Back to Stories

Na cześć Sikorek czarnogłowych

Chciałbym złożyć kilka słów pochwały sikorkom. Chociaż siedem różnych gatunków zamieszkuje Amerykę Północną, cztery z nich na Alasce, tutaj skupię się na sikorce czarnogłowej, ptaku, który zmienił moje życie prawie trzy dekady temu.

Ponieważ należą do najpowszechniej występujących ptaków w okolicach Anchorage — i na większej części naszego kontynentu — prawie każdy potrafi rozpoznać sikorki czarnogłowe (które czasami nazywam po prostu czarnogłówkami) i ich znane odgłosy „cicho-cicho-cicho” .

Jednocześnie podejrzewam, że większość ludzi w dużej mierze ignoruje czarnogłówki, nie poświęca im zbyt wiele uwagi, po prostu dlatego, że są tak powszechne (ci, którzy wystawiają karmniki dla ptaków, są wyjątkami od tej reguły). A ponieważ są małe i „zwykłe”, łatwo je przeoczyć, łatwo je uznać za coś oczywistego.

W tym artykule pokażę, dlaczego sikory czarnogłowe należą do najwspanialszych stworzeń, z którymi dzielimy ten północny krajobraz. Ich niezwykła natura została udokumentowana przez badaczy, którzy szczegółowo badali ich życie.

Zacznę od tego: sikory czarnogłowe mają znakomitą pamięć.

Począwszy od lata, te małe ptaki leśne zaczynają gromadzić nasiona, owady i inne pożywienie na swoich terenach leśnych, które w przypadku par godowych mogą mieć powierzchnię zaledwie kilku akrów. (Sikorki, znane jako domatorzy, nie oddalają się daleko, gdy już zadomowią się w wybranej części lasu — lub miejskiej okolicy).

Naukowcy mówią nam, że mogą ukrywać jedzenie w setkach, a może nawet tysiącach miejsc podczas swoich wysiłków „rozproszonego gromadzenia”. I — oto, co jest naprawdę niesamowite — są w stanie przenieść się i odzyskać te kawałki jedzenia tygodnie, a nawet miesiące później, podczas zimowego niedoboru. I potrafią zapamiętać miejsca, w których już zebrali jedzenie, więc nie ma potrzeby tam wracać.

Czaple czarnołbiste potrafią to robić, ponieważ mają niezwykle duży hipokamp – część mózgu ściśle powiązaną z pamięcią przestrzenną.

Ale to nie wszystko. Naukowcy ustalili, że hipokamp czapeczek czarnych wytwarza nowe komórki późnym latem i jesienią, kiedy gromadzenie pożywienia osiąga szczyt, rozszerzając się nawet o 30 procent. Wiosną, kiedy owady znów stają się liczne, a gromadzenie pożywienia jest mniej ważne, hipokamp kurczy się z powrotem do „normalnych” rozmiarów. Jeśli to nie jest zdumiewające, to nie wiem, co jest.

Jest jeszcze lepiej: jedno z badań wykazało, że czaple czarnołbiste z Alaski, które muszą przetrwać dłuższe i ostrzejsze zimy, gromadzą więcej pożywienia i potrafią je znaleźć znacznie szybciej niż sikory z Kolorado. Nic więc dziwnego, że nasze ptaki z dalekiej północy mają też większy hipokamp niż ich krewni z regionów o umiarkowanym klimacie.

Jak to wszystko się dzieje, pozostaje dla nas, ludzi, zagadką.

Sikory wyewoluowały inne sposoby przetrwania naszego najdłuższego, najsurowszego sezonu. Po pierwsze, są „zbudowane”, aby wytrzymać ekstremalne zimno i stosują różne techniki, aby przetrwać zimę.

Podobnie jak inne śpiewające ptaki z dalekiej północy, czaple czarnogłowe zimą wytwarzają dodatkowe pióra, nawet o 30 procent więcej, według badań, które znalazłem w Internecie. I mogą napuszać tę obfitość piór, aby lepiej zatrzymywać ciepło dzięki temu, co w zasadzie jest superizolującym, jednocalowym płaszczem.

We wnętrzu Alaski ta powłoka w jakiś sposób utrzymuje rdzeń ciała w temperaturze 108 stopni, nawet gdy temperatury mogą spaść do minus 40 stopni lub poniżej — różnica wynosi 150 stopni (lub więcej).

Czy wspominałem, że czaple czarnołbiste to niesamowite zwierzęta?

Podczas gdy ich dzienne temperatury rdzenia utrzymują się w okolicach 108 stopni nawet przy ekstremalnym zimnie, odsłonięte stopy sikorek (i innych ptaków północnych) schładzają się do temperatur zbliżonych do zera, co pomaga sikorkom zatrzymać ciepło rdzenia ciała. Podgrzana krew płynąca z ich upierzonych ciał do stóp pomaga ogrzać krew powracającą ze stóp, minimalizując utratę ciepła, a jednocześnie utrzymując krążenie krwi do zmarzniętych kończyn ptaków.

Aby zachować ciepło ciała, sikorki zjadają ogromne ilości jedzenia zimą (co jest łatwiejsze dzięki ich gromadzeniu rozproszonego jedzenia — a także karmnikom dla ptaków rozstawianym przez ludzi). Każdego dnia objadają się wystarczającą ilością jedzenia, aby zyskać dodatkowe 10 procent lub więcej swojej wagi, głównie w postaci tkanki tłuszczowej, aby przetrwać następną noc. Każdy, kto dba o karmnik dla ptaków, zna ich zamiłowanie do nasion słonecznika czarnego, z ich wysoką zawartością kalorii, chociaż gdy temperatura spada, czarne czapki jedzą również masło orzechowe i łój.

Czapli czarnogłowych również zależą od siebie nawzajem podczas zimowego żerowania. Podobnie jak wiele innych gatunków ptaków śpiewających — na przykład czeczotki, grubodzioby sosnowe i jemiołuszki — łączą się w stada, co zwiększa ich zdolność do znajdowania źródeł pożywienia.

Równie niesamowite jak ich wzmocniona pamięć są sposoby, w jakie przetrwają długie zimowe noce. Jednym z kluczy jest znalezienie dziupli w drzewach, które zapewniają izolację od mroźnego nocnego powietrza. Gdy już znajdą się w środku, aby zaoszczędzić kalorie, czarne czapki stosują to, co naukowcy nazywają „regulowaną hipotermią”. Stopniowo obniżają temperaturę ciała o 12 do 15 stopni, co z kolei spowalnia ich metabolizm i tempo spalania tłuszczu.

W tym samym czasie sikory wielokrotnie napinają mięśnie klatki piersiowej, aby wytworzyć ciepło, które jest następnie zatrzymywane w ich napuszonych piórach. Zasadniczo drżą przez całą noc. Robiąc to, zużywają większość lub wszystkie rezerwy tłuszczu, które zyskały dzięki ogromnemu jedzeniu poprzedniego dnia.

Jak zauważył Ned Rozell, pisarz zajmujący się nauką na Alasce, ludzkim odpowiednikiem tego, co robi czarnołbista, byłby człowiek ważący 150 funtów, który przytyłby dodatkowe 15 funtów w ciągu jednego dnia — a następnie stracił te 15 funtów w ciągu następnej nocy. (Sikorki, jak zauważa dalej, ważą pół uncji lub mniej, czyli mniej więcej tyle, co garść spinaczy do papieru).

Susan Sharbaugh, badaczka z Alaski, jedna z naukowców, która wiele nas nauczyła o życiu sikorek, od dawna zastanawiała się, jak sikorki spędzają noce. Po przymocowaniu maleńkich nadajników do ciał niektórych czapeczek czarnogłowych w rejonie Fairbanks dowiedziała się, że sikorki spędzają noce samotnie, w maleńkich wnękach z otworami wielkości ćwierćdolarówki. Gdy już znajdą się w przestrzeni, która ledwo mieści ich ciało — co pomaga wyjaśnić, dlaczego ogonki czapeczek czarnogłowych są czasami wygięte zimą — sikorka nastroszy pióra, obniży temperaturę i przeczeka noc w dreszczach.

Znalezienie takiego miejsca do spania „Jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze, niż znalezienie jedzenia” – powiedział kiedyś Sharbaugh Rozellowi. „Musisz znaleźć dobre i odizolowane miejsce na noc, kiedy jesteś taki mały”.

Oto kolejny sposób, w jaki my, ludzie, niedoceniamy sikorek czarnogłowych: mają one złożony język i używają aż 15 różnych wokalizacji (a może i więcej), gdy rozmawiają ze sobą. I czy to nie jest zaskakujące? Nawet powszechne i dobrze znane wołanie chick-a-dee-dee ma różne znaczenia, w zależności od tego, ile „dees” sikorka czarnogłowa dodaje na końcu wołanie.

Okazuje się, że odgłos ten może stać się sygnałem ostrzegawczym, gdy czyha niebezpieczeństwo, na przykład jastrząb, sowa lub inne zwierzę polujące na ptaki śpiewające. A im więcej dee-dee-dee-dee, tym większe zagrożenie. Czasami nawet ludzie — lub przynajmniej ich psy — mogą być postrzegani jako zagrożenie, dlatego czasami usłyszysz stado czapli czarnołbistych, które wybuchają głośnym chórem dee-dee-dee-dee-dee-dee, gdy je zaskoczysz, na przykład gdy żerują na ziemi.

Choć wiele osób nie uważa czarnogłówek za śpiewaków, to jednak nimi są. Pieśń jest krótka, słodka i wysoka, albo fee-bee , albo fee-bee-bee . Czasami te nuty będą szeptane, na przykład gdy partnerki rozmawiają ze sobą w gnieździe, aby nie zwracać na siebie uwagi, albo gdy rozmawiają ze swoimi młodymi.

Oprócz ich niezwykłych zdolności przetrwania, a nawet rozwoju, w surowych subarktycznych zimach i wielu sposobów, w jakie ewoluowały, aby się ze sobą komunikować, czaple czarnogłowe mają w sobie rodzaj magii, dla tych, którzy zwracają wystarczająco dużą uwagę, i tutaj również to poruszę. Po pierwsze, niewiele jest naturalnych dźwięków bardziej podnoszących na duchu niż jasne i radosne odgłosy i pieśni sikorek czarnogłowych. Jednym z moich porannych rytuałów jest wyjście z domu — zwykle, aby rozpocząć spacer z Denali — i nasłuchiwanie głosów czapli czarnogłowych (i tak, innych ptaków śpiewających).

Jest coś uspokajającego w obecności czarnogłówki. I o wiele częściej słychać je, zanim się je zobaczy (chyba że przy karmnikach). Czasami są to jedyne ptaki, jakie słyszę podczas spacerów po okolicznych lasach, a dla mnie las byłby cichszym i bardziej samotnym miejscem bez nich. I na koniec (na razie) jest to: sikorki czarnogłówki rzeczywiście odmieniły moje życie, kiedy w grudniu 1993 roku w końcu zwróciły moją pełną uwagę.

Jak pisałem wówczas, mała grupa czarnogłówek przykuła moją uwagę wkrótce po tym, jak wprowadziłem się do domu na Anchorage's Hillside. Postawiłem prowizoryczny karmnik na balustradzie tylnego tarasu mojego domu i w ciągu jednego lub dwóch dni czarnogłówki przyjęły moje zaproszenie na kolację: „Każdy z nich miał podobną rutynę: wpadał, rozglądał się, dziobał tacę, rozglądał się jeszcze trochę i wyskakiwał z powrotem. Nerwowe małe stworzenia, pełne jasnej energii, wkrótce rozśmieszyły mnie swoimi wybrykami. Kiedy odeszły, wyczułem aż nazbyt rzadki przypływ fascynacji i radości.

„W ciągu kilku dni otworzył się przed nami zupełnie nowy świat, gdy do czarnogłówek przy moich karmnikach dołączyli sąsiedzi z lasu, których nigdy wcześniej nie znałem, ani sobie nie wyobrażałem: pełzacze rdzawoszyje, czeczotki zwyczajne, grubodzioby sosnowe i czyże sosnowe. Co niezwykłe, wszystkie te gatunki były — i są — powszechnymi mieszkańcami obszaru Anchorage. Jednak w poprzednich dniach i latach nie miałem o tym pojęcia.

„Moje nowo odkryte zainteresowanie ptakami szybko rosło, zaskakując nawet mnie. To, co zaczęło się jako zwykła ciekawość, szybko przerodziło się w pochłaniającą pasję. Wędrowałem po księgarniach w poszukiwaniu przewodników dla ornitologów; spontanicznie wymieniałem się opisami ptaków z nieznajomym; i kupowałem 50-funtowe worki nasion słonecznika. Wszystko to wydawało się bardzo dziwne facetowi w średnim wieku, którego nigdy nie intrygowały ptaki (poza charyzmatycznymi drapieżnikami) i który wcześniej uważał obserwatorów ptaków za dość dziwnych ludzi. Nie wiedziałem, co to znaczy, poza tym, że otworzyły się drzwi. I przeszedłem przez nie”.

Spośród wszystkich ptaków, które poznałem, sikory czarnogłowe zajmowały — i zawsze będą zajmować — szczególne miejsce na szczycie moich uczuć, częściowo z tego powodu: przypomniały mi, jak mój świat może się rozszerzyć i wzbogacić, gdy podejmuję wysiłek, by zwracać na nie uwagę. Co jeszcze czeka mnie w naszym świecie, zastanawiam się, czego jeszcze nie odkryłem lub nie zauważyłem?

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Mitch D. Feb 21, 2023
I was introduced to the joy of birding in Brooklyn's (NYC) Prospect Park, in 1982, by a
great (?) grandson of John Muir, who ran the Prospect Park Environmental Council.
The Council ran a "Springtime Birds and Beasties" walk, and I was amazed at the variety, and beauty, of the birds that were pointed out on the walk...and hooked.
I continue as an active birder, in fact having just participated in the annual Back Yard Bird Count.
User avatar
Kristin Pedemonti Oct 20, 2022

Love black-capped chickadees even More after reading! What amazing lil creatures. <3 A treasured memory is feeding them in my hand in Tahoe. <3