Back to Stories

50 Lat Temu zrobiła coś, Czego Nie zrobiła żadna Kobieta

Bobbi1

Maraton Bostoński w 2016 r. obchodził 50. rocznicę momentu, w którym pionierka Bobbi Gibb – ubrana w kostium kąpielowy i bermudy – skręciła w prawo na Hereford i w lewo na Boylston, stając się pierwszą kobietą, która ukończyła ten wyścig.

Jeśli kiedykolwiek rozważałeś przebiegnięcie maratonu, rozumiesz, jak przerażająca może być ta propozycja. Pytania, które pojawiają się po raz pierwszy, zalewają twój mózg: Jak zacząć? Jakiego planu powinienem użyć? Czy muszę zmienić dietę?

Teraz wyobraź sobie, że chciałbyś trenować do maratonu — ale odpowiedzi na twoje pytania są niemożliwe do znalezienia. Nie ma Internetu, w którym można by wyszukać plany treningowe; nie ma sklepu dla biegaczy, w którym można by poprosić o wskazówki; nie ma dostępnych książek o odżywianiu na wyścigi. Ponadto największym pytaniem nie jest to, czy ukończysz, ale dosłownie: czy przetrwasz, jeśli spróbujesz?

To jest scenariusz, z którym zmierzyła się Bobbi Gibb, gdy w 1964 roku postanowiła przebiec maraton bostoński. W tamtym czasie panował pogląd, że jeśli kobieta spróbuje pokonać ten dystans, prawdopodobnie umrze w trakcie. Ale Gibb miała niezachwianą wiarę w siebie — i wiedziała, że ​​musi spróbować. Oto niesamowita historia dwuletniej podróży Gibb — podróży, która zabrała ją przez cały kraj i z powrotem, zanim została pierwszą kobietą, która przekroczyła linię mety maratonu bostońskiego.

Historia Bobbi

Zawsze uwielbiałem biegać, nawet jako małe dziecko — po prostu biegałem przez zielone pole. Czasami chodziłem do lasu i biegałem z psami z sąsiedztwa. Uwielbiałem poczucie biegania, jedną nogą przed drugą, na tej ziemi. Kiedy biegnę, czuję się żywy i częścią wszechświata.

Ojciec mojego przyjaciela opowiedział mi o maratonie bostońskim. Ponieważ mieszkaliśmy na przedmieściach Massachusetts, pojechałem tam w 1964 roku z moim tatą. Zobaczyłem maraton i po prostu się w nim zakochałem. Nie wiedziałem, że kobiety nie mają wstępu. Właściwie nie wiedziałem, że to wydarzenie sportowe. Myślałem, że to po prostu grupa mężczyzn, którzy spotykają się w Hopkinton i biegną do Bostonu, aby świętować wiosnę i życie. Chciałem być tego częścią.

Już następnego dnia zaczęłam trenować, ale nie wiedziałam, czy dam radę, ani czy moje serce wytrzyma. W tamtych czasach bieganie przez kobietę było całkowicie poza normą społeczną. Nie było żadnego ruchu biegowego — nawet mężczyźni nie biegali. [Gibb miała wtedy 21 lat, a 23, gdy biegła w Bostonie.] Po prostu próbowałam biegać coraz dłuższe dystanse. Mój chłopak woził mnie swoim motocyklem. Odmierzaliśmy mile, a potem biegłam do domu. Tego lata moi rodzice byli na urlopie naukowym w Anglii, więc wzięłam rodzinnego kampera Volkswagena i mojego szczeniaka malamuta i pojechałam na zachód.

W ciągu dnia biegałem, gdziekolwiek byłem — Zachodnia Wirginia, Ohio, przez całe Missisipi. W nocy spałem pod gwiazdami w swoim posłaniu, zanurzony we wszechświecie. Kiedy wychodziłem w Góry Skaliste i Nevadę, znajdowałem w oddali błękitny szczyt i sprawdzałem, czy potrafię dobiec na szczyt i wrócić. Stawałem się coraz silniejszy. Kiedy dotarłem do San Francisco, wskoczyłem do Oceanu Spokojnego. To był mój główny trening do maratonu bostońskiego.

W tamtych czasach, jeśli byłaś kobietą i miałaś wystarczająco dużo szczęścia, żeby pójść na studia [Gibb uczęszczała do Tufts University School of Special Studies], oczekiwano, że zaręczysz się na ostatnim roku, a potem wyjdziesz za mąż. Kobiety nie miały możliwości, żeby utrzymać się finansowo. Kobiety nie mogły posiadać domu; nie mogły dostać kredytu hipotecznego; nie mogły dostać karty kredytowej. Nie było żadnych możliwości, żeby kobiety mogły zamanifestować swoje zdolności.

Moja matka była piękna i inteligentna, i widziałem, co to zrobiło z nią i wszystkimi jej przyjaciółmi. Wielu z nich brało środki uspokajające i piło za dużo wina po południu, aby stępić ból niespełnionego życia. Chciałem się ożenić i mieć dzieci — ale to nie wszystko. Chciałem używać swojego umysłu i ciała.

Częścią tego, co robiłem biegając, było oderwanie się od tego wszystkiego, znalezienie wolności, której nie miałem w społeczeństwie. Wiedziałem, że się nie zmienię, więc świat musiał się zmienić.

Nie wiedziałam, że moje bieganie będzie manifestem społecznym aż do lutego 1966 roku. Napisałam podanie [na maraton bostoński], a oni odpisali, że „Kobiety nie są fizycznie zdolne do biegu w maratonie i nie możemy brać na siebie odpowiedzialności”. [W tamtym czasie biegi dłuższe niż 1,5 mili nie były sankcjonowane przez Amateur Athletic Union.]

Ale kiedy przeczytałam list, pomyślałam: Aha! To jest pęknięcie w zbroi. Jeśli uda mi się udowodnić, że to błędne przekonanie na temat kobiet, otworzy to całe pytanie, czego jeszcze, naszym zdaniem, kobiety nie potrafią. Jakie inne fałszywe przekonania trzymają nas w więzieniu?

Mieszkałam w San Diego, więc pojechałam autobusem do Bostonu, cztery dni i trzy noce, i dotarłam tam dzień przed wyścigiem. Nie powiedziałam rodzicom o swoich planach, więc kiedy im powiedziałam, pomyśleli, że zwariowałam. Mój ojciec był naprawdę wściekły. Myślał, że zrobię sobie krzywdę lub umrę. Ale powiedziałam mamie: „To naprawdę zmieni sytuację kobiet”. Po raz pierwszy w życiu, zamiast próbować zmusić mnie do podporządkowania się tym okropnym normom, stanęła po mojej stronie. Zawiozła mnie na start.

Kiedy dotarłam na linię startu, wiedziałam, że najważniejsze jest, aby mnie nie zatrzymać. Bałam się, że zostanę aresztowana lub ściągnięta z trasy. Miałam na sobie niebieską bluzę z kapturem naciągniętą na głowę i związane włosy. Miałam na sobie bermudy mojego brata i czarny kostium kąpielowy, który nosiłam jako bieliznę, zanim pojawiły się biustonosze do biegania.

Znalazłem kępę krzaków blisko startu i zobaczyłem, że mężczyźni się zbierają. Rozległ się huk, ale poczekałem, aż połowa grupy odejdzie — wtedy wskoczyłem. Chociaż byłem przebrany, pozostali biegacze bardzo szybko zorientowali się, że jestem kobietą.

Mogliby mnie wyrzucić i być wrogo nastawieni, ale byli bardzo pozytywni i wspierający. Powiedziałam im, że boję się, że jeśli [widzowie lub sędziowie] zobaczą, że jestem kobietą, wyrzucą mnie. Ale biegacze powiedzieli: „Nie pozwolimy na to. To wolna droga”. Wtedy zdjęłam bluzę z kapturem i wszyscy mogli zobaczyć, że jestem kobietą.

Ludzie oszaleli. Zaczęli krzyczeć i klaskać: „Dobra robota, dziewczyno!” Reporterzy zaczęli to wyłapywać i zaczęło być to nadawane w lokalnej stacji radiowej. Kiedy dotarłam do Wellesley College, słyszałam te krzyki w oddali. Brzmiało to jak dzień na plaży. Kiedy kobiety mnie zobaczyły, krzyczały i wrzeszczały. Jedna kobieta z boku krzyczała: „Ave Maria!” Naprawdę czułam, że to wyzwala kobiety, że otwiera się przed nimi zupełnie nowy horyzont.

Wbiegłem do Bostonu. Do ostatnich 3 mil byłem w tempie poniżej 3 godzin. Nie wiedziałem, że trzeba pić wodę, więc tego nie zrobiłem. Moje stopy mnie zabijały, ponieważ nie byłem przyzwyczajony do twardej nawierzchni, więc wślizgnąłem się na palcach. [Gibb i tak ukończył bieg w szybkim czasie 3 godzin i 21 minut, pokonując ponad połowę stawki.]

Gdy skręciłam na Boylston, tłum zaczął wrzeszczeć. Przejechałam linię mety, a gubernator Massachusetts podszedł i uścisnął mi dłoń. Wzięłam taksówkę do domu rodziców i zobaczyłam samochody na całej ulicy. Pomyślałam: O, ktoś urządza imprezę. Potem zdałam sobie sprawę, że to impreza dla mojego domu — to była prasa. Moi biedni rodzice stali tam pośrodku tego wszystkiego. A mój tata był taki zabawny. Objął mnie ramieniem i powiedział: „Wiedzieliśmy, że ona to potrafi!” To naprawdę było zabawne.

Myślę, że to było kluczowe wydarzenie w zmianie postrzegania kobiet. Później dostałam wiele telefonów od kobiet, które mówiły: „Dzisiaj przebiegłam wokół bloku i poczułam się taka wolna”. Możliwość biegania z miejsca, w którym jesteś, do miejsca, do którego chcesz dotrzeć, korzystając z własnego zmysłu kierunku, to coś, czego wiele kobiet nigdy wcześniej nie próbowało. Eksperymentowały z odzyskiwaniem własnego poczucia autonomii.

Gdy kobiety odkryły, że mogą robić więcej rzeczy, zyskały wiarygodność i pewność siebie — więc prawa musiały się zmienić. Zasada AAU, która zabraniała kobietom biegania na dystansie dłuższym niż półtora mili, została zmieniona w 1972 r. To był ogromny krok naprzód, a potem pojawił się Title IX.

Wróciłem do Bostonu i biegałem ponownie w 1967 i 1968 roku. Mam nadzieję, że będę przykładem kogoś, kto podąża za tym, co kocha i w czym jest dobry. Myślę, że każdy przyszedł na ten świat, aby coś dać. Zawsze byłem świadomy, że mamy tu bardzo ograniczony czas. Czuję się tak szczęśliwy, że mam takie życie. Mam nadzieję, że mogę pomóc innym ludziom uwolnić się, aby podążali za tym, co kochają, kochali się nawzajem i poradzili sobie z nienawiścią, która rozdziera świat. bobbi gibb

Oczywiście historia Gibb nie kończy się na maratonie. Po zwycięstwie w Bostonie poszła na studia prawnicze i praktykowała przez prawie 20 lat. Studiowała również neurobiologię i była asystentką badawczą w MIT. Obecnie Gibb pracuje w dziedzinie chorób neurodegeneracyjnych, starając się znaleźć lekarstwo na SLA. Tworzy również abstrakcyjne obrazy i realistyczne rzeźby inspirowane sportowcami. Joan Benoit Samuelson trzyma w domu rzeźbę, którą Gibb stworzyła, aby uczcić swoje zwycięstwo w maratonie olimpijskim w 1984 roku. Odwiedź stronę bobbigibbart.com , aby dowiedzieć się więcej.

Więcej informacji znajdziesz na stronie http://womensrunning.competitor.com/2016/04/inspiration/bobbi-gibb-first-female-boston-finisher_57599#QU1MyZ2osL1UjQuj.99
Share this story:
Enjoyed this story? Get one hand-picked story in your inbox each morning. Join 138,618 readers — free, no ads.
Subscribe Free

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Narala Jun 23, 2016

Very nice piece--I've never heard this story before and I commend Ms Gibb.
With all respect--and don't want to diminish Ms Gibb's achievement one iota--maybe the drama has been elevated here just a smidgeon. In 1966 if you didn't get married, "There was no way for women to support themselves economically"? Single women were working and supporting themselves in the 1960s --granted, most of them were teachers, nurses, or in one of the other traditionally acceptable fields for females. It was a very different (and much less rich) world, I agree, but maybe not quite Victorian or Edwardian.