Back to Stories

Uczenie się miłości W Burdelach Delhi

[Uwaga redaktora: W styczniu 2024 r. ponad 200 osób zebrało się na świętej ziemi Gandhi Sabarmati Ashram na noc zanurzoną w Stories of Heartivism . Duch wykładu Gitanjali Babbar poruszył wiele serc w tym procesie.]


To zaszczyt być tutaj, stać tutaj i dzielić się tą podróżą. Będę mówić zarówno po hindi, jak i po angielsku. Nie wiem, kiedy, co, jaki język przeze mnie przejdzie, więc proszę bądźcie cierpliwi. Podczas wszystkich naszych sesji omawialiśmy to, kiedy dostałeś sygnał, żeby się podzielić? Mówię ci, dostałem go cztery dni temu, a nadal nie mogłem się przygotować. Więc nie ma znaczenia, ile godzin lub ile dni dostaniemy, ponieważ kiedy przychodzisz tutaj i trzymasz mikrofon, to po prostu płynie. Więc bardzo dziękuję. To zaszczyt, ponownie, dzielić się ze wszystkimi ludźmi życiem, które dostałem w darze i które prowadzę od 13 lat.

Kat-Katha, tak nazywa się ta organizacja. Nigdy nie miałam w planach założenia organizacji, ponieważ nie byłam dobra z matematyki. Nie byłam dobra z angielskiego. Nie byłam dobra z hindi. Nie byłam dobra z ekonomii ani z żadnego przedmiotu. Więc postanowiłam zostać dziennikarką, ponieważ myślałam, że tam będę tylko słuchać historii i będę musiała przychodzić i prezentować je przed telewizorem. Nie będę niczego potrzebować. To było głupie z mojej strony. :) Kiedy dostałam się na ten kurs, zdałam sobie sprawę, że jest tu też tak dużo zajęć akademickich. Ale nie wiedziałam, co życie ma dla mnie w zanadrzu.

W czasach studenckich wszyscy byli rekrutowani i trafiali do dobrych firm. Zobaczyłem plakat z napisem: „10 szkół, 10 dyrektorów, 1000 dzieci i ty. Czy będziesz tym sobą?”. I coś we mnie się poruszyło i powiedziałem: rozmawialiśmy na naszym college'u o wprowadzeniu zmian, a tu ten plakat pyta mnie: czy będziesz tym sobą? To jest okazja i pozwól mi odejść.

Wszyscy moi znajomi mówili mi: „Nie masz pojęcia, co to za organizacja? Nie wiesz, co robią, a po prostu idziesz i siedzisz na tym wywiadzie!”

Powiedziałem: „Puść mnie stąd”.

To był pierwszy raz, kiedy usłyszałam swoje serce. Poszłam tam, usiadłam, przeszłam wywiad i jakoś osoba, która mnie przeprowadziła, była bardzo uparta, że ​​muszę przyjechać na to stypendium. To było dwuletnie stypendium w wiosce. Jestem dziewczyną urodzoną w Delhi. Nigdy w życiu nie byłam na wsi. Przez trzy miesiące mówiłam, żeby pozwoliła mi skończyć studia, muszę przesłać moje filmy, a potem przyjadę i dołączę. Przez te trzy miesiące upewniała się, że wysyła mi wszystkie zabawne filmy, wszystkie szczęśliwe chwile, żebym nie zmieniła zdania. Nie zmieniłam, nie mogłam, nawet gdybym chciała.

Mój ojciec był bardzo zdenerwowany tym faktem, że jadę na dwa lata do wioski, ale to wszystko się wydarzyło i pojechałem do tej wioski. Wtedy bardzo interesowała mnie praca ze społecznością osób transpłciowych, społecznością eunuchów. Zawsze byłem bardzo ciekaw, dlaczego są traktowani inaczej. Dlaczego, kiedy przychodzą do naszych domów, żeby nas pobłogosławić, moja matka prosi mnie, żebym po prostu został w środku. Kiedy przechodzą obok drogi, wszyscy po prostu zamykają okna. I dlaczego wyglądają tak inaczej. Zawsze miałem takie pytania i nawet we wsi miałem okazję zaprzyjaźnić się z wieloma osobami transpłciowymi. Zacząłem po prostu dzwonić do mojego domu, ponieważ tam byłem szefem. Mojej matki nie było, mojego ojca nie było, więc mogłem ich po prostu zaprosić do domu, piliśmy chai, a oni po prostu opowiadali mi historie ze swojego życia.

Kiedy wróciłam, chciałam pracować ze społecznością transseksualną, bez względu na wszystko, a w Delhi była wtedy tylko jedna organizacja, National AIDS Control Organization, która oferowała mi pracę i pracowała z osobami transseksualnymi. Tak właśnie doszło do mojego wprowadzenia do karmabhumi . Ponieważ kiedy zaczęłam pracować z osobami transseksualnymi, jednym z projektów było chodzenie do burdeli w Delhi i praca z kobietami pracującymi w branży seksualnej. Będąc dziewczyną z Delhi, nawet jeśli mówisz o dzielnicy czerwonych latarni w swoim domu, twoi rodzice mówili: co ty mówisz? Jaki burdel, jak pójdziesz do burdelu? Dlaczego pójdziesz do burdelu? Należysz do porządnej rodziny i tak dalej, prawda? Nie możesz nawet mówić o burdelu.

Więc pierwszego dnia, kiedy poszedłem do burdelu, powiedziałem ojcu: „Jadę tylko do pobliskiego biura”. A kiedy tam pojechałem, wziąłem rikszę tuk-tuka i nie wiedziałem, dokąd jechać. Zapytałem rikszarza: czy możesz mnie zawieźć do burdelu numer 5220? I mnie przeskanował. Nie mogłem zrozumieć, co próbował zobaczyć, ale może po prostu chciał zobaczyć, dlaczego do cholery dziewczyna sama przychodzi, żeby ją sprzedać do burdelu, bo tak się nie dzieje. Każda dziewczyna jest tam zmuszana, nawet nie wie, dokąd ląduje.

Poszłam tam i już pierwszego dnia powiedziałam: „Chcę wejść do burdelu”, a mój pracownik powiedział: „Nie możesz iść. Nie pozwalamy młodym dziewczynom wchodzić”. Ale miałam odznakę oficera, więc powiedziałam: „Muszę iść, bez względu na wszystko”. Więc siedmiu mężczyzn zaprowadziło mnie do burdelu jak ochroniarzy. Było bardzo niekomfortowo, wchodzić do miejsca, w którym przebywają tylko kobiety, a ty, jako kobieta, wchodzisz z siedmioma ochroniarzami.

Kiedy tam poszłam, usiadłam. Więc mają ten duży pokój -- pierwszy pokój, w którym wszystkie dziewczyny siedzą w kółku, a potem przychodzi klient i znajduje dziewczynę, z którą chce iść. Podnosi dziewczynę, a potem wchodzą do środka. Po ośmiu minutach wracają, dziewczyna wrzuca coś do kosza na śmieci, a potem przychodzi i znowu siada, czekając, aż inny klient przyjdzie i ją znajdzie. Siedziałam tam i po prostu patrzyłam na to przez godzinę. Nie byłam w pozycji, żeby zadać im jakiekolwiek pytanie, więc wróciłam z bardzo ciężkim sercem i nie wiedziałam, co robić.

Przez dwie, trzy noce nie mogłam spać, a potem wróciłam do burdelu i jako oficer musisz zadawać im pytania, czy stosują środki antykoncepcyjne, czy biorą wszystkie leki i wszystko. Zaczęłam to robić. Pewna pani przyszła do mnie i powiedziała: „Czy stosujesz środki antykoncepcyjne? A co z twoim związkiem z chłopakiem?” I byłam zaskoczona.

Pomyślałem sobie: „Jak możesz zadawać mi takie pytanie?”

A ona powiedziała: „Jak możesz zadawać mi takie pytanie?”

I to było wszystko. Właściwie, jak mogłem zadać jej to pytanie? Jest w wieku mojej matki. Jak mogłem po prostu wtargnąć do jej pokoju tylko dlatego, że jest pracownicą seksualną lub mieszka w burdelu. To nie daje mi możliwości wejścia w jej życie i zadania jej wszystkich tych osobistych pytań. Wszystkie były tam zebrane, 5-7 kobiet i po prostu zaczęły mnie znęcać, w pewien sposób.

Powiedzieli: „Co wy, ludzie z organizacji pozarządowych, myślicie? Że możecie po prostu wejść i zadać nam dowolne pytanie, a my jesteśmy tu, żeby wam odpowiedzieć? Zarabiam, zostałem sprzedany, zostałem przemycony. Zamiast coś robić, przychodzicie i zadajecie pytania, a potem robicie mi zdjęcia”.

To coś znaczyło, jakieś przesłanie dla mnie.

Zeszłam na dół płacząc, a potem ta inna kobieta, która ma takie samo imię jak ja – ma na imię Gita – poszła za mną. Wiedziała, że ​​coś jest nie tak; byłam bardzo zraniona. Przyszła, a ja po prostu stałam na dole i płakałam. I powiedziała: „Nie płacz. Ludzie tacy jak ty przychodzili wiele, wiele razy w naszym życiu”. I sprawiła, że ​​zakwestionowałam cały termin „miłość”.

Po tym, nawet dziś, próbuję zrozumieć, czym jest miłość. Mówimy tu o miłości, prawda? Tak jakbyśmy używali słowa miłość. Miłość to takie ciężkie słowo. Jeśli powiesz „kocham cię”, co to znaczy?

Ponieważ te kobiety, które tam zostają, mężczyźni poszli do ich wioski, gdy były małymi dziewczynkami. Mówią im: „Kocham cię. Czy wyjdziesz za mnie? A ja zabiorę cię z tej biedy. Czy przyjdziesz? Czy będziesz trzymać mnie za rękę?”

A ta dziewczyna, zakochana, mówi: „Oczywiście”.

I wychodzi, zostawiając rodzinę, a ten sam mężczyzna zabiera ją do burdelu i sprzedaje. Te kobiety dzielą się ze mną tym, że w rzeczywistości negocjowały przy niej, jaka będzie jej wartość?

I powiedziała: „Płaczę, że mnie kochasz. Ożeniłeś się ze mną. Mam z tobą dzieci, a ty mnie tu sprzedajesz”.

Powiedziała: „Nie wiem, proszę pani, co się z nim stało, gdzie była ta miłość”.

Tutaj nie mam dla niej odpowiedzi, ponieważ słyszałam miłość tylko jako piękne uczucie, jako piękny wyraz -- jako obietnicę, jako dar. Kiedy mówisz komuś "kocham cię", to jest to dar, który dajesz. Ten dar został jej odebrany i wtedy wszystkie te kobiety powiedziały: "Powiesz nam też, że nas kochasz. Nie uwierzymy ci, ponieważ ty sama nie wiesz, co znaczy miłość. Jeśli chcesz nam służyć, przychodź każdego dnia. Przychodź każdego dnia, bez względu na wszystko. Zjedz z nami lunch. Naucz nas, ale nie zadawaj nam pytań".

I to było wszystko.

Pomyślałam sobie, że tak, mogę to zrobić. Więc wróciłam do moich ludzi z NGO i powiedziałam: „Słuchajcie, zamierzam ich uczyć. Nie przyjdę tu więcej”. Poprosiłam moich przyjaciół, żeby mi towarzyszyli, bo w burdelu zawsze jest niebezpiecznie. I po prostu zaczęłam tam chodzić – do jednego burdelu. Jest 77 burdeli. Pozostałe 76 burdeli wciąż jest przeciwko mnie. Nie znają mnie, ale ten jeden burdel stał się tym zdjęciem z sercem, które zobaczyliśmy na naszym odosobnieniu. Myślę, że to było dla mnie otwarcie w tym burdelu. Od tamtej pory wciąż próbuję zrozumieć, czym jest miłość. Zawsze, gdy rozmawiamy o miłości i zawsze, gdy patrzę na te kobiety, wciąż zastanawiam się, czym jest miłość.

Opowiem ci jedną historię. Mamy bardzo piękny dom. Jest piękny nie w sensie infrastruktury, ale piękny, ponieważ wszystkie kobiety z burdelu – te, które chcą opuścić burdel – przyjeżdżają i mieszkają. Nazywamy to wioską marzeń.

Jest jedna kobieta. Wczoraj właśnie o niej rozmyślałem. Nazywa się Sima-didi, jestem pewien, że będzie bardzo szczęśliwa, że ​​dzielę się jej imieniem w tak dużym zgromadzeniu, ponieważ zawsze czuje, że nic nie może zrobić w życiu. W Sima-didi widziałem miłość w jej oczach — sposób, w jaki kocha kobietę, która kupiła ją 30 lat temu. Ta kobieta zabiła jej córkę na oczach Sima-didi. Nawet dzisiaj, gdy ta kobieta zachoruje, Sima-didi przychodzi z Dream Village, aby się nią zaopiekować. Zawsze ją drażnimy: „Czemu wracasz? Ona zrobiła na tobie jakąś magię”.

Ona zawsze mówi: „Nie, proszę pani. Cokolwiek mi zrobiła, to była jej karma. Jeśli mnie kupiła, to mnie też nakarmiła. Leczyła mnie, kiedy byłam chora. Więc teraz, kiedy jest stara, to ja mam obowiązek się nią zaopiekować”.

Myślę, że to jest miłość.

Właśnie myślałam o tym, co muszę praktykować w swoim życiu. Mój mały piesek przychodził mi do serca. Ma na imię Magic. A wiesz, jak to jest z psami? Możesz im zrobić wszystko, zbesztać je, ale za każdym razem, gdy do nich wracasz, one po prostu cię kochają. I to jest mój zamiar, stojąc na tej ziemi. Bez względu na to, co mówią mi moje didis [siostry], bez względu na to, co mówią mi kobiety, chcę być tą magią w ich życiu. I chcę twojego błogosławieństwa. Dziękuję.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

8 PAST RESPONSES

User avatar
Joseph Jastrab Apr 2, 2024
One of my most influential teachers, Emmanuel, once said that the fundamental purpose of every person who comes to this earth life is to "bring Love where Love seems not possible". Gitanjali and Sima-didi are such inspiring examples of women living this most challenging calling. My deep appreciation to them for modeling this possibility for me. Thank you.
User avatar
Kristin Pedemonti Apr 1, 2024
Thank you for Listening to the women, thank you for understanding how to love, to really SEE them and seek to know them. If only MORE NGO people really took the time to Understand. Thank You for being a role model.
I say this as someone who also Listens to understand and to only offer assistance when it is collaborative reciprocity of honoring wisdom and knowledges that often are dismissed by people in well intentioned outreach.

Thank you again. Love and hugs from my heart to yours,
Kristin Pedemonti, Founder and Facilitator Steer Your Story (conversations with survivors of abuse and trauma to re-author their lived experiences so they can live their preferred narrative)
User avatar
Rachael Hammerlein Apr 1, 2024
moving,inspiries and i am going to share.
User avatar
PRAFULLA Patel Apr 1, 2024
As Mother Teresa said " If you judge people, you don't have time to love them"..... Geetanjalee's story is spellbinding and leaves us speechless. She has has showered humanity with so much love and ventured a life beyond the teaching of Bhagavad Geeta 🙏
User avatar
Gail Apr 1, 2024
The infinite power and majesty of Love. It moves invisibly within our lives and yet I recognize it here and that leaves me speechless.
User avatar
Patrick Apr 1, 2024
From Amsterdam to Quito and Delhi too…so much utter brokenness, yet where greater LOVE is found at work in care and compassion.
User avatar
SHAILESH SHETH Apr 1, 2024
Spellbound. Inspirational.🙏
User avatar
Jay Shailesh Sheth Apr 1, 2024
I have no words except.... Respect and Honour for the speaker. Only silent respect feels as the right answer.