Od prawie 10 lat zajmuję się nauką o ludzkiej dobroci, z przerwami. W tym czasie zaobserwowałem drastyczną transformację w sposobie, w jaki naukowcy rozumieją, jak i dlaczego kochamy, dziękujemy, współczujemy, współpracujemy i troszczymy się o siebie nawzajem.
Niniejszy esej ukazał się pierwotnie (w nieco innej formie) w wydaniu czasopisma Shambhala Sun z maja 2015 r .
Oczywiście, „dobroć” nie wydaje się zbyt naukowym pojęciem. Dla wielu osób brzmi wręcz miękko, a zatem niewarto jej studiowania. Ale można liczyć akty dobroci — a cała nauka zaczyna się od liczenia. To liczenie zaczęło zmieniać nasze rozumienie ludzkiego życia.
Na przykład w badaniu opublikowanym w styczniowym wydaniu czasopisma Mindfulness psychologowie C. Daryl Cameron i Barbara Fredrickson zapytali 313 dorosłych, czy pomogli komuś w ciągu ostatniego tygodnia. Osiemdziesiąt pięć procent odpowiedziało, że tak — na przykład słuchając problemów przyjaciela, opiekując się dzieckiem, przekazując darowiznę na cele charytatywne lub angażując się w wolontariat.
To niewielkie badanie ujawnia prawdę, która jest konsekwentnie demonstrowana w wielu dziedzinach badań: że codzienne życie ludzkie nie charakteryzuje się przemocą, wyzyskiem ani obojętnością. Wręcz przeciwnie. Badania — to znaczy liczenie — ujawniają, że głęboko troszczymy się o siebie nawzajem i że wolimy pomagać naszym bliźnim niż nie. Co więcej, nauka pokazuje, że odmowa pomocy innym może mieć wyniszczające, długoterminowe konsekwencje psychiczne i fizyczne dla nas samych. Izolacja boli fizycznie ; podobnie jak agresja. Każde wypowiadane przez nas gniewne słowo smaży neurony i wyczerpuje nasze serca.
Kiedy po raz pierwszy zacząłem pisać o badaniach, to była wielka nowina: Wow, ludzkie życie nie jest takie złe, jak myśleliśmy! Akty dobroci przynoszą fizyczne nagrody! Dobre myśli są dobre dla naszych ciał! Te spostrzeżenia doprowadziły do wielu przewidywalnie Pollyannowych relacji medialnych.
Ale z biegiem lat nauka o dobroci stawała się coraz bardziej złożona. Naukowcy zaczęli przyglądać się, jak dobro i zło oddziałują na siebie. Badanie przeprowadzone przez Camerona i Fredricksona badało, jak się czujemy, gdy pomagamy innym, i odkryli, że całkiem sporo uczestników wcale nie czuło się dobrze. Ci ludzie pomagali innym z poczucia obowiązku i czuli wstręt, pogardę, stres lub urazę do tych, którym pomogli.
Dzisiaj nauka o ludzkiej dobroci ujawnia, że dobro i zło idą ręka w rękę, a to, co nas łączy, może nas również rozdzielić. Tak więc ważnym pytaniem jest: Jak mogę pielęgnować dobro? Empiryczna odpowiedź na to pytanie zawiera pewne niespodzianki. Tak jak dobro i zło są ze sobą powiązane, tak nauka ujawnia, jak nierozerwalnie nasz świat wewnętrzny i zewnętrzny są ze sobą powiązane.
Aktualne badania sugerują, że jeśli chcesz znaleźć i pielęgnować dobro w społeczeństwie, musisz zacząć od poszukiwania dobra w sobie.
Nauka o złu
Prawdopodobnie słyszałeś o słynnym eksperymencie więziennym Stanford. W 1971 roku US Navy poprosiła profesora Philipa Zimbardo o zbadanie psychologicznych skutków warunków więziennych. Dokonał tego, rekrutując dwudziestu czterech młodych mężczyzn jako strażników lub więźniów do pozorowanego więzienia w piwnicy budynku psychologii Stanford.
Wyniki „eksperymentu” są często cytowane jako dowód wrodzonego zepsucia istot ludzkich. W pozorowanym więzieniu sprawy potoczyły się okropnie źle, ponieważ strażnicy brutalnie nadużywali swojej władzy, a więźniowie zwracali się przeciwko sobie. Sam Zimbardo został uwikłany w nieludzkość sytuacji, którą stworzył.
Historia eksperymentu w więzieniu Stanford była opowiadana i powtarzana niezliczoną ilość razy, pomimo faktu, że powszechnie uważa się ją za przykład nauki, która poszła źle, a jej wyników nigdy nie powtórzono. (Jest nawet nowy film o eksperymencie, w którym występuje Billy Crudup.)
Dlaczego jesteśmy tak zafascynowani tym badaniem zła – jak często nazywa je Zimbardo – i dlaczego słowo „zło” brzmi o wiele poważniej i bardziej kategorycznie niż dobro?
Część odpowiedzi leży w naszym wrodzonym negatywnym nastawieniu. To nasza wrodzona skłonność do zauważania i wzmacniania zagrożeń. Wyjaśnia, dlaczego tak wiele osób ma skłonność wierzyć, że ludzkie życie jest brutalne i zimne, pomimo wszelkich dowodów na to, że jest inaczej. Negatywne nastawienie jest niezbędne dla doboru naturalnego: osoby, które uciekają przed mężczyzną z bronią lub samochodem przejeżdżającym na czerwonym świetle, mają większe szanse na przekazanie swoich genów następnemu pokoleniu. A te wstrząsające chwile mają większe szanse na wypalenie się w naszych neuronach niż te łagodne, dzięki czemu możemy uniknąć podobnych zagrożeń w przyszłości.
Eksperyment więzienny Stanford fascynuje nas częściowo ze względu na swoją wysoce skoncentrowaną negatywność. Jesteśmy naprawdę dobrzy w skupianiu światła reflektora naszej uwagi na rzeczach, które naszym zdaniem mogą nas skrzywdzić.
Ale co się dzieje, gdy skupiamy się na jednej rzeczy? Wszystko inne zostaje wrzucone w ciemność, jak wskazuje psycholog Paul Gilbert. Oznacza to, że tracimy dobre rzeczy, które są poza światłem reflektorów. Dzieje się również coś innego: gdy skupiamy się na złych rzeczach, wyzwalamy reakcję stresową, często poniżej świadomości. Jeśli myślisz o eksperymencie więziennym Stanford jako o pewnego rodzaju modelu prawdziwego życia — jeśli wyobrażasz sobie siebie żyjącego w odpowiedniku tej piwnicy — to będziesz zestresowany.
Czym jest stres? Jak lubi mawiać inny profesor ze Stanford, Robert Sapolsky , stres jest narzędziem, które natura dała nam, abyśmy przetrwali ataki lwów.
Oczywiście, nie jesteś naczelnym na afrykańskiej sawannie zagrożonej przez lwy. Jesteś współczesnym człowiekiem, który na przykład może utknąć w korku ulicznym. Reflektor twojej uwagi — mechanizm stworzony na czasy, gdy zagrożenia były o wiele prostsze — skupia się tylko na twoim celu, który wydaje się oddalać coraz bardziej. Cuda, które cię otaczają, umykają twojej uwadze, podobnie jak fakt, że podróż samochodem, która trwa sześćdziesiąt minut, zajęłaby twoim przodkom większą część dnia.
Co więc robisz zamiast doceniać dobre rzeczy? Siedząc w korku, zamieniasz inne samochody w lwy i czujesz się zagrożony. Możesz krzyczeć wulgaryzmy lub straszyć swoje dzieci, waląc w kierownicę. A jednak — jakoś! — ta czynność nie sprawia, że samochody jadą szybciej. Zamiast tego stres szkodzi tobie i innym , psychicznie i fizycznie. To ewolucyjne zamieszanie jest jedną z tragedii współczesnego życia.
Nie potrzebujesz doktoratu, żeby to rozgryźć. Oto eksperyment, który możesz wykonać już teraz, czytając ten artykuł:
Pomyśl o czymś stresującym, co przydarzyło Ci się w ciągu ostatniego tygodnia. Teraz przeskanuj swoje ciało: Jak czuje się Twoja klatka piersiowa, brzuch lub szyja?
Następnie pomyśl o czymś dobrym, co wydarzyło się w tym samym okresie, jakkolwiek małym. Co teraz dzieje się w twoim ciele?
Czy poczułeś jakąś różnicę, w zależności od tego, na czym skupiałeś uwagę? Badania przewidują, że stresujące wspomnienie spowodowało u Ciebie fizyczny dyskomfort — i przewidują również, że zbyt dużo długotrwałego stresu może skrócić Twoje życie o lata, nie rozwiązując problemu. Twoja ściśnięta klatka piersiowa i zaciśnięty żołądek nie czynią świata lepszym miejscem. W rzeczywistości mogą wszystko pogorszyć.
Co więc możesz zrobić? Jak wydobyć z siebie dobro, kiedy twoje wyhodowane w sawannie instynkty każą ci krzyczeć i przejeżdżać ludzi samochodem?
Liczenie dobrych rzeczy
Nauka ma odpowiedź i zaczyna się od liczenia. Oto pytania, które musisz sobie zadać:
Czy liczę też dobre rzeczy?
Czy poświęcam czas na zwrócenie uwagi na rzeczy, które sprawiają mi radość i nadają sens mojemu życiu?
Kto mi dzisiaj podziękował?
Komu byłem wdzięczny?
Jakich aktów życzliwości i współpracy byłem świadkiem?
To jest istota tego tak bardzo oczernianego terminu „pozytywne myślenie”: stawiamy sobie za cel liczenie dobrych rzeczy w życiu. Nie oznacza to, że ignorujemy złe. Niewątpliwie na świecie istnieją zagrożenia dla naszego własnego dobrostanu i dobrostanu innych. Istnieją również zagrożenia w nas samych — egoizm, lenistwo, krótkowzroczność itd. Ale zbyt często nasze negatywne nastawienie sprawia, że widzimy tylko to, co złe, zarówno w innych ludziach, jak i w nas samych.
Kiedy próbujemy myśleć pozytywnie, podejmujemy świadomy, poznawczy wysiłek, aby skorygować naszą naturalną i zrozumiałą tendencję do skupiania się na zagrożeniach. Licząc dobre rzeczy, widzimy rzeczywistość wyraźniej.
Czasami, aby dostrzec coś dobrego, potrzebna jest ogromna siła, ponieważ musimy pokonać ogromną moc wywołanej przez stres reakcji walki lub ucieczki.
Wróćmy do eksperymentu więziennego Stanford — i kariery Philipa Zimbardo. Jego praca nie zakończyła się w 1971 roku. Z upływem dekad Zimbardo wyszedł poza zło. Zaczął pytać siebie, jak pielęgnować dobro w ludziach. W ostatnich latach badał heroizm, gotowość do poświęceń na rzecz innych ludzi. „Te dwa kierunki badań nie różnią się tak bardzo, jak mogłoby się wydawać; w rzeczywistości są to dwie strony tej samej monety” — pisze Zimbardo w Greater Good . Kontynuuje:
Niektórzy twierdzą, że ludzie rodzą się dobrzy lub źli; uważam, że to bzdura. Wszyscy rodzimy się z tą ogromną zdolnością do bycia kimkolwiek, a kształtują nas okoliczności — rodzina, kultura lub okres, w którym dorastamy, które są przypadkami urodzenia; czy dorastamy w strefie wojny czy pokoju; czy dorastamy w biedzie, a nie w dobrobycie.
To stwierdzenie podsumowuje trzydzieści lat badań naukowych nad ludzką dobrocią. Negatywne nastawienie nie jest całą historią. Jest w nas coś więcej niż walka lub ucieczka.
Interesujące jest to, że nawet w ekstremalnych okolicznościach ludzie będą ignorować swoje nawykowe lub instynktowne reakcje. A kiedy walczymy, nie będziemy walczyć tylko dla siebie. Możemy i walczymy dla innych. Jeśli pewien typ osoby zobaczy dziecko idące przed samochodem, narazi się na ryzyko, aby je zepchnąć z drogi. Niektórzy ludzie celowo staną między bronią a innymi ludźmi. Możemy i ignorować nasz krótkoterminowy własny interes, cały czas. Każdego dnia niektórzy z nas narażają się na niebezpieczeństwo, aby inni mogli żyć.
Ten heroiczny impuls jest tym, co Zimbardo teraz bada. Zbadał, kto jest najbardziej skłonny do dokonywania heroicznych czynów, a prozaiczne odpowiedzi obejmują: czarnoskórzy częściej niż biali, ci, którzy wcześniej doświadczyli przemocy lub katastrof, i ludzie z wyższym wykształceniem. Ale odkrył również, że heroizm jest umiejętnością. Ludzie są bardziej skłonni do poświęceń dla innych, gdy świadomie zobowiązali się do heroizmu i są szkoleni, aby działać heroicznie.
Pomaganie ludziom w rozwijaniu takich umiejętności jest jedną z najważniejszych rzeczy, które robimy w Greater Good Science Center na University of California w Berkeley. Niedawno uruchomiliśmy nową stronę Greater Good in Action , która oferuje konkretne, sprawdzone w badaniach praktyki dla osób, aby rozwijały mocne strony, takie jak podziw, wdzięczność, empatia i współczucie.
To praca na całe życie. Zmiana siebie nie jest prostym zadaniem. A zmiana świata? To może wydawać się niemożliwe.
Przechodząc od wewnątrz do zewnątrz
Pisarze tacy jak Barbara Ehrenreich i Oliver Burkeman krytykowali pozytywne myślenie jako narzędzie kontroli społecznej. Jeśli jesteś wdzięczny za wszystko, pytają, jak możesz zobaczyć, co jest nie tak na świecie? Czy skupienie się na doskonaleniu siebie oznacza, że ignorujesz ulepszanie społeczeństwa?
Myślę, że to prawda, że są to zagrożenia, przed którymi należy się chronić, ale badania takie jak te prowadzone przez Zimbardo — które obejmują pokojowe obywatelskie nieposłuszeństwo jako przykład heroizmu — wskazują konkretne kroki, które możemy podjąć, aby stworzyć bardziej troskliwe społeczeństwo, te, które krytycy mogliby odrzucić jako egoistyczne lub życzeniowe.
Pamiętasz badanie zachowań pomocowych Camerona i Fredricksona, o którym wspomniałem na początku? Postawili hipotezę, że dwie uważne cechy — skupienie się na chwili obecnej i bezkrytyczna akceptacja myśli i doświadczeń — pomogą ludziom lepiej czuć się, pomagając innym.
Badania potwierdziły ich hipotezę: skupiona na teraźniejszości uwaga i bezkrytyczna akceptacja przewidywały więcej zachowań pomocowych. Uważni uczestnicy częściej doświadczali emocji, takich jak współczucie, radość lub uniesienie podczas udzielania pomocy. Po części wynikało to z tego, że uważność pomogła im odłożyć na bok własny niepokój, aby skupić się na potrzebach innych. Po prostu czuli się lepiej, pomagając ludziom, co prawdopodobnie skłoniło ich do angażowania się w zachowania pomocowe w ogóle.
To wynik, który znalazł odzwierciedlenie w innych badaniach. Paul Condon z Northeastern University i jego współpracownicy poddali uczestników badania ośmiotygodniowemu kursowi uważności. Po kursie medytujący zostali wezwani do poczekalni, w której nie było wolnych miejsc. Aktorka pracująca dla badaczy utykała na kulach i opierała się o ścianę. Naukowcy stworzyli tę samą sytuację dla grupy, która nie przeszła kursu uważności.
Oto, co odkryli: członkowie grupy, która badała medytację uważności, byli pięć razy bardziej skłonni ustąpić miejsca kobiecie o kulach niż ci, którzy tego nie robili. Wnioskiem z tych dwóch badań jest to, że rozwijanie świadomości własnych myśli, uczuć i otoczenia sprawia, że bardziej prawdopodobne jest, że dostrzeżesz i zaspokoisz potrzeby innych.
Uważność wiąże się również z większym współczuciem dla siebie — innymi słowy, uważni ludzie szybciej pocieszają się, gdy popełnią błąd. Krytycy mogą myśleć, że po prostu sobie odpuszczają, ale badania mówią co innego.
„Myślimy, że musimy się karać, jeśli popełnimy błędy, aby nie popełnić ich ponownie” – powiedziała psycholog z University of Texas Kristin Neff w wywiadzie dla Greater Good . Kontynuuje:
Ale to jest całkowicie kontrproduktywne. Samokrytyka jest bardzo ściśle związana z depresją. A depresja jest antytezą motywacji: nie możesz być zmotywowany do zmiany, jeśli jesteś w depresji. Powoduje to utratę wiary w siebie, a to sprawi, że będziesz mniej skłonny do prób zmiany i uwarunkowuje cię do porażki.
Uważność i współczucie dla samego siebie okazują się również narzędziami do korygowania różnych form ukrytych uprzedzeń, takich jak dyskryminacja rasowa. Nie powinno nas to dziwić. Zbyt często uważamy, że ludzie są rasistami lub nie — ale nowe badania pokazują, że to po prostu nieprawda. Jak udokumentowali David Amodio, Susan Fiske i inni naukowcy, każdy jest podatny na odruchowe uprzedzenia. Sztuką jest wyrobienie sobie wystarczającej samoświadomości, aby wiedzieć, kiedy jesteś stronniczy — aby widzieć świat takim, jaki jest, a nie takim, jakim się go boimy. To pozwala nam przezwyciężyć automatyczne skojarzenia.
Kilka badań — ostatnio Adama Lueke i Briana Gibsona z Central Michigan University — wykazało, że nawet bardzo krótkie szkolenie młodych białych ludzi w zakresie uważności wydaje się ograniczać nieświadome negatywne reakcje na czarne twarze. Być może wynika to z faktu, że świadomość własnych impulsów może pomóc nam je przezwyciężyć. Wiele departamentów policji szkoli obecnie funkcjonariuszy, aby byli świadomi ukrytych uprzedzeń, które wpływają na podejmowanie decyzji w ułamku sekundy.
Którą wybierzesz?
Dla mnie nic nie pokazuje lepiej związku między naszym życiem wewnętrznym a naszą rzeczywistością społeczną niż walka z ukrytymi uprzedzeniami. Biorąc pod uwagę wszechobecny wpływ rasizmu — od psychologicznej niepewności, jaką stwarza w społecznościach mniejszościowych, po ogromne różnice w bogactwie między różnymi grupami rasowymi — myślę, że wszyscy mamy obowiązek szukać wewnątrz siebie oznak uprzedzeń.
Ale nie może się to skończyć na samym rozpoznaniu problemu. Musimy też znaleźć w sobie dobro. Możemy zacząć od uznania, że stronniczość wobec własnej grupy nie jest oznaką wrodzonego zła. To znak, że jesteś człowiekiem. Następnym krokiem jest wybaczenie sobie, ponieważ są to uczucia, które wszyscy ludzie mają w tym czy innym momencie. Wybaczając sobie, otwieramy drzwi do wybaczania innym, a w wybaczeniu stwarzamy możliwość powszechnej zmiany społecznej. Sama idea wybaczenia zawsze oznacza, że zmiana jest możliwa. Stamtąd możemy znaleźć tę część siebie, która chce być sprawiedliwa wobec wszystkich i przyjąć to jako cel. Podobnie jak heroizm, egalitaryzm jest umiejętnością, której możemy się nauczyć, naturalną skłonnością, którą możemy pielęgnować.
Kiedy rozwijamy się jako jednostki, rozwijamy się jako gatunek. Kiedy ewoluujemy razem, liczmy każdy akt miłości, empatii i współczucia i nie traktujmy naszej dobroci jako czegoś oczywistego. W naszej odległej ewolucyjnej przeszłości nasze przetrwanie zależało od uwagi na rzeczach negatywnych. Dzisiaj może zależeć od naszej świadomości dobra. 
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
Oh my goodness - I had no idea about this: "The trick is to cultivate enough self-awareness to know when you are being biased" I teach a course on anthropology to high schoolers and we do a huge unit on race and we get to a point where I explain that it is human nature to put things into categories and that is why we stereotype. But, yes, we all do it- there is no need to beat yourself up about it - but when you meet a person from a certain group that you may stereotype, just say oh, wait, I just have to look at the individual and get to know this person. Throw those stereotypes out and ignore them. I take in my hand a bunch of random pencils, various colors, shapes, broken, etc and show how we just say they are pencils - we don't take each one out and say oh, here is a red pencil, here is a chewed pencil, here is one w/o an eraser, etc. It's such an easy visual and makes the point that we'd drive ourselves crazy if we didn't categorize and stereotype, but we can see the individual pencil or person quite clearly.
[Hide Full Comment]Here's to shining light on and appreciating all the good that we encounter every day. Thank you Daily Good for being part of my daily routine and for being such a bright light! I share you stories more times than I can count and I am grateful!
So true so true!!! Goes right along with the teachings of the Law of Attraction (verbalized well by Abraham Hicks) & how to live UNconditionally!!!!