostać, na które nie jest gotowy”.

Kiedy Joshua czesał szczotką grzywę Kubusia Puchatka, zwrócił się do swojego instruktora i z podekscytowaniem zapytał: „Czy możemy dzisiaj pobiegać?”

„Zobaczymy” – powiedziała Crystal Wayne ze śmiechem. 43-letnia instruktorka, weteranka wojskowa, zaczynała w SpiritHorse jako wolontariuszka. Po misji w Iraku cierpiała na zespół stresu pourazowego. Czasami słyszała niewidzialny ogień artyleryjski i chowała się za osłoną. Gdy jej próby terapii zawiodły, Wayne postanowiła, że ​​pomoc innym może pomóc jej. Udała się więc do SpiritHorse.

Spędzała godziny na nasłonecznionym pastwisku, czesząc grzywę swojego ulubionego konia, Rossiniego. Ich oddechy układały się w tym samym rytmie, napełniając ją poczuciem spokoju.

Po kilku miesiącach Fletcher, pod wrażeniem relacji Wayne'a z końmi, zapytała, czy chciałaby dołączyć do zespołu i uruchomić program pomocy weteranom. „Mówię ludziom: «Jeśli chcesz po prostu jeździć na kucyku, musisz znaleźć sobie inne miejsce» – mówi Wayne. „Jesteśmy tu po to, by pomagać ludziom w powrocie do zdrowia”.

Społeczność to zauważyła. Wiele koni zostało przekazanych lub sprzedanych ranczu z dużym rabatem. Krzewy róż, którymi porośnięta jest posiadłość, zostały podarowane i posadzone przez harcerzy z Orląt. Cztery zamknięte skrzynki przyjmują anonimowe darowizny, które rocznie przynoszą około 30 000 dolarów.

Fletcher, który ma obecnie 76 lat, przekazał swoją ziemię w zarząd powierniczy organizacji non-profit, a jego murowany dom z rancza, w którym mieszkał przez 39 lat, jest teraz siedzibą SpiritHorse. Wierzy, że każdy krok na swojej drodze prowadził go ku temu powołaniu na bis. „Nieważne, ile masz lat” – mówi Fletcher – „nigdy nie jest za późno, by znaleźć swoje powołanie”.

W uznaniu jego niezwykłej pracy na bis, Charles Fletcher został uhonorowany w 2014 r. nagrodą Purpose Prize.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Ferlonda Feb 20, 2015

This is so beautiful. I ride horses myself and have always benefited hugely from their companionship and ability to do exactly what I need in the moment. I am so glad and grateful that others who need this healing are getting it, too!