Back to Stories

Życzliwość sąsiada

[Poniżej znajduje się zredagowany zapis wystąpienia Preety Bansal na Awakin Circle w Santa Clara w grudniu 2017 r.]

Właśnie dziś, w drodze tutaj, otrzymałem wiadomość, że wczoraj zmarła stara przyjaciółka rodziny. W temacie Small Graces , przypomniało mi się jej życie i jej historia, i jak bardzo wpłynęła na moją i mojej rodziny podróż.

Moi rodzice przybyli do USA z Indii w latach 60., wraz z pierwszą falą imigrantów z Indii. Mój ojciec przyjechał do Kansas, gdzie robił doktorat. Sześć miesięcy później moja matka przyjechała z nami trojgiem dzieci – moją siostrą, moim bratem i mną. Mieliśmy zaledwie dwa, cztery i pięć lat.

To była nasza pierwsza zima w Kansas. Było zimno. Nie mieliśmy jeszcze grubych płaszczy. Moi rodzice przyjechali z Indii i cóż, trochę czasu zajęło im, zanim to wszystko ogarnęli. Nie mieli jeszcze pojęcia, jak zimno może być na Środkowym Zachodzie, więc każdy dzień był nową niespodzianką. Nie mieliśmy jeszcze samochodu ani niczego takiego, a mój tata nie miał jeszcze amerykańskiego prawa jazdy. W tamtych czasach było niewielu Indian. Było niewielu brązowych ludzi, niewielu czarnych na uniwersytetach. Jeśli przypomnisz sobie Amerykę przed wojną secesyjną, pytanie, czy niewolnictwo będzie dozwolone na terytoriach Kansas-Nebraska, było częścią tego, co wywołało wybuch wojny secesyjnej. To było w Kansas w latach 60., prawa Jima Crowa były bardzo niedawne w niektórych częściach tego kraju i nadal istniało trochę tego segregacyjnego sposobu myślenia i rzeczywistości.

Tak czy inaczej, mój ojciec robił doktorat i regularnie chodził w górę i w dół z dużego wzgórza do i z kampusu. To wzgórze wydawało się ogromne. Nie sądzę, żeby było naprawdę duże, ale z mojego dwuletniego punktu widzenia wydawało się ogromne.

Od kiedy miałem dwa lata, nie chodziłem do szkoły, ale mój brat i siostra byli w szkole. Mój ojciec codziennie schodził z tego dużego wzgórza, żeby ich zawieźć do szkoły, a potem wracał na wzgórze, żeby iść na uniwersytet. Po około dwóch lub trzech tygodniach tego, ta kobieta z synem, który najwyraźniej był w pierwszej klasie mojej siostry, zaczęła ich zauważać. Pewnego bardzo zimnego i śnieżnego dnia, kiedy nie byli wystarczająco ciepło ubrani na taką pogodę, podjechała i powiedziała: „Wiesz, widzę, jak codziennie chodzisz. Czy mogę zabrać twoją córkę i syna do szkoły? Czy chciałbyś, żebym cię podwiózł?”

Mój tata odpowiedział (ku zaskoczeniu mojej siostry): „Tak, byłoby wspaniale”. I tak wskoczyli do ciepłego samochodu w brutalnie zimny dzień, a ona zaczęła robić to każdego dnia.


Nazywała się Valerie. I ta rodzina stała się tak droga mojej rodzinie – nie potrafię nawet zacząć tego opisywać – przez ponad 50 lat, jak wiele dla nas znaczyli. Wszystko zaczęło się od małego aktu oferowania podwózki, a potem to się rozrosło, a ona i moja matka bardzo się do siebie zbliżyły.

Uwielbiała indyjskie jedzenie. :) Moja mama gotowała gul ab jamuns (indyjskie słodycze) i do dziś dnia mówiła: „A co z tymi goo-lobs ? Gdzie są te goo-lobs ?” :)

Podwoziła moją mamę na zakupy spożywcze, a moja mama uwielbiała gotować dla niej indyjskie jedzenie. Były po prostu te wszystkie małe wymiany zdań między naszymi rodzinami. Mieli trójkę dzieci mniej więcej w tym samym wieku co moje rodzeństwo i ja. Staliśmy się niesamowicie sobie bliscy. To po prostu rozkwitło w tę niewiarygodną przyjaźń przez tyle dekad. I znaczyło to tak wiele dla naszej rodziny przez te 50 lat.

Mam na myśli, że kiedy myślę o tym wstecz, to jest po prostu niezwykłe, że w połowie lat 60. ta kobieta zaczęła oferować miłość w ten sposób. W marcu tego roku, 2017, kiedy usłyszałem o zastrzeleniu Indianina w Kansas , co później zostało opisane jako zbrodnia z nienawiści, naprawdę mocno pomyślałem o Val. O tym, że 50 lat temu była wzorem miłości i wdzięku w tak naturalny i niewymuszony sposób, i jak piękne to się okazało dla mojej rodziny.

Było tak wiele, tak wiele wspólnych małych działań, które jakoś się z tego rozwinęły.


Dwie rodziny w 1969 roku w Lawrence, Kansas.

Pierwsze Boże Narodzenie, mój brat w swojej klasie w szkole podstawowej wygrał klasową choinkę do zabrania do domu na przerwę świąteczną i wydawało się to magiczne. Potem my – ta hinduska rodzina w Kansas – mieliśmy prawdziwą choinkę :) Myślę, że teraz się z tego śmiejemy i żartuję: „Jestem pewien, że to nie był przypadek, że wygrał choinkę”. Tak czy inaczej, wtedy wydawało się to magiczne. Ale nie wiedzieliśmy, co z nią zrobić.

Ubraliśmy tę choinkę, ale nie znaliśmy zwyczajów z nią związanych. Val wpadła w Wigilię tego roku z prezentami, aby wypełnić przestrzeń pod choinką! Była Mikołajem tego roku, a kiedy się obudziliśmy, to było po prostu niewiarygodne. W tym momencie byliśmy na wsi zaledwie chwilę. I do dziś skarpety, które Val nam podarowała na nasze pierwsze Boże Narodzenie w Ameryce, to skarpety, które eksponujemy co roku na Boże Narodzenie!

Jest tyle pięknych historii.

Dopiero dziś dowiedziałem się, że odeszła wczoraj. Przez lata nasze rodziny utrzymywały kontakt, ale nie widywaliśmy się zbyt często. Może tylko raz na dekadę. Z czasem ona i jej mąż byli dość słabi i nie mogli podróżować. Więc nasz osobisty kontakt stawał się coraz rzadszy. Ale emocjonalne uczucia i więź zawsze pozostawały silne, a dzieci pozostawały w kontakcie.

I naprawdę niezwykłe jest to, że moja mama – zaledwie dziesięć dni temu, moja mama nagle poczuła intuicję, „muszę odwiedzić Val” i ona i mój tata poszli ją odwiedzić całkiem spontanicznie. Nie mieli żadnego konkretnego powodu. Val nie była chora. Po prostu, wiesz, stawała się coraz słabsza. Ale to była po prostu niesamowita intuicja, którą miała moja mama, i piękne jest to, że ona i mój tata mogli spędzić czas z Val i cieszyć się jedną ostatnią wizytą całkiem niedawno. A potem usłyszałem dzisiaj, że Val po prostu odeszła.

Jesteśmy naprawdę wdzięczni za drobne błogosławieństwa, drobne łaski, którymi nasze rodziny dzieliły się i którymi cieszyły się przez lata.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

8 PAST RESPONSES

User avatar
BB Suleiman Mar 29, 2018

Kindness is eternal. It outlives the kind-hearted in kindness.

User avatar
Tracey Kenard Mar 27, 2018

This story made my day!!! :-)

User avatar
Gemma and Murray Mar 25, 2018
I love this so much!This was my and my parents' experience. My dad was awarded a Fulbright scholarship and was the first to arrive in the United States. My mom, brother and I arrived a few months later. While Dad was getting the second of his graduate degrees, and teaching in academia, Mom stayed home with two toddlers under four.We, too, didn't have a car - Mom and Dad didn't know how to drive. (They also had no idea how to cook a turkey.) How fortunate we were to have neighbors and landlords, and Dad's, and eventually Mom's coworkers take kindly to us.Our first landlord, Grandma Emma, gifted us her sunny mismatched Fiesta Ware dishes. Grandma Leone, Dad's colleague at work, knitted us sweet little sweaters, and invited us for tea. Anne, our elderly next door neighbor, drove Mom and my brother and me to the grocery store each week. She taught Mom how to make coffee cake. Kinda. We learned the wonders of French bread, Sara Lee coconut cream pie, Bisquick, (Jolly) Green Giant peas in... [View Full Comment]
User avatar
Mary Burt Welker Mar 25, 2018

Beautiful. Brought tears to my eyes as I read this to my husband. Thank you for sharing.

User avatar
Kristin Pedemonti Mar 24, 2018

Thank you for sharing the story of Val and your family's friendship. There are so many kind-hearted people in our world, so grateful your family had this beautiful experience <3

User avatar
Patrick Watters Mar 24, 2018

Much needed HOPE in human form. ❤️

User avatar
Sethi Mar 24, 2018

Thank you so much for sharing this incredible story of love and care . A much needed balm and healing in today's world torn apart by hatred and divisiveness, There is still hope in this world . Am ever an optimist . We as humans are creators of love and humanity not only in our personal lives but also spreading it globally .

User avatar
Chris Mar 24, 2018

Thank you for sharing this beautiful story. Your parents were brave to leave their homeland and make a new life. And the family who “adopted” you were brave to do so during that time. Your story is about love and kindness and courage conquering fear and bias to create an ever lasting bond. Blessings to you all.