Back to Stories

Natura Jest Lekarstwem – Nawet W Celi więziennej

Projekt „Mech-w-więzieniu” pomógł mi przekazać moją miłość do drzew i lasów mężczyznom i kobietom mieszkającym w najgłębszych, pozbawionych okien zakamarkach systemu więziennego.

„Dowiedzieliśmy się, że więźniowie, którzy oglądali filmy przyrodnicze, popełniali o dwadzieścia sześć procent mniej gwałtownych wykroczeń niż ci, którzy ich nie oglądali, co jest przekonującym wynikiem dla funkcjonariuszy i administratorów więziennych — i dla nas samych”. Zdjęcie: Samuel Zeller/Unsplash

Kiedy ktoś jest zakochany — zwłaszcza w czymś tak wielkim, pięknym i złożonym jak drzewa — odczuwa potrzebę podzielenia się tą emocją ze wszystkimi, zwłaszcza z tymi, którzy nie mają okazji doświadczyć takich uczuć. Wraz z rozwojem mojej miłości do drzew i koron drzew, starałam się dzielić moimi związkami z naturą z ludźmi, którzy mieszkają w miejscach, gdzie jej nie ma, tak jak młoda panna młoda mogłaby namawiać siedzących z boku jej orszaku weselnego, aby znaleźli sobie partnera do tańca. Uświadomiłam sobie, że ludzie, którzy mieszkają w miejscach, które uosabiają najsurowszy punkt końcowy środowisk pozbawionych natury, to ci, którzy są uwięzieni w więzieniach i aresztach, przestrzeniach, w których natury nie ma.

W 2003 roku rozpocząłem projekt badawczy, który połączył rośliny i więźniów. Zdałem sobie sprawę, że nierealne byłoby przyniesienie drzew więźniom, ale mogłem wnieść mchy zamieszkujące korony drzew do betonowych ścian, aby połączyć skazańców z żywymi, rosnącymi rzeczami, które potrzebują ich opieki. Ten projekt „Mech-w-więzieniach” obejmował więźniów w połączonym wysiłku badawczym/ochronnym, aby przeciwdziałać destrukcyjnym skutkom zbierania dziko rosnącego mchu ze starych lasów na potrzeby handlu kwiatami. Kwiaciarze, którzy wykorzystują mech do swoich kompozycji kwiatowych i pakowania cebulek do wysyłki, stworzyli rosnący rynek dla mchów zbieranych ze starych lasów w Pacyficznym Północnym Zachodzie. Od 2005 roku przemysł zbierania mchu osiągnął wartość ekonomiczną prawie 260 milionów dolarów rocznie.

Ekolodzy wyrazili obawy dotyczące tej ekspansji tego „wtórnego produktu leśnego”, ponieważ udokumentowali, że te społeczności mchów pełnią ważne role w ekosystemie. Ich regeneracja zajmuje ponad trzy dekady, znacznie dłużej niż to, co umożliwiłoby zrównoważone zbiory przy obecnych wskaźnikach usuwania z tych starożytnych lasów. Nie istnieją żadne protokoły dotyczące uprawy mchów w celach komercyjnych lub w dużych ilościach. Gdybym mógł dowiedzieć się, jak najlepiej uprawiać komercyjnie użyteczne mchy, być może mógłbym stworzyć bardziej zrównoważone źródło mchu i złagodzić presję dzikiego zbieractwa z lasów pierwotnych. Aby to zrobić, potrzebowałem pomocy osób, które mają długie okresy czasu na obserwację i pomiary rosnących mchów, dostęp do rozległej przestrzeni; i, co najważniejsze, świeże spojrzenie i umysły, aby zaproponować innowacyjne rozwiązania. Myślałem, że te cechy mogą być wspólne dla wielu osób w więzieniu.

Biologia mchów sprawia, że ​​nadają się one również dla początkujących botaników, ponieważ mchy posiadają „poikilohydryczne” ulistnienie, co oznacza, że ​​ich cienkie ulistnienie szybko moknie i wysycha, co pozwala im przetrwać suszenie bez uszkodzeń i szybko wznowić wzrost po ponownym namoczeniu. Niektóre mchy, które leżały w szufladach zielnika przez ponad sto lat, zostały ożywione przez proste zastosowanie odrobiny wody i wystawienie ich na światło, ponownie obudzone po stuleciu uśpienia w ciemności. Dlatego mają tendencję do bycia odpornymi, co zwiększa prawdopodobieństwo, że więźniowie odniosą sukces w pielęgnowaniu żywych istot.

Po zbadaniu więzień w moim regionie odkryłem, że Cedar Creek Correctional Center w Littlerock w stanie Waszyngton, kierowany przez Superintendenta Dana Pacholke, jest otwarty na program. Od samego początku ułatwiał on wszystkie aspekty projektu, torując drogę przez administrację Departamentu Więziennictwa. Chcieliśmy wiedzieć, które gatunki rosną najszybciej, a więźniowie nauczyli się odróżniać różne rodzaje mchów, zbudowali małą szklarnię z odzyskanego drewna i robili notatki za pomocą notatników i ołówków, które rozdawałem. Po osiemnastu miesiącach wszyscy dzieliliśmy ekscytację wiedząc, które mchy rosną najszybciej.

Były też inne nagrody, których nie przewidziałem, małe i indywidualne, ale prawdziwe. Jeden z więźniów, więzień Hunter, dołączył do programu ogrodniczego w lokalnym college'u społecznościowym po wyjściu na wolność, mając za cel otwarcie własnej szkółki roślin. „Nie chcę już tylko kosić trawników i przycinać żywopłotów” — powiedział stanowczo. „Chcę uprawiać prawdziwe rośliny”. Inny, więzień Juarez, powiedział mi, że wziął dodatkowy worek z mchem ze szklarni i umieścił go w szufladzie swojej szafki nocnej. Każdego ranka, jak mi powiedział, otwierał szufladę, żeby sprawdzić, czy mech jeszcze żyje. „I chociaż był zamknięty w ciemnym miejscu przez tak długi czas, to dziś rano wciąż żyje i rośnie” — powiedział, uśmiechając się. A potem, ciszej: „Tak jak ja”.

Ten projekt „Moss-in-Prisons” odpowiedział na postawione przeze mnie pytanie naukowe, które ceniłem z punktu widzenia badacza. Jednak działania te doprowadziły również do lepszych interakcji społecznych wśród więźniów, co zostało pozytywnie odebrane przez administratorów. Praca ta zapewniła również stymulację i silne poczucie wkładu w Ziemię, co okazało się cenne dla samych więźniów. Nadinspektor poprosił o inne projekty, więc zaprosiliśmy wykładowców, aby wygłosili wykłady naukowe i zainicjowali inne projekty ochrony środowiska. Obejmowały one hodowlę w niewoli zagrożonej żaby plamistej Oregon Spotted Frog, motyla Taylor Checkerspot i siedemnastu gatunków rzadkich roślin preriowych na potrzeby projektów odnowy ekologicznej w całym stanie. Praktyka zapraszania osadzonych mężczyzn i kobiet do aktywnego udziału w ochronie środowiska rozprzestrzeniła się obecnie w całym kraju, w wielu więzieniach stanowych i aresztach okręgowych.

Chociaż odczuwałem ogromną satysfakcję, dzieląc się miłością do praktykowania historii naturalnej z więźniami, do których udało nam się dotrzeć w częściach o minimalnym i średnim poziomie bezpieczeństwa tych więzień, czułem się również zobowiązany do znalezienia sposobów na przybliżenie natury tym, którzy znajdują się w najgłębszych zakątkach systemu więziennego — mężczyznom i kobietom w blokach celi izolacyjnych, gdzie są przetrzymywani w betonowych celach bez okien wielkości miejsca parkingowego przez dwadzieścia trzy godziny na dobę, z jedną godziną w nieco większej betonowej sali ćwiczeń. Nie mogliśmy zabrać zagrożonych zwierząt i roślin — ani nawet wykładowców — do tych miejsc ze względu na protokoły wysokiego poziomu bezpieczeństwa.

Środowisko ludzkie w szpitalach jest pod wieloma względami podobne do więzień. „Więźniowie” zarówno więzień, jak i oddziałów szpitalnych doświadczają skrajnego stresu i lęku, ponieważ ich działania i los nie są już pod ich własną kontrolą. Przestrzenie wewnętrzne są surowe i sterylne — ze względów karnych i bezpieczeństwa dla więźniów; ze względów zdrowotnych dla pacjentów. Ich sieci interakcji społecznych są całkowicie zależne od tego, kto może zdecydować się ich odwiedzić; często te osoby są wyspami na przerażającym morzu. Psychologowie behawioralni udokumentowali, że widok natury za oknem lub przedstawiony na podświetlanych panelach może zmniejszyć stres i przyspieszyć rekonwalescencję. W 2013 roku znalazłem więzienie o zaostrzonym rygorze w Oregonie, które było otwarte na pomysł pokazywania filmów przyrodniczych mężczyznom w ich izolatkach, aby zbadać, czy może to zmniejszyć pobudzenie, lęk i gwałtowne wykroczenia, które powodują obrażenia u więźniów i funkcjonariuszy. Zainstalowaliśmy projektor w sali ćwiczeń w jednym z bloków więziennych i umożliwiliśmy więźniom oglądanie filmów w czasie ćwiczeń — jedną godzinę dziennie, trzy dni w tygodniu.

Po roku nasze ankiety i wywiady z personelem i więźniami wykazały, że odczuwali oni mniejszy stres, pobudzenie i drażliwość, a także byli w stanie zachować „poczucie spokoju” dzięki oglądaniu filmów przyrodniczych, gdy wracali do swoich cel. Co najważniejsze, dowiedzieliśmy się, że więźniowie, którzy oglądali filmy przyrodnicze, popełniali o dwadzieścia sześć procent mniej gwałtownych wykroczeń niż ci, którzy ich nie oglądali, co jest przekonującym wynikiem dla funkcjonariuszy więziennych i administratorów — i dla nas samych. Teraz konieczne są dalsze prace, aby dowiedzieć się, jak ta „interwencja natury” mogłaby działać w innych więzieniach i zrozumieć, które elementy natury były najskuteczniejsze w rzucaniu światła na najciemniejsze części naszego systemu więziennego.

Miałem bliski kontakt z drzewami — przez ciekawe oczy wspinającego się na drzewa dziecka, wypełnione liczbami zeszyty akademickiego naukowca, pożyczone soczewki od ludzi o różnych dyscyplinach i doświadczeniach, a co najważniejsze, poruszając czółenko krosna, które łączy przecinające się nici natury i wielorakie sposoby, w jakie społeczeństwo zaczyna postrzegać i komunikować spostrzeżenia na temat naszego świata. Praktykowanie historii naturalnej — i miłość, która organicznie wyrasta z tego działania — jest krytycznym wątkiem w gobelinie, z którego składa się nasz świat, byt, który jest złożony, połączony, użyteczny, silny, kruchy i piękny.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
Maren Souders Jul 3, 2018

I love this. I hadn't heard about the moss projects. However, Nadkarni's "blue room" project provided a bolster for my partner Johnny's pitch to the Oregon State Penitentiary's administration, several years ago, when they began their project to build a Japanese-style healing garden inside their maximum security facility (which is now nearing construction): http://www.oregonlive.com/p...

User avatar
Patrick Watters Jul 2, 2018

Never, ever underestimate the healing power of Divine LOVE through nature. }:- ❤️

User avatar
Adele Schouten Jul 2, 2018

This is a great idea and must offer some hope to prisoners.