Google zadedykowało ten Doodle na swojej stronie głównej w Indiach i kilku innych krajach setnej rocznicy urodzin Dr. V, przypadającej 1 października 2018 r.
Kiedy wyniszczająca choroba zniszczyła jego życiowe ambicje, dr Govindappa Venkataswamy wybrał niemożliwe nowe marzenie: wyeliminować niepotrzebną ślepotę. Na świecie jest 37 milionów niewidomych, a 80% tej ślepoty jest niepotrzebna — co oznacza, że prosta operacja może przywrócić wzrok. Do 1976 r. dr V (jak go zaczęto nazywać) wykonał ponad 100 000 operacji przywracających wzrok. W tym samym roku przeszedł na emeryturę ze służby rządowej w wieku 58 lat i założył Aravind, 11-łóżkową klinikę okulistyczną w południowych Indiach. Bez pieniędzy. Bez planu biznesowego. Bez siatki bezpieczeństwa. Przez następne cztery dekady jego skromna klinika rzuciła wyzwanie przeciwnościom losu, aby stać się największym dostawcą opieki okulistycznej na świecie.
Jeśli nie możesz przyjść do nich, oni przyjdą do ciebie. Jeśli nie możesz im zapłacić, nie musisz. Aravind wyleczył już ponad 55 milionów pacjentów i wykonał ponad 6,8 miliona operacji przywracających wzrok. Większość jest leczona bezpłatnie lub po mocno dotowanych stawkach. A mimo to Aravind jest samowystarczalną organizacją. Służąc wszystkim, od bezgroszowych rolników po prezydenta, zapewnia światowej klasy wyniki za setną część tego, ile kosztują podobne usługi dostawcy w rozwiniętych krajach. Setki organizacji na całym świecie, od Rwandy po San Francisco, starają się powielić ten model.
To organizacja, która postanowiła zrzucić cenę z operacji przywracającej wzrok, unikać zbierania funduszy i reklamować się wśród ludzi, którzy nie mogli jej zapłacić. Podstawą oszałamiającego sukcesu Aravinda są radykalne zasady i głębokie spostrzeżenia. Trafiają one do sedna bezinteresownej wizji dr V i pokazują, jak wybory, które wydają się donkiszoteryjne, mogą, jeśli zostaną podjęte ze współczuciem i uczciwością, przynieść niesamowite rezultaty. Rezultaty, które rozświetliły oczy milionów.
****
Dr V zmarł w 2006 roku, ale jego wizja żyje nadal dzięki pracy Aravinda i jego 4000-osobowego zespołu, w którym obecnie pracuje ponad 25 okulistów z trzech pokoleń rodziny dr. V.
Poniżej zamieszczono zredagowane fragmenty książki I nfinite Vision: How Aravind Became The World's Greatest Business Case for Compassion autorstwa Pavithry Mehty i Suchitry Shenoy (Berrett Koehler, 2011), które rzucają światło na serce i umysł tego niezwykłego wizjonera.
Kiedy ludzie potrzebują pomocy, mówisz: „Pomogę ci”
W wywiadzie z założycielem Aravind, Justin Huggler, azjatycki korespondent brytyjskiej gazety The Independent, odpowiada niecierpliwymi strzałami na pytania: „Jak? Jak to wszystko zrobiłeś? Jak udaje ci się to robić, tak jak robisz? Jak przekonujesz tylu innych, by zrobili to samo?”
Dr V, który czasami potrafi być bardzo poważny podczas wywiadów, jest w swojej najbardziej pogodnej formie. Uśmiecha się i nic nie mówi. „Jak udało ci się to wszystko zrobić, dr V?” Huggler nalega, a dr V chichocze. „Wiesz, są ludzie, którzy wspięli się na Mount Everest” – mówi swoim silnie akcentowanym angielskim. Kiedy spędzasz trochę czasu z dr V, w końcu zaczynasz rozumieć jego pozornie nieistotne odpowiedzi na pytania, które zbyt ściśle odnoszą się do wielkości jego osiągnięć.
Ale to pierwsze spotkanie Hugglera z dr V, więc próbuje jeszcze raz. „Tak, ale ludzie potrzebują czterech tygodni, żeby wspiąć się na Everest, a potem wracają do domu i na wakacje. Robisz tę pracę, dzień po dniu, po dniu – jak to robisz?”
„Ludzie mają dobre serca i chętnie ci pomagają.”
„Może, ale są też leniwi. Jak ci się to udało?” Huggler jest zdeterminowany, żeby dokądś dojść. I po kilku kolejnych dygresjach na Evereście, niespodziewanie mu się to udaje.
„Widzisz, kiedy ludzie potrzebują pomocy, nie możesz po prostu uciec, prawda?” – mówi dr V. „Mówisz, pomogę ci, a potem robisz, co możesz.
Nawet kiedy zaczynaliśmy, wykonywaliśmy dobrą pracę, więc bogaci ludzie przychodzili i płacili nam, a my mogliśmy leczyć biednych ludzi za zaoszczędzone pieniądze. Biedni ludzie przyciągnęli więcej biednych ludzi; bogaci ludzie przyciągnęli więcej bogatych ludzi. Więc teraz jesteśmy tutaj.”
Ten człowiek zawarł w pięciu zdaniach całą swoją pracę życiową i rozwój największego na świecie systemu opieki okulistycznej.
Huggler się śmieje, a jego twarz po raz pierwszy się rozluźnia. „Niesamowite”, mówi, „to po prostu niesamowite”. Jego zdziwienie jest nadal przeplatane ciekawością dziennikarza. „Ale co motywuje ludzi do pozostania i tak ciężkiej pracy tutaj, skoro mogliby mieć o wiele łatwiej gdzie indziej?” „Co motywuje ludzi do wspinaczki górskiej?” pyta w odpowiedzi dr V. „Wspinaczka na Everest nie jest łatwa, ale ludzie i tak to robią — prawda?”
Masz prawo do pracy. Nie masz prawa do wyników
„Widzisz, koncepcja McDonalda jest prosta. Uważają, że mogą szkolić ludzi na całym świecie, niezależnie od różnych religii, kultur i tego wszystkiego, aby produkowali produkt w ten sam sposób i dostarczali go w ten sam sposób w setkach miejsc. Załóżmy, że jestem w stanie produkować opiekę okulistyczną, techniki, metody w ten sam sposób i udostępniać je w każdym zakątku świata... (wtedy) problem ślepoty znika!” - Dr. V
„Wykładałem międzynarodowe zdrowie na Uniwersytecie Michigan. Dr V przyszedł do mojego gabinetu i kiedy mówił o wyeliminowaniu ślepoty, czułeś, że ten człowiek jest albo świętym, albo kompletnym wariatem. Ciągle gadał o McDonaldzie i hamburgerach, ale nic z tego nie miało dla nas sensu”. Głos dr. Larry’ego Brilliant’a rozbrzmiewa śmiechem, zanim staje się poważny. „Ale kiedy zacząłeś rozumieć, co już zrobił w życiu, przeniósł cię poza wyobrażenia”.
Dla setek osób, które zgłosiły się do pracy z zespołem Aravind, jednym z przekonujących aspektów partnerstwa było dawanie świadectwa wizjonerowi, którego siłą napędową była duchowość mocno zakorzeniona w praktycznym działaniu. „Bhagavad Gita mówi, że masz prawo do pracy; nie masz prawa do wyników. Nie masz prawa do owoców, sukcesów, nagród, nazwiska, sławy, pieniędzy, władzy. A dr V uosabia to podejście. Nie bierze niczego i niczego nie chce dla siebie” — mówi Brilliant. „Jest duchowym wojownikiem w takim samym stopniu, jak okulistą. Ale nie zatrzymuje się i nie mówi: „Jestem duchowym wojownikiem, więc nie musimy mieć najlepszej infrastruktury, po prostu pomachamy rękami”. Wprowadza najlepszych
technik, najlepszego sprzętu i buduje najnowocześniejszą infrastrukturę, ponieważ jest tak praktyczny. To nie do pobicia połączenie”.
Larry Brilliant z powodzeniem poprowadził program eradykacji ospy w Indiach, jego ostatniej placówce na świecie. Poprzez Seva Foundation (organizację non-profit, której on i dr V są członkami założycielami) utrzymuje długoletnie relacje z Aravindem.
Poszerz swoją świadomość i poczuj cierpienie innych
W 1980 r. dr V napisał w swoim dzienniku: Dla niektórych z nas wnoszenie boskiej świadomości do naszych codziennych zajęć jest celem. Praca w szpitalu daje okazję do tego duchowego wzrostu. W swoim wzroście poszerzasz swoją świadomość i czujesz cierpienie innych w sobie. Często odnosi się do tej koncepcji boskości i zbliżania się do boskości poprzez pracę.
Jacqueline Novogratz, dynamiczna założycielka Acumen Fund, kiedyś zapytała dr. V bezpośrednio o jego koncepcję Boga: „Powiedział mi, że dla niego Bóg istnieje w miejscu, w którym wszystkie istoty są ze sobą połączone” – pisze – „Był w stanie połączyć moc niesentymentalnego podejścia do leczenia biednych ludzi w najbardziej efektywny sposób z moralną wyobraźnią, aby widzieć ludzi, naprawdę ich widzieć i słuchać ich potrzeb i marzeń. W ten sposób myślę, że widział pobożność i piękno we wszystkich ludziach i wszystkich rzeczach”. Dążenie dr. V do wyeliminowania ślepoty było napędzane przez ten pogląd na ludzkość i jego głęboką empatię dla cierpienia, jakie ślepota zadaje ludziom – a szczególnie biednym.
Zyskaj mniej, rób więcej
Od początku lat 90. lekarze Aravinda otrzymywali wynagrodzenie mniej więcej na poziomie rynkowym. Jednak w pierwszej dekadzie pieniędzy było rozpaczliwie mało, a zespół założycielski pobierał żałosne pensje. „Kiedyś potajemnie skarżyłem się Fredowi Munsonowi [wieloletniemu wolontariuszowi i staremu przyjacielowi rodziny], jak ciężko było” — wspomina Natchiar, wybuchając śmiechem. „Dzięki jego pomocy w końcu dostaliśmy podwyżkę pod koniec lat 80.” Wszyscy musieli zmagać się z wychowywaniem swoich rodzin pośród nieustającego trudu tamtych lat. Viji ustawiła łóżeczko przed salą operacyjną i pielęgnowała swojego dziesięciodniowego synka między operacjami. Natchiar zdawała egzaminy kwalifikacyjne na wózku inwalidzkim, dwa dni po cesarskim cięciu.
Każdy z członków zespołu założycielskiego był stopniowo kształtowany przez etykę pracy, która nie miała nic wspólnego z zachętami finansowymi. „Dr V zawsze mówił nam, że nie powinniśmy pobierać wysokich opłat” — wspomina Viji. „Pomyśl o każdym pacjencie, który przychodzi, jak o swojej cioci lub babci ze wsi” — mawiał. „Wtedy automatycznie pojawi się współczucie. Gdy tylko pojawi się to uczucie, naturalnie wykonasz dobrą robotę”. [...]
„Jedną z naszych mocnych stron było to, że wszyscy pochodziliśmy ze wsi, więc wiedzieliśmy, jak rozmawiać z mieszkańcami wsi, a oni utożsamiali się z nami” — mówi Nam. „Obciążenie pracą stale rosło, ponieważ nasza reputacja rosła”. Zespół dokładał wszelkich starań, aby zapewnić pacjentom komfort. Nie było niczym niezwykłym, że zaczynali operacje w wioskach o 1 w nocy, „ponieważ wtedy pogoda była dla pacjentów o wiele chłodniejsza” — mówi Natchiar
Kiedy Viji myśli o alchemii i pracy tamtej epoki, jej twarz się rozjaśnia. „To było fantastyczne!” wykrzykuje. „Teraz nie oczekujemy takiej samej ilości pracy od naszego personelu, ale ludzie powinni wiedzieć, jak powstało to miejsce”. Następnie oferuje ten klejnot wglądu: „Dr V zawsze mówił nam, żebyśmy utrzymywali niskie opłaty i przyjmowali więcej pacjentów, aby to zadziałało. Dostać mniej, zrobić więcej. To było nasze hasło”. To podejście zmuszało ich do wyjścia poza strefę komfortu i wymagało, aby każdy z nich zamienił małe, indywidualne marzenia na większe, wspólne.
Istnieje stopniowa, katalityczna siła uwalniana, gdy ludzie odkładają osobiste korzyści na rzecz wyższej wizji, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Dlatego pieniądze nie mogą wyjaśnić sukcesu Aravinda. To, co szpital osiągnął dzisiaj, nie jest zasługą stanu konta bankowego, ale w pewnym sensie zasługą — kropka.
Pytania, które zadajesz, kształtują odpowiedzi, które znajdziesz
Wpis do dziennika z lat 80., napisany w formie serii eklektycznych pytań (z charakterystycznym dla niego brakiem znaków zapytania), ilustruje, jak ściśle według dr. V. powiązane są ze sobą kwestie świadczenia usług, przywództwa i duchowości.
Zaczyna się od wspaniałej obsesji, z której jest znany: Jak zorganizować i zbudować więcej szpitali takich jak McDonalds. A potem, bez ostrzeżenia, przechodzi do: Jak Budda był w stanie zorganizować w tamtych czasach religię, którą wyznają miliony. To pytanie dramatycznie zmienia płaszczyznę dociekań. Szybko pojawiają się inne dociekliwe pytania: Kim byli przywódcy. Jak zostali ukształtowani. W jaki sposób uczniowie Chrystusa rozprzestrzenili swoją misję na całym świecie.
A potem ostatnie pytanie, które zadawał na tysiąc różnych sposobów:
Jak stać się doskonałym instrumentem.
Żyj w duszy i kieruj się nią
Dr V głęboko wierzy, że działanie motywowane miłością wywiera siłę i moc organizacyjną samą w sobie. Uczynił pielęgnowanie bezwarunkowego współczucia dla wszystkich istot codziennym celem — przedsięwzięciem w stylu Dalajlamy, które nie zawsze jest łatwe do wykonania. We wczesnym wpisie w dzienniku szczegółowo opisał drobne dynamikę, która może porwać najlepsze intencje lekarza, zanim zanurzył się w medytacji strumienia świadomości nad naturą umysłu:
Czujesz się przyciągnięty do pacjenta, ponieważ pochodzi z twojej wioski, jest ci znany, a następnie starasz się zrobić dla niego wszystko, co w twojej mocy. Ale czasami pacjent jest agresywny i żąda pewnych przywilejów. Mówi: „Wiem, jaki mam problem. Nie chcę przechodzić przez wszystkie formalności. Czy mógłbyś mnie najpierw zobaczyć?” To cię denerwuje i z tym uczuciem irytacji traktujesz go. Nie jesteś w stanie oddzielić go od jego psychicznej lub emocjonalnej agresji.
Ktoś zapytał Ramana Maharshiego [sławnego indyjskiego świętego], co czuje, gdy widzi jakąś osobę. Powiedział: „Kiedy widzę kogoś, widzę jego duszę i ją czczę. Może być zamglona ignorancją, podłością, egoizmem, chciwością, zazdrością, nienawiścią, ale widzę w nim miłość”. Jeśli potrafisz rozwinąć taką postawę i nie reagować na wady danej osoby, a także starać się pomóc jej wewnętrznej istocie, automatycznie zrobisz dla niej wszystko, co w twojej mocy. Aby to zrobić, musisz wprowadzić do swojego bytu ciszę, spokój i ciszę. Wymaga to ciągłej praktyki. Wymaga ogromnej praktyki, aby uświadomić sobie doświadczenie ciszy w sobie. Możesz mieć ją od czasu do czasu, a potem za nią tęsknić. Wydaje się, że ci umyka. Twoja istota jest przyzwyczajona do pobudzenia i pragnie go. Czuję to każdego dnia, poruszające się we mnie. Chcę żyć w ciszy, ale coś innego we mnie pragnie podniecenia i ucieka do niego. Wydaje się, że im bardziej jestem pobudzony, tym ciężej pracuję. Więc krzyczę, wydaję rozkazy ludziom wokół mnie. Dążysz do spokoju i pokoju i chcesz kochać wszystkich, ale wyrażenie tego nie jest łatwe.
Stopniowo wyjdź z powierzchownej świadomości i idź głębiej, aby spotkać duszę. Żyj w duszy i daj się jej prowadzić.
Utrzymaj wizję najwyższego potencjału każdej osoby
Dr V chce być w stanie zajrzeć z przenikliwą jasnością w serce ludzi, problemy, okoliczności i przede wszystkim w siebie. Jest bardzo świadomy tego, jak niepilnowane wzorce umysłu mogą przekształcić się w nawyki i zaciemnić linię wzroku, i rozumie ciągły wysiłek wymagany do przekroczenia tych wzorców. W jodze integralnej wewnętrzna równowaga i samoświadomość są fundamentem, na którym budujesz. Jako młody chirurg, dr V zaczął wykorzystywać swoją codzienną pracę do wyostrzania tych cech. Dla niego nie było to ćwiczenie intelektualne, ale takie, które wymagało działania z duszy — słowa, które zwykle jest obciążone konotacjami religijnymi.
Chociaż dusza jest powszechnie interpretowana jako iskra boskości w każdej istocie, w ujęciu Sri Aurobindo można ją również zdefiniować w kategoriach nieteistycznych jako wewnętrzne centrum, które zawiera najwyższe ewolucyjne powołanie każdej jednostki. Jest siedzibą tego, co nazywał „prawdziwym bytem”, i to właśnie stąd, jak twierdził, wyłania się moc i mądrość, która w każdym przypadku doskonale widzi, co jest, co należy zrobić i jakimi środkami zrealizować swój ostateczny cel. Te wskazówki, jak mówi, są zazwyczaj stłumione warstwami ego, uwarunkowań i negatywnych tendencji. Ale dzięki wytrwałym aspiracjom i wysiłkom można napotkać obecność prawdziwego bytu i coraz bardziej w nim zamieszkać.
Dr V uznał to za nieuchwytne, ale satysfakcjonujące miejsce zamieszkania. Dziś miałem miłe doświadczenie życia w duszy, zapisał szczerze. Doświadczyłem jej bogactwa i jej przekonującej siły ponad wszystko. Nie tylko zaczął dążyć do tej głębi bytu w sobie, ale także pragnął połączyć się z tą częścią w innych. Szukaj duszy osoby, nie jej pieniędzy lub władzy, nalegał dr V w swoich wczesnych wpisach w dzienniku.
Jego siostra opowiada uroczą historię o tym, jak zrugała woźnego w Aravind, w obecności dr V, za jakieś drobne wykroczenie. Dr V nic nie powiedział, ale później zapytał ją: „Czy krzyczałaś na jego ciało czy na jego duszę, Natchiar?” Nie wiedząc, co odpowiedzieć, milczała. „Krzycz na jego ciało” – powiedział jej dr V. „Jego dusza należy do Boga. Jeśli krzyczysz na jego duszę, krzyczysz na Boga”.
Posiadanie wizji najwyższego potencjału każdej osoby, czy to pracownika, pacjenta czy partnera, ukształtowało model Aravinda w istotny sposób. Stworzyło gęstość połączeń, które zostały zbudowane nie na transakcjach, ale na zaufaniu. To właśnie umożliwiło organizacji dostrzeżenie asystentów chirurgicznych u kobiet ze wsi, rzeczników ds. zasięgu u ubogich pacjentów i partnerów w konkurencji.
Rozum jest bardzo słabym narzędziem do znajdowania prawdy
Według Sri Aurobindo, aspiracja, pierwszy element jego trójdzielnego podejścia, jest kluczowa dla zbliżenia się do duszy. Ta aspiracja to głębokie pragnienie, zaangażowanie we własną ewolucję lub samodoskonalenie i determinacja, by podążać w kierunku najwyższego celu. Dr V pisze o częstym wewnętrznym przeciąganiu liny, którego doświadcza między czystą aspiracją a niespokojną ambicją. W swoich dziennikach często zwraca się do rozpraszającej niecierpliwości swojego pragnienia służenia:
Często gubię się w małych rzeczach, takich jak lepszy porządek przyjmowania pacjentów w obozach lub szpitalach, lepsze szkolenie lekarzy, budowanie lepszej kuchni dla pacjentów itp. Był strajk zamiataczy. Zacząłem się martwić psychicznie. Obserwowanie siebie poprzez wycofanie się jest interesujące. Zazwyczaj umysł często grzęźnie w niepotrzebnych problemach, zamieszaniu. Stajesz się ambitny, aby mieć coraz więcej prac w służbie zdrowia, szpitalach itp. Celem jest utrzymanie umysłu w absolutnym spokoju, zrozumienie reakcji, impulsu i nastawienia oraz praca z Duszy.
Ten proces umiejętnego odrzucenia jest drugim elementem podejścia Sri Aurobindo i jednym z elementów, który przechodzi w trzeci, być może najtrudniejszy aspekt: poddanie się. Słowo to nie oznacza biernego poddania się, ale raczej aktywne i dynamiczne oddanie całego swojego bytu na służbę dobroci, miłości, doskonałości, boskości lub czegokolwiek, co reprezentuje miejsce „prawdziwego bytu” wewnątrz. Dr V koncentruje się na tym, jak silna identyfikacja z naszymi umysłami prowadzi do utraty perspektywy.
Trudno jest zrozumieć poddanie się. Twój umysł stale ma swoje własne ustalone idee lub opinie. Mocno przywiązujesz się do tego, co uważasz za słuszne i wchodzisz w konflikt z ludźmi, którzy różnią się od ciebie. Nie jesteś w stanie się wycofać i obserwować swoich idei. Często te idee opierają się na wrażeniach umysłu, a nie na wyższej świadomości duchowej.
Dr V wytrwale obserwował naturę swojego umysłu i doszedł do zaskakującego wniosku. Rozumiem, że rozum jest bardzo kiepskim narzędziem do odkrywania Prawdy, pisze po prostu. I tutaj duchowość Dr V staje się szczególnie interesująca.
Mechanika działania Aravinda jest szczegółowo omawiana w studiach przypadków biznesowych, ale nie odpowiadają one na bardziej abstrakcyjne pytania o to, co stworzyło i nadal ożywia model. Poprzez ciągły proces aspiracji, odrzucenia i poddania się, dr V był w stanie dotrzeć do inteligencji wykraczającej poza myślący umysł. Poszukiwanie sfery świadomości pozbawionej ego, lęków i uprzedzeń często dostarczało mu odpowiedzi, pomysłów i przekonań, które były sprzeczne z racjonalnym i dominującym paradygmatem.
Podejmij globalny wysiłek w mały sposób
W jaki sposób możemy w niewielkim stopniu podjąć globalny wysiłek, aby pokonać ślepotę zaćmową [wpis w dzienniku dr V]. W podejściu dr V. jest przebłysk oksymoronu. Potraktował pracę Aravinda jako mikrokosmos rozwiązania: podjąć globalny wysiłek — w niewielkim stopniu. W ten cichy, rozważny sposób, który trwał przez dziesięciolecia, podniósł znaczenie Aravinda z prowincjonalnego na planetarne. Wczoraj wieczorem śniło mi się, że rozszerzam pracę szpitali Aravinda na inne miejsca, napisał we wpisie w dzienniku z początku lat 80. Zaangażuj innych. Włącz ludzi z innych stanów i krajów. Jego dalekowzroczne aspiracje połączyły pracę Aravinda z dużo szerszym wysiłkiem, czyniąc ją jednym z najsilniejszych ogniw w globalnym łańcuchu wkładu. [...]
Dzisiaj LAICO, założone przez dr. V i jego zespół, jest instytutem szkoleniowo-konsultingowym Aravinda. Jego celem jest powielenie modelu Aravinda w celu zbudowania międzynarodowych możliwości w zakresie opieki okulistycznej. Przeszkoliło ponad 6000 specjalistów w zakresie opieki okulistycznej z 69 krajów i działa jako rodzaj Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. zapobiegania ślepocie.
Od 2018 r. LAICO pomogło ponad 345 szpitalom na całym świecie powielić model Aravind.
To my sami się leczymy
Przez dziesięciolecia Aravind pokazał światu, co jest możliwe, gdy łączymy najlepszą wiedzę i narzędzia naszych czasów z ponadczasowymi zasadami, lub jak ujął to założyciel Aravind, jeśli „możemy połączyć nowoczesną technologię i zarządzanie z praktyką duchową”. Dla dr V ta kombinacja utorowała drogę do o wiele głębszego celu, takiego, który niczego i nikogo nie pomija.
„Kiedy wzrastamy w duchowej świadomości”, powiedział dr V, „identyfikujemy się ze wszystkim, co jest na świecie. I nie ma żadnego wyzysku. To sobie pomagamy. To sobie uzdrawiamy”.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
I really love when Daily Good does stories like these that inspire me to do a little more!
So incredibly inspiring and a needed reminder about digging into one's soul work and doing it "small" by focusing in and seeing each person heart and soul one by one. Thank you. Really needed as I regroup and refocus. <3