W wieku 19 lat Godfrey Minot Camille był wysokim, rudowłosym chłopcem o czarującym usposobieniu, który planował studiować medycynę lub zostać duchownym. W 1938 roku Camille zapisał się na studia, które miały towarzyszyć mu do końca życia, wraz z 267 innymi studentami drugiego roku Harvard College, których rekruterzy uznali za osoby o „udanym” życiu.

Niniejszy esej jest adaptacją książki „Triumphs of Experience: The Men of the Harvard Grant Study”
Zespół badawczy stopniowo odkrył, że rzekomo „normalny” Godfrey był nieuleczalnym i nieszczęśliwym hipochondrykiem. W 10. rocznicę jego dołączenia do badania, każdemu mężczyźnie przyznano ocenę od A do E, przewidującą przyszłą stabilność osobowości. Gdy nadeszła kolej Godfreya, przypisano mu „E”.
Ale jeśli Godfrey Camille był katastrofą za młodu, to w podeszłym wieku stał się gwiazdą. Jego sukcesy zawodowe; wymierna radość z pracy, miłości i zabawy; zdrowie; głębia i zakres wsparcia społecznego; jakość małżeństwa i relacji z dziećmi – wszystko to i wiele innych sprawiło, że odniósł jeden z najbardziej utytułowanych mężczyzn z żyjących w studium. Co sprawiło, że się zmienił? Jak ten nieszczęsny chłopak rozwinął w sobie tak wielką zdolność do rozkwitu?
Na tego typu pytania można odpowiedzieć jedynie poprzez badanie, które śledzi uczestników przez całe ich życie. Badanie, w którym uczestniczył Camille – znane jako Badanie Granta , ponieważ pierwotnie zostało sfinansowane przez przedsiębiorcę i filantropa Williama T. Granta – jest obecnie najdłuższym długoterminowym badaniem biospołecznego rozwoju człowieka, jakie kiedykolwiek przeprowadzono i wciąż trwa. Celem badania, poprzez analizę dokumentacji medycznej Camille’a i jego kolegów z Harvardu, a także poprzez okresowe wywiady i kwestionariusze badające ich kariery, relacje i dobrostan psychiczny, było zidentyfikowanie kluczowych czynników szczęśliwego i zdrowego życia.
Do Grant Study trafiłem w 1966 roku. W 1972 roku zostałem jego dyrektorem i piastowałem to stanowisko do 2004 roku. Najbardziej satysfakcjonującym aspektem mojego zaangażowania w Grant Study była możliwość przeprowadzania wywiadów z tymi mężczyznami przez cztery dekady. Przekonałem się, że żaden pojedynczy wywiad, żaden pojedynczy kwestionariusz nie jest w stanie ukazać pełnego obrazu człowieka, ale mozaika wywiadów przeprowadzonych na przestrzeni wielu lat może być niezwykle pouczająca.
Z pewnością tak było w przypadku Camille, której życie rzuca światło na dwie najważniejsze lekcje z 75-letniego, wartego 20 milionów dolarów badania Grant Study. Po pierwsze, szczęście to miłość. Wergiliusz, oczywiście, potrzebował tylko trzech słów, aby powiedzieć to samo, i powiedział to bardzo dawno temu – Omnia vincit amor , czyli „miłość wszystko zwycięża” – ale niestety nie miał danych, które by to potwierdzały. Druga lekcja jest taka, że ludzie naprawdę mogą się zmienić. Jak widać na przykładzie życia tego człowieka, naprawdę mogą się rozwijać.
Z ponurego dzieciństwa
Rodzice Camille'a pochodzili z wyższych sfer, ale byli też społecznie wyobcowani i patologicznie podejrzliwi. Psychiatra dziecięcy, który 30 lat później zapoznał się z dokumentacją Camille'a, uznał jego dzieciństwo za jedno z najczarniejszych w badaniu.
Niekochany i jeszcze nierozwinięty w poczuciu autonomii, Camille, jako student, przyjął nieświadomą strategię przetrwania, polegającą na częstym zgłaszaniu się do izby chorych. Podczas większości jego wizyt nie stwierdzono żadnych namacalnych oznak choroby, a na trzecim roku studiów zazwyczaj życzliwy lekarz uniwersytecki zbył go z obrzydzeniem: „Ten chłopak staje się zwykłym psychoneurotykiem”. Ciągłe narzekanie Camille'a było niedojrzałym stylem radzenia sobie z problemami. Nie docierało do innych ludzi i uniemożliwiało im kontakt z nim; nie dostrzegali jego prawdziwego, ukrytego cierpienia i po prostu złościli się na jego pozorne manipulacje.
Po ukończeniu studiów medycznych, świeżo upieczony dr Camille podjął próbę samobójczą. W badaniu przeprowadzonym w trakcie 10-letniej oceny jego osobowości, konsensus w badaniu głosił, że „nie nadaje się do wykonywania zawodu lekarza” i, mimo że był niekochany, troska o potrzeby innych wydawała mu się przytłaczająca. Jednak kilka sesji z psychiatrą pozwoliło mu spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Napisał do badania: „Moja hipochondria w dużej mierze się rozwiała. To były przeprosiny, samookaleczenie za agresywne impulsy”.

W wieku 35 lat przeżył przełomowe doświadczenie. Przez 14 miesięcy przebywał w szpitalu dla weteranów z powodu gruźlicy płuc. Dziesięć lat później wspominał swoją pierwszą myśl po przyjęciu: „To wspaniałe; mogę przez rok leżeć w łóżku, robić, co chcę, i nic mi nie grozi”.
„Cieszyłem się, że jestem chory” – wyznał. Jego choroba, prawdziwa, w końcu dała mu poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, którego nigdy nie miał w dzieciństwie – wraz z objawami hipochondrii i późniejszą ostrożną neutralnością. Camille odczuwała pobyt w szpitalu niemal jak religijne odrodzenie. „Ktoś przez duże «S» troszczył się o mnie” – napisał. „Nic nie było tak trudne od tamtego roku w łóżku”.
Po wyjściu ze szpitala dr Camille został niezależnym lekarzem, ożenił się i stał się odpowiedzialnym ojcem i liderem kliniki. Jego styl radzenia sobie zmieniał się z upływem dekad. Jego przejściowe poleganie na przemieszczeniu (nieświadomym unikaniu intensywności emocjonalnej) zostało zastąpione jeszcze bardziej empatycznymi, mimowolnymi mechanizmami radzenia sobie, takimi jak altruizm i generatywność (chęć wspierania rozwoju innych). Teraz funkcjonował jako dorosły, który potrafi dawać. Podczas gdy w wieku 30 lat nienawidził swoich zależnych pacjentów, w wieku 40 lat jego młodzieńcza fantazja o trosce o innych stała się rzeczywistością. W jaskrawym kontraście z paniką po ukończeniu studiów, teraz przyznał, że najbardziej w medycynie podobało mu się to, że „miałem problemy i zwracałem się do innych, a teraz lubię, gdy ludzie przychodzą do mnie”.
Kiedy miałam 55 lat, a Camille prawie 70, zapytałam go, czego nauczyły go jego dzieci. „Wiesz, czego ja nauczyłem się od moich dzieci?” – wyrzucił z siebie ze łzami w oczach. „Nauczyłem się miłości!”. Wiele lat później, po nieoczekiwanej okazji, by przeprowadzić wywiad z jego córką, uwierzyłam mu. Przeprowadziłam wywiady z wieloma dziećmi z Grant Study, ale miłość tej kobiety do ojca pozostaje najbardziej zdumiewającą, jaką kiedykolwiek spotkałam.
W wieku 75 lat Camille wykorzystał okazję, by opisać szczegółowo, jak miłość go uzdrowiła:
Zanim pojawiły się dysfunkcyjne rodziny, sama pochodziłam z takiej. Moje życie zawodowe nie było rozczarowujące – wręcz przeciwnie – ale prawdziwie satysfakcjonującym doświadczeniem było dla mnie stopniowe stawanie się osobą, którą powoli się stałam: komfortową, radosną, zintegrowaną i skuteczną. Ponieważ książka nie była wtedy powszechnie dostępna, nie przeczytałam klasycznej książki dla dzieci „Aksamitny Królik” , która opowiada o tym, jak musimy pozwolić, by więzi międzyludzkie się wydarzyły, a wtedy staniemy się silni i spójni.
Jak czule opowiada ta opowieść, tylko miłość może nas urzeczywistnić. Odmówiono mi tego w dzieciństwie z powodów, które teraz rozumiem, i zajęło mi lata, zanim znalazłem zastępcze źródła. Zdumiewające jest, jak wiele ich jest i jak bardzo nas one regenerują. Jakże jesteśmy wytrzymałymi i podatnymi istotami, a jaki skarbiec dobrej woli kryje się w społecznej strukturze… Nigdy nie przypuszczałem, że moje późniejsze lata będą tak stymulujące i satysfakcjonujące.
Ten rok rekonwalescencji, choć przełomowy, nie był końcem historii Camille'a. Gdy tylko zrozumiał, co się stało, chwycił piłkę i pobiegł z nią prosto w eksplozję rozwoju, która trwała 30 lat. Przebudzenie zawodowe i duchowe; żona i dwoje własnych dzieci; dwie psychoanalizy, powrót do kościoła z młodości – wszystko to pozwoliło mu zbudować dla siebie kochające otoczenie, za którym tak bardzo tęsknił w dzieciństwie, i obdarować innych jego bogactwem.
W wieku 82 lat Godfrey Minot Camille doznał śmiertelnego zawału serca podczas wspinaczki górskiej w Alpach, którą bardzo kochał. Jego kościół był wypełniony po brzegi podczas nabożeństwa żałobnego. „Był w tym człowieku głęboka i święta autentyczność” – powiedział biskup w mowie pogrzebowej. Jego syn dodał: „Wiódł bardzo proste życie, ale bogate w relacje”. Jednak przed trzydziestką życie Camille’a było praktycznie pozbawione relacji. Ludzie się zmieniają. Ale pozostają tacy sami. Camille spędził lata przed szpitalem, szukając miłości. Po prostu zajęło mu trochę czasu, zanim nauczył się, jak to robić dobrze.
Jak rozkwitnąć
W 2009 roku zagłębiłem się w dane z badania Grant Study, aby stworzyć Dziesięciobój Kwitnienia – zestaw dziesięciu osiągnięć obejmujących wiele różnych aspektów sukcesu. Dwa z punktów w Dziesięcioboju dotyczyły sukcesu ekonomicznego, cztery zdrowia psychicznego i fizycznego, a cztery wsparcia społecznego i relacji. Następnie postanowiłem sprawdzić, czy te osiągnięcia korelują, czy nie, z trzema darami natury i wychowania – dobrą sylwetką, korzyściami społecznymi i ekonomicznymi oraz pełnym miłości dzieciństwem.
Wyniki były jednoznaczne i zaskakujące.
Stwierdziliśmy, że wskaźniki statusu społeczno-ekonomicznego rodziny nie miały żadnej istotnej korelacji z późniejszym sukcesem w żadnej z tych dziedzin. Alkoholizm i depresja w historiach rodzinnych okazały się nieistotne dla rozwoju w wieku 80 lat, podobnie jak długowieczność. Towarzyskość i ekstrawersja, tak wysoko cenione na początkowym etapie selekcji mężczyzn, również nie korelowały z późniejszym rozwojem.
W przeciwieństwie do słabych i rozproszonych korelacji między zmiennymi biologicznymi i społeczno-ekonomicznymi, pełne miłości dzieciństwo – oraz inne czynniki, takie jak empatia i ciepłe relacje w młodości – przewidywały późniejszy sukces we wszystkich dziesięciu kategoriach dziesięcioboju . Co więcej, sukces w związkach był bardzo silnie skorelowany zarówno z sukcesem ekonomicznym, jak i dobrym zdrowiem psychicznym i fizycznym, dwoma pozostałymi obszarami dziesięcioboju.
Krótko mówiąc, historia ciepłych, intymnych relacji — i umiejętność ich pielęgnowania w miarę dojrzewania — była zapowiedzią rozkwitu we wszystkich aspektach życia tych mężczyzn.

Stwierdziliśmy na przykład, że nie było istotnej różnicy między maksymalnymi zarobkami mężczyzn z IQ 110–115 a dochodami mężczyzn z IQ powyżej 150. Z drugiej strony, mężczyźni z ciepłymi matkami zarabiali o 87 000 dolarów więcej niż mężczyźni, których matki były nieczułe. Mężczyźni, którzy mieli dobre relacje z rodzeństwem w młodości, zarabiali średnio o 51 000 dolarów więcej rocznie niż mężczyźni, którzy mieli słabe relacje z rodzeństwem. 58 mężczyzn z najlepszymi wynikami w kategorii ciepłych relacji zarabiało średnio 243 000 dolarów rocznie; dla porównania, 31 mężczyzn z najgorszymi wynikami w kategorii relacji zarabiało średnio 102 000 dolarów rocznie.
Zatem jeśli chodzi o sukces w późnym wieku – nawet jeśli sukces mierzy się wyłącznie finansami – badanie Granta pokazuje, że wychowanie ma pierwszeństwo przed naturą. A zdecydowanie najważniejszym czynnikiem wpływającym na pomyślne życie jest miłość. Nie wyłącznie miłość wczesna i niekoniecznie romantyczna. Miłość we wczesnym wieku sprzyja jednak nie tylko miłości w późniejszym życiu, ale także innym przejawom sukcesu, takim jak wysokie dochody i prestiż. Sprzyja również rozwojowi stylów radzenia sobie, które sprzyjają intymności, w przeciwieństwie do tych, które ją zniechęcają. Większość mężczyzn, którzy odnieśli sukces, znalazła miłość przed trzydziestką, a dane sugerują, że właśnie dlatego tak się rozwinęli.
Nie możemy wybrać naszego dzieciństwa, ale historia Godfreya Minota Camille'a pokazuje, że ponure dzieciństwo nas nie skazuje. Jeśli śledzimy losy wystarczająco długo, ludzie adaptują się i zmieniają, podobnie jak czynniki wpływające na zdrowe przystosowanie. Nasza podróż przez ten świat jest pełna nieciągłości. Nikt w Badaniu nie był skazany na porażkę od samego początku, ale nikt też nie miał jej za sobą. Odziedziczenie genów powodujących alkoholizm może zamienić najbardziej błogosławionego złotego chłopca w nędznego włóczęgę. Z drugiej strony, spotkanie z bardzo niebezpieczną chorobą uwolniło żałosnego młodego doktora Camille'a od życia w samotności i zależności. Kto mógł przewidzieć, gdy miał 29 lat, a zespół Badań umieścił go w dolnych trzech procentach kohorty pod względem stabilności osobowości, że umrze jako szczęśliwy, hojny i kochany człowiek?
Tylko ci, którzy rozumieją, że szczęście to tylko wóz, a miłość to koń. I być może ci, którzy dostrzegają, że nasze tak zwane mechanizmy obronne, nasze mimowolne sposoby radzenia sobie z życiem, są rzeczywiście bardzo ważne. Przed trzydziestką Camille polegał na narcystycznej hipochondrii, aby radzić sobie z życiem i uczuciami; po pięćdziesiątce stosował empatyczny altruizm i pragmatyczny stoicyzm w przyjmowaniu tego, co przychodzi. Dwa filary szczęścia ujawnione przez 75-letnie badanie Granta – i zilustrowane przez dr. Godfreya Minota Camille’a – to miłość i dojrzały styl radzenia sobie, który nie odpycha miłości.
Przede wszystkim, badanie ujawnia, jak mężczyźni tacy jak dr Camille przystosowali się do życia i dostosowali swoje życie do siebie – proces dojrzewania, który rozwija się z czasem. Zawsze uważałem badanie Granta za narzędzie, które umożliwiło badanie czasu, podobnie jak teleskop odkrył tajemnice galaktyk, a mikroskop umożliwił badanie mikrobów.
Dla badaczy, długotrwałe badania mogą być skałą, o którą rozbijają się dobre teorie, ale mogą być również sposobem na odkrycie solidnej i trwałej prawdy. Na początku badania w 1939 roku uważano, że mężczyźni o męskiej budowie ciała – szerokich ramionach i smukłej talii – odniosą największe sukcesy w życiu. Okazało się to jedną z wielu teorii obalonych przez badanie, gdy śledziło ono losy tych mężczyzn. Aby skorzystać z lekcji zarówno z badania Granta, jak i z życia, potrzebna jest wytrwałość i pokora, bo dojrzewanie czyni z nas wszystkich kłamców.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
Thank you, makes a very interesting reading; I find life of Dr.Camille changed at the hospital. In a way the spark is generated at hospital in which Doctor had no role to play. What happened at the hospital is not written!
I'm much more curious to know how the childhoods of Outliers looked. Is there a consistency with uber rich/successful people? I'm going to dig deeper into the Grant Study to see if this microscope reveals more interesting tidbits.
It would have been better to study a child in the slums of Brazil or Chicago. It's easy to make these adjustments from a position of relative wealth.