Back to Stories

Pomagać, naprawiać Czy służyć?

Pomaganie, naprawianie i służenie reprezentują trzy różne sposoby patrzenia na życie. Kiedy pomagasz, widzisz życie jako słabe. Kiedy naprawiasz, widzisz życie jako zepsute. Kiedy służysz, widzisz życie jako całość. Naprawianie i pomaganie może być dziełem ego, a służenie dziełem duszy.

Służba opiera się na założeniu, że natura życia jest święta, że ​​życie jest świętą tajemnicą, która ma nieznany cel. Kiedy służymy, wiemy, że należymy do życia i do tego celu. Z perspektywy służby wszyscy jesteśmy połączeni: całe cierpienie jest jak moje cierpienie, a cała radość jest jak moja radość. Impuls do służby wyłania się naturalnie i nieuchronnie z tego sposobu patrzenia.

Służenie różni się od pomagania. Pomaganie nie jest relacją między równymi sobie. Osoba pomagająca może postrzegać innych jako słabszych od siebie, bardziej potrzebujących niż są, a ludzie często odczuwają tę nierówność. Niebezpieczeństwo w pomaganiu polega na tym, że możemy nieświadomie zabrać ludziom więcej, niż moglibyśmy im dać; możemy zmniejszyć ich poczucie własnej wartości, ich poczucie wartości, integralności, a nawet całości.

Kiedy pomagamy, stajemy się świadomi naszej własnej siły. Ale kiedy służymy, nie służymy naszą siłą; służymy sobą i czerpiemy ze wszystkich naszych doświadczeń. Nasze ograniczenia służą; nasze rany służą; nawet nasza ciemność może służyć. Mój ból jest źródłem mojego współczucia; moje zranienie jest kluczem do mojej empatii.

Służenie uświadamia nam naszą całość i jej moc. Całość w nas służy całości w innych i całości w życiu. Całość w tobie jest taka sama jak całość we mnie. Służba jest relacją równych sobie: nasza służba wzmacnia nas, jak i innych. Naprawianie i pomaganie wyczerpują, a z czasem możemy się wypalić, ale służba odnawia. Kiedy służymy, nasza praca sama nas odnowi. Pomagając możemy znaleźć poczucie satysfakcji; służąc znajdujemy poczucie wdzięczności.

Harry, lekarz pogotowia ratunkowego, opowiada historię o odkryciu tego. Pewnego wieczoru, podczas jego zmiany w zatłoczonym oddziale ratunkowym, przywieziono kobietę, która miała urodzić. Kiedy ją zbadał, Harry natychmiast zdał sobie sprawę, że jej położnik nie zdąży na czas i że sam odbierze poród. Harry lubi techniczne wyzwanie związane z odbieraniem porodów i był zadowolony. Zespół rzucił się do akcji, jedna pielęgniarka pośpiesznie otworzyła pakiety z narzędziami, a dwie inne stanęły u stóp stołu po obu stronach Harry'ego, podtrzymując nogi kobiety na swoich ramionach i mrucząc słowa otuchy. Dziecko urodziło się niemal natychmiast.

Podczas gdy niemowlę było nadal przywiązane do matki, Harry położył je na swoim lewym przedramieniu. Trzymając tył jej głowy lewą ręką, wziął gruszkę ssącą w prawą i zaczął oczyszczać jej usta i nos ze śluzu. Nagle dziecko otworzyło oczy i spojrzało prosto na niego. W tym momencie Harry przekroczył całe swoje szkolenie i zdał sobie sprawę z bardzo prostej rzeczy: był pierwszym człowiekiem, którego ta dziewczynka kiedykolwiek widziała. Poczuł, jak jego serce wychodzi jej na powitanie od wszystkich ludzi wszędzie, a łzy napłynęły mu do oczu.

Harry odebrał setki porodów i zawsze lubił ekscytację związaną z podejmowaniem szybkich decyzji i testowaniem własnych kompetencji. Ale mówi, że nigdy nie pozwolił sobie doświadczyć znaczenia tego, co robił wcześniej, ani rozpoznać, czemu służył swoją wiedzą. W tym błysku rozpoznania poczuł, jak lata cynizmu i zmęczenia odchodzą w zapomnienie i przypomniał sobie, dlaczego w ogóle wybrał tę pracę. Cała jego ciężka praca i osobiste poświęcenie nagle wydały mu się tego warte.

Teraz czuje, że w pewnym sensie było to pierwsze dziecko, jakie kiedykolwiek odebrał. W przeszłości był zajęty swoją wiedzą specjalistyczną, ocenianiem i reagowaniem na potrzeby i zagrożenia. Wielokrotnie był tam jako ekspert, ale nigdy wcześniej jako człowiek. Zastanawia się, ile jeszcze takich chwil połączenia z życiem przegapił. Podejrzewa, że ​​było ich wiele.

Jak odkrył Harry, służenie różni się od naprawiania. Naprawiając, widzimy innych jako zepsutych i odpowiadamy na to spostrzeżenie naszą wiedzą specjalistyczną. Naprawiający ufają swojej własnej wiedzy specjalistycznej, ale mogą nie widzieć całości w innej osobie lub nie ufać integralności życia w niej. Kiedy służymy, widzimy i ufamy tej całości. Odpowiadamy na nią i współpracujemy z nią. A kiedy widzimy całość w innej osobie, wzmacniamy ją. Wtedy mogą być w stanie zobaczyć ją sami po raz pierwszy.

Pewna kobieta, która służyła mi głęboko, prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z różnicy, jaką wniosła do mojego życia. Właściwie, nie znam nawet jej nazwiska i jestem pewien, że ona dawno zapomniała mojego.

W wieku dwudziestu dziewięciu lat, z powodu choroby Leśniowskiego-Crohna, chirurgicznie usunięto mi większą część jelita i zostałam z ileostomią. Pętla jelita otwiera się na moim brzuchu i przykrywa ją pomysłowo zaprojektowany plastikowy aparat, który zdejmuję i zakładam ponownie co kilka dni. Nie jest to łatwa rzecz do zniesienia dla młodej kobiety i wcale nie byłam pewna, czy będę w stanie to zrobić. Chociaż ta operacja przywróciła mi wiele witalności, aparat i głęboka zmiana w moim ciele sprawiły, że czułam się beznadziejnie inna, na stałe odcięta od świata kobiecości i elegancji.

Na początku, zanim mogłam sama wymienić mój sprzęt, robiły to pielęgniarki-specjalistki, zwane terapeutkami enterostomicznymi. Te ubrane na biało ekspertki były kobietami w moim wieku. Wchodziły do ​​mojego pokoju szpitalnego, zakładały fartuch, maskę i rękawiczki, a następnie zdejmowały i zakładały mój sprzęt. Po wykonaniu zadania zdejmowały całą odzież ochronną. Następnie starannie myły ręce. Ten skomplikowany rytuał utrudniał mi to zadanie. Czułam się zawstydzona.

Pewnego dnia przyszła do mnie kobieta, której nigdy wcześniej nie spotkałam, aby wykonać to zadanie. Było późno, a ona nie była ubrana w biały fartuch, ale w jedwabną sukienkę, obcasy i pończochy. Wyglądała tak, jakby miała spotkać się z kimś na kolacji. Przyjaźnie powiedziała mi swoje imię i zapytała, czy chcę zmienić moją ileostomię. Kiedy skinęłam głową, odsunęła ode mnie kołdrę, wyciągnęła nowe urządzenie i w najbardziej prosty i naturalny sposób, jaki można sobie wyobrazić, zdjęła moje stare i wymieniła je, bez zakładania rękawiczek. Pamiętam, jak patrzyłam na jej dłonie. Dokładnie je umyła, zanim mnie dotknęła. Były miękkie, delikatne i pięknie zadbane. Miała na sobie jasnoróżowy lakier do paznokci, a jej delikatne pierścionki były złote.

Na początku byłem oszołomiony tą przerwą w profesjonalnej procedurze. Ale kiedy się śmiała i rozmawiała ze mną w najbardziej zwyczajny i łatwy sposób, nagle poczułem wielką falę niespodziewanej siły, która pojawiła się gdzieś głęboko we mnie i wiedziałem bez najmniejszych wątpliwości, że mogę to zrobić. Mogę znaleźć sposób. Wszystko będzie dobrze.

Wątpię, żeby kiedykolwiek wiedziała, co dla mnie znaczyła jej gotowość do dotykania mnie w tak naturalny sposób. W ciągu dziesięciu minut nie tylko zadbała o moje ciało, ale i wyleczyła moje rany. To, co jest najbardziej profesjonalne, nie zawsze jest tym, co najlepiej służy i wzmacnia całość w innych. Naprawianie i pomaganie tworzy dystans między ludźmi, doświadczenie różnicy. Nie możemy służyć z dystansu. Możemy służyć tylko temu, z czym jesteśmy głęboko związani, temu, czego jesteśmy gotowi dotknąć. Naprawianie i pomaganie to strategie naprawy życia. Służymy życiu nie dlatego, że jest zepsute, ale dlatego, że jest święte.

Służenie wymaga od nas świadomości, że nasze człowieczeństwo jest silniejsze niż nasze doświadczenie. Przez czterdzieści pięć lat przewlekłej choroby pomagało mi wielu ludzi, a wielu innych, którzy nie uznawali mojej całości, mnie naprawiało. Całe to naprawianie i pomaganie pozostawiło mnie zranioną w pewnych ważnych i fundamentalnych kwestiach. Tylko służba leczy.

Służba nie jest doświadczeniem siły ani biegłości; służba jest doświadczeniem tajemnicy, poddania się i podziwu. Pomocnicy i naprawiacze czują się przyczynowi. Służący mogą od czasu do czasu doświadczać poczucia bycia wykorzystywanym przez większe nieznane siły. Ci, którzy służą, zamienili poczucie mistrzostwa na doświadczenie tajemnicy i czyniąc to, przekształcili swoją pracę i swoje życie w praktykę.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

22 PAST RESPONSES

User avatar
Durga Nov 17, 2025
Well said💕
User avatar
Carlos Bruno Oct 28, 2025
Fantastic
User avatar
Madan jain Jun 11, 2025
V good thought
User avatar
mbamba Feb 27, 2025
good article
User avatar
Dictionary Feb 26, 2025
help
verb
1.
make it easier for (someone) to do something by offering one's services or resources.
"they helped her with domestic chores"
User avatar
abrick Feb 26, 2025
cool
User avatar
mkollman Feb 26, 2025
it was lovely to read the article was wonderful I even got a good comment from my grandma
User avatar
Liliana Nogueira Pache Aug 6, 2024
It has really impressd me. Really It moved me. Thank you.
User avatar
Barbara Ward Nov 19, 2023
So deeply moved by Rachel's wisdom. Many years ago I read her 2 famous books and the story which spoke most profoundly to me and still does, is Broken, from My Grandfather's Blessings. I've had a statue of St Francis in my (late) son Yohanan's garden for 23 years and every day when I look at it, I think of 'innocent life'. With these last terrible weeks in Israel and Gaza, I've shed so many tears for the innocent. My hope is discovering and supporting a group in Israel called 'Standing Together' and the movement is growing. For those who desire a peaceful and just solution, please consider supporting this group or any other that serves peace and innocent life. 💜
User avatar
Jim Kennedy Nov 14, 2023
I was on a flight to Salt Lake and got in a chat with the gentleman next to me. He was going on business and we discussed businesses etc. Just before we landed he asked what was the purpose of my trip. In haulting words I told him my mom was dying of cancer and I was going to help her for 3 weeks. My boss was kind enough to let me work from there. (this was decades ago). He told me had had had brain cancer. He reached into his briefcase and bought out a sheet of paper. On it was the above. It helped and I have been back many times to reread and understand on a deeper level.
Reply 1 reply: Barbara
User avatar
Barbara Ward Nov 19, 2023
A beautiful spine-tingling piece, Jim. I only discovered Rachel's article this morning.
I hope you are well and life is meaningful. 💜
User avatar
jturner_crowson Mar 16, 2017
This seems a very useful distinction. However, I think that perhaps there are times when pure 'helping' is needed -- additional energy required to move things in the direction they need to go. In that sense, helping can be a useful and humble thing to do -- accepting things as they are and adding one's effort or energy to move things in the needed direction. On the other hand, I think that trying to 'fix', is always problematic. For example, I sometimes have a tendency to try to 'fix' situations that seem to be lacking recognition of what I consider important wisdom related to the situation. The 'fixer' thinks that they 'know best,' -- an egotistical attitude that tends to attract resistance. At present, I am praying for my stepson and wife whose marriage seems to be disintegrating. I am also praying for a grand daughter who has become alienated from herfather, who is in the process of a painful divorce. I find myself wishing that they could see things in the 'enlightened' wa... [View Full Comment]
User avatar
Cate Saxton Jun 5, 2016
This simple article has just shifted my entire being! For years in my role as a Counselor I "fixed and helped" more often than I'd like to admit...although numerous times I had come from a place of serving...the institutions for which I was employed actually demanded that we come from a place of helping and/or fixing! So I ended up opening my own private practice and just now I see where at times I was in the role of the fixer and helper and that diminished my energy and burned me out...ever since, I've yearned to do similar work and have created an online blog for which I teach folks about meditation techniques and finding their passion in life. I honestly feel that without really knowing it I had made the decision to "serve" rather than fix or help! Through reading your post I've now realized this and am relieved as I feel for once in my life I am finally living within my genuine self and serving to the best of my ability! So I Thank-you from the bottom of my heart and soul for clari... [View Full Comment]
User avatar
Wayne Iba Aug 8, 2013

The two poignant anecdotes convey the mystery of two souls touching. But in the case of the woman helping change the ileostomy, can we be certain that her mindset was serving and not helping or even fixing? My point is that the motivation and intention of the 'helper' is only one of several factors influencing the nature of an interaction. Some of the previous 'helpers' that were found wanting may have genuinely intended to serve, yet for reason of some lack (could be empathy, awareness, expertise, or a number of others) failed to give rise to the 'connection' that is so delightful and healing. Likewise, failure to make such connections can be attributed to the one receiving help or service.

User avatar
Life-Quotes Jun 2, 2012

Hello! I just would like to give a huge thumb up for the
great info you have here on this post. I will be coming back to your blog for
more soon.
 

User avatar
Inspired Apr 26, 2012

What a revelation... and so true!  I am deeply moved and humbled by your article.  For a long time I "fixed" and "helped" one of my children who struggled with life. I thought this was my duty as a "good" and loving mother - to see that she had a good life.  I couldn't understand why nothing I did made her feel better or changed her outlook and self-esteem for the better.  I see now that my actions were having just the opposite effect on her.  Your article has inspired me.

User avatar
Dea Apr 25, 2012

wow, powerful truths....as ususal they make me cry like a baby. Wonderful- thank you so much!

User avatar
seychel Apr 18, 2012

Dr. Remen has clearly defined the true and beautiful meaning of what it really means to serve!! Absolutely amazing! I actually never really paid attention to the meaning of helping, fixing and serving. I knew what they meant but not in the way she explains and sheds light on it.

Dr. Remen, I thank you from the place in my heart which is deeper than one can imagine. You have really changed my view of serving the mankind. Now, I really know what it is to REALLY serve someone.

I will serve now instead of helping people as I have been doing in the past.

I send you lots of light and love,
Seychel

User avatar
Lakshmi Ramamurthy Apr 17, 2012

Thank you for saying this truth in a manner that it 'reached' home.

User avatar
DenisKhan Apr 17, 2012

 "Even after all this time the sun never says to the Earth, 'You owe me'
For the Sun, and the Moon, no one is a stranger!"
 

User avatar
Giammona Apr 16, 2012

I have been by my busbands side for the last five months as his healing continues to unfold. This article has helped me gain perspective in the care the medical world has presented and the support those around us have given, along with my own relationship to his healing. There is a difference when acts of kindness and support are woven intricately with spirit.

User avatar
Nick Heap Apr 16, 2012

Wow