Pod koniec 2015 roku postanowiłam uczcić te ważne urodziny, mówiąc po prostu „dziękuję”. Planowałam pisać jeden list tygodniowo przez cały rok do kogoś, kto pomógł mi, ukształtował mnie lub zainspirował na drodze do bycia osobą, którą jestem dzisiaj. Nic specjalnego: tylko jeden list z podziękowaniami na raz. Później nazwałam tę serię pisania listów „Projektem Podziękowań” – i odmieniła ona moje życie w głęboki, pozytywny i trwały sposób.
Odkryłem, że pisanie „ listu z podziękowaniami ” to jedna z najczęstszych recept badaczy poszukujących sposobu na podniesienie poziomu wdzięczności w życiu codziennym. W rzeczywistości naukowcy często w ten sposób testują swoje teorie: każą grupie eksperymentalnej napisać list z podziękowaniami, podczas gdy grupie kontrolnej, jak sądzę, odmawia się dostępu do artykułów papierniczych. Okazuje się, że wdzięczność działa odurzająco zarówno na dającego, jak i na odbiorcę, co widać na skanach mózgu. Pomyśl tylko: możesz powtórzyć ich badania, ale bez konieczności wizyty w laboratorium.
Po napisaniu każdego listu w tamtym roku, robiłam kopię, którą przechowywałam, zanim wrzuciłam do skrzynki pocztowej. Po napisaniu pięćdziesięciu listów, zszyłam je w książkę. Przypomnienie, że zbiór listów na mojej szafce nocnej przypomina mi nawet teraz o wszystkich sposobach, w jakie byłam wspierana przez te wszystkie lata, namacalny ciężar książki w moich dłoniach, który przypomina mi, że cały zespół doprowadził mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj, to potężne lekarstwo. Pozostawia mnie, by użyć ulubionego zwrotu zapożyczonego od mojej przyjaciółki Jill (List nr 10), „przepełnioną poczuciem dobrego samopoczucia”.
Pomimo swojego ogromnego wpływu, Projekt Dziękuję sprowadza się do trzech prostych kroków, powtarzanych wielokrotnie:
Zobacz ludzi, miejsca i rzeczy, które wzbogacą Twoje życie.
Napisz w liście coś, by podziękować za swoje szczęście.
Zachowaj kopie tych listów, aby móc je ponownie przeczytać. Ciesz się hojnością i wsparciem, które Cię otaczają.
Pierwszy list, który napisałam, rozpoczynając projekt, napisałam do mojej mamy. Uznałam, że jestem jej to winna, skoro przez dziewięć miesięcy mieszkałam w jej macicy bez płacenia czynszu. Zawsze byłam blisko mamy, przyszyta do jej biodra w schyłkowych latach 60., kiedy zabierała moje starsze rodzeństwo na treningi Little League, harcerstwa i na kręgle po szkole w Clover Lanes. Mama i ja nawet jesteśmy do siebie podobne. Kiedy urodziłam Maddy, przyszła babcia była na sali porodowej, a pierwszą rzeczą, jaką powiedziała położna po tym, jak zobaczyła moją nowo narodzoną córkę, było: „Wow, ona wygląda zupełnie jak ty. A ty wyglądasz zupełnie jak twoja mama!”. Każdy, kto przekazałby mi geny z takim wdziękiem, zasługiwał na pierwsze miejsce na mojej liście z podziękowaniami.
Drugim powodem, dla którego priorytetowo potraktowałem moją mamę, był fakt, że około pięć lat wcześniej zdiagnozowano u niej demencję, a jej zdolności poznawcze z miesiąca na miesiąc słabły. Miałem nadzieję, że pisząc do niej niemal natychmiast po tym, jak wpadłem na pomysł tego projektu, uda mi się choć na chwilę położyć kres chorobie, która powoli pozbawiała mamę słów i wspomnień.
Oczywiście, możesz zacząć list do mamy od podziękowania za dar narodzin, ale wydawało mi się to tak fundamentalnie ważne i oczywiste, że prawie bez znaczenia. Zamiast tego, mój list do mamy próbował uchwycić niektóre z najważniejszych momentów dzieciństwa, które było niezwykłe, będąc, według wszelkich standardów, zwyczajne. Dzięki magii czytania wspomnień, jako dorosła nauczyłam się, że wszystkie te rzeczy, które w dzieciństwie uważałam za oczywiste, były cudownymi darami. Chodzi mi o to, że jeśli potrzebujesz powodów, by docenić swoją nudną rodzinę, przeczytaj „Prochy Angeli” Franka McCourta, „ Wiem, dlaczego ptak w klatce śpiewa ” Mai Angelou albo „Wykształcony” Tary Westover. Przewidywalny, pełen miłości i wygodny dom, w którym dorastałam, mógł rozwiać moje nadzieje na napisanie bestsellerowego pamiętnika o moim trudnym dzieciństwie, ale chciałam, żeby mama wiedziała, że jako matka rozumiem ciężką pracę włożoną w stworzenie naszego stabilnego życia rodzinnego.
W rzeczywistości to właśnie solidne zapewnienie o stałej obecności mojej mamy pozwoliło mi dążyć do celu, jakim było jak najszybsze wydostanie się z mojego rodzinnego miasta w północnej części stanu Nowy Jork. Od czternastego roku życia byłam zdeterminowana, by być miejską kosmopolitką z paszportem pełnym pieczątek i chłopakiem z akcentem i ewentualnie eyelinerem – winny Adam Ant z teledysku „Stand and Deliver”. Mogłam sobie pozwolić na lekceważące podejście do opuszczania rodzinnego miasta, bo w głębi duszy wiedziałam, że mama zawsze będzie przy mnie, żeby do niej wrócić. Mogłam sobie pozwolić na ryzyko, bo miałam siatkę bezpieczeństwa zbudowaną z miłości na stalowej linie.
Reakcja mamy na wiadomość, że w wieku dwudziestu dwóch lat podjąłem pracę w Monachium, była zresztą jedną z anegdot, które zawarłem w liście. W momencie, gdy pisałem do niej list – prawie trzydzieści lat po tym, jak podjąłem tę pracę, a córki zbliżały się do mojego wieku, gdy ją podjąłem – w końcu osiągnąłem perspektywę pozwalającą mi właściwie zrozumieć, co mama musiała czuć, kiedy zadzwoniłem tamtego dnia.
Jest jedno wspomnienie, które nigdy, przenigdy nie przestanie mnie zadziwiać: kiedy zadzwoniłam, żeby powiedzieć, że dostałam pracę w Niemczech po studiach. Powiedziałeś: „Wspaniale! Oddzwonię”. I się rozłączyłeś, czego nigdy wcześniej ani później nie zrobiłeś. Nawet mając dwadzieścia dwa lata, zdałam sobie sprawę, co robisz: zbierasz się w sobie, żeby naprawdę się uradować z mojej wiadomości. Kilka minut później oddzwoniłeś i właśnie to zrobiłeś. Oto ja, mając pięćdziesiąt lat, już trochę przerażona przeprowadzką Maddy na Wschodnie Wybrzeże na studia, a ja. Nie. Wiem. Jak. Z. Tym. Tak. Wdzięcznie.
Hojność, z jaką mama pozwoliła mi wyjechać, odmieniła moje życie. Praca w Niemczech trwała dwa lata. Zdobyłam nawet chłopaka z akcentem, choć nigdy nie malował się eyelinerem. Potem wróciłam do Stanów, aby kontynuować studia podyplomowe z zarządzania międzynarodowego na uczelni, gdzie poznałam mojego męża Andrew. Gdyby mama sprzeciwiła się, płakała albo próbowała mnie odwieść od przeprowadzki tak daleko, kiedy zadzwoniłam do niej tamtego wiosennego dnia w 1988 roku, nie wiem, gdzie bym teraz była. Ale nie mogę sobie wyobrazić, że mogłoby być lepiej niż tam, gdzie wylądowałam.
Są jeszcze inne obszary do zbadania. Czy twoja matka lub macocha przyjęła twojego partnera do rodziny? Czy była zaangażowaną babcią? Czy wspierała cię, gdy otwierałeś nowy biznes? Nauczyła cię, jak zrobić idealne ciasto na tartę, z którego teraz słyniesz? A może swoimi wyborami dała ci wzór, którego powinieneś unikać, gdy dochodziliście do tych samych punktów decyzyjnych? Czy napięta relacja z mamą skłania cię do doceniania bliskich, którzy są dla ciebie dobrzy? To wszystko materiał źródłowy do tego listu.
Po wysłaniu listu do mamy zadzwoniłem do niej, żeby się upewnić, że go otrzymała. Oczywiście, bardzo mi zależało na jej szczegółowej reakcji, może na jakimś wspomnieniu o chłopcu, którego nazywała Małym Orzeszkiem.
„Tak!” – powiedziała. A potem, po kilku niepewnych próbach nawiązania rozmowy, wróciła do tematu, który jej umysł i usta wciąż mogły niezawodnie koordynować: Johna Denvera, a konkretnie do pewnego imitatora Johna Denvera, który gra kilka koncertów w Rochester każdego lata. „Wiesz, że wraca” – powiedziała.
„John Denver wraca? On nadal nie żyje, mamo” – zażartowałem. Na szczęście mama ma poczucie humoru, mimo choroby.
„Nie, Nancy! Ten drugi. Jest taki dobry.”
Jestem pewien, że miłość, którą moja mama żywiła do mnie przez całe moje życie, jest w niej nienaruszona, niezależnie od tego, jak jasno potrafi ją teraz wyrazić. Ale czy zrozumiała, kiedy napisałem do niej: „Mówię teraz to, czego jako dziecko nie byłem w stanie zrozumieć, będąc zbyt młody i głupi: Jesteś źródłem szczęścia i stabilizacji mojego życia”?
Tego nie wiem. Ale cieszę się, że nie czekałem ani dnia dłużej, żeby to napisać.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Beautiful! Thank you for sharing such a simple, yet deeply meaningful idea of a year of Thank You letters. I think this is a perfect activity for my 2020 <3
Thank You