Back to Stories

Mów Swoje Prawdy I Szukaj Ich U Innych

Podobnie jak wielu z nas, miałam kilka karier w życiu i chociaż były one różne, moja pierwsza praca stworzyła podwaliny pod wszystkie z nich. Przez całe lata byłam położną przyjmującą porody w domu. Przyjmowanie porodów nauczyło mnie cennych i czasami zaskakujących rzeczy, na przykład jak uruchomić samochód o 13:00, gdy temperatura spada poniżej zera.

(Śmiech)

Albo jak przywrócić życie ojcu, który zemdlał na widok krwi.

(Śmiech)

Albo jak przeciąć pępowinę tak, żeby powstał piękny pępek.

Ale to nie są rzeczy, które utkwiły mi w pamięci lub którymi się kierowałam, kiedy przestałam być położną i zaczęłam inną pracę. To, co utkwiło mi w pamięci, to fundamentalne przekonanie, że każdy z nas przychodzi na ten świat z wyjątkową wartością. Kiedy spojrzałam w twarz noworodka, dostrzegłam błysk tej wartości, to poczucie bezkompromisowej indywidualności, tę wyjątkową iskrę. Używam słowa „dusza”, aby opisać tę iskrę, ponieważ jest to jedyne słowo w języku angielskim, które jest bliskie nazwania tego, co każde dziecko przyniosło do pokoju.

Każdy noworodek był tak wyjątkowy jak płatek śniegu, niezrównanym połączeniem biologii, przodków i tajemnicy. A potem to dziecko dorasta i aby dopasować się do rodziny, dostosować się do kultury, społeczności, płci, to maleństwo zaczyna zakrywać swoją duszę, warstwa po warstwie. Rodzimy się w ten sposób, ale —

(Śmiech)

Ale w miarę jak dorastamy, wiele rzeczy się nam przytrafia, przez co... chcemy ukryć nasze pełne duszy dziwactwa i autentyczność. Wszyscy to robiliśmy. Każdy w tym pokoju jest byłym dzieckiem —

(Śmiech)

z wyjątkowym prawem pierworodztwa. Ale jako dorośli spędzamy tak wiele czasu, czując się niekomfortowo w swojej skórze, jakbyśmy mieli zaburzenie deficytu autentyczności ADD. Ale nie te dzieci — jeszcze nie. Ich przesłanie do mnie brzmiało: odkryj swoją duszę i poszukaj tej iskry duszy w każdym innym. Ona wciąż tam jest.

A oto czego nauczyłam się od rodzących kobiet. Ich przesłaniem było, aby pozostać otwartą, nawet gdy jest boleśnie. Szyjka macicy kobiety zazwyczaj wygląda tak. To napięty mały mięsień u podstawy macicy. A podczas porodu musi rozciągać się od tego do tego. Auć! Jeśli walczysz z tym bólem, tylko tworzysz więcej bólu i blokujesz to, co chce się narodzić.

Nigdy nie zapomnę magii, która się zdarzała, gdy kobieta przestawała opierać się bólowi i się otwierała. To było tak, jakby siły wszechświata to zauważyły ​​i wysłały falę pomocy. Nigdy nie zapomniałam tej wiadomości, a teraz, gdy w moim życiu lub pracy przytrafiają mi się trudne lub bolesne rzeczy, oczywiście na początku się im opieram, ale potem przypominam sobie, czego nauczyłam się od matek: pozostań otwarta. Pozostań ciekawa. Zapytaj ból, co przyszedł mi dać. Coś nowego chce się narodzić.

I była jeszcze jedna wielka, pełna duszy lekcja, i tej nauczyłem się od Alberta Einsteina. Nie był przy żadnym z narodzin, ale —

(Śmiech)

To była lekcja o czasie. Pod koniec swojego życia Albert Einstein doszedł do wniosku, że nasze normalne, chomicze doświadczenie życia jest iluzją. Biegamy w kółko, coraz szybciej, próbując gdzieś dotrzeć. A przez cały czas pod powierzchnią czasu jest cały inny wymiar, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość łączą się i stają się głębokim czasem. I nie ma dokąd dotrzeć.

Albert Einstein nazwał ten stan, ten wymiar, „tylko byciem”. I powiedział, że kiedy tego doświadczył, poczuł święty podziw. Kiedy odbierałam poród, byłam zmuszana do zejścia z koła chomika. Czasami musiałam siedzieć przez dni, godziny i godziny, po prostu oddychając z rodzicami; po prostu będąc. I dostałam dużą dawkę świętego podziwu.

Oto trzy lekcje, które wyniosłam z położnictwa. Jedna: odkryj swoją duszę. Dwie: gdy sprawy stają się trudne lub bolesne, staraj się pozostać otwartą. I trzy: od czasu do czasu zejdź ze swojego koła chomika w głęboki czas.

Lekcje te służyły mi przez całe życie, ale tak naprawdę przydały mi się dopiero niedawno, kiedy podjęłam się najważniejszej jak dotąd pracy w moim życiu.

Dwa lata temu moja młodsza siostra wyszła z remisji rzadkiego nowotworu krwi i jedynym leczeniem, jakie jej pozostało, był przeszczep szpiku kostnego. I wbrew przeciwnościom losu znaleźliśmy dla niej dawcę, którym okazałem się ja. Pochodzę z rodziny składającej się z czterech dziewcząt, a gdy moje siostry dowiedziały się, że jestem idealnym genetycznym dawcą mojej siostry, ich reakcją było: „Naprawdę? Ty?”

(Śmiech)

„Idealne dopasowanie dla niej?” Co jest dość typowe dla rodzeństwa. W społeczeństwie rodzeństwa jest wiele rzeczy. Jest miłość, jest przyjaźń i jest ochrona. Ale jest też zazdrość, rywalizacja, odrzucenie i atak. W rodzeństwie to właśnie tam zaczynamy składać wiele z tych pierwszych warstw, które pokrywają naszą duszę.

Kiedy odkryłam, że jestem dawcą mojej siostry, włączyłam tryb badawczy. I odkryłam, że założenie przeszczepów jest dość proste. Niszczysz cały szpik kostny u pacjenta z rakiem za pomocą ogromnych dawek chemioterapii, a następnie zastępujesz ten szpik kilkoma milionami zdrowych komórek szpiku od dawcy. A potem robisz wszystko, co możesz, aby upewnić się, że te nowe komórki wszczepią się pacjentowi. Dowiedziałam się również, że przeszczepy szpiku kostnego są obarczone niebezpieczeństwem. Gdyby moja siostra przetrwała niemal śmiertelną chemioterapię, nadal musiałaby stawić czoła innym wyzwaniom. Moje komórki mogłyby zaatakować jej ciało. A jej ciało mogłoby odrzucić moje komórki. Nazywają to odrzuceniem lub atakiem i oba te zjawiska mogą ją zabić.

Odrzucenie. Atak. Te słowa brzmiały znajomo w kontekście rodzeństwa. Moja siostra i ja mieliśmy długą historię miłości, ale mieliśmy też długą historię odrzucenia i ataku, od drobnych nieporozumień po większe zdrady. Nie mieliśmy takiego rodzaju relacji, w której rozmawialibyśmy o głębszych sprawach; ale, jak wielu braci i sióstr i jak ludzie w różnych związkach, wahaliśmy się mówić prawdę, ujawniać rany, przyznawać się do błędów.

Ale kiedy dowiedziałem się o niebezpieczeństwach odrzucenia lub ataku, pomyślałem, że czas to zmienić. Co jeśli zostawimy przeszczep szpiku kostnego lekarzom, ale zrobimy coś, co później nazwiemy „przeszczepem szpiku duszy”? Co jeśli zmierzymy się z bólem, który sobie nawzajem zadaliśmy, i zamiast odrzucenia lub ataku, będziemy w stanie słuchać? Czy będziemy w stanie wybaczyć? Czy będziemy w stanie się połączyć? Czy to nauczy nasze komórki, by robiły to samo?

Aby uwieść moją sceptyczną siostrę, sięgnąłem po święte pismo moich rodziców, magazyn „New Yorker”.

(Śmiech)

Wysłałem jej komiks z jej stron jako sposób na wyjaśnienie, dlaczego powinniśmy odwiedzić terapeutę przed pobraniem mojego szpiku kostnego i przeszczepieniem go do jej ciała. Oto on.

„Nigdy mu nie wybaczyłam tego, co wymyśliłam w swojej głowie”.

(Śmiech)

Powiedziałem siostrze, że prawdopodobnie robiliśmy to samo, nosząc w głowach wymyślone historie, które nas rozdzielały. I powiedziałem jej, że po przeszczepie cała krew płynąca w jej żyłach będzie moją krwią, stworzoną z moich komórek szpiku, a w jądrze każdej z tych komórek znajduje się kompletny zestaw mojego DNA. „Będę pływał w tobie do końca twojego życia” – powiedziałem mojej lekko przerażonej siostrze.

(Śmiech)

„Myślę, że lepiej będzie, jeśli uporządkujemy nasze relacje”.

Kryzys zdrowotny sprawia, że ​​ludzie podejmują się wszelkiego rodzaju ryzykownych rzeczy, takich jak rzucenie pracy lub skok z samolotu, a w przypadku mojej siostry, powiedzenie „tak” na kilka sesji terapeutycznych, podczas których dotarliśmy do sedna. Przyjrzeliśmy się i uwolniliśmy lata historii i założeń na swój temat, obwiniania i wstydu, aż pozostała tylko miłość.

Ludzie mówią, że byłam odważna, poddając się pobraniu szpiku kostnego, ale ja tak nie uważam. To, co wydawało mi się odważne, to inny rodzaj pobrania i przeszczepu, przeszczep szpiku duszy, emocjonalne obnażenie się przed inną istotą ludzką, odłożenie dumy i postawy obronnej, podniesienie warstw i podzielenie się ze sobą naszymi wrażliwymi duszami. Przywołałam te lekcje położnej, odkryj swoją duszę. Otwórz się na to, co przerażające i bolesne. Szukaj świętego podziwu.

Oto ja z moimi komórkami szpiku po zbiorach. Tak to się nazywa — „zbiory”, jakby to było jakieś sielankowe wydarzenie „od farmy do stołu” —

(Śmiech)

Mogę zapewnić, że tak nie jest. A oto moja dzielna, dzielna siostra otrzymująca moje komórki. Po przeszczepie zaczęłyśmy spędzać ze sobą coraz więcej czasu. To było tak, jakbyśmy znów były małymi dziewczynkami. Przeszłość i teraźniejszość połączyły się. Weszłyśmy w głęboki czas. Opuściłam kołowrotek pracy i życia, aby dołączyć do mojej siostry na tej samotnej wyspie choroby i uzdrowienia. Spędziłyśmy razem miesiące — w oddziale izolacyjnym, w szpitalu i w jej domu.

Nasze szybko rozwijające się społeczeństwo nie wspiera ani nawet nie ceni tego rodzaju pracy. Postrzegamy ją jako zakłócenie prawdziwego życia i ważnej pracy. Martwimy się o emocjonalne wyczerpanie i koszt finansowy — i tak, istnieje koszt finansowy. Ale ja dostałem zapłatę w walucie, o której nasza kultura, jak się wydaje, całkowicie zapomniała. Zapłacono mi miłością. Zapłacono mi duszą. Zapłacono mi moją siostrą.

Moja siostra powiedziała, że ​​rok po przeszczepie był najlepszym rokiem w jej życiu, co było zaskakujące. Tak bardzo cierpiała. Ale powiedziała, że ​​życie nigdy nie smakowało tak słodko i że dzięki obnażaniu duszy i mówieniu sobie prawdy, stała się bardziej bezkompromisowa w stosunku do wszystkich. Mówiła rzeczy, które zawsze musiała powiedzieć. Robiła rzeczy, które zawsze chciała zrobić. To samo stało się ze mną. Stałam się odważniejsza w byciu autentyczną wobec ludzi w moim życiu. Mówiłam swoje prawdy, ale co ważniejsze, szukałam prawdy innych.

Dopiero w ostatnim rozdziale tej historii uświadomiłam sobie, jak dobrze wyszkoliła mnie położna. Po tym najlepszym roku życia mojej siostry rak powrócił z rykiem i tym razem lekarze nie mogli już nic zrobić. Dali jej tylko kilka miesięcy życia.

Noc przed śmiercią mojej siostry siedziałem przy jej łóżku. Była taka mała i chuda. Widziałem krew pulsującą w jej szyi. To była moja krew, jej krew, nasza krew. Kiedy ona umrze, część mnie też umrze.

Próbowałam to wszystko jakoś pojąć, w jaki sposób zjednoczenie się ze sobą uczyniło nas bardziej sobą, naszymi duchowymi jaźniami, i w jaki sposób poprzez stawienie czoła bólowi przeszłości i otwarcie się na niego, w końcu zostaliśmy sobie oddani, i w jaki sposób poprzez wyjście poza czas, będziemy teraz połączeni na zawsze.

Moja siostra zostawiła mi tak wiele rzeczy, a ja zostawię wam teraz tylko jedną z nich. Nie musicie czekać na sytuację życia lub śmierci, aby oczyścić relacje, które są dla was ważne, aby zaoferować szpik swojej duszy i szukać go w kimś innym. Wszyscy możemy to zrobić. Możemy być jak nowy rodzaj pierwszego ratownika, jak ten, który podejmuje pierwszy odważny krok w stronę drugiego i robi coś lub próbuje zrobić coś innego niż odrzucenie lub atak. Możemy to zrobić z naszym rodzeństwem, naszymi partnerami, naszymi przyjaciółmi i naszymi współpracownikami. Możemy to zrobić z odłączeniem i niezgodą wokół nas. Możemy to zrobić dla duszy świata.

Dziękuję.

(Oklaski)

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Mar 1, 2017

Beautifully stated, thank you so much for the insights about revealing our soul, opening to pain and deeply honoring and listening to each other to uncover the truths sometimes hidden. I needed this today! so glad I saved it.

User avatar
Leonora Vincent Perron Feb 25, 2017

Truth and Fact don't belong to anyone, right? Then to speak of "your truth" is like claiming your "alternative fact." Don't we instead mean your perception? Perception can legitimately be unique, but Truth? Not so much...