Back to Stories

Dźwięki Haiti

Zawsze gdzieś słychać brzęczenie. Zazwyczaj jest ono niskie i muzyczne, ponieważ pacjenci próbują odwrócić uwagę od bólu fantomowego kończyny, który wcale nie jest fantomowy.

Minęło 13 dni od trzęsienia ziemi. Koordynuję 12-osobowy zespół w szpitalu St. Marc, placówce rządowej na zachodnim wybrzeżu Haiti. Przez 2 lata poprzedzające trzęsienie ziemi Partners in Health wspierało placówkę materiałami i wynagrodzeniem. Towarzyszy mi chirurg ortopeda, chirurg plastyczny, anestezjolog, lekarz z oddziału ratunkowego i pięć pielęgniarek z Brigham and Women's Hospital w Bostonie.

Jest przyjazny pastor z Haiti, który codziennie wchodzi do oddziału medycznego. Podnosi ręce i modli się głośno po kreolsku przez około 4 minuty. Rozumiem tylko „Amen!” na końcu. Zawsze ściska mi dłoń, zanim opuści pokój. Wielu ludzi tutaj uważa, że ​​trzęsienie ziemi jest boską interwencją w przypadku źle przeżytego życia.

Pierwsze kilka dni nie było niuansów. Kończyny wymagały amputacji i otwartych złamań, unieruchomienia. Pacjenci byli priorytetyzowani na podstawie prawdopodobieństwa śmierci teraz lub później.

O piątej rano słychać koguty i psy. Na zewnątrz działa generator. Budzą nas. Słychać piszczenie jednego z naszych jedynych przenośnych monitorów tlenu, gdy saturacja dziecka zaczyna spadać. Straciliśmy troje dzieci w ciągu 3 dni z powodu odwodnienia, malarii mózgowej i niedrożności jelit. Żadne z tych zdarzeń nie jest ściśle związane z trzęsieniem ziemi.

Teraz przemeblowujemy i ustalamy priorytety ogromnej liczby przypadków oczyszczania ran, przeszczepów skóry i złamań, porównując je z innymi kryzysami, które nieustannie wkraczają przez drzwi. Po tym, jak w tym tygodniu widzieliśmy, jak trzecie dziecko umiera na zapalenie płuc, odwodnienie lub malarię mózgową, wyraźnie rozumiemy, że ten kraj znajdował się w stanie wyjątkowym na długo przed trzęsieniem ziemi: stanie wyjątkowym bez wystarczającej liczby świadków. Trzęsienie ziemi nasiliło istniejące krwawienie. Kraj teraz krwawi.

Mamy tu szybki, otwarty oddech dzieci chorych na astmę, niespokojnych i anemicznych matek oraz starszych mężczyzn z niewydolnością serca.

W ciągu ostatnich kilku dni narastały wyzwania. Musimy pogodzić opiekę nad powodzią pacjentów spowodowaną bezpośrednio przez trzęsienie ziemi z leczeniem trwających codziennych urazów, niewydolności serca, śpiączki cukrzycowej, malarii i poważnego odwodnienia zubożałej populacji. Każdego dnia stajemy przed wyzwaniem prowadzenia jednego szpitala — nie dwóch równoległych szpitali amerykańskich i haitańskich. Naszym celem jest jeden szpital haitański, który przyniesie trwałe korzyści populacji długo po naszym wyjeździe.

Słychać stukot chodzików, gdy tak wiele osób po amputacji zaczyna chodzić. Wykrzywiają się, uśmiechają, śmieją, gdy tak wiele osób wstaje po raz pierwszy od trzęsienia ziemi. Francusko-kreolska muzyka rozbrzmiewa w słuchawkach 15-letniej osoby po amputacji, gdy podchodzę do niej późnym popołudniem.

Jak do cholery Haitańczycy są tak twardzi? Jak wchłonęli brutalne wstrząsy ziemi do kości i nadal to wytrzymują? Ostatnie dni ujawniają to, z czym zawsze musieli się zmagać — śmierć z powodu głupich, uleczalnych chorób. Haitańczycy zawsze wiedzieli, że ich życie nie jest całkowicie, ani nawet w większości, w ich rękach. Trzęsienie ziemi było tego dowodem, brutalne i jednocześnie.

Pośród mgły chaosu i trudności jestem świadkiem niezwykłej współpracy wielu osób, która wzmacnia we mnie głęboką wiarę w ludzkość.

Ogólnie rzecz biorąc nie słychać żadnych odgłosów przemocy.

Martwicze zapalenie powięzi upłynnia mięśnie jednego z naszych najciężej chorych pacjentów. Zapada na sepsę, ledwo wybudzany, ale jego puls pozostaje silny. Szybko kończą nam się opcje w tym szpitalu. Poprzez znajomego znajomego kontaktujemy się z Ambasadą Kanady. Kanadyjczycy natychmiast wysyłają helikopter, który ląduje na pobliskim boisku piłkarskim.

Słychać ledwie słyszalne gardłowe chrząknięcie akceptacji ze strony członka rodziny, który zgadza się na transport do Kanady lub USNS Comfort w celu uzyskania wyższego poziomu opieki. Rodziny nie mogą towarzyszyć pacjentom podczas transportu z przyczyn niezależnych ode mnie. To szczyt bezbronności, bezsilności. W nadziei na uzdrowienie Haitańczycy rutynowo oddają swoje w ręce nieznanego, wykwalifikowanego cudzoziemca, który zabiera ich gdzieś indziej niż na Haiti.

Udajemy się na bezpieczne pole. Gdy ładujemy naszego pacjenta na helikopter, Haitańczycy wiszą na płocie ze wszystkich stron, aby rzucić okiem — setki z nich. Wylatujemy i lecimy 40 minut helikopterem do USNS Comfort, okrętu wojskowego, który ma możliwości w pełni wyposażonego, luksusowego szpitala amerykańskiego, w tym sale operacyjne. Cały ogromny okręt wojskowy USA poświęcony opiece nad pacjentami z Haiti. Nie zawód, nie mężczyźni z bronią, którzy paradują po obcym kraju, jakby byli jego właścicielami. Statek zawiera solidną salę traumatologiczną z jednymi z najlepszych amerykańskich lekarzy.

Gdy zostawiamy naszego pacjenta i wznosimy się w powietrze, myślę, że Stany Zjednoczone mogą przepisać swoją ponurą historię na tej wyspie. Może USNS Comfort i oddani Amerykanie, których spotkałem w ciągu ostatnich 2 tygodni, reprezentują tę zmianę.

Jestem na ziemi.

Nie jestem pewien, jak wygląda plan 10 000 stóp.

Opracowanie i wdrożenie udanego planu będzie wymagało kierownictwa, priorytetyzacji i zaangażowania zarówno ze strony przywódców haitańskich, jak i międzynarodowych. Tymczasem Haitańczycy zaciskają zęby i zaczynają chodzić na jednej nodze. Niesamowite zespoły medyczne z całego świata są gotowe im towarzyszyć, powoli i pewnie zmierzając razem ku lepszemu horyzontowi.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS