Back to Stories

Co możemy zrobić, Gdy Bliska Nam Osoba cierpi?

Co możemy zrobić, gdy bliska nam osoba cierpi?

To pytanie pojawia się bardzo często, więc chciałem podzielić się kilkoma przemyśleniami. Może okażą się pomocne Tobie lub komuś bliskiemu.

Po pierwsze, zdaję sobie sprawę, jak trudno jest być świadkiem jakiegokolwiek cierpienia, niezależnie od tego, czy jest to ból fizyczny, emocjonalny czy egzystencjalny.

Ale pozwólcie mi rzucić pewną niespodziankę…

A co jeśli cierpią, a ty nie możesz nic z tym zrobić?

Do takiego trudnego scenariusza może dojść z wielu powodów.

Czasami rozwiązania nie są znane lub dostępne.

Czasami Twoja możliwość pomocy jest ograniczona.

Czasami dana osoba nie może otrzymać twojej pomocy.

Jednym z najtrudniejszych aspektów bezwarunkowej miłości jest umiejętność troszczenia się o czyjeś dobro i szczęście, przy jednoczesnej zdolności bycia świadkiem czyjegoś bólu.

Oczywiście, że chcemy interweniować, bo nie chcemy, żeby cierpieli.

Chcemy działać, zakasać rękawy i zaangażować się.

Wiele razy będzie potrzebne i pożądane nasze wsparcie fizyczne, finansowe lub emocjonalne. To są chwile, kiedy czujemy się celowi, przydatni lub pożyteczni. Czujemy, że robimy różnicę.

Ale będą chwile, kiedy nie będziemy w stanie rozwiązać problemu, złagodzić bólu, a nawet zaoferować pomocy. To są chwile, kiedy czujemy się zagubieni, niepomocni lub bezużyteczni. Czujemy się, jakbyśmy kogoś zawiedli.


Cykl bezradnej empatii

Przyjrzyjmy się bliżej temu, co opisuję jako „bezradną empatię”.

Zaczyna się, gdy widzimy cierpienie na świecie. Możemy wyczuć lub dosłownie poczuć ból, którego doświadczają inni. Może być przytłaczający, rozdzierający, a nawet wyniszczający.

To jest nasze poczucie empatii.

Naturalnie, chcemy tak bardzo pomóc, ale może to być niewłaściwe, niewystarczające lub niepożądane. Możemy nie wiedzieć, jak pomóc lub nie być w stanie pomóc. Ta niezdolność do złagodzenia czyjegoś cierpienia może wydawać się strasznym ciężarem, który desperacko chcemy unieść, ale nie możemy.

To jest nasze poczucie bezradności.

Kiedy nasza empatia idzie w parze z bezradnością, powoduje to poczucie winy lub lęk.

Kończymy w trybie przetrwania i aktywujemy strategie radzenia sobie, takie jak unikanie, apatia, rozrywka lub osiągnięcie. Te reakcje mogą nas utrzymać na powierzchni, ale nie łagodzą cierpienia, które nadal odczuwamy w sobie lub innych.

W końcu może się zdarzyć, że poczujemy Wstyd.

Gdy nasza samoocena zostaje nadszarpnięta przez fale wstydu, kończymy na wycofywaniu się od innych lub sabotowaniu samych siebie. Gdy wstyd się narasta, zagłębiamy się w nasze wzorce przetrwania.

Większość z nas zdaje sobie sprawę z cierpienia innych ludzi. Niezależnie od tego, czy są nam bliscy, znajomi czy obcy, ta bezradna empatia może zmiażdżyć nasze serca.

Przez ostatnie 15 lat pomagałem przyjaciołom i członkom społeczności, którzy mierzą się z kryzysami, przewlekłymi lub nieuleczalnymi chorobami, niepełnosprawnością lub wieloma barierami.

Pomimo wolontariatu w tej roli przez wiele godzin tygodniowo, nie jestem w stanie sprostać zapotrzebowaniu. Chociaż oferuję tyle wsparcia, ile mogę, wiem, że nie mogę złagodzić całego cierpienia.

Jak więc możemy znieść wszystkie choroby, wypadki, straty, zmagania i bariery, których doświadczają ludzie?

Co możemy zrobić, gdy jesteśmy świadkami czegoś „bluźnierczego” przytrafiającego się innym, a nie możemy nic z tym zrobić?

Jak znosimy własne cierpienie, skoro nie ma dla niego miejsca na wytchnienie?

Klucz leży w tym uświadomieniu: Naszym celem nie jest łagodzenie wszelkiego cierpienia, które napotykamy. To ciężki, niemożliwy ciężar i wypalimy się.

Naszym celem jest tworzenie piękna i sensu poprzez duchowe połączenia i ekspresję.

Innymi słowy, nasza umiejętność postrzegania i interakcji między sobą na poziomie duszy jest naszym najgłębszym darem.

Jest to również dar, który rozwija zarówno osobę dającą, jak i osobę otrzymującą.

Praktyka utrzymywania przestrzeni

Wiem, że fraza „holding space” jest bardzo popularna w niektórych kręgach. Ma wiele warstw znaczeniowych, ale za każdym razem, gdy słyszę tę frazę, przypomina mi się zabawne wspomnienie.

Lata temu, mój bezczelny przyjaciel chodził po festiwalu muzycznym, prosząc swoich przyjaciół, aby trzymali plakat przedstawiający kosmos do fotomontażu zatytułowanego „Holding Space”. Wiedział, że jego „hipisowscy” przyjaciele docenią ten żart i był to wielki hit.

Przypomniało mi to jednak, jak często to zdanie jest uważane za banalne, ponieważ dla wielu osób oznacza ono:

Nie robienie niczego, a mimo to twierdzenie, że pomaga w jakiś niejasny, czarodziejski sposób…

W praktyce sztuka utrzymywania przestrzeni oznacza wiele rzeczy.

Na jednym poziomie chodzi o dar głębokiej uwagi.

Oznacza to, że działasz jako Święty Świadek doświadczeń bliskiej osoby. Twoim celem jest bycie obecnym, czujnym i uważnym na jej doświadczenia, gdy się rozwijają, czy to bolesne, czy radosne. Chociaż możesz być gotowy i chętny do udzielenia wsparcia fizycznego, finansowego lub emocjonalnego, rozumiesz, jak ważne jest bycie głębokim słuchaczem, powiernikiem i obserwatorem. Dajesz świadectwo ich doświadczeniom.

Na innym poziomie chodzi o dar głębokiej czci.

Twój szacunek dla czyjejś podróży odzwierciedla wielką miłość, podziw i uznanie dla czyjegoś życia, w ciemności i w świetle. Chociaż możesz współczuć ich bólowi, uznajesz również ich wielką siłę i odwagę. Dajesz świadectwo ich duchowi.

Na jeszcze innym poziomie chodzi o dar bezwarunkowej Miłości.

Dążysz do uwolnienia swoich osądów, aby nie były obciążone twoimi lękami lub oczekiwaniami. Chcesz zaoferować głęboką akceptację ich istnienia, niezależnie od tego, co się dzieje. Dajesz świadectwo ich wewnętrznej wartości.

Sama praktyka tworzenia przestrzeni pozwala nam głęboko się troszczyć i odważnie być świadkami cierpienia bliskiej nam osoby.

Jeśli nie rozwiniemy tej zdolności, będziemy się chować, uciekać, odwracać wzrok lub rozpraszać się. Stracimy niesamowitą okazję, by ofiarować bezwarunkową miłość naszym przyjaciołom i rodzinie. Stracimy również szansę, by naprawdę poznać kogoś, poprzez to, co święte i bluźniercze.

Nigdy nie poznamy głębi ich duszy, jeśli będziemy ich trzymać tylko wtedy, gdy są radośni i czują się komfortowo.

Nigdy nie poznamy głębi naszej własnej duszy, jeśli będziemy przebywać z innymi tylko wtedy, gdy będziemy radośni i będziemy czuć się komfortowo.

Praktyka widzenia duszy

Choć fizyczne akty miłości są realne i pomocne, twoja zdolność doceniania czyjejś duszy jest bardzo potężna.

Kiedy możesz zajrzeć w duszę człowieka, rozpoznajesz jego prawdziwą istotę, która jest wieczna i nietykalna. W przeciwieństwie do ciała, nie może zostać uszkodzona, złamana, skażona ani nadużyta. Jest ponadczasowa i boska.

Gdy dostrzegasz ich duszę, jesteś w stanie zaoferować im większą swobodę bycia, działania i istnienia.

Gdy dostrzegasz ich duszę, jesteś w stanie uwolnić ich od potrzeby naprawiania, rozwiązywania lub ratowania.

Na przykład wiele osób chce, aby ich bliscy rzucili palenie, zaczęli ćwiczyć, zaczęli się lepiej odżywiać, zrobili to czy tamto, aby byli zdrowsi i szczęśliwsi.

Pragnienie to wynika częściowo z miłości, a częściowo ze strachu przed utratą bliskich lub oglądaniem ich cierpienia.

Chociaż możemy oferować naszą pomoc lub sugestie, możemy nauczyć się oferować je bez przywiązania i z szacunkiem dla autonomii naszej ukochanej osoby. Innymi słowy, możemy zaufać jej, że dokona wyboru, który należy do niej.

Jeśli ich sytuacja ma wpływ na nasze samopoczucie i bezpieczeństwo, mamy prawo ustalić granice, zrzec się odpowiedzialności za ich wybory i nie brać na siebie konsekwencji ich działań lub zaniechań.

Zawsze, gdy jesteś w towarzystwie innych ludzi, masz okazję obserwować ich dusze i nawiązać z nimi kontakt.

To szansa na rozpoznanie ich ponadczasowej istoty, która jest prawdziwa, dobra i piękna. Chodzi o uświadomienie sobie ich wewnętrznej wartości, która istnieje poza ich wyglądem, osobowością, dziwactwami, pracą, statusem, działaniami i zachowaniami.

Kiedy potrafisz zajrzeć w czyjąś duszę, oznacza to, że rozpoznajesz, kim ta osoba naprawdę jest, pomimo wzlotów i upadków jej fizycznego i emocjonalnego „ja”.

To jedna z największych form miłości, jaką możemy zaoferować, ponieważ nie jest związana z żadnym stanem ani oczekiwaniem. Nie jest obciążona osądem ani rozczarowaniem. Jest to łaskawa miłość oparta na Rozpoznaniu na poziomie duszy.

Jeśli ludzie czują, że ich widzisz, rozumiesz i szanujesz, nawet jeśli zmagają się z trudnościami i cierpią, tworzy się wzajemne pole godności , które dodaje im siły i inspiruje, nawet w obliczu niepewności i bólu.

Praktyka Namaste

Namaste to sanskryckie słowo znane na całym świecie dzięki rozprzestrzenianiu się jogi i nauk wedyjskich. Podobnie jak fraza „holding space” stała się wszechobecna w niektórych społecznościach i często używana swobodnie lub zwyczajowo.

Koncepcję Namaste trudno jest wyrazić słowami i przetłumaczyć, ponieważ sanskryt jest starożytnym językiem zawierającym niesamowitą złożoność, mądrość i wgląd w niewidzialną, nieuchwytną i boską naturę Wszechświata.

Bardzo podstawowa interpretacja Namaste jest następująca:

„Kiedy boskość we mnie widzi boskość w tobie, jesteśmy jednością”.

Moja cicha praktyka Namaste polega na rozpoznawaniu boskiej natury innej osoby, bez względu na okoliczności – w bogactwie czy biedzie, na dobre i na złe, w chorobie i zdrowiu. Chcę widzieć ich Światło, nawet gdy widzę ich cierpienie. Chcę aktywować współczucie, a nie litość.

Czy kiedykolwiek ktoś patrzył na ciebie z litością? Różni się od współczucia, ponieważ brakuje mu zrozumienia i połączenia.

Litość sprawia, że ​​czujemy się, jakby ktoś patrzył na nas z góry. Nie mogą nas pocieszyć, ponieważ stoją na szczycie góry ignorancji. Są od nas oddzieleni.

Współczucie sprawia, że ​​czujemy, że ktoś jest z nami, obserwuje nasz ból z miłością i zrozumieniem. Oni nie są od nas oddzieleni; nie są lepsi od nas. Oni SĄ nami.

W mojej pracy pomagam ludziom znaleźć zrozumienie i współczucie dla ich doświadczeń życiowych, zabierając ich w biograficzną podróż. Gdy z miłością przeglądamy wydarzenia, które miały miejsce, i powołania, które czują, są w stanie przekształcić rany w mądrość, a chaos w znaczenie.

Jak odkrył Victor Frankl w obozach koncentracyjnych II wojny światowej, możliwe jest nadanie sensu naszemu cierpieniu. Zauważył, że ci, którym udało się znaleźć sens i cel, mieli większe szanse na przetrwanie bólu związanego z okolicznościami. Zobaczył również, jak szybko człowiek podupada i umiera, jeśli traci kontakt z tym sensem.

Mogę osobiście zaświadczyć, że cierpienie rodzi głębokie współczucie.

To prawdziwe i przeżyte współczucie, którego nie można nabyć poprzez czytanie książek lub studiowanie teorii. Istnieje wiele poziomów przebudzenia i zrozumienia, które wynikają z bezpośredniego znoszenia bólu.

Ten rodzaj przeżywanego współczucia zmniejsza również akt „duchowego pomijania”.

Dzieje się tak, gdy lekceważymy czyjeś cierpienie lub unikamy trudnych realiów, odwołując się do terminów lub idei duchowych. Dzieje się tak, gdy oddajemy cześć bogom, ale odmawiamy uznania trudności bycia człowiekiem.

W większości przypadków ludzie naprawdę starają się podnieść na duchu, udzielić wskazówek lub pocieszyć drugą osobę, ale tego rodzaju pomoc może być postrzegana jako niepraktyczna, powierzchowna lub pozbawiona współczucia.

Ale uznanie czyjejś boskiej natury nie polega na oferowaniu pustych słów czy idei.

To głęboka realizacja, która przekształca relację ze strachu w szacunek, a litość w współczucie. To energetyczna zmiana, która jest niezwykle uzdrawiająca i piękna.

Jestem wiecznie wdzięczna, że ​​moja ukochana przyjaciółka Dhyanna jest jednym z moich świętych świadków.

Ona jest szczerze zainteresowana moim życiem i potrafi utrzymać przestrzeń dla wszystkiego, co się dzieje. Ona zna moją esencję duszy, więc czuję się widziana, kochana i zrozumiana bez względu na okoliczności. Ona szanuje moją boską naturę, więc jest w stanie być świadkiem mojego ludzkiego cierpienia. Mieszka w innym kraju, ale jej bezwarunkowa miłość jest odczuwalna przez cały czas. Jestem również jej świętym świadkiem, powiernikiem i wielbicielem.

Z nieskończonym zdumieniem czuję, że wiele bratnich dusz mnie dostrzega i docenia na poziomie duchowym.

Nawet jeśli dzieli nas czas i odległość, czujemy naszą miłość, ponieważ wykracza ona poza fizyczną rzeczywistość.

Przekracza ludzkie ograniczenia, przekracza słowa i czyny.

Wykracza poza konflikty, nieporozumienia i krzywdy.

Kiedy patrzymy i wchodzimy w interakcję poprzez naszą duszę, przekazujemy Miłość.

To jest najlepsza oferta.

Moje życzenia dla Ciebie i Twoich bliskich:

Niech pamiętasz, że Dusza jest realna.

Obyście dostrzegli i zrozumieli prawdziwą istotę siebie nawzajem.

Niech piękno i sens nabiorą charakteru poprzez połączenia i ekspresję waszych dusz.

Niech rozpoznasz boską mądrość w cyklu Życia.

Niech geniusz narodzin, rozwoju, rozkładu i śmierci wzbudzi Twój podziw.

Obyście byli pełnymi szacunku świadkami przeżyć innych, zarówno świętych, jak i świeckich.

Życzę Ci, abyś poczuł, jak Twoja miłość JEST przekazywana poza ograniczenia czasu i przestrzeni.

Mam nadzieję, że poczujesz magię w tej pracy duszy…

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

7 PAST RESPONSES

User avatar
bfgente Aug 26, 2024
All of your help is much appreciated. For being a role model for me, I would like to convey my appreciation.
User avatar
connect 4 Dec 21, 2023
May you recognize the divine wisdom in the cycle of Life.
User avatar
Jamie May 23, 2022

This is a very helpful and informative article for something that our termite control team is going through right now. Thank you

User avatar
Greg Basham May 6, 2022
As usual with Little Woo, this captures the essence of what people as individuals need: to be accepted, listened to and heard, and to be a significant part in the lives of other people. It's only in the isolation that people lose their way. More importantly Little Woo provides us with a way to be there for others that too often is misguided as we misunderstand how we can be there.These are definitely words to live by and to remind ourselves of:"The key lies in this realization: Our purpose is not to alleviate all the suffering that we encounter. This is a heavy, impossible burden and we will burn out.Our purpose is to create beauty and meaning through our soul connections and expressions.In other words, our ability to see and interact with each other on a soul level is our deepest gift.It is also a gift that nurtures both the giver and the receiver."What impresses me most about Little Woo is her living her values regardless of who others are.There are so many other articles and videos ... [View Full Comment]
User avatar
Marisa Harnadh Apr 15, 2022

Thank you🙏

User avatar
Patrick Watters Apr 15, 2022

Indeed, all of life is truly a holding of great suffering in and with Greater LOVE. }:- a.m.

User avatar
smok Apr 15, 2022

This is lovely and helpful. It extends, in my experience, far beyond our love and care and connection within our own species. Often our beloved domesticated companions are suffering and we can only hold space, honor their intelligence and unique connections to the ineffable. I think the same beautiful lessons touched on here of holding and loving and respecting and honoring must also be applied to them, and all entities of the world.