Back to Stories

Jej Nauka Oparta Na sztuce: Maria Sibylla Merian

Ukryte kobiety historii: Maria Sibylla Merian, XVII-wieczna entomolog i naukowa awanturniczka

Kolorowy portret Marii Sibylli Merian autorstwa holenderskiego artysty Jacobusa Houbrakena, ok. 1700 r. Wikimedia Commons

Tanya Latty , Uniwersytet w Sydney

W tej serii przyglądamy się niedocenianym kobietom na przestrzeni wieków.


Większość dzieci w wieku szkolnym potrafi szczegółowo opisać cykl życia motyli: jaja wylęgają się w gąsienice, gąsienice zamieniają się w kokony, a kokony się wylęgają. Ta pozornie podstawowa część biologii była kiedyś przedmiotem gorących debat. To pionierska przyrodniczka, Maria Sibylla Merian, której skrupulatne obserwacje ostatecznie powiązały gąsienice z motylami, kładąc podwaliny pod entomologię, zachowania zwierząt i ekologię.

Maria Sibylla Merian urodziła się w 1647 r. we Frankfurcie, w czasach, gdy naukowe badanie życia było w powijakach. Chociaż kształciła się na artystkę, Merian jest prawdopodobnie jedną z pierwszych prawdziwych ekologów terenowych. Badała zachowania i interakcje istot żywych w czasach, gdy taksonomia i systematyka (nazywanie i katalogowanie) były głównymi zainteresowaniami przyrodników.

Podobnie jak większość współczesnych entomologów, pasja Merian do owadów zaczęła się wcześnie. W wieku 13 lat zaczęła kolekcjonować i hodować gąsienice jako tematy swoich obrazów. Często malowała przy świecach, czekając na moment, gdy gąsienica utworzy kokon lub gdy wyłoni się z niego nowo powstały motyl.

Ilustracja z książki Meriana Metamorphosis insectorum Surinamensium. Wikimedia Commons

Merian malowała gąsienice żerujące na roślinach żywicielskich i drapieżne zwierzęta żerujące na swoich ofiarach. Jej intencją było uchwycenie nie tylko anatomii swoich obiektów, ale także ich cyklów życia i interakcji z innymi żywymi istotami. Zamiast pracować na zachowanych okazach (jak to było w tamtych czasach), uchwyciła ekologię gatunków, na wieki przed powstaniem tego terminu.

Fakt, że Merian znalazła czas na prowadzenie swoich studiów, jest dowodem na siłę ciekawego umysłu. W przeciwieństwie do wielu przyrodników płci męskiej jej czasów, Merian nie miała swobody, aby poświęcić cały swój czas na badanie owadów.

W 1665 roku, w wieku 18 lat, Merian poślubiła ucznia swojego ojczyma, malarza Johanna Andreasa Graffa. Jej pierwsza córka, Johanna, urodziła się w 1668 roku, a w 1670 roku rodzina przeniosła się do Norymbergi. Jej druga córka, Dorothea, urodziła się w 1678 roku.

Małżeństwo Merian najwyraźniej było nieudane. W 1685 r. opuściła Graffa, aby zamieszkać we wspólnocie religijnej, zabierając ze sobą obie córki. W 1692 r. Graff formalnie rozwiódł się z Merian.

Jako matka dwójki dzieci, Merian była odpowiedzialna za opiekę domową i wychowanie dzieci. Zabezpieczała finanse swojej rodziny, ucząc malarstwa córki zamożnych rodzin. Pod wieloma względami była jedną z pierwszych „matek-naukowców”, starając się pogodzić wyzwania swoich badań z wymagającym życiem rodzinnym.

Wszystko to działo się w czasach, gdy kobiety były wciąż palone na stosach jako czarownice – bycie ciekawą, inteligentną kobietą było więc naprawdę bardzo niebezpieczne.

W Surinamie z córką

XVII-wieczny portret Marii Sybilli Merian autorstwa nieznanego artysty. Wikimedia Commons

Praca Merian nad gąsienicami była kluczowym wkładem w trwającą debatę jej czasów. Po jednej stronie byli ci, którzy wierzyli, że życie powstało z nieożywionej materii; muchy na przykład powstały z gnijącego mięsa; inne owady powstały z błota; krople deszczu dawały żaby. Po drugiej stronie byli ci, którzy wierzyli, że życie powstało tylko z wcześniej istniejącego życia.

Hodując motyle od jaja do osobników dorosłych przez kilka pokoleń, Merian wykazał niezbicie, że z jaj wykluwają się gąsienice, które ostatecznie przekształcają się w motyle.

Książki Merian poświęcone gąsienicom (opublikowane w latach 1679 i 1683) same w sobie zapewniłyby jej miejsce w historii nauki.

Ale w 1699 roku, w wieku 52 lat i z najmłodszą córką (wówczas 20-letnią) na pokładzie, wyruszyła na jedną z pierwszych czysto naukowych wypraw w historii. Jej celem było zilustrowanie nowych gatunków owadów w Surinamie, kraju Ameryki Południowej (obecnie znanym jako Surinam ), niedawno skolonizowanym przez Holendrów. Po dwóch miesiącach niebezpiecznej podróży, dwie kobiety dotarły do ​​raju dla entomologów.

Otoczona nowymi gatunkami Merian paliła się do zbierania i malowania wszystkiego, co wpadło jej w ręce. Jednak natychmiast napotkała problemy, ponieważ holenderscy plantatorzy wyspy nie chcieli pomóc dwóm samotnym kobietom zbierać owady z lasu, co uważali za misję błahą.

Merian nawiązała więc relacje z zniewolonymi Afrykanami i rdzennymi mieszkańcami, którzy zgodzili się przynieść jej okazy i którzy podzielili się z nią leczniczymi i kulinarnymi zastosowaniami wielu roślin. Na przykład Merian pisze, że zniewolone kobiety indiańskie używały nasion z konkretnych roślin do aborcji płodów, aby oszczędzić im okrucieństwa niewolnictwa. Jest to jaskrawe przypomnienie nieokiełznanych okropności kolonializmu z XVII wieku.

Maria Sibylla Merian, iluminowany miedzioryt z Metamorphosis insectorum Surinamensium, tablica XXIII. Solanum mammosum 1705. Wikimedia Commons

Merian i jej córka pracowały w Surinamie przez dwa lata, zanim pogarszający się stan zdrowia Merian zmusił ją do powrotu do domu. Książka, która powstała w wyniku jej pobytu w Surinamie, Metamorphosis insectorum Surinamensium , była dobrze znana zarówno w kręgach artystycznych, jak i naukowych.

Najstarsza córka Merian, Joanna, w końcu wybrała się w podróż do Surinamu i przysyłała matce nowe okazy i obrazy aż do śmierci Merian w 1717 roku.

Sceptyczni mężczyźni

Jestem ekologiem owadów i biologiem terenowym; praca Merian stanowi podstawę mojej dyscypliny. Jednak ze wstydem przyznaję, że do niedawna nie zdawałem sobie sprawy z wielkości wkładu Merian w biologię. Dopiero w ciągu ostatnich kilku dekad uznanie dla jej wkładu naukowego odżyło.

Jak to się stało, że tak naukowy superbohater niemal zniknął z historii nauki?

Merian była dobrze znana w swoich czasach. Karl Linneusz, znany z opracowania systemu klasyfikacji życia, w swoich opisach gatunków często odwoływał się do jej ilustracji. Dziadek Karola Darwina, Erasmus Darwin, cytuje pracę Merian w swojej książce The Botanic Garden .

Jednak po jej śmierci do ręcznie malowanych kopii książek Merian zaczęły wkradać się nieścisłości. Dodawano nowe plansze z wyimaginowanymi owadami. Inne przekolorowano, aby były bardziej estetyczne. Staranne przywiązanie do szczegółów, które czyniło dzieła Merian tak niesamowitymi, stopniowo zanikało.

W latach 30. XIX wieku przyrodnik Lansdowne Guilding – który nigdy nie odwiedził Surinamu – napisał miażdżącą krytykę prac Merian w książce zatytułowanej Observations on the work of Maria Sibylla Merian on the Insects, of Surinam. Używa słów takich jak „niedbały”, „bezwartościowy” i „podły i bezużyteczny”, aby opisać ryciny Merian, które jego zdaniem były pełne nieścisłości. Wiele błędów, na które zwracał uwagę Guilding, zostało dodanych po śmierci Merian i nie były wierne jej oryginalnej pracy.

Krytyka Guildinga ma też silny podtekst seksizmu; w jednym miejscu oskarża Meriana o ignorowanie faktów, „które każdy młody entomolog znałby”. Guilding atakuje Meriana za zbytnie poleganie na wiedzy afrykańskich niewolników i Indian, ludzi, których uważał za niewiarygodnych.

Fakt, że Merian była artystką, która nie miała formalnego wykształcenia naukowego, również odegrał rolę w próbach zdyskredytowania jej. W latach 1800. biologia była praktykowana przez akademików z wykształceniem uniwersyteckim, a samouków przyrodników, takich jak Merian, traktowano teraz z pogardą. Nieważne, że kobietom w czasach Merian nie wolno było studiować na uniwersytecie.

Kolorowy miedzioryt z Metamorphosis insectorum Surinamensium, tablica XLIII. „Pająki, mrówki i koliber na gałęzi guawy”. Wikimedia Commons

Nie pomagało to, że niektóre obserwacje Merian brzmiały fantastycznie – twierdziła, że ​​w Surinamie żyły tarantule, które żywiły się ptakami, i mrówki, które tworzyły mosty ze swoich ciał. Te twierdzenia wydawały się zbyt dziwne, aby mogły być prawdziwe, więc zaczęły wzbudzać znaczny sceptycyzm.

Inni autorzy zaczęli postrzegać obserwacje Merian jako loty wyobraźni starej kobiety, która była daleko poza jej głębią. I tak Merian przestała być pamiętana jako pionierka w dziedzinie przyrodnictwa. Zamiast tego została odrzucona jako stara kobieta, która malowała piękne – ale całkowicie nienaukowe – obrazy motyli. Chociaż jej prace nadal inspirowały i wpływały na pokolenia artystów, jej wkład jako naukowca został w dużej mierze zapomniany.

Współcześni naukowcy potwierdzili, że „ptaszniki” mają zwyczaj okazjonalnego zjadania małych ptaków, a obecnie wiemy, że mrówki wędrowne rzeczywiście budują mosty ze swoich żywych ciał .

„Wybryki fantazji” Meriana wcale nie były fantazją.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
em Jun 14, 2021

What an amazing woman. I will share this.

User avatar
Kristin Pedemonti Jun 13, 2021

Thank you for bringing us Merion's story. We need to know about these amazing pioneers.♡