Back to Stories

Malarz Pustyni

Pracując w klinice zdrowia Navajo Nation przez dwadzieścia sześć lat, serce ulicznego artysty bije pod fartuchem lekarza Chipa Thomasa. Zrodzony z jego pasji do fotografii i klejenia pszenicy, Painted Desert Project próbuje leczyć i szerzyć miłość.

Dzieła Chipa są duże. Mają cię zatrzymać. A te przystanki mogą stać się dodatkowym źródłem dochodu dla sprzedawców przydrożnych. Aż dziewięćdziesiąt procent rdzennych mieszkańców południowo-zachodniej części USA polega na rzemiośle jako głównym lub drugorzędnym źródle dochodu. Zdjęcie © Maria Jain

Dzieła Chipa są duże. Mają cię zatrzymać. A te przystanki mogą stać się dodatkowym źródłem dochodu dla sprzedawców przydrożnych. Aż dziewięćdziesiąt procent rdzennych mieszkańców południowo-zachodniej części USA polega na rzemiośle jako głównym lub drugorzędnym źródle dochodu.

„Trzy rzeczy są ważne na tym świecie: dobre zdrowie, pokój z sąsiadem, przyjaźń ze wszystkimi”. To senegalskie przysłowie wita nas w drzwiach Jamesa „Chipa” Thomasa. Dzwonimy dzwonkiem. Otwiera z uśmiechem. Brazylijskie melodie wypełniają salon. Na zewnątrz zachód słońca barwi pustynię na bladoróżowo. Chip siada na drewnianym stołku obok swojej kolekcji płyt winylowych i zaczyna opowiadać nam swoją historię.

Długa droga do zaufania
Chip, urodzony w Karolinie Północnej, przeprowadził się do rezerwatu dwadzieścia sześć lat temu. Praca w lokalnej klinice zdrowia była zgodna z jego poglądami na zdrowie publiczne. Przybył z jasnymi oczami i błędnymi przekonaniami, które wkrótce okazały się nieprawdziwe. „Przyjechałem tutaj, myśląc, że jako członek innej historycznie uciskanej grupy, szybko zostanę przyjęty do społeczności. Myliłem się”.

„Ludzie tutaj zajmują się przede wszystkim zaspokajaniem swoich codziennych potrzeb, dbaniem o siebie i swoje rodziny” – wyjaśnia Chip. „Są ostrożni w stosunku do osób z zewnątrz, z których wiele przybyło tu tylko po to, aby brać, nie dając nic w zamian”. W rezerwacie jest takie powiedzenie, że jeśli nie chodziłeś wśród ludzi przez dwa lata, nie przyjmą cię w swoje zaufanie.

Podróż Chipa do tego zaufania rozpoczęła się od obiektywu aparatu fotograficznego. „W pierwszym roku tutaj zbudowałem sobie ciemnię. Po pracy wychodziłem do społeczności, aby spędzać czas z ludźmi wykonującymi prace domowe lub spędzającymi czas z rodzinami”.

Nazwa artysty Jetsonorama została zainspirowana pełnymi inicjałami Chipa i jego ulubionym serialem telewizyjnym z dzieciństwa „Jetsonowie”. Zdjęcie © Maria Jain

Nazwa artysty Jetsonorama została zainspirowana inicjałami Chipa i jego ulubionym serialem telewizyjnym z dzieciństwa „Jetsonowie”.

Łączność poza kliniką
Podczas rezydentury rodzinnej w Zachodniej Wirginii Chip często podróżował do Nowego Jorku, aby oglądać sztukę uliczną i breakdance. Marzył o dołączeniu do Zulu Nation i eksperymentował z graffiti.

Kontynuował śledzenie sceny sztuki ulicznej z rezerwatu. W 2003 roku pojechał do Bahia i spędził czas z lokalnymi i międzynarodowymi artystami. Te trzy miesiące stały się punktem zwrotnym. „Społeczność sztuki ulicznej, która mnie przyjęła i poruszyła coś, a moja dusza powiedziała 'kontynuuj to!'”

Chip zaczął robić duże odbitki zdjęć ze swoich archiwów. Gotował pastę pszenną i wyjeżdżał nocą, aby naklejać obrazy na ścianach przydrożnych stoisk z biżuterią. Jego podpis brzmiał Jetsonorama. Rano był znowu doktorem Thomasem w klinice.

„Sztuka najbardziej bezpośrednio wpływa na moją medycynę. Wyprowadza mnie do społeczności”, opisuje Chip. „Kiedy jestem tam, poza autorytetem fartucha mojego lekarza, jestem bezbronny. To w tej interakcji jestem w stanie stworzyć bardziej równoprawne połączenie”.

Chip umieścił Navajo Nation na światowej mapie sztuki ulicznej. „Wielu artystów chce tu przyjechać, ponieważ jest to zupełnie inne doświadczenie, zanurzenie się w społeczności”. „Moją nadzieją jest, że artyści wyjadą stąd oświeceni, a społeczność poczuje się wzbogacona”. Zdjęcie © Maria Jain

Chip umieścił Navajo Nation na światowej mapie sztuki ulicznej. „Wielu artystów chętnie tu przyjeżdża, ponieważ jest to zupełnie inne doświadczenie, zanurzone w społeczności”. „Moją nadzieją jest, że artysta odejdzie oświecony, a społeczność poczuje się wzbogacona”.

Budowanie mostów
Pojęcie sztuki publicznej nie istnieje w kulturze Navajo. W rzeczywistości nie ma w języku słowa oznaczającego sztukę — ani religię. Jedynym słowem, które mogłoby zostać użyte do opisania obu, jest hózhó. Definiując istotę filozofii Navajo, słowo to obejmuje piękno i harmonię oraz wyraża ideę dążenia do równowagi. Jednocześnie sztuka jest wszechobecna w kulturze, na przykład w ręcznie tkanych dywanach, w misternych ręcznie tkanych koszach i w wykwintnej ręcznie wykonanej biżuterii; a w sztuce naskalnej, obrazach wykutych w głazach i ścianach klifów, tradycja obrazkowa sięga wieków.

Chip musiał rozważyć, jak wprowadzić nową formę sztuki do tradycyjnej kultury. Wybór obrazów jest jednym z kluczowych problemów. „Navajo mają opinię przesądnych. Jeśli gdzieś pojawi się nowy obraz, zwłaszcza starsze pokolenie może traktować go z podejrzliwością”. „Niektóre obrazy i symbole nie mogą być przedstawiane. Na przykład obraz sowy oznacza, że ​​śmierć jest nieuchronna”.

Chip łączy odwiedzających artystów z właścicielami przydrożnych stoisk, którzy polegają na zaufaniu Chipa, gdy pozwalają nieznajomemu pomalować swoje ściany. Praca Portorykańczyka Alexisa Diaza na stoisku wzdłuż Highway 89 przypomina mi o fakcie, że ponad jedna trzecia rezerw paliw kopalnych w USA znajduje się na ziemiach rodzimych lub w ich pobliżu. Zdjęcie © Maria Jain

Chip łączy odwiedzających artystów z właścicielami przydrożnych stoisk, którzy polegają na zaufaniu Chipa, gdy pozwalają nieznajomemu pomalować swoje ściany. Praca Portorykańczyka Alexisa Diaza na stoisku wzdłuż Highway 89 przypomina mi o fakcie, że ponad jedna trzecia rezerw paliw kopalnych w USA znajduje się na ziemiach rodzimych lub w ich pobliżu.

Jedną z pierwszych prac Chipa był obraz przedstawiający szyfrantów z plemienia Navajo z II wojny światowej. Nakleił go nocą na ścianie opuszczonego stoiska z biżuterią. „Kiedy tydzień później przejeżdżałem obok, byłem zaskoczony, widząc rodzinę naprawiającą stoisko”. Chip wpadł, żeby pogadać i dowiedział się, że turyści zaczęli zatrzymywać się, żeby robić zdjęcia stoisku. Rodzina postanowiła zacząć z niego korzystać.

Kiedy Chip wyjawił, że to on wkleił tam obrazek, rodzina poprosiła go, aby umieścił zdjęcie także na drugim końcu, by zablokować ruch z tamtej strony.

To było pierwsze potwierdzenie przez społeczność sztuki Chipa. To było również jego pierwsze spojrzenie na potencjał sztuki w zakresie wspierania dochodów sprzedawców przydrożnych. „Co ważniejsze, doceniłem potencjał tej pracy w zakresie łączenia kultur i ras ludzi”.

W rozległym, słabo zaludnionym budynku rezerwatu zaufanie pozostaje nieustającym wyzwaniem. „Instalując sztukę w społecznościach, w których ludzie nie wiedzą, że jestem lekarzem, który pracuje tu od dwudziestu sześciu lat i że mam szesnastoletniego syna, pół-Navajo, bronię tego, co robię, mówiąc, że mój projekt jest lustrem odbijającym z powrotem do społeczności piękno, którym się ze mną podzieliła”. Zdjęcie © Maria Jain

Na tym rozległym, słabo zaludnionym rezerwacie budowanie zaufania pozostaje nieustającym wyzwaniem. „Instalując sztukę w społecznościach, w których ludzie nie wiedzą, że jestem lekarzem, który mieszka tu od dwudziestu sześciu lat i że mam szesnastoletniego syna, w połowie Navajo, bronię tego, co robię, mówiąc, że mój projekt jest lustrem odbijającym piękno, którym się ze mną podzieliła, dla tej społeczności”.

Jazz pod ogromnym niebem
„Wszystko jest samoukiem”, podkreśla Chip. „To wszystko jest eksperymentem 'co się stanie, jeśli to zrobię?'” Eksperyment otrzymał nazwę The Painted Desert Project latem 2012 r., kiedy Chip zaprosił do rezerwatu kilku swoich ulubionych artystów.

Do artystów spoza plemienia Chip wysłał paczkę, aby wcześniej zapoznać ich z kulturą. Zawierała ona kopie historii stworzenia Navajo, koralikowy przedmiot rzemieślniczy i film Broken Rainbow, dokument o przymusowej relokacji dwunastu tysięcy Navajo z ich domów rodzinnych w Arizonie w latach 70. W poszukiwaniu akceptacji społeczności i wciągając odwiedzających artystów do społeczności Chip zorganizował również sesje w chatach potu i jazdy konnej, podczas których artyści mogli spotkać się ze starszyzną plemienia.

Na zaproszenie Chipa artyści z Arizony do Nowego Jorku i Montrealu, z Ameryki Łacińskiej do Europy malowali w rezerwacie. Dla Chipa ważne jest, aby odwiedzający artyści przyjechali z wystarczającą ilością czasu, aby mogli nawiązać kontakt z członkami społeczności, doświadczyć oszałamiających krajobrazów pod rozległym niebem i zainspirować się do tworzenia dzieł, które odzwierciedlają wzajemne oddziaływanie kultur i krajobrazu. W ten sposób, jak opisuje Chip, projekt jest „wrażliwy na moment jak jazz”.

Lorenzo Fowler jest właścicielem Old Red Lake Trading Post w Tonalea, AZ. Na ścianie wisi wizerunek jego wuja, szanowanego szyfranta i szamana z plemienia Navajo, który dożył stu jeden lat. „Obrazy Chipa przypominają naszej młodzieży o naszej kulturze. To ważne”, mówi Lorenzo. Obraz jego wuja jest początkiem dialogu: „Wiele osób zatrzymuje się, żeby o to zapytać”. Wśród tych osób byliśmy my, podróżnicy z Finlandii. Zdjęcie © Maria Jain

Lorenzo Fowler jest właścicielem Old Red Lake Trading Post w Tonalea, AZ. Na ścianie wisi wizerunek jego wuja, szanowanego szyfranta i szamanki plemienia Navajo, który dożył stu jeden lat. „Obrazy Chipa przypominają naszej młodzieży o naszej kulturze. To ważne”, mówi Lorenzo. Obraz jego wuja otwiera dialog: „Wiele osób zatrzymuje się, żeby o to zapytać”. Do tych osób zaliczaliśmy się my, podróżnicy z Finlandii.

Zaangażowanie młodzieży

Wizją Chipa jest zaangażowanie młodzieży w społeczność. Nawiązując na przykład do artystki z Brooklynu Swoon i tego, jak mówi, że sztuka ją uratowała, mówi o znaczeniu sztuki w szkołach publicznych.

Jak dotąd, wciąganie młodzieży na pokład było wyzwaniem. „Wielu nie ma samochodu ani innego środka transportu. Drogi są często błotniste. I jest wiele obowiązków domowych — nie możesz wyjść malować, jeśli babcia prosi cię o spędzenie owiec”. „Gdybym miał więcej czasu, mógłbym dostać rozklekotany van, żeby przywieźć młodzież do odwiedzających artystów”, śmieje się Chip.

Według Chipa, w pobliskich rejonach mieszka około pięciu tysięcy ludzi, z czego ponad połowa to młodzież. „Interesują się tagowaniem i graffiti. Nawet odległe miejsca tutaj mają kilka świetnych dzieł”.

Co trzeba zrobić, żeby naprawdę zaangażować młodzież? „Dla mnie idealnym partnerem byłby nauczyciel sztuki w lokalnej szkole, który interesuje się sztuką publiczną i jest oddany społeczności”. „Przyszłość malowania murali w rezerwacie zależy również od tego, czy ktoś napisze na to grant”.

Stary punkt handlowy Red Lake autorstwa Lorenzo Fowlera Zdjęcie © Maria Jain

Stary punkt handlowy Red Lake autorstwa Lorenzo Fowlera

Twinkie Śmierć na Pustyni Jedzenia

Rezerwat to pustynia żywnościowa”, mówi Chip. Termin ten odnosi się do odległości, jaką ludzie muszą pokonać, aby zdobyć świeże produkty i zdrowe kalorie. Tutaj ta odległość jest długa. Z drugiej strony śmieciowe jedzenie jest tanie i dostępne wszędzie. „Najwyższa sprzedaż KFC w USA jest tutaj, w Window Rock”. Cukrzyca typu 2, choroby serca i nadciśnienie tętnicze szybują powyżej średniej krajowej.

W lipcu 2013 r. do parlamentu Navajo wprowadzono przełomowy projekt ustawy. Trafnie nazwany Twinkie Death Tax, projekt ustawy miał na celu opodatkowanie śmieciowego jedzenia, a jednocześnie zniesienie podatków od warzyw i owoców. Dochód z podatku miał zostać zainwestowany w budowę centrów odnowy biologicznej w całym rezerwacie.

„Jedyny raz, kiedy przedstawiciele Coca-Coli odwiedzili rezerwat, to wtedy, gdy przyjechali tutaj, aby bronić ustawy!” Chip się wydziera. Głosowanie było zacięte, ale ustawa nie przeszła… Jeszcze. Zostanie ponownie wprowadzona.

Chip chce wykorzystać swoją sztukę, aby wesprzeć projekt ustawy. Identyfikując obrazy, które będą odnosić się do problemu, myśli na przykład o kukurydzy i dyni, które są tradycyjne dla tego obszaru.

Murale w Bitter Springs Zdjęcie © Maria Jain

Murale w Bitter Springs

Otwarta przyszłość
Wśród bogatej i inspirującej rozmowy trudno jest pamiętać, że Chip tworzy sztukę równolegle z pracą lekarza na pełen etat. Chociaż to wszystko go zajmuje, życie w odległym miejscu jest również samotne. „Przez dwadzieścia sześć lat tutaj poświęciłem też wiele”, rozmyśla. „Mój syn jest głównym powodem, dla którego wciąż tu jestem”. Chip spędza jak najwięcej czasu ze swoim synem, który mieszka sześćdziesiąt mil dalej z matką. „Kiedy skończy liceum, nie wiem, czy będę tu jeszcze długo”.

Co dalej? Chip jeszcze nie wie. „Jestem jedynakiem. Moi najlepsi przyjaciele są w San Francisco. Wspaniale byłoby być częścią społeczności”. Chip wie, że kiedy przejdzie na emeryturę, chce całkowicie poświęcić się sztuce ulicznej.

Krok w Cedar Ridge Zdjęcie © Maria Jain

Wejdź do Cedar Ridge

Znajdź The Painted Desert Project w Internecie: www.facebook.com/ ThePaintedDesertProjec t

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Jan 16, 2014

Thank you Chip for offering healing in not only medicine, but in ART which is a form of medicine. Thank you for building trust and a bit of hope for a people too often beaten down and lied to. Thank you for creating more Beauty and conversation and sharing Story. I've shared this post with an artist friend in NYC who does beautiful work and who has a deep interest in connecting and building trust on the rez. May your work continue to build bridges and may you feel fulfilled with the relationships you've created with a people who deserve honor and respect. HUG from my heart to yours!