Back to Stories

KRISTA TIPPETT, PROWADZĄCA: Nazwisko Elizabeth Gilbert Jest Syn

Mam na myśli, że myślę, że to jest coś, co po prostu budzi podziw i radość.

[ muzyka: „Sprouts in the Cracks in the Concrete” zespołu Lullatone ]

PANI TIPPETT: Może Pani posłuchać jeszcze raz i udostępnić tę rozmowę z Elizabeth Gilbert na naszej stronie internetowej onbeing.org.

Jestem Krista Tippett. On Being ciąg dalszy za chwilę.

[ muzyka: „Sprouts in the Cracks in the Concrete” zespołu Lullatone ]

MS. TIPPETT: Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being . Dzisiaj rozmawiam z autorką Elizabeth Gilbert o naturze kreatywności. W życiu, podobnie jak w sztuce, mówi, ma to mniej wspólnego z pasją, a więcej z wyborem ciekawości zamiast strachu.

MS. TIPPETT: Istnieje również rodzaj szlachetnego poczucia winy, które można mieć w tej kulturze. A ci z nas, którzy mają szczęście móc kupować i czytać książki takie jak twoja, mówią o wydobywaniu skarbów, które w nas drzemią, i przed chwilą mówiłem o tym, jak mamy tendencję do bycia bardzo skupionymi, a przekaz, który do nas dociera, jest bardzo skupiony na bezwzględnym piecu świata. Jak odpowiadasz na pytanie — ta kreatywność, o której mówisz, czy to luksus dla uprzywilejowanych ludzi?

MS. GILBERT: Nie. To jest wspólne dziedzictwo ludzkie, ponieważ dowodem na to jest — ponownie, spójrzmy na naszych przodków. I proszę, abyśmy teraz pomyśleli o naszych pradziadkach. Byli rolnikami i robotnikami, a mimo to tworzyli piękno. Tworzyli je, ponieważ przynosiło im radość. Tworzyli je jako walutę w społecznościach, w których żyli. Tworzyli je z przyjemności robienia czegoś, co jest lepsze, niż musi być.

Więc moja babcia, która robiła piękne dywany i kołdry z szmacianych tkanin — są piękniejsze, niż powinny być. A twoja historia jest również pełna takich ludzi. I twierdzę, że większość najpiękniejszych i najciekawszych rzeczy na świecie, jakie kiedykolwiek powstały, została stworzona przez ludzi, którzy nie mieli wystarczająco dużo czasu, nie mieli wystarczająco dużo zasobów, prawdopodobnie nie mieli żadnego wykształcenia.

To coś, co należy do istot ludzkich, które zachowują się w sposób, w jaki istoty ludzkie są zaprojektowane do zachowania. Używając zmysłów, ciekawości, materiałów i wszystkiego, co jest pod ręką, aby zmienić otoczenie i uczynić coś piękniejszym, niż musi być. Tacy właśnie jesteśmy.

MS. TIPPETT: Tak. To naprawdę interesujące, jak — sposób, w jaki odrzuciliśmy sztukę i kreatywność jako luksus, jest sposobem, w jaki umniejszamy samych siebie.

MS. GILBERT: O, dobry Boże. W ogromnym stopniu, tak. Bez wątpienia.

MS. TIPPETT: Mam na myśli, że ja też czuję, że nie robisz tego połączenia zbyt często, ale myślę, że pojęcie kreatywnego życia i rozszerzonej egzystencji, kreatywności jako cnoty dla naszego życia publicznego, jak i prywatnego, jest teraz bardzo aktualne, szczególnie gdy definiujesz je jako życie napędzane bardziej odwagą niż strachem i tym, co z tego wynika. I mówisz: „Chcę żyć w społeczeństwie pełnym ludzi, którzy są ciekawi i troszczą się o siebie nawzajem, a nie boją się siebie nawzajem”. Więc traktowanie tej cnoty dociekliwości, tego łagodnego przyjaciela ciekawości jako czegoś, czym możemy żyć, byłoby dobre dla nas zbiorowo, prawda?

PANI GILBERT: Jasne. To usługa publiczna. [ śmiech ]

MS. TIPPETT: To jest publiczne — tak. Tak?

MS. GILBERT: Cóż, myślę, że to jest bardzo jasne. Przerażeni ludzie podejmują straszne decyzje. Strach i strach sprawiają, że stajesz się nieodpowiedzialny. Sprawiają, że nie myślisz zbyt jasno, prawda? I sprawiają, że jesteś gotów zrobić prawie wszystko, aby pozbyć się tego okropnego uczucia. I widzieliśmy, jak ludzie robią to na poziomie indywidualnym i widzieliśmy, jak robią to kultury. I widzieliśmy polityków, którzy znajdują sposoby na wykorzystanie strachu i terroru, aby uzyskać władzę krótkoterminową, a czasem długoterminową. Ponieważ jeśli potrafisz rozgryźć, jak trzymać lejce strachu innych ludzi, możesz ich kontrolować przez jakiś czas. I tak jednym z najskuteczniejszych sposobów, aby nie zostać przez to kontrolowanym, jest pozostanie bardziej ciekawym niż się boisz. Myślę, że za każdym razem, gdy w społeczności jest ktoś, kto zachowuje trzeźwość umysłu, myślę, że jest to korzystne dla wszystkich wokół niego. Myślę, że wszystko jest zaraźliwe. Nasz strach jest zaraźliwy, ale nasza odwaga również. A nasza odwaga sprawia, że ​​inni ludzie potrafią być odważniejsi, wyjść ze swoich domów, ze swoich skorup i ze swojego strachu.

MS. TIPPETT: Myślę, że w tym fragmencie, który oglądam, opowiadasz historię o tym, jak byłeś w Indonezji w 2002 roku. I — kiedy więc opublikowałeś Eat, Pray, Love ? Czy to było w 2006 roku?

MS. GILBERT: Tak. Więc ta podróż, o której mówiłam w tym artykule, nie była moją podróżą Eat, Pray, Love . To była...

MS. TIPPETT: Więc to był kolejny raz, kiedy twoje życie wyglądało jak upuszczony tort? Wszystko leżało na podłodze w kawałkach?

PANI GILBERT: [ śmiech ] Tak.

PANI TIPPETT: [ śmiech ] Miała pani więcej niż jedno takie zdarzenie?

MS. GILBERT: Cóż, właściwie powiedziałabym, że to był środek okresu mojego życia, który wyglądał jak upuszczone ciasto, a Eat, Pray, Love było końcem tego życia. Więc ten okres, o którym mówiłam, był bardzo — wciąż byłam w najgorszym momencie tego, co ostatecznie omówiłam w Eat, Pray, Love . To był właśnie wtedy upuszczony środek ciasta. Powiedziałabym, że to była najgorsza część mojego życia.

MS. TIPPETT: Jasne. Zły rozwód, utrata domu, utrata męża, utrata pieniędzy, utrata przyjaciół, utrata snu, utrata siebie. A potem ta nieznajoma, ta kobieta po prostu daje ci ukojenie i pielęgnuje cię z powrotem do życia. I powiedziałaś — i czuję, że miałaś wiele takich doświadczeń, częściowo dlatego, że się wystawiłaś. [ śmiech ]

Być potrzebującym, być samotnym w dziwnych miejscach. Ale ja to po prostu kocham. Chcę to przeczytać. Powiedziałeś: „Chcę żyć w świecie pełnym odkrywców i hojnych dusz, a nie ludzi, którzy dobrowolnie stali się więźniami własnych twierdz. Chcę żyć w świecie pełnym ludzi, którzy patrzą sobie w twarze na ścieżce życia i pytają: „Kim jesteś, mój przyjacielu, i jak możemy sobie nawzajem służyć?”

PANI GILBERT: Tak, ta kobieta była taka niezwykła. Pojechałam do — miałam bardzo głupi pomysł, jak się okazało, że tak naprawdę potrzebowałam po prostu być sama i tak daleko od wszystkich na świecie, jak to tylko możliwe. I pojechałam na tę wyspę u wybrzeży Lombok w Indonezji i wynajęłam strzechę na plaży za 10 dolarów dziennie, i postanowiłam, że przez 10 dni nie będę się odzywać. Nie radzę tego robić, jeśli jesteś w takim stanie, w jakim byłam ja. [ śmiech ]

Prawdopodobnie naprawdę potrzebowałam przebywania w społeczności, a może nawet kilku terapeutów. Nakładanie na siebie soczewki powiększającej, gdy jest się w takim stanie, może być bardzo trudne. I ostatecznie zachorowałam. I codziennie spacerowałam po tej wyspie, ponieważ była taka mała. Można było po niej spacerować każdego dnia. I była to mała muzułmańska wioska rybacka. I była tam kobieta, która stała przed swoim domem za każdym razem, gdy przechodziłam obok, i widziała mnie i uśmiechała się do mnie. I była jedynym punktem kontaktu międzyludzkiego, jaki miałam w tym czasie.

A kiedy zachorowałam i utknęłam w swojej małej chacie bardzo, bardzo chora — bałam się, że mam malarię, byłam tak chora — ona przyszła i mnie znalazła. Miała na mnie oko, a ja nie trzymałam się swojego harmonogramu. Zazwyczaj chodziłam po wyspie o świcie i o zmierzchu. A kiedy mnie nie widziała, przychodziła i mnie znajdowała. A kiedy widziała, jak bardzo jestem chora, przynosiła mi jedzenie. I myślę — nigdy nie zapomniałam tej kobiety. I myślę, że nauczyłam się od niej, że trzeba zwracać uwagę na to, co dzieje się w twojej społeczności. To znaczy być głęboko zaangażowanym w miejsce, w którym się mieszka. Tak, że widać, kiedy ktoś ma kłopoty. I są sposoby, aby dotrzeć do ludzi, a nie od nich. I można to zrobić. Wiem, że często mówimy w tym społeczeństwie, jak straszne są media społecznościowe i Internet, ale jeśli są używane prawidłowo, to również mogą stać się narzędziem dotarcia, sposobem na zapukanie do czyichś drzwi.

MS. TIPPETT: Tak, możemy sprawić, że będzie takie, jakie chcemy. To my.

PANI GILBERT: Możemy tworzyć — jesteśmy tylko my. I nadała mi prawdziwy ton, jak nie być tak pogrążonym we własnych problemach lub własnych rozproszeniach, że nie jesteś w stanie dostrzec, co jest tuż przed tobą i kto jest tuż przed tobą.

MS. TIPPETT: Mhm. To także wspaniały przykład tego, jak kiedy wychodzimy poza siebie — mam na myśli, że to był akt twórczy, prawda? To był akt ciekawości.

MS. GILBERT: Cóż, to dlatego, że wszechświat szuka współpracowników, ponieważ kreacja nie jest skończona. To nie jest coś, co wydarzyło się w ciągu siedmiu dni i się skończyło. To trwająca historia, której jesteśmy częścią. I o wiele ciekawszym sposobem bycia częścią tej historii jest praca we współpracy, partnerstwie i przyjaznej ciekawości z nią niż bycie przerażonym. Mam na myśli, spójrz, życie jest bardzo ryzykowną sprawą.

I co może być bardziej fascynujące i przerażające niż ta rzeczywistość ludzkiego istnienia, która polega na tym, że dosłownie wszystko może się przydarzyć dosłownie każdemu w dosłownie każdej chwili. [ śmiech ] I życie w świadomości tego bez potrzeby zagłuszania, stępiania, duszenia lub zaprzeczania temu jest całkiem ekscytującym sposobem na życie. A potem możesz zacząć uczestniczyć tak bardzo, jak to możliwe, w tym, jak ta historia się rozwija.

MS. TIPPETT: Nie chcę kończyć rozmowy z tobą bez zauważenia ironii trajektorii twojej kariery i twojej osobowości i sukcesu jako pisarki. To było dla mnie interesujące. Nie rozumiałam, jak wiele napisałeś o mężczyznach i dla mężczyzn, i jak wiele byłeś dziennikarzem, i jak wiele — nie wiem, co to jest? Kiedyś powiedziałeś, że byłeś jedyną dziewczyną w pokoju. [ śmiech ]

PANI GILBERT: Mhm.

MS. TIPPETT: I to nie jest tak naprawdę trajektoria, jak sądzę, czego ludzie mogliby oczekiwać od osoby, która ostatecznie napisała Eat, Pray, Love . I ironicznie, jest to tak fenomenalnie udany projekt. Ale powiedziałeś, że kiedyś nie umknęło twojej uwadze, że kiedy napisałeś o emocjonalnej podróży mężczyzny, przyznali ci nominację do National Book Award.

Ale kiedy pisałaś o emocjonalnej podróży kobiety, „zepchnęli cię do lochu chick-lit”. I czuję, że masz — to było częścią twojego rozwoju i refleksji z tego. I ja też zmagam się z tym w mojej pracy, jakbym odrzucała myśl, że jest coś niepoważnego w mówieniu o tych rzeczach. I — tak. Więc chciałabym cię trochę o tym pociągnąć.

MS. GILBERT: Tak. Cóż, spędziłam 20 lat pisząc o mężczyznach dla mężczyzn. I chciałam. I to było bardzo odzwierciedleniem tego, gdzie byłam w moim życiu w tamtym czasie. Naprawdę interesowała mnie męskość i myślę, że powodem tego było to, że chciałam być facetem. I powodem, dla którego chciałam być facetem — i nie mówię dosłownie, i z pewnością jest to bardzo poważna sytuacja, gdy ktoś rodzi się w ciele kobiety i chce być mężczyzną. Nie o tym mówię. Mówię o tym, że chciałam żyć tak, jak żyją mężczyźni. A powodem tego było to, że było to lepsze. I dorastałam oglądając to, co oglądało wielu z nas dorastających, czyli mężczyzn, którzy mieli dużo wolności i kobiety, które podążały za nimi, dbały o nich i dbały o wszystkie ich potrzeby. I kiedy spojrzałam na te dwa modele, jeden z nich wydawał się o wiele lepszy od drugiego. [ śmiech ] Bardzo wyraźnie.

I tak rzuciłam się w męski świat. Pracowałam w barach. Przez długi czas pracowałam na ranczu w Wyoming. Zostałam pisarką dla GQ , Esquire i Spin , bardzo męskich światów.

PANI TIPPETT: To prawda.

PANI GILBERT: Mam na myśli, że rzuciłam się nie tylko w męski świat, ale w męski świat, w którym spędzali życie, studiując męskość, prawda? I badając to pytanie raz po raz, co znaczy być mężczyzną. Byłam tym równie zainteresowana jak oni. I czułam się komfortowo w tych światach. I mam na myśli, że kiedyś nawet napisałam historię dla GQ , w której przez tydzień przebierałam się za mężczyznę i mieszkałam jako mężczyzna w Nowym Jorku, i poczułam, jak to jest, co ciekawe, nie podobało mi się, ponieważ czułam się bardzo skrępowana w tej płci, gdy już w niej byłam. [ śmiech ]

Wolałam być kobietą wśród mężczyzn niż być rodzajem fałszywego mężczyzny wśród mężczyzn. Ale myślę, że w przypadku Eat, Pray, Love nadszedł czas w moim życiu, w którym wyszłam z ukrycia jako kobieta. I musiałam to zrobić, ponieważ pytania, z którymi się zmagałam, były bardzo kobiecymi pytaniami. I z pewnością były uniwersalne pytania duchowe, z którymi się zmagałam, ale głównym z nich, z którym się zmagałam i który zakończył moje małżeństwo, było pytanie, czy zostać matką, czy nie. I z pewnością jest to ostateczne pytanie kobiety. Co to znaczy, że jestem kobietą, która nie ma dzieci? Co to znaczy, że wybiorę inną ścieżkę? Czy nadal jestem kobietą? Wszystkie te pytania są w pewnym sensie pytaniami związanymi z płcią.

I to doprowadziło mnie do napisania Eat, Pray, Love . I chociaż teraz możemy powiedzieć: „Boże, to był taki sukces komercyjny, teraz wydaje się to takie oczywiste”. [ śmiech ] W tamtym czasie podejmowałam bardzo duże ryzyko, ponieważ rzuciłam świetną pracę w GQ i przyjęłam zupełnie inny ton. I bez względu na to, jakie miałam uznanie na świecie, czy jakkolwiek byłam znana, nie byłam znana jako kobieta, która napisałaby taką książkę. Więc wydawało się to bardzo ryzykowne, ale też tak naprawdę nie miałam wyboru. I myślę, że ostatecznie sprowadza się to do tego. I oczywiście zostałam zaszufladkowana jako pisarka literatury kobiecej. I ja — to był rok zerowy. Jakby nagle cała moja historia zniknęła, a ja po prostu pojawiłam się jako ta osoba. I w pewnym sensie pozostałam tą osobą.

Niezależnie od tego, co zrobię od tej pory, zawsze będę tą kobietą, która napisała Eat, Pray, Love , co jest dla mnie w porządku. Ale będę nadal pisać książki, do których pisania zostałam powołana. Będę nadal mówić o pytaniach, które rozpalają i oświetlają moje istnienie w sobie i na świecie. Będę nadal służyć społeczności, która się wokół mnie zebrała.

[ muzyka: „Spring Rain” zespołu Lullatone ]

MS. TIPPETT: Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being . Dzisiaj eksploruję kreatywność i ciekawość z autorką Elizabeth Gilbert.

[ muzyka: „Spring Rain” zespołu Lullatone ]

MS. TIPPETT: Uważam, że jednym z paradoksów w twoim życiu i w pewnym sensie w duchu i obecności, które wnosisz do świata, jest to, że jesteś odkrywcą, podróżnikiem, sławnym podróżnikiem i sławnym odkrywcą, myślę, zarówno dosłownie, jak i w kontekście twojego życia jako pisarza. Ja również doświadczam cię — z daleka — ale doświadczam cię jako kogoś, kto czuje się całkowicie jak w domu, bardzo bujnie jak w domu. I mówiłeś o tym w tych szalonych latach, które nastąpiły po sukcesie Eat, Pray, Love , że znalezienie drogi do domu, że znalezienie drogi powrotnej do domu, że to było coś, co rozumiałeś, że musisz zrobić.

Nie wiem. Chcę to po prostu nazwać i myślę, że jestem ciekaw, czy to jest sposób — lub jak inaczej chciałbyś mówić o tym wszystkim, co przeżyłeś i stworzyłeś, a także o wszystkich rzeczach, które słyszysz i odbierasz na świecie teraz, gdy się przez to przemieszczasz, jako ta osoba w pewnym sensie w rozmowie z naszą kulturą, czego się uczysz, o czym wcześniej nie wiedziałeś, o tym, co znaczy być człowiekiem?

PANI GILBERT: Myślę — oto czego się uczę, oto co widzę, i oto na czym ostatnio się skupiam, a może nawet myślę o pisaniu o tym. Czuję, że wszystko, czego chcemy, znajduje się po drugiej stronie tej ciemnej rzeki nienawiści do siebie, która jest tak rozpowszechniona w nas samych i w naszej kulturze. Jest taka historia o Dalajlamie, że kiedy po raz pierwszy przyjechał na Zachód, ktoś z widowni podniósł rękę i powiedział: „Co myślisz o nienawiści do siebie?”

Cała ta konferencja na jakiś czas się zakończyła, gdy musiał mieć kilku tłumaczy siedzących tam i próbujących mu wytłumaczyć, jak można nauczyć człowieka nienawiści do samego siebie. I był taki — po prostu powiedział — jest taki zapis jego rozmowy w tym momencie, gdy mówi: „To jest bardzo niepokojące”. Wiecie? [ śmiech ]

I widzę nienawiść do siebie wszędzie, gdzie spojrzę, w tak wielu różnych formach. I to jest takie — to rozdziera mi serce. I znam też nienawiść do siebie, ponieważ sama w niej byłam. Każdy, kto był w depresji, wie, czym jest nienawiść do siebie. W wielu aspektach depresja jest — najlepszą definicją tego jest gniew skierowany do wewnątrz. Więc jest ta walka, która toczy się w tobie, w której stajesz się rywalem samego siebie i wrogiem samego siebie. I to, co zmieniło moje życie w tej podróży, którą odbyłam z Eat, Pray, Love, to te cztery miesiące, które spędziłam w Indiach, gdzie musiałam być sama ze sobą i naprawdę zawarliśmy porozumienie pokojowe. I kiedy mówię ja, powinnam powiedzieć ja. Ponieważ nie jesteśmy ja, jesteśmy ja.

I jeden po drugim, naprawdę podeszłam do każdego z nas, uścisnęliśmy sobie dłonie i zawarliśmy pokój, mówiąc: „Nie będziemy już działać przeciwko sobie. To musi być lepsze sąsiedztwo do życia. [ śmiech ] Musimy odłożyć broń. Musimy odłożyć stare skargi. Musimy odłożyć perfekcjonizm. Musimy odłożyć osąd. Musimy odłożyć te rzeczy, ponieważ wyrządzamy tak ogromną krzywdę tej biednej istocie, Liz, która musi nosić tę wojnę w sobie”. I tak naprawdę wyszłam z tej podróży zaprzyjaźniona — a słowo „przyjaciel” — ciągle go używam w tej rozmowie. I używam go bardzo często.

PANI TIPPETT: To cudowne, cudowne.

PANI GILBERT: To cudowne słowo, prawda?

PANI TIPPETT: To kolejne łagodne słowo, takie jak „ciekawość”.

PANI GILBERT: Myślę, że przyjacielskość jest milszym sposobem myślenia o tym. Czy możesz być odrobinę lepszym przyjacielem dla siebie? Czy kiedykolwiek pozwoliłbyś przyjacielowi mówić o sobie tak, jak ty mówisz w swoich wewnętrznych momentach? I to właśnie zmieniło wszystko. I nawet w szaleństwie po Jedz, módl się, kochaj , myślę, że częścią powodu, dla którego się w tym nie zgubiłam, była przyjaźń, którą pielęgnowałam z tą osobą, którą jestem. A noszenie tej osoby w przyjazny sposób sprawiło, że te lata były łatwiejsze, niż mogłyby być. I tak czasami ludzie mówią mi: „Boże, twoje życie musi być takie szalone. Twoje życie musiało być takie szalone po Jedz, módl się, kochaj ”. I szczerze mówiąc, myślę sobie: „Nie, szaleństwo było wcześniej”. Szaleństwo było tym, czego nie widziałeś, tym, co działo się między moimi uszami. To było szaleństwo.

A kiedy to zniknie, wszystko inne, co się wydarza, można jakoś przejechać, a czasem — jak powiedziałby Jack Gilbert — cieszyć się tym. Czasem można nawet zaryzykować rozkoszowanie się tym. Ale to właśnie ten duch upartej radości i przyjaznej ciekawości, moim zdaniem, leży u podstaw „ahimsy”, prawda? Że jesteś przyjacielem nie tylko świata, ale i samego siebie. I tam, myślę, możesz znaleźć drogę do domu, w niemal każdych okolicznościach. Mam nadzieję. [ śmiech ] Ponieważ nie znam innego sposobu. I to jest najlepsze, co mam.

MS. TIPPETT: Ja też żyję już jakiś czas w tym momencie i nie sądzę, żebym miała nienawiść do siebie, i nie jestem pewna — trudno się z tym utożsamić, chociaż z pewnością zdefiniowałabym część mojego młodszego „ja” w ten sposób. Ale ja — w tym samym czasie masz tę kwestię — i to jest, znowu, ośmielanie kreatywności, kreatywne życie, w ten sposób możemy poruszać się po świecie.

I mówisz, że to jest coś w rodzaju „dojścia do punktu, w którym możesz zdecydować, że praca chce być wykonana i chce być wykonana przez ciebie”. I powiem po prostu, że jako ktoś, kto czuje, że wykonałem wiele pracy, aby zaprzyjaźnić się z samym sobą, ale to nadal trudne stwierdzenie do stwierdzenia dla mnie i myślę, że dla wielu ludzi. To aspiracja, aby móc tak czuć, aby temu zaufać.

PANI GILBERT: To, co pozwala mi przetrwać te 90 procent nudnej części kreatywności bez zamieniania jej w niepokój — i mówię „już”, bo kiedyś to robiłam — to wiara, że ​​praca chce być wykonana i chce być wykonana przeze mnie. I tak, kiedy nie nadchodzi, nie działa, nie jest dobra i utknęłam w problemie związanym z kreatywnością, to bardzo ważna zmiana w moim życiu na przestrzeni lat, aby nie myśleć, że jestem karana lub że ponoszę porażkę, ale myśleć, że ta rzecz, ta tajemnica, która chce mieć ze mną kontakt, próbuje mi pomóc.

I nie opuściło mnie. Jest w pobliżu. I chce — przyszło do mnie z jakiegoś powodu. Zawsze tak myślę, kiedy pracuję nad projektem i on nie działa. Myślę — przemówię do idei i powiem: „Przyszedłeś do mnie z jakiegoś powodu”. Ale w międzyczasie będę przychodził do mojego biurka każdego dnia z wiarą, że ty również jesteś przy moim biurku każdego dnia.

I że my dwoje, ta istota ludzka, która się trudzi, i ta tajemnica, która ukazuje się mi w jakimkolwiek języku jest w stanie, jakimikolwiek sygnałami, wskazówkami, aluzjami, inspiracjami, poczuciem obsesji i wszystkimi sposobami, w jakie inspiracja do nas przychodzi, chce, żebym był z nią. I jakoś, jeśli będę cierpliwy i będzie to stałe, my dwoje, pomysł i ja, wymyślimy, jak coś stworzyć na świecie. I poprzez ten proces stanę się głębszą i prawdziwszą wersją siebie. I tak, niezależnie od tego, jak się potoczy wynik, warto było to zrobić tylko dla komunii z tajemnicą i pomysłem. I nie mogę wymyślić lepszego sposobu na życie, niż po prostu to robić.

[ muzyka: „The Stars In Spring” zespołu Epic45 ]

PANI TIPPETT: Elizabeth Gilbert jest autorką siedmiu książek, w tym Jedz, módl się, kochaj , powieści The Signature of All Things i ostatnio Big Magic: Creative Living Beyond Fear .

[ muzyka: „The Stars In Spring” zespołu Epic45 ]

MS. TIPPETT: Na onbeing.org możesz zapisać się na cotygodniowy e-mail od nas, List od Loring Park. W twojej skrzynce odbiorczej w każdą sobotę rano — to poetycka, starannie wyselekcjonowana lista najlepszych rzeczy, które czytamy i publikujemy, w tym teksty naszych felietonistów. Znajdź to i wiele więcej na onbeing.org.

[ muzyka: „The Stars In Spring” zespołu Epic45 ]

PERSONEL: W skład On Being wchodzą : Trent Gilliss, Chris Heagle, Lily Percy, Mariah Helgeson, Maia Tarrell, Annie Parsons, Marie Sambilay, Aseel Zahran, Bethanie Kloecker, Selena Carlson, Dupe Oyebolu i Ariana Nedelman.

MS. TIPPETT: On Being powstało w American Public Media. Naszymi partnerami finansowymi są:

Fundacja Forda współpracuje z wizjonerami działającymi na pierwszej linii frontu zmian społecznych na całym świecie pod adresem fordfoundation.org.

Fetzer Institute, pomagający budować duchowe fundamenty dla kochającego świata. Znajdź ich na fetzer.org.

Fundacja Kalliopeia działa na rzecz stworzenia przyszłości, w której uniwersalne wartości duchowe będą stanowić podstawę sposobu, w jaki będziemy dbać o nasz wspólny dom.

Fundacja Henry'ego Luce'a wspierająca inicjatywę Public Theology Reimagined.

Oraz Fundacja Osprey, która jest katalizatorem pełnego mocy, zdrowego i spełnionego życia.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
transcending Sep 6, 2016

oh my...had to scan this a second time as there were so many fascinating concepts shared and explored between these two vibrant and articulate minds. I felt a resonance with the discussion that was delightful; could hear within as I read: "yes, yes, and that, yes, oh and to have explored that, yes, and what a magical story, yes"...and synchronous, too, as yesterday, my partner and I had been trying to remember if it had been the Dalai Llama or Thich Nhat Hanh who had been startled by the level of self-loathing in American culture when visiting (forgot to DuckDuckGo which one it was, only to have it answered here!)...amazing that concept of ideas having intention and wishing to come into being...and all of us as being agents in expanding Creation by bringing them into being...and on and on...thanks