Back to Stories

Przeciwko Samouwielbieniu

Niewiele rzeczy w życiu jest bardziej uwodzicielskich niż sztuczna słodycz bycia Prawym przez duże R — „wygrywania narracji”, jak lubi mawiać moja przyjaciółka Amanda . Ta pyszna zagłada i chwała bycia Prawym — co jest oczywiście kwestią uczucia, a nie bycia nim — zwykle wiąże się z ujmowaniem naszych emocjonalnych wyzwalaczy jako motywów moralnych, a następnie grzmieniem ich na tych, których obsadzimy w roli Złego, którzy mogą zrobić to samo.

Jak pośród tego odgłosu granatów prawości utrzymać nie tylko jasną i szczerą relację z rzeczywistością, ale także przebaczenie i szacunek dla innych, co zakłada przebaczenie samemu sobie i szacunek do samego siebie — klucz do uwolnienia podstawowej zdolności do odczuwania radości, która sprawia, że ​​życie jest warte przeżycia?

To właśnie rozważa mądra i wspaniała Anne Lamott , wykazując się niezwykłą samoświadomością i hojnością spostrzeżeń w książce Almost Everything: Notes on Hope ( Biblioteka Publiczna ) — niewielkiej, lecz niezwykle ratującej duszę książce, dzięki której Lamott zaczęła snuć domysły na temat miłości, rozpaczy i naszej zdolności do zmiany .

Lamott pisze:

Kiedy tkwimy w swoich przekonaniach i personach, wpadamy w chorobę posiadania dobrych pomysłów i bycia w porządku… Myślimy, że mamy blokadę prawdy, z naszymi wypolerowanymi powierzchniami i artykulacją, ale im bardziej się nakręcamy, tym łatwiej nas ukłuć szpilką. A im stajemy się więksi, tym trudniej jest zobaczyć ziemię pod naszymi stopami.

Wszyscy znamy horror bycia R z dużej litery, odczuwania przypływu sprawy, czy to w polityce, czy w sporach o opiekę. Ta racja jest tak gorąca, parna i ekscytująca, dopóki nieuchronny dywan nie zostanie nam wyciągnięty spod nóg. Wtedy widzimy, że prawie nigdy tak naprawdę nie wiemy, co jest prawdą, poza tym, co wiedzą wszyscy inni: że czasami wszyscy jesteśmy naprawdę samotni, puści i rozebrani do naszych najbardziej nagich ludzkich jaźni.

To najgorsza rzecz na ziemi, ta prawda o tym, jak mało prawdy znamy. Nienawidzę jej i nie cierpię. A jednak to właśnie z niej wyłania się nowe życie.

Porzucenie mocno trzymanych przekonań, które utrzymują nas w małości, oddzieleniu i odcięciu od bogactwa życia, oznacza pozwolenie ego — szubienicy, na której wiszą nasze przekonania i tożsamość — rozpuścić się w świadomości wspólnego bytu, lub tego, co poetka Diane Ackerman nazwała „rykoszetowym cudem wszystkiego: zwyczajną wszechobecnością wszystkiego, w zmowie z wszechobecnością wszystkiego innego”. Pół wieku po tym, jak Bertrand Russell stwierdził, że kluczem do starzenia się w zadowoleniu jest „stopniowe poszerzanie swoich zainteresowań i zwiększanie ich bezosobowości, aż stopniowo mury ego ustąpią, a twoje życie stanie się coraz bardziej zrośnięte z uniwersalnym życiem”, Lamott pisze:

Pocieszające jest to, że po tym, jak doprowadzimy się do szaleństwa, możemy pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa i po prostu być tu; co jakiś czas, na krótko. W naturze wszędzie jest przepływ — lodowce to po prostu rzeki, które płyną naprawdę, naprawdę wolno — więc jak mogłoby go nie być w każdym z nas? Albo przynajmniej w większości z nas? Kiedy odłączamy się lub jesteśmy odłączani przez tragedię lub wybór od wąsów tożsamości, nieoczekiwane elementy nas karmią. W przepływie jest dziwne jedzenie, takie jak kręte kawałki, na które ptaki zwracają uwagę w kanałach pływowych. Białko i zielenina to oczywiste jedzenie, ale tak samo jest z wypornością, kiedy nie czujemy się tak uwikłani w muł rozpaczy.

Z tego rozpoznania wspólnego przepływu istnienia — źródła tego, co poetka Lucille Clifton nazwała „więzią żywych rzeczy wszędzie” — wyłania się spokojne, uniwersalne współczucie, które staje się najpotężniejszym antidotum na samouwielbienie. Lamott pisze:

Prawie każdy jest popieprzony, złamany, lepki, przestraszony, a mimo to stworzony do radości. Nawet (lub szczególnie) ludzie, którzy wydają się mieć wszystko mniej lub bardziej poukładane, są bardziej podobni do reszty z nas, niż można by przypuszczać. Staram się nie porównywać swojego wnętrza do ich zewnętrza, ponieważ czyni mnie to o wiele gorszym, niż już jestem, a jeśli ich poznam, okazuje się, że mają mnóstwo własnej drażliwości i cienia. Poza tym, tych kilka osób, które nie są bałaganem, prawdopodobnie nadaje się na jakieś dwadzieścia minut rozmowy przy kolacji.

To dobra wiadomość, że prawie każdy jest małostkowy, narcystyczny, skrycie niepewny siebie i w tym dla siebie, ponieważ kilku z tych zabawnych może faktycznie pragnąć przyjaźnić się z tobą i mną. Mogą być wobec nas szczerzy, największa ulga.

Gdy z czasem rozwijamy w sobie miłość, wdzięczność i wybaczenie wobec innych, możemy nieświadomie rozwinąć te cechy także wobec siebie.

Tylko pogodzenie się z własnym złamaniem, sugeruje Lamott, może pozwolić nam zbudować z kawałków świątynię radości — stan bycia, który jest dziś niemal kontrkulturowy, który Lamott definiuje jako „lekko zawrotne uznanie, dociekliwe poruszenie, jak wtedy, gdy widzisz pierwsze krokusy, najwcześniejsze zmagające się, zahamowane pojawienie się koloru późną zimą, kremowy lub złoty na tle opalenizny i brązu”. Mając na uwadze cud radości w świecie tak niedoskonałym i usianym cierpieniem, pisze:

Tacy właśnie jesteśmy — rozebrani do kości, żyjący na cienkim skrawku tego, co możemy znieść i kontrolować, dopóki życie, przyjaciel lub katastrofa nie popchną nas do małych kroków ekspansji. Wszyscy jesteśmy irytujący i pocieszający, nasze wnętrza są twarde i delikatne, nasze serca są zarówno zanikłe, jak i czyste.

Jak to się stało, że wszyscy tak się pogubiliśmy? Pomijając naszych zranionych rodziców, ubóstwo, nadużycia, uzależnienia, choroby i inne nieprzyjemności, życie po prostu krzywdzi ludzi. Nie da się tego obejść. Nie cały brokat i korektor świata mogą to zakryć. Być może wychowaliśmy się w iluzji, że jeśli dobrze rozegramy karty, życie się ułoży. Ale tak się nie stało, nie ułoży.

[…]

Nawet z Internetem, rozszyfrowaniem kodu genetycznego i wielkimi postępami w immunoterapii, życie jest często w najlepszym razie mylące, a czasem gwarantuje, że będzie trudne, dziwne i smutne… Jesteśmy świadkami i staramy się łagodzić cierpienie innych, ale czasami po prostu przerasta ono samo siebie i zostajemy zdyszani, jęczący. A przez to wszystko przewija się brzęk, zarówno maszyn na zewnątrz, jak i szczebioczącego drzewa małp w nas.

Lamott zastanawia się nad nieprawdopodobnym związkiem między złamaniem serca a radością:

Lekcja z tego jest taka, że ​​nie ma rozwiązania. Istnieje jednak przebaczenie. Aby stale przebaczać sobie i innym, jest to konieczne. Nie tylko wszyscy są zepsuci, ale wszyscy psują.

Jak możemy wiedzieć to wszystko, a mimo to jakoś doświadczać radości? Ponieważ tak zostaliśmy stworzeni — do świadomości i ciekawości. Jesteśmy zaprogramowani na ciekawość w środku nas, ponieważ życie wiedziało, że to pozwoli nam iść naprzód nawet w kiepskich warunkach… Życie karmi każdego, kto jest otwarty na smakowanie jego jedzenia, cudów i radości — jego bezpośredniości.

Ponad sto lat po tym, jak Alice James — błyskotliwa, niedoceniana siostra Henry’ego i Williama Jamesów — stwierdziła na łożu śmierci, że „[to] jest najciekawszy moment w życiu, jedyny, w którym życie wydaje się życiem”, Lamott dodaje:

Widzimy to pod koniec życia wielu ludzi, gdy wszystko w ich zmarnowanych ciałach walczy o przetrwanie, o kilka pocałunków lub kęsów lodów, o jeszcze jedną godzinę z tobą. Życie wciąż przez nich płynie: życie jest nimi.

[…]

To magia, duch ludzki, nadzieja — jakkolwiek chcesz to nazwać — potrafi urzec i dzielić się radosnym czasem.

Uzupełnij tę część wspaniałego dzieła Almost Everything: Notes on Hope z Joan Didion o tym, jak nie mylić samouwielbienia z moralnością i z Ann Patchett o tym , dlaczego wybaczanie sobie jest filarem sztuki , a następnie wróć do Lamott, która pisze o przyjaźni , odnajdowaniu sensu w szalonym świecie , o tym, jak perfekcjonizm zabija kreatywność i o jej wspaniałym manifeście dotyczącym radzenia sobie z hejterami .

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters Jan 8, 2019

Love this from “soul sisters” Maria Popova and Anne Lamott! }:- ❤️