Pogrzeby często mogą przypominać obozowe śpiewanie — wszystko w blasku, żadnych cieni. Wszystkie miłe rzeczy są wypowiadane na głos, reszta wypełnia pochylone głowy ludzi.
Jakie były ludzkie słabości Shelagh? Jakie rady, gdyby miała szansę, mogłaby udzielić ze swojego łoża śmierci?
Przeszedłem przez jej dom, szukając znaków. Chciałem spotkać Shelagh cicho, sam.
Trzy lata temu Shelagh kupiła duplex z siostrą Heather pięć przecznic od ich rodzinnego domu. Shelagh mieszkała w dwupokojowym mieszkaniu na najwyższym piętrze. Cullimore i jej mąż Jay mieszkali na dole, często z jednym z czwórki dzieci.
Shelagh nie musiała już zostawiać drzwi otwartych; jej rodzina po prostu weszła na górę.
Wchodząc do środka, byłem zaskoczony, widząc zwisający kryształowy żyrandol nad antycznym drewnianym fortepianem przerobionym na stół jadalny. Założyłem, że niezdarność Shelagh przełoży się na niechlujny dom. Myliłem się.
Jej salon był bujny i kremowy, kuchnia ciepła z drewnianymi podłogami, a skarby rozrzucone wszędzie — drewniana budka dla ptaków i zardzewiały dzwonek w kuchni, dwa kamienie w kształcie serca na kaloryferze przy wannie, gałka w kształcie anioła nad lustrem. Wciśnięty w jeden z rogów łazienki, gdzie spotykają się boazerie dwóch ścian, znalazłem mały biały kamień z napisem „siła”.
Wydawały się być totemami, przypominającymi Shelagh, aby nie oszczędzała życia na weekendy, lecz cieszyła się nim tu i teraz.
Dwa wishbone'y stały na jej kuchennym parapecie, a na jej biurku znalazłem stertę laminowanych czterolistnych koniczynek. Shelagh wierzyła w szczęście. Co tydzień bezbłędnie kupowała los na loterię. Na co liczyła?
Jej szafy były katastrofalne — czapki, szaliki, zniszczona para Blundstone'ów i stare jedwabne kimona, wszystko razem. Shelagh nie poświęcała wiele czasu temu, jak wygląda, jak mogłam zauważyć. Nie było widać ani jednej tubki tuszu do rzęs ani tuszu. Jej ulubione buty, jak mi mówiły siostry, to okropna para czarnych Crocsów.
Podczas gdy trzy przednie pokoje były ciepłe i piękne — idealne do przyjmowania gości — dwa tylne pokoje wydawały się inne. Sypialnia Shelagh to eksponat muzealny z lat 40. — stare drewniane meble usiane zabytkowymi zdjęciami, haft „Home Sweet Home” nad jej wysokim metalowym łóżkiem, zielone szpitalne zasłony.
Kto mógłby kochać w takim pokoju?
Jej gabinet obok przypominał pokój w akademiku — zimne białe ściany, brzydki poplamiony dywan, czarny fotel komputerowy z podartym siedziskiem. Temperatura była o pięć stopni niższa niż w reszcie pomieszczenia.
To jest biuro Shelagh. Najwyraźniej nie kochała swojej pracy.
Po tym, jak straciła stanowisko sprzedawcy wina, Shelagh poszła do pracy w tym samym miejscu, w którym pracowała jej siostra Heather, Trader Media Corp., sprzedając reklamy w Resale Home & Condo Guide dla agentów nieruchomości. Współpracownicy mówią, że była naturalną sprzedawczynią, budującą przyjaźnie z klientami. I cieszyła się wolnością pracy w domu z otwartymi drzwiami wejściowymi i psem u stóp. Jednak w ciągu ostatnich kilku lat praca ta straciła swój blask.
Przejęcie firmy doprowadziło do masowych zwolnień — byli współpracownicy nazwali to „krwawą łaźnią” — ciągłych zmian terytorialnych i zwiększonej presji na zwiększenie sprzedaży, szczególnie online. Kultura korporacyjna zastąpiła swobodną, rodzinną atmosferę. Nagle Shelagh stała się najstarszym agentem sprzedaży o ponad dekadę i jedynym, który nie przychodził na spotkania z klientami w garniturze.
Dwa lata temu zaczęła brać „tabletki szczęścia” — leki przeciwdepresyjne i leki przeciwlękowe. Ostatniego lata wzięła trzymiesięczny urlop od stresu w pracy.
Nie mogło być łatwo być jedyną niezamężną siostrą Gordon. Dwie z jej sióstr zostały w domu; praca ich mężów była lukratywna. Wszystkie trzy miały domki. Shelagh tymczasem zmagała się z rachunkami i kredytem hipotecznym.
Stojąc w swoim zimnym gabinecie, słyszałam, jak Shelagh w panice myśli: „Kto zatrudni 55-letnią kobietę?” I: „Co się stało z moim bogatym mężem?”
Dlaczego Shelagh, która tak bardzo kochała, nigdy nie wyszła za mąż? Miała szansę. Właściwie trzy szanse. Shelagh zakończyła wszystkie trzy swoje wielkie romanse. W jednym przypadku przeniosła wszystkie meble do domu swojego chłopaka, zanim nagle go zostawiła. Później wyjaśniła, że powodem był fakt, że nie chciał mieć dzieci, ale dla jej przyjaciół i rodziny wydawało się to pustym wymówką.
Dlaczego największy kochanek chował się przed podjęciem ostatecznego zobowiązania?
Jej matka uważa, że „część jej była zamknięta”. Jej najstarsza przyjaciółka, Ellen Kaju, zrzuca to na karb pecha — Pan Właściwy nigdy się nie pojawił. Jej siostra Heather mówi, że to była jedna z zagadek Shelagh — „Nie sądzę, żeby ona też to rozumiała”. Andy Schulz, gejowski projektant kostiumów, którego Shelagh nazywała swoją bratnią duszą, uważa, że Shelagh po prostu urodziła się inna. Wiedziała, że jej ścieżka nie jest ani prosta, ani wąska.
Historia Shelagh i Schulza jest piękna. Poznali się 19 lat temu w parku, wyprowadzając swoje szczeniaki. W ciągu tygodnia Shelagh uderzyła go w głowę kijem, który niemożliwie rzuciła mu przed oczy. Zostali, jak mówi Anne Shirley, serdecznymi przyjaciółmi. Razem spędzali wakacje, jedli razem kolacje, dzwonili i wysyłali sobie SMS-y, urządzali sobie nawzajem przyjęcia urodzinowe. Razem wpełzali do łóżka ze swoimi psami i czytali książki. Ich rodziny zaczęły postrzegać ich jako jedność — małżeństwo bez seksu, chociaż Schulz mówi, że ich związek był czymś bardziej wyjątkowym niż małżeństwo.
Planowali wspólnie przejść na emeryturę.
„To taki szok i tragedia” – powiedział podczas jej pogrzebu. „Nie wiem, jak ktokolwiek lub cokolwiek wypełni tę pustkę, którą mam”.
Myśląc o życiu Shelagh, przychodzi mi na myśl wers z wiersza Adrienne Rich: „Oto materiały”.
Niezależnie od tego, czy pracowała z tym, co dostała, czy szukała alternatywnych materiałów, kołdra miłości, którą uszyła Shelagh, lśniła.
Noc przed śmiercią Shelagh zorganizowała swoją rodzinę, aby pójść na wystawę fotografii Emmy McCormick i zbiórkę funduszy, zwaną Hearts and Arts. McCormick spotyka się z siostrzeńcem Shelagh, Evanem Cullimore.
Zazwyczaj Shelagh dzwoniła i wysyłała e-maile do każdego członka rodziny, namawiając większość z nich do przyjścia i dzieląc się planami na kolację.
Rodzina — 11 osób — wcisnęła się do narożnego boksu w Fran's, restauracji w centrum miasta oddalonej o przecznicę od miejsca zbiórki funduszy. Shelagh siedziała na środku, głośno zamawiając tanie kieliszki wina, frytki ze słodkich ziemniaków, krążki cebulowe (jej ulubione), rybę z frytkami i oczywiście „zdrową” sałatkę Cezar, aby zrekompensować tłuszcz. Wszyscy się dzielili.
Następnego ranka Shelagh obudziła się wcześnie jak zwykle, aby wyprowadzić na spacer swojego polskiego owczarka nizinnego, Jerzego. Przeczytała Star , rozdział po rozdziale, przebrnęła przez krzyżówkę, zameldowała się u Heather na dole i u Schulza, który opuścił zbiórkę pieniędzy na służbową imprezę i czuł się na kacu. Wysłała SMS-a do znajomych o wywiadzie dla CP24, którego udzieliła na ulicy poprzedniego wieczoru.
Jessica spotykała się ze swoim florystą — starym przyjacielem rodziny — aby omówić kwiaty ślubne, a obecność Shelagh została zażądana. Gdzieś między południem a 12:30 Shelagh była w swojej sypialni, szykując się do wyjścia, gdy fala krwi zalała jej pień mózgu.
O 12:39 Heather czekała na nią przed ich wspólnym domem. „Gdzie jesteś?” napisała w wiadomości tekstowej. Zaplanowali wyjście o 12:40, a Shelagh zwykle była wcześniej.
Znalazła swoją siostrę na górze, na łóżku. Jej twarz już zrobiła się niebieska.
Rodzina i przyjaciele Shelagh zebrali się w szpitalu Sunnybrook, gdzie lekarze pracowali nad jej reanimacją
Jej diagnoza zmieniła się z zawału serca na tętniaka. Jej matka, Sue, powiadomiła personel, że Shelagh chciała oddać swoje organy. Pielęgniarka oddziału intensywnej terapii z Trillium Gift of Life Network skomentowała, że większość klanu Gordonów zebranych w poczekalni miała na dłoniach narysowane czerwone serca. Czy narysowali je jako hołd dla Shelagh?
„Nie” – odpowiedziała mu Sue. „Ona też ma jedno”.
Serca pochodziły ze zbiórki pieniędzy McCormick — były znakiem dla osób przy drzwiach, że każdy z nich zapłacił za wstęp.
Jednak gdy się nad tym zastanowić, serca wydały się jej kolejnym totemem rozrzuconym przez Shelagh, który miał przypominać im o jej miłości i radościach życia.
Każdy z nich planuje wytatuować sobie na ciele ten symbol ku jej pamięci.
Cztery tygodnie po jej śmierci przyjaciele i rodzina Shelagh wciąż nie mogą się nadziwić pustce, jaką pozostawiła w ich życiu. Była tak stała, że nie rozumieli, jak wiele troszczyła się o nich, dopóki jej nie zabrakło. Każdy z nich złożył małe obietnice zmiany — docenienia tej chwili, bycia bardziej otwartym, kochania pełniej.
Siostrzenica Shelagh, Caitlin, wprowadziła się do jej domu, otulając się molekułami i wspomnieniami swojej ciotki. W przemówieniu na ślubie swojej siostry Jessiki trzy tygodnie po śmierci Shelagh obiecała „być twoją Shelagh”.
Ja też opłakuję Shelagh. Pochłaniała mnie od czasu swojej śmierci — jej dziwactwa, jej dobroć, jej tajemniczość. Nigdy nie spotkałem nikogo tak hojnego jak Shelagh. Aspiruję do tego.
Wędrując pewnego popołudnia wokół jej domu, wyjąłem z szafy jeden z jej pokrytych błotem butów Blundstone i włożyłem go, zastanawiając się „Ile jest warte życie?”
W przeszłości często odpowiadałem na to pytanie osiągnięciami — kampaniami, arcydziełami, duchowymi lub dosłownymi zmianami w ludzkości i świecie. Miarą, jak myślałem, jest Sophie Scholl, Charles Darwin lub Nelson Mandela.
Życie Shelagh oferuje inną soczewkę. Nie zmieniła świata siłą, ale zmieniła w nim wielu ludzi. Oświeciła ich. Zainspirowała ich, choć prawdopodobnie nie zdawała sobie z tego sprawy. Dotknęła ich w prosty sposób, którego większość z nas nie dotyka, ponieważ jesteśmy zbyt zajęci i leniwi.
Jej życie pokazuje, że niewiele potrzeba, by każdego dnia zmieniać świat na lepsze — wystarczy głęboka, pełna miłości miłość — a można ją zszyć wieloma różnymi ściegami.
Niektórzy przyjaciele Shelagh czują się okropnie, że nie mieli okazji pożegnać się z nią i powiedzieć, jak wiele dla nich znaczy. Jest w tym pewna lekcja.
Bo, jak to widzę, Shelagh sama nie musiała mówić, jak wiele dla niej znaczyły. Jej codzienne życie było pocałunkiem miłości.
Na podstawie dokumentów Valerie Hauch, Ashante Infantry, Paula Irisha, Nancy White, Leslie Ferenc, Emily Jackson, Laury Stone, Kenyon Wallace, Leslie Scrivener, Oakland Ross, Mary Ormsby, Antonii Zerbisias, Josepha Halla i Paula Huntera.
Gazeta Star pośw
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
5 PAST RESPONSES
i have a rare genetic condition that on bad days makes me highly sensitive and panicked. Bless this woman. I currently deal with heart issues and I know the science. i take nothing for granted and feel enormously blessed w daily miracles. May I be blessed to be so remembered.Our wold needs more of this simplicity and beauty
This story about Shelagh is beautiful and reminds of a movie called Okuribito (Departures). The value of a life well lived, the ceremony and reverence and respect for the dead -- every person needs a chronicler like Catherine Porter or a nōkanshi like Daigo -- or both. ♡. Dot
What a beautiful story I would have loved t have met her
Thank you for an absolutely lovely piece on Shelagh's life. An inspiration to us all!! <3 <3
If this was a book I would buy it.