Back to Stories

Gotowanie Z miłością

Kocham kuchnię

Założycielki Love Kitchen, Helen Ashe (po lewej), dyrektor, i ich siostra bliźniaczka Ellen Turner, menedżerka, z radością twierdzą, że po 25 latach nadal mogą serwować jedzenie i miłość w Love Kitchen.

Jest trochę po 8 rano w środę rano, a 82-letnie siostry bliźniaczki Helen Ashe i Ellen Turner są w kuchni i wbijają jajka do szerokich drewnianych misek. Parzenie kawy wypełnia powietrze ziemistym aromatem. Ellen bierze ręczny mikser elektryczny, podłącza go do prądu i zanurza jego błyszczące końcówki w żółtych żółtkach jaj w misce. Cichy wirujący dźwięk sygnalizuje rozpoczęcie jajecznicy. Helen tymczasem odwraca uwagę od jajek na białe krążki ciasta biszkoptowego, które zaczyna układać na dużej metalowej tacy.

Śniadanie, które Helen i Ellen przygotowują, nie jest dla nich. Jest dla dziesiątek potrzebujących mieszkańców Knoxville, którzy przychodzą do tej specjalnej kuchni po wschodniej stronie miasta — Love Kitchen — dwa razy w tygodniu po darmowy posiłek, z dostawą do setek potrzebujących, którzy nie mają jak dotrzeć do Love Kitchen, i dla setek innych, którzy przychodzą i odbierają bardzo potrzebne torby z żywnością awaryjną. Te posiłki, gotowane z troską przez siostry i ich wolontariuszy, są dla głodnych, bezdomnych, bezradnych, beznadziejnych i przywiązanych do domu, jak lubią mówić siostry. Helen i Ellen robią to od 25 lat.

Wkrótce reszta wolontariuszy Love Kitchen zaczyna się wciskać — mężczyźni i kobiety, czarni i biali oraz odcienie pomiędzy, młodzi i nie tak młodzi. Jest kasza do ugotowania, bekon i kiełbasa do ugotowania, więcej jajek do jajecznicy, ciasteczka do upieczenia i sos do wymieszania. Wkrótce Love Kitchen staje się gwarem aktywności, wypełnionym brzękiem garnków i patelni, metalowymi tacami uderzającymi o metalowe stoły, a także aromatami podtrzymującego życie i ducha jedzenia, rozmowami i śmiechem, uśmiechami i tak, miłością. Ciepło w pomieszczeniu pochodzi nie tylko z rozgrzanych pieców.

Sianie nasion miłości

Helen i Ellen dorastały w biedzie w Abbeville w Południowej Karolinie. Ich rodzice, John i Alice Liddell, byli dzierżawcami, a bliźniaczki bardzo wcześnie poznały, czym jest praca. W wieku 8 lat zmywały naczynia w domu lokalnego budowniczego domów, co sprawiało im przyjemność, ponieważ nie miały bieżącej wody w swoim domu. Jednak praca na tym się nie kończyła. Pomagały również w pielęgnacji ogrodu swojej rodziny, hodowały kury i doiły krowę.

„Mieliśmy najlepszych rodziców, jacy kiedykolwiek urodzili się na Ziemi!” – wykrzykuje Helen. „Nie mieliśmy dużo pieniędzy, ale nigdy nie głodowaliśmy. Pracowaliśmy na to, co mieliśmy, i dzieliliśmy się tym, co mieliśmy. Tata nauczył nas pracować”.

To nie wszystko, czego ich ojciec uczył swoje córki. Nauczył je również tego, co uważał za trzy najważniejsze prawdy w życiu: Jest tylko jeden Ojciec, nasz Ojciec Niebieski; jest tylko jedna rasa, rasa ludzka; i nigdy nie zabieraj ostatniego kawałka chleba ze stołu, ponieważ może przyjść obcy i go potrzebować.

Kiedy siostry ukończyły szkołę średnią w 1946 roku, ich ojciec wykorzystał nikle i dziesięciocentówki, które on i ich matka zaoszczędzili, aby kupić Helen i Ellen pierścienie klasowe i bilet autobusowy do miejsca, które dałoby im szansę na lepsze życie. Siostry postanowiły przyjechać do Knoxville, gdzie mieszkało kilka ich ciotek. Spodobało im się i zostały. Znalazły pracę i starały się zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, aby kontynuować naukę. Ich pierwszą pracą było zmywanie naczyń w wielkiej kawiarni S&W Cafeteria w centrum miasta. Ostatecznie Helen i Ellen mogły prowadzić mały kącik śniadaniowy, który nazwały The Coffee Cup w wynajętym lokalu na Vine Street, a później drugą restaurację o nazwie The Hickory Grill.

Ale bliźniaczki miały większe plany i rozpoczęły szkolenie pielęgniarskie w Knoxville College. Uzyskały uprawnienia pielęgniarki praktycznej i po ukończeniu studiów poszły do ​​pracy jako pielęgniarki w University of Tennessee Hospital. Helen pracowała z pacjentami w potrzebie na jednym piętrze, a Ellen pracowała na innym piętrze, płacąc pacjentom afroamerykańskim w tych segregowanych czasach.

To właśnie w szpitalu, obserwując niedolę ubogich pacjentów, zalążek pewnej idei zakorzenił się w umyśle Helen, a może bardziej trafnie byłoby powiedzieć w jej sercu. Ellen pamięta ten moment.

Pewnego dnia Helen powiedziała, że ​​coś ją dręczy, wspomina Ellen. Ellen zapytała, co się dzieje. Helen powiedziała: „Kiedy biedni ludzie przychodzą do kliniki. Ta mała dama siedziała tam przez pięć godzin bez jedzenia i pieniędzy, żeby cokolwiek kupić. A inna nie miała jedzenia i transportu ani niczego. Pewnego dnia, siostro, będę miała miejsce, w którym wszyscy ci ludzie, którzy potrzebują jedzenia i potrzebują pomocy, transportu i wszystkiego, będą mogli je dostać. Naprawię to, żeby mieli to, czego potrzebują”.

Ale pomysł Helen, z którym jej siostra całym sercem się zgadzała, musiał poczekać. Tymczasem ona i Ellen wyszły za mąż, a w przypadku Helen przyszły na świat dziecko, kilkoro wnuków i prawnuków. Helen przepracowała w szpitalu łącznie 26 lat; Ellen 27. Po przejściu na emeryturę Helen powiedziała siostrze, że zamierza się modlić o to, jak pomóc ludziom takim, jakimi opiekowała się w szpitalu.

Ofiara Miłości

Minęło trochę czasu, zanim wszystko zaczęło się układać, ale ostatecznie Helen i Ellen mogły zacząć urzeczywistniać marzenie. Siostry zaczęły serwować posiłki tym, którzy w przeciwnym razie głodowaliby w małym domu w Knoxville, 13 lutego 1986 r. Tego pierwszego dnia podały 22 posiłki. Myśląc, że mogą potrzebować więcej miejsca, zwróciły się do pastora swojego kościoła z prośbą o pozwolenie im na korzystanie z piwnicy budynku, aby serwować jedzenie potrzebującym. Kościół początkowo się zgodził, ale wkrótce je odciął, obawiając się przyciągnięcia „niepożądanych osób”.

Wydawało się, że nie zdążyły jeszcze złożyć siostrom pierwszej ofiary miłości ubogim z Knoxville, a już musiały znaleźć nowe miejsce, w którym mogłyby ją złożyć. Ale zadziorne damy nie dały się łatwo zniechęcić. Helen i Ellen kręciły się w tych najwcześniejszych dniach i serwowały jedzenie, gdzie tylko mogły, aż do czasu, gdy osiedliły się na jakiś czas w centrum YWCA. W 1991 roku ówczesny burmistrz Victor Ashe (nie spokrewniony z Helen) nakłonił miasto Knoxville do odnowienia opuszczonego budynku przy Martin Luther King Jr. Boulevard i doposażenia go w dużą kuchnię. Miasto Knoxville wynajęło budynek Love Kitchen za 1 dolara rocznie. Organizacja non-profit prowadzona całkowicie przez nieodpłatnych wolontariuszy w końcu miała stały dom.

Wszystko szło całkiem dobrze dla Love Kitchen w latach 90. Do tego czasu liczba wolontariuszy pomagających siostrom znacznie wzrosła. Organizacja zaczęła nie tylko serwować posiłki w swojej placówce, ale także przygotowywać posiłki na wynos dla tych, którzy mogli je odebrać, a także dostarczać posiłki tym, którzy byli przywiązani do domu. Love Kitchen polegało na życzliwości zatroskanych osób ze społeczności, które były gotowe poświęcić swój czas i energię za darmo, a także firm i organizacji, które były gotowe i zdolne zapewnić fundusze i żywność. Gospodarka była dobra, a Love Kitchen miało wszystko, czego potrzebowało na razie. Niestety, czasy mają tendencję do zmiany.

Najciemniejsza godzina jest tuż przed świtem

Ostatnie lata były trudnymi czasami ekonomicznymi w całym kraju, co odbiło się na wschodnim Tennessee. Do 2008 r. Love Kitchen znalazło się w coraz bardziej niebezpiecznej sytuacji znacznie zwiększonego popytu na swoje usługi w połączeniu ze znacznym spadkiem wpłat pieniężnych. Do 2009 r. placówka odnotowała 60-procentowy spadek darowizn i niemal identyczny wzrost popytu.

Na początku października 2009 r. Patrick Riggins, wciąż nowy prezes i skarbnik Love Kitchen, miał nieprzyjemne zadanie powiedzenia zarządowi, że pomimo wszelkich starań sióstr i wszystkich innych wolontariuszy, operacja kończyła fundusze i będzie musiała ograniczyć usługi. Nawet wtedy, Riggins niechętnie przyznał, Love Kitchen prawdopodobnie będzie musiało zamknąć swoje podwoje w 2010 r., chyba że w jakiś sposób zbierze co najmniej 40 000 dolarów.

Pomimo prognozy Riggins i siostry nigdy nie straciły nadziei, pozostając zdeterminowane, by nadal serwować miłość na talerzu, tak długo, jak będą miały talerze, by serwować ludziom w potrzebie. Sytuacja była tragiczna. Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.

Lokalna stacja telewizyjna Knoxville WBIR usłyszała o trudnej sytuacji Love Kitchen i połączyła siły ze stacją radiową WIVK i kilkoma lokalnymi restauracjami Panera Bread, aby uruchomić dobrze nagłośnioną kampanię zbierania funduszy dla organizacji. WBIR zrobił już reportaż o Love Kitchen tej wiosny, który przyciągnął trochę uwagi i kilka darowizn dla organizacji, ale lokalne pieniądze zaczęły płynąć wraz z nową kampanią. W ciągu zaledwie dwóch tygodni, akcja charytatywna „Round up the Dough” przyniosła organizacji charytatywnej 120 000 $, a także mnóstwo jedzenia. Słuchacze radia WIVK zebrali około 8000 $. Sieć sklepów spożywczych Food City z siedzibą w Abingdon w stanie Wirginia dodała ponad 3000 $ w postaci kart podarunkowych do puli funduszy Love Kitchen.

„Jesteśmy tak wdzięczni wszystkim ludziom — wolontariuszom, WBIR, WIVK, ludziom, którzy dali pieniądze — każdemu, kto pomógł nam w potrzebie” — mówi Ellen z wyraźnym wzruszeniem. „Wszystkim” — dodaje dla podkreślenia. „Nie moglibyśmy tego robić bez nich”.

Do końca 2009 r. ta długoletnia organizacja charytatywna w Knoxville, która była na skraju upadku, otrzymała prawie 300 000 dolarów i znów była w dobrej kondycji. Społeczność odwzajemniła się miłością do Love Kitchen, a marzenie Helen zostało uratowane.

Błogosławieństwa Love Kitchen nadal się kumulowały w zeszłym roku. Ktoś z NBC natknął się na tę organizację za pośrednictwem jej strony internetowej i uznał tę historię za nieodpartą. Jedno wydarzenie pociągnęło za sobą kolejne i nagle dziennikarz NBC Thanh Truong znalazł się w Knoxville z ekipą filmową, filmując siostry i innych wolontariuszy zajmujących się działalnością Love Kitchen. NBC Nightly News z Brianem Williamsem wyemitowało dwuminutowy segment „Making a Difference” w połowie października. Ponad 7000 dolarów darowizn wpłynęło za pośrednictwem strony internetowej Love Kitchen w ciągu kilku godzin od emisji. W kolejnych dniach wpłynęły tysiące dolarów w postaci darowizn online, podobnie jak około 18000 dolarów wysłanych pocztą do placówki. Ostatecznie ponad 45000 dolarów darowizn z całego kraju było wynikiem krajowej transmisji telewizyjnej.

Dla Helen i Ellen niemal tak samo cenne jak darowizny pieniężne były towarzyszące im serdeczne liściki.

„Były bardzo inspirujące notatki z darowiznami” – mówi Helen. „Czy nie wiesz, że to sprawia, że ​​czujesz się dobrze? Niewiarygodne, kochanie! To po prostu sprawia, że ​​czujesz się naprawdę dobrze, że tak wiele osób zareagowało na to, co zobaczyli w telewizji. Chwała Bogu!” Ellen energicznie kiwa głową na znak zgody i głośno mówi „Tak, tak!”

Do tych błogosławieństw należy dodać, że jesienią tego roku Food City wzbogaciło się o karty podarunkowe o łącznej wartości 6000 dolarów.

Każdy jest kimś Bożym

To dzięki solidnemu połączeniu determinacji i wytrwałości, cierpliwości i życzliwości, wszystko osłodzone ich promiennymi uśmiechami i uroczą dobrocią, niezwykłe siostry osiemdziesięcioletnie zdołały przyciągnąć wolontariuszy i zwolenników na przestrzeni lat, wystarczających, aby Love Kitchen mogło działać przez ćwierć wieku. Siostry szybko zauważają, że nie mogłyby tego zrobić bez ich pomocy.

„Nie poradzilibyśmy sobie bez Patricka i bez wszystkich naszych wolontariuszy” – mówi Ellen.

Love Kitchen otrzymuje mnóstwo miłości w postaci lokalnych ludzi, którzy przychodzą, aby pomóc siostrom w czynieniu tego, co słuszne. Członkowie bractwa Phi Gamma Delta z University of Tennessee przychodzą, aby pomagać w środy od 18 lat, dłużej niż jakakolwiek inna organizacja. Studenci z Tennessee School for the Deaf grają w każdą środę i czwartek. Uczniowie Knoxville Baptist Christian School przychodzą regularnie. Ludzie z innych okolicznych szkół i organizacji, w tym Cherokee Health Systems i Scripps Networks, również dokładają swoją cegiełkę. Jest również wiele osób, które regularnie pomagają siostrom, zarówno w kuchni, jak i dostarczając posiłki.

„Możemy poczuć miłość ze strony społeczności” – mówi Helen. „Możemy poczuć ich modlitwy. Modlą się z nami i za nas”.

Love Kitchen nadal działa dwa dni w tygodniu. Śniadania są serwowane w środy, a awaryjne torby z żywnością są rozdawane w kuchni. Czwartki oznaczają lunch w kuchni i dostawę posiłków dla tych, którzy nie mogą dotrzeć do 2418 Martin Luther King, Jr., Boulevard. Obecnie Love Kitchen serwuje aż 2200 posiłków tygodniowo, ponad trzy czwarte z nich dostarczanych jest do odbiorców przywiązanych do domu. Organizacja czasami dostarcza również artykuły pierwszej potrzeby, takie jak papier toaletowy i odzież używana, gdy jest to potrzebne, i w przypadkach skrajnych trudności pomaga w opłaceniu czynszu lub rachunków za media.

W ośrodku Love Kitchen znajduje się również pomieszczenie wspólne, z którego mogą korzystać członkowie społeczności, by prowadzić zajęcia szkoleniowe i spotkania klubowe. Może ono również służyć jako bezpieczne schronienie dla upośledzonych dzieci z Knoxville.

13 lutego przypada srebrna rocznica Love Kitchen. Prezes zarządu Riggins mówi, że prawdopodobnie tego dnia odbędzie się tylko mała uroczystość, a większa jesienią.

Powód, dla którego Helen i Ellen robią to, co robią, powód, dla którego pracują po 12 godzin dziennie, mimo że mają ponad 80 lat i obie mają problemy zdrowotne, można podsumować w motcie Love Kitchen — „Każdy jest kimś Bożym”.


Duch wolontariatu

Jest niedziela, a „wnuk” Helen Ashe i Ellen Turner, Patrick Riggins, wstaje wcześnie, aby zrobić rundę i odebrać darowane jedzenie z różnych sklepów spożywczych w Knoxville. Zabiera jedzenie do Love Kitchen i odpowiednio je przechowuje w placówce organizacji charytatywnej. Często zajmuje się też niezliczoną ilością innych zadań, które mogą obejmować sprzątanie, planowanie następnego dnia

dostawy żywności na dany dzień lub zajmowanie się dokumentacją administracyjną.

„Kiedy ludzie pytają mnie, gdzie chodzę do kościoła, mówię im, że do Church of the Love Kitchen” – mówi Riggins z uśmiechem. „Jestem tu co najmniej kilka godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, wliczając niedzielę. Można wiele zrobić, kiedy nie ma tu nikogo innego”.

W środy i czwartki, gdy kuchnia działa w pełnym trybie, Riggins często jest również proszony o pomoc w serwowaniu jedzenia i przygotowywaniu toreb z jedzeniem do rozdania lub dostarczenia. Czasami zastępuje wolontariusza, który nie może przyjść w danym dniu.

42-letni mieszkaniec Knoxville jest oddanym wolontariuszem Love Kitchen, który przez ostatni rok pełnił również funkcję bardzo aktywnego prezesa zarządu, a przez kilka lat był skarbnikiem. Nie jest niczym niezwykłym, że poświęca 30 godzin lub więcej tygodniowo na cele charytatywne. W rzeczywistości nie jest wnukiem Helen i Ellen, co sugeruje jego blada, biała cera. To określenie jest sposobem, w jaki siostry wyrażają swoją szczególną wdzięczność i miłość do miłego, oddanego i nieodpłatnego wolontariusza.

„Siostry są świetne!” – mówi Riggins. „Są naprawdę źródłem inspiracji. Są dni, kiedy budzę się i myślę: „Człowieku, nie chcę się tym przejmować”. Ale kiedy tak robię, myślę sobie, że jeśli te dwie małe damy potrafią wstać i pracować tutaj przez 12 do 14 godzin, to ja mogę wstać z łóżka i robić to przez kilka godzin każdego dnia”.

Związek Rigginsa z Love Kitchen rozpoczął się, gdy zastępował swojego szwagra, rzekomo tylko tymczasowo, który zajmował się odbiorem żywności pięć dni w tygodniu, ale musiał przestać, gdy zmienił się jego dyżur. To było sześć lat temu. Jego obowiązki wzrosły w trakcie.

„To oczko w głowie Helen i Ellen” – mówi Riggins. „Ale Love Kitchen to organizacja non-profit, więc musi być zarząd, który nią zarządza. Głównie doradzamy siostrom w różnych kwestiach biznesowych, w kwestii zbierania funduszy, w jaki sposób robić to czy tamto. Ale jeśli chodzi o codzienne funkcjonowanie kuchni, to jest to w zasadzie show Helen i Ellen. One to zaczęły i to prowadzą”.

15-osobowa rada Love Kitchen składa się z różnorodnej grupy lokalnych przedsiębiorców i zaniepokojonych obywateli. Wśród nich jest były prezenter wiadomości telewizyjnych, który obecnie pracuje w Scripps Network; członek zarządu Knoxville Utilities; dyrektor sieci sklepów spożywczych Food City; lokalny prawnik; właściciel firmy z sąsiedniego hrabstwa Loudon. W większości przypadków członkowie rady to profesjonaliści, którzy najpierw przyszli do Love Kitchen jako wolontariusze pomagający w kuchni lub na trasach dostaw i byli tak pod wrażeniem działalności i jej założycieli, że postanowili poświęcić swoją wiedzę specjalistyczną, aby pomóc wesprzeć ją na poziomie organizacyjnym.

Love Kitchen nie jest jedynym beneficjentem niezwykłej hojności Rigginsa. Przez ostatnie kilka lat pracował również jako wolontariusz po 20–30 godzin tygodniowo w Knoxville Police Department jako oficer rezerwy, co stanowiło kolejny nieodpłatny obowiązek, który podjął. Riggins poświęcił prawie 900 godzin służby jako oficer rezerwy w 2009 r. i został mianowany Oficerem Rezerwy Roku Knoxville Police Department przez burmistrza Knoxville Billa Haslama i szefa policji Knoxville Sterlinga Owena.

Wydaje się, że to niemal drugorzędna sprawa dla tego niezwykłego człowieka, ale Riggins zarabia na życie jako niezależny programista komputerowy. Jego główna firma nazywa się Advanced Open Source Software Solutions (AOS3). Prowadzi również Audio/Video Website Technologies. Dla porządku dodam, że obie firmy są w zasadzie jednoosobowymi operacjami, a Riggins nie jest bogatym człowiekiem.

Riggins twierdzi, że czerpie ogromną satysfakcję ze wszystkich swoich działań wolontariackich, ale najbardziej satysfakcjonujące chwile przeżywa, gdy zastępuje kogoś i zajmuje się dostawą jedzenia.

„Czuję ogromną satysfakcję, wiedząc, że robię różnicę, że pomagam ludziom. Czasami dostarczam jedzenie osobom przykutym do domu i tym, którym pomagam, czuję się szczególnie dobrze, ponieważ mogą nie widzieć prawie nikogo innego przez cały tydzień. Przychodzisz i rozmawiasz z nimi. Czasami myślę, że ta osoba może źle się czuć i myśli, że nikogo to nie obchodzi, a ty się pojawiasz i pokazujesz im, że ktoś się tym przejmuje. To rozjaśnia ich dzień. To sprawia, że ​​czuję się dobrze, wiedząc, że mogę mieć taki wpływ na kogoś”.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Candy Sep 7, 2015

Helen, Ellen, and Patrick, what a wonderful inspiration, you've probably saved lives and mended hearts. You've been so much to so many! I'm reminded that we all can serve, and I can certainly do more! Bless you all and those you've inspired to walk in your path. Thank you.

User avatar
Claude Marie Sep 5, 2015

Lovely Helen and Ellen, you love people, that's why you look so young and healthy.
I admire you ! God bless you !

User avatar
Semora McCampbell Sep 5, 2015

Beautiful and inspiring story about the sisters, Helen and Ellen. It shows us we can all make a difference in some way to help each other. What a fantastic pair of ladies!!

User avatar
ivorybow Sep 5, 2015

If only the military had to beg for donations for the next war, and all those trillions spent on destruction went instead to angels like Helen and Ellen. Thank you for telling us about them.