Buddhas on Death Row powstało ze współpracy dwóch przyjaciół korespondencyjnych, mieszkających w Stanach Zjednoczonych i Finlandii. Ich imiona: Moyo i Maria
Poniżej znajduje się transkrypcja listu, który Moyo napisał do Marii z Death Row. Używając stron porzuconego atlasu jako papieru listowego, odpowiada na jej pytania dotyczące jego relacji ze sztuką, dzieli się swoją perspektywą na temat odosobnienia i przekazuje z godnością i elokwencją transformację, do której zdolny jest ludzki duch nawet pośród ciemności...
Zawsze fascynowała mnie sztuka i to, jak inni potrafią tworzyć obrazy, ale moje pojęcie sztuki przed i po odbyciu kary więzienia ograniczało się do tworzenia obrazów dla samego tworzenia obrazów, które byłyby atrakcyjne. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że sztuka może być używana jako pomost między dwoma punktami na mapie życia lub dwoma osobami.
Kiedy trafiłem do więzienia, byłem dość niewyraźny i złożyłem sobie przysięgę, że nigdy więcej nie pozwolę, aby ktoś inny opowiedział moją historię. Od tej pory to ja będę ją opowiadał.
Zacząłem czytać to, co wpadło mi w ręce – w tym stary słownik z okładką i wieloma wyrwanymi stronami, który ktoś mi dał. Zacząłem wypróbowywać nowe słowa, które poznałem w rozmowach z facetami tutaj, ku ich irytacji, bo nie mogli zrozumieć, dlaczego miałbym używać tego, co oni nazywają rozmową Five Dollar Word for Two Cents.
Ale wiedziałem, że chcę opanować sztukę komunikacji.
Kilka lat później zacząłem pisać poezję i artykuły, ale zacząłem zauważać, że myślę obrazami, których nie da się przekazać słowami. Jednak brakowało mi jakiejkolwiek miary języka wizualnego. Zacząłem drapać się, próbując znaleźć swój głos.
Wśród moich pierwszych inspiracji oraz osób, które mnie wspierały, znalazła się moja dobra przyjaciółka Ingrid oraz książki o Franzu Marcu, Kandinskym, Basquiacie, a także książki o historii sztuki, które mi wysyłała, a także działy artystyczne gazet, które potajemnie przekazywano od więźnia do więźnia, ponieważ przekazywanie sobie gazet jest tu nielegalne.
Przez długi czas spędzałem czas na radzeniu sobie z trudnymi emocjami w przestrzeni mojej sztuki. Większość z nich była wypełniona bólem, gniewem i smutkiem i w żaden sposób nie mogłem powiedzieć, że praca będzie balsamem lub inspiracją. Była po prostu moją najgorszą formą obrazu.
Później, po kilku latach i po przeczytaniu książki Alexa Greya „Misja sztuki”, zrozumiałem, że sztuka może być wykorzystywana do podnoszenia na duchu i uzdrawiania.
Lektura Greya sprawiła, że rozwinęłam swoje wyobrażenie o sztuce dalej, niż tylko o gumowym pokoju, w którym mogłam szaleć, w kierunku odnalezienia świętej przestrzeni we mnie, a następnie przeniesienia tej świętości, tej wyjątkowości życia, którą w sobie znalazłam, na świat.
Wtedy zacząłem tworzyć posągi Buddów.
Kiedy prokurator podczas rozprawy przedstawił mnie jako osobę niezdolną do życia, poważnie podkopało to moje i tak już nieistniejące poczucie własnej wartości i nie chciałem, aby ktokolwiek decydował o tym, jak inni mnie postrzegają.
Ostatecznie pokazało mi to, że pomimo poważnych błędów, jakie popełniłem w życiu i całej krzywdy, jaką wyrządziłem innym, w moim życiu wciąż jest coś wartościowego.
Próbuję wykorzystywać w swojej sztuce odrzucone lub zignorowane fragmenty, ponieważ wszyscy mamy coś wartościowego dla innych, musimy to tylko znaleźć – a ja musiałam stanąć przed celą śmierci, żeby odnaleźć swoją wartość jako człowiek i obywatel świata.
Dopuściłem się w życiu kilku poważnych czynów i nigdy nie będę w stanie ich cofnąć. Jednak najmniej, co mogę zrobić, to poprawić siebie.
Mam nadzieję, że ktoś inny również przejmie kontrolę nad swoją narracją i opowie sobie nową opowieść, wspanialszą historię o sobie. Dla dobra nas wszystkich.
.jpg)
Szkic ołówkiem kolorowym autorstwa Moyo zatytułowany „ Firma”
Moyo o odosobnieniu
Reggie powiedział mi kiedyś, że moglibyśmy używać tych cel podobnie jak cel medytacyjnych, z których korzystają mnisi w klasztorach.
Ale więzienie to nie klasztor. I chociaż mogę zrobić co w mojej mocy, aby wykorzystać okazje, które mam do prawdziwej praktyki w granicach tej celi, utrata kontaktu z tym, do czego ta cela jest przeznaczona, byłaby błędem.
Po pierwsze, przestałbym widzieć rzeczy takimi, jakimi są, a właśnie do tego moja praktyka zachęca mnie cały czas: do widzenia rzeczy właściwie.
Nie służyłoby to również mojemu zobowiązaniu do podnoszenia świadomości na temat nieludzkości i destrukcyjności celi izolacyjnej. Jestem zobowiązany do pomocy w kontynuowaniu tej rozmowy, dopóki nie zobaczymy jakiejś zmiany.
***
Zabawne, że rzecz, która ma cię zabić, jest rzeczą, której używasz, aby cię uzdrowić. Samotna cela jest najlepszym partnerem sparingowym dla więźnia, którego przetrzymuje. Jest najlepszym guru, najlepszym nauczycielem.
Dziwne, wiem, ale to prawda.
W tej celi nauczyłem się sztuki cierpliwości, sztuki milczenia i jej słodkich owoców. Nauczyłem się sztuki introspekcji i tego, co może zrobić, aby poprawić poczucie własnej wartości.
Nauczyłem się czekać na tę celę z cierpliwością, którą mi narzuciła. Już nie krzyczę w agonii w uścisku ciszy celi.
Wiem, że gdyby ktoś wyszedł stąd po czterech dekadach, ja powinienem sobie świetnie radzić w mojej dekadzie i pół. Dopiero się rozgrzewam.
Ale taka jest też ta komórka.
***
Nie spodziewam się, że kiedykolwiek wyjdę żywy z izolatki.
Mogę umrzeć w przyszłym roku, mogę umrzeć w tym roku. Nie odczuwam przytłaczającego niepokoju z tego powodu.
Najbardziej zależy mi na spędzaniu czasu w sposób godny. Martwi mnie to, że jestem marnotrawstwem dla innych. W filmie Matrix ludzie nadal służyli jakiemuś celowi. Byli paliwem! Tutaj mój cel jest żaden.
Postaw mnie przed kamerą i pozwól mi porozmawiać z dziećmi z grup ryzyka. Naucz mnie robić na drutach, żebym mogła zrobić koce dla bezdomnych. Pozwól mi oddać krew lub organy!
Jestem zdrowym mężczyzną. Kiedy zostanę stracony, nie będę mógł oddać żadnego ze swoich organów, ponieważ w tym momencie zostaną one zniszczone przez chemikalia [...].
Więc moje protesty są moimi oddanymi organami. Moje wypowiedzi są moimi oddanymi organami. Moja sztuka jest moimi oddanymi organami.
Szkic w technice mieszanej autorstwa Moyo zatytułowany „Uwolnienie”
W wieku 18 lat Moyo zabił dwie osoby. Został skazany na śmierć i przez ostatnie piętnaście lat przebywał w izolatce w celi śmierci. Tam, jak sam mówi, pracuje nad „wypolerowaniem swojej duszy, oczyszczeniem plam z serca i otwarciem okien swojego umysłu”. Zamknięty w celi mniejszej niż miejsce parkingowe, Moyo rozpoczął poszukiwania samego siebie. W celu zrozumienia i odzyskania własnej narracji stał się zapalonym czytelnikiem, zagłębiając się w książki o historii czarnoskórych, sztuce, systemie sprawiedliwości, psychologii, tekstach duchowych, fikcji i nie tylko. Zaczął tworzyć sztukę jako sposób na eksplorację własnych doświadczeń i emocji. Pozbawiony niemal każdej formy interakcji społecznej, zaczął komunikować się z ludźmi ze świata zewnętrznego za pomocą listów. Pewnego razu, z sąsiedniej klatki na dziedzińcu rekreacyjnym, współwięzień zapoznał Moyo z jogą i medytacją. W kolejnych latach Moyo poświęcił się regularnej praktyce.
Moyo (w języku suahili serce/duch) to nazwa pędzla przyjęta przez artystę.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
4 PAST RESPONSES
I imagine others have asked and I don't know if it would be possible to write to Moyo?
If an address is available please could you let me know at al_bal95@hotmail.com
As a youth worker myself, to hear that an 18 year old could be sentenced to death and solitary confinement rather than rehabilitation is tragic. Considering his since found understanding and desire to be of service to others. I would like to let him know that there are people who do see his repentance and see that he is a worthy human being.
My email Add :
al_bal95@hotmail.com
Thank you
The Eternal Spirit is Alive in Moyo and I believe in Miracles. Nothing is too good to Be True and nothing is too Good to Happen. Thank you Moyo for sharing your Art. I am grateful.
This was one of those posts that I intended to simply skim over, but ended up reading all the way through. I suspect none of us know what our impact on others, on the world, has truly been until we leave our bodies and return to our more expansive perspective. Yet it is clear to me that the compassionate Silence that this dear man Moyo holds in solitary, and is able to illustrate with words and images, reaches reaches deep into the aching heart of the world. Deep gratitude to Maria and Buddhas on Death Row for making Moyo's love visible.
Inspired that in this circumstance Moyo sought to find his peace and share such heart, soul and wisdom. So many others like him too. Lest we forget. Thank you for sharing part of his story. My heart is touched.