Czy utożsamiliśmy produktywność z szybkością? Margaret Wheatley wyjaśnia, jak spowolnienie może być kluczem do odróżnienia pomysłów od działania.
Zdjęcie © flickr.com/Robert Schoble
Jako gatunek, my, ludzie, posiadamy pewne wyjątkowe zdolności. Potrafimy zdystansować się od tego, co się dzieje, myśleć o tym, kwestionować, wyobrażać sobie, że wszystko jest inaczej. Jesteśmy też ciekawi. Chcemy wiedzieć „dlaczego?”. Zastanawiamy się „jak”. Myślimy o przeszłości; marzymy o przyszłości. Tworzymy to, czego chcemy, zamiast po prostu akceptować to, co jest. Jak dotąd jesteśmy jedynym znanym nam gatunkiem, który to potrafi.
Ale wraz z przyspieszeniem świata tracimy te wspaniałe ludzkie zdolności. Czy masz tyle samo czasu na myślenie, co rok temu? Kiedy ostatnio poświęciłeś czas na refleksję nad czymś ważnym dla ciebie? Czy w pracy masz więcej czy mniej czasu na myślenie o tym, co robisz, i czy jesteś zachęcany do spędzania czasu na wspólnym myśleniu z kolegami i współpracownikami?
W tej kulturze zaczęliśmy utożsamiać produktywność z szybkością. Jeśli coś można zrobić szybciej, zakładamy, że jest to bardziej produktywne. W niektórych firmach ostatnio pojawił się trend organizowania spotkań na stojąco. Takie spotkania (a może raczej należałoby je nazwać spotkaniami piłkarskimi) są reklamowane jako bardziej produktywne, ale tylko dlatego, że zajmują mniej czasu. Nikt nie mierzy produktywności tych spotkań, pytając, czy ludzie wypracowali mądrzejsze rozwiązania, lepsze pomysły lub czy relacje oparte na większym zaufaniu są bardziej satysfakcjonujące.
Gdybyśmy mogli się na chwilę zatrzymać i zobaczyć, co tracimy, przyspieszając, nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy kontynuować tę umowę. Rezygnujemy z tego, co czyni nas ludźmi. Nasza droga do piekła jest wybrukowana pochopnymi zamiarami. Mam nadzieję, że dostrzeżemy, co tracimy – w naszym codziennym życiu, w naszej społeczności, w naszym świecie. Mam nadzieję, że będziemy na tyle odważni, by zwolnić tempo.
Myślenie to miejsce, w którym zaczynają się inteligentne działania. Kiedy zatrzymamy się, by przyjrzeć się sytuacji bliżej, możemy dostrzec więcej jej charakteru, zastanowić się nad przyczynami jej występowania i zauważyć, jak wpływa ona na nas i innych.
Brazylijski pedagog Paulo Freire wykorzystywał krytyczne myślenie jako pokojowe podejście do rewolucyjnych zmian. Najpierw w swoim kraju, a następnie w biednych społecznościach na całym świecie, uczył ludzi, jak myśleć o swoim życiu i siłach, które ich zubożają. Nikt nie wierzył, że biedni, wyczerpani i zmagający się z trudnościami ludzie mogą stać się inteligentnymi myślicielami. Jednak łatwo jest rozwinąć tę zdolność, gdy dostrzega się, jak myślenie może uratować życie ich samych i tych, których kochają.
Aby zastanowić się, czy tracisz coś wartościowego w swoim życiu, zadaj sobie kilka pytań: Czy moje relacje z bliskimi poprawiają się, czy pogarszają? Czy moja ciekawość świata rośnie, czy maleje? Co mnie dziś denerwuje w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat? Które z moich zachowań cenię, a których nie lubię? Czy ogólnie czuję się spokojniejszy, czy bardziej zestresowany? Czy staję się kimś, kogo podziwiam?
Jeśli odpowiedzi na te pytania pomogą Ci zauważyć coś w Twoim życiu, co chciałbyś zmienić, będziesz potrzebować czasu na przemyślenie sprawy.
Ale nie oczekuj, że ktokolwiek da ci ten czas na myślenie – będziesz musiał sam go sobie wywalczyć. Myślenie zawsze zagraża status quo, a ci, którzy korzystają z obecnego systemu, nie są zainteresowani twoimi nowymi pomysłami. W rzeczywistości twoje myślenie stanowi dla nich zagrożenie, ponieważ w chwili, gdy zaczniesz myśleć, będziesz chciał coś zmienić. Zakłócisz obecną sytuację. Nie możemy więc oczekiwać, że ci nieliczni, którym służy obecna rzeczywistość, dadzą nam czas na myślenie. Jeśli chcemy cokolwiek zmienić, to my musimy odzyskać czas na myślenie.
Zauważ, że w kulturze amerykańskiej myślenie nie jest wysoko cenione. W naszym szaleńczym dążeniu do realizacji celów, do działania, dewaluujemy myślenie i często postrzegamy je jako przeszkodę w działaniu. Mówimy o potrzebie natychmiastowego działania. Stworzyliśmy dualizm między myśleniem a działaniem, między byciem a działaniem. Osobiście uważam to za niebezpieczne i niedorzeczne.
Nie ma dystansu między myśleniem a działaniem, gdy idee coś dla nas znaczą. Kiedy wnikliwie przyglądamy się sytuacji i rozumiemy jej destrukcyjną dynamikę, działamy, aby ją zmienić. Nie siedzimy bezczynnie, analizując ryzyko ani czekając, aż ktoś inny opracuje strategię wdrożenia. Po prostu zaczynamy działać. Jeśli działanie nie działa, próbujemy czegoś innego.
Rządy i organizacje zmagają się z wdrażaniem, a w każdej biurokracji istnieje ogromna przepaść między pomysłami a działaniami. Dzieje się tak, ponieważ nie wierzymy w te pomysły – nie wymyśliliśmy ich, wiemy, że tak naprawdę niczego nie zmienią i nie podejmujemy ryzyka w sprawach, w które nie wierzymy. Ale kiedy to jest nasz własny pomysł, wynik naszego myślenia, i widzimy, jak może on naprawdę przynieść korzyści naszemu życiu, wtedy działamy.
Poświęcenie czasu na przemyślenie rzeczy, które mogą naprawdę zmienić nasze życie, zawsze przynosi nam inne dary. Determinacja, energia i odwaga pojawiają się spontanicznie, gdy coś nam głęboko leży na sercu. Podejmujemy ryzyko, które w żadnym innym kontekście nie byłoby możliwe do wyobrażenia.
Oto jak Bernice Johnson Reagon, utalentowana piosenkarka i autorka tekstów, opisuje swoje i innych odważne czyny podczas ruchu praw obywatelskich: „Teraz siadam i patrzę na niektóre z rzeczy, które zrobiliśmy, i mówię: 'Co u licha nas napadło?' Ale śmierć nie miała nic wspólnego z tym, co robiliśmy. Gdyby ktoś do nas strzelał, bylibyśmy martwi. A kiedy ludzie umierali, płakaliśmy i chodziliśmy na pogrzeby. I następnego dnia robiliśmy to samo, bo to naprawdę wykraczało poza życie i śmierć. To było naprawdę tak, że czasami wiesz, co powinieneś robić. A kiedy wiesz, co powinieneś robić, to ktoś inny musi cię zabić”. (Cytat z książki „Lovingkindness ” Sharon Salzberg).
Większość z nas nie musi ryzykować życia w ten sposób, ale możemy umierać powolną śmiercią. Jeśli czujemy, że zmieniamy się w sposób, który nam się nie podoba, lub widzimy na świecie rzeczy, które nas zasmucają, potrzebujemy czasu na przemyślenie – gdzie jesteśmy teraz i jak możemy zacząć coś zmieniać. Potrzebujemy czasu na rozwinięcie jasności i odwagi. Jeśli chcemy, aby nasz świat się zmienił, naszym pierwszym krokiem powinno być odzyskanie czasu na myślenie. Nic nie zmieni się na lepsze, dopóki tego nie zrobimy.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
THINK: it is Thoughtful, is it Helpful, is it Important, is it Necessary, is it Kind. I do believe we are sacrificing something as we Hurry Hurry Hurry: quick action does not always equate Best action. Time to think and reflect is imperative especially when stepping outside ourselves to see how what we are doing impacts others. Thank you for the reminder! Here's to making time to Think!