„Istnieje niema cisza snu lub apatii… płodna cisza świadomości, wypasająca duszę… cisza spokojnej zgody z innymi osobami lub komunii z kosmosem” – napisał Paul Goodman pół wieku temu w swojej taksonomii dziewięciu rodzajów ciszy . Podobnie jak cisza, smutek również zajmuje szerokie spektrum odcieni; smutek również może być groźny — ale może być również piękny, obfity w swojej bramie do innych sfer.
Taka jest rzadka, zachwycająca świadomość, z jaką poetka Mary Ruefle maluje spektrum barw smutku, które plamią jej smukłą, cudowną kolekcję poematów prozą, medytacji, wróżb i dewiacji Moja własność prywatna ( biblioteka publiczna ) — tytuł ten oddaje hołd niezbywalnej suwerenności świata wewnętrznego, miejsca, w którym ostatecznie przeżywamy całe nasze życie; filozofka świata Martha Nussbaum napominała młodych, by nie gardzili innymi, aby mogli mieć pełne i kwitnące życie.
Koło barw Goethego z jego teorii koloru i emocji z 1809 r. (Dostępne jako wydruk .)
Prawie dwa wieki po tym, jak Goethe rozważał psychologię koloru i emocji , chromatyczna taksonomia smutku Ruefle'a rozbija skorupę jaja naszej kruchości, by odsłonić w niej kalejdoskop iskrzący niepohamowaną żywotnością. Wyłania się uczucie — coś wykraczającego poza rozumowe zrozumienie — że smutek nie jest czubkiem góry lodowej wielkości Atlantydy naszego zakorzenionego żalu za życiem , ale płonącym ogniem samego życia, miłości do życia, płonącym elementarnym faktem, że nie ma rozczarowania bez nadziei, nie ma złamanego serca bez miłości; w cieniach, które smutek rzuca na ściany jaskini naszego bytu, znajduje się pyszne delirium samego życia-snu.
Wyłaniając się ze stron jako istota należąca do jakiegoś świata granicznego — świata pomiędzy naszym, w którym żyje z oszałamiającą erudycją, a innym, znajdującym się lata świetlne poza zasięgiem wyobraźni reszty z nas — Ruefle pisze:
Niebieski smutek jest najsłodszy, gdy się go pokroi nożyczkami na paski, a potem na małe kawałki nożem, to smutek marzeń sennych i nostalgii: może to być na przykład wspomnienie szczęścia, które jest już tylko wspomnieniem, cofnęło się do niszy, której nie można odkurzyć, bo jest poza twoim zasięgiem; wyraźny i zakurzony, niebieski smutek tkwi w twojej niezdolności do odkurzenia go, jest tak nieosiągalny jak niebo, jest faktem odzwierciedlającym smutek wszystkich faktów. Niebieski smutek to to, o czym chcesz zapomnieć, ale nie możesz, tak jak wtedy, gdy w autobusie nagle wyobrażasz sobie z absolutną jasnością kulkę kurzu w szafie, tak dziwną, niemożliwą do podzielenia się myśl, że się rumienisz, głęboka róża rozprzestrzeniająca się po niebieskim fakcie smutku, tworząc sytuację, którą można porównać tylko do świątyni, która istnieje, ale aby ją odwiedzić, trzeba by przejechać dwa tysiące mil na rakietach śnieżnych i psim zaprzęgiem, pięćset konno i kolejne pięćset łodzią, z tysiącem koleją.
Tabela kolorów z Nomenclature of Colours Wernera — rewolucyjnej XIX-wiecznej taksonomii chromatycznej, która zainspirowała Darwina. (Dostępna w formie wydruku i jako karty piśmiennicze .)
W swojej oszałamiającej serenadzie do koloru niebieskiego, Bluets , Maggie Nelson napisała: „Poczułam, że staję się sługą smutku. Nadal szukam w tym piękna”. Piękno mogło jej umknąć, ponieważ należy patrzeć poza błękit, aby się stać — stać się nie sługą smutku, nawet nie jego panem, ale po prostu stać się. To właśnie to żywe i różnorodne stawanie się Ruefle odkorkowuje swoją ekstatyczną spektroskopią smutku:
Purpurowy smutek to smutek muzyki klasycznej i bakłażana, uderzenie północy, ludzkie organy, porty odcięte na część każdego roku, słowa o zbyt wielu znaczeniach, kadzidło, bezsenność i półksiężyc. To smutek pieniędzy do zabawy i gór lodowych widzianych z łodzi. Można tańczyć do fioletowego smutku, choć powoli, tak wolno, jak potrzeba, aby wykopać dół, w którym zmieści się śpiący olbrzym. Purpurowy smutek jest wszechobecny i sięga głębiej do wnętrza niż największe na świecie złoża niklu lub jakikolwiek inny smutek na ziemi. To smutek składowisk i obcasów odbijających się echem wzdłuż długiego korytarza, to dźwięk twojej matki zamykającej drzwi na noc, zostawiającej cię samego.
[…]
Szary smutek to smutek spinaczy i gumek, deszczu, wiewiórek, gumy do żucia, maści, maści i kin. Szary smutek jest najczęstszym ze wszystkich smutków, to smutek piasku na pustyni i piasku na plaży, smutek kluczy w kieszeni, puszek na półce, włosów w grzebieniu, czyszczenia na sucho i rodzynek. Szary smutek jest piękny, ale nie należy go mylić z pięknem niebieskiego smutku, który jest niezastąpiony. Smutne, że szary smutek można zastąpić, można go zastąpić codziennie, to smutek topniejącego bałwana w śnieżycy.
Ilustracja autorstwa Sir Quentina Blake'a z książki „Smutna książka” Michaela Rosena
Sto lat po tym, jak Rilke zauważył, że „prawie wszystkie nasze smutki są chwilami napięcia, które nas paraliżują, ponieważ nie słyszymy już, by nasze zaskoczone uczucia żyły”, Ruefle — poetka o lirycznych, językowych i empatycznych mocach Rilkego, lecz o wyższej subtelności — wypełnia swoją chromatyczną klasyfikację smutku właśnie tym pulsującym zaskoczeniem, że żyjemy, cudownością przyziemności tego wszystkiego:
Czerwony smutek jest sekretem. Czerwony smutek nigdy nie wydaje się smutny, pojawia się jako Niżyński przelatujący przez scenę w powietrzu, pojawia się w błyskach namiętności, gniewu, strachu, inspiracji i odwagi, w mrocznych, niesprzedanych wizjach; jest to odwrócony do góry nogami grosz ukryty pod przykrywką do czajnika, osoby o zrównoważonym temperamencie i stałym umyśle nie są od niego wolne, a kurator kiedyś przyczepił do niego taką etykietę: Ze względu na delikatną naturę woreczka nie podjęto próby wyciągnięcia banknotu.
[…]
Zielony smutek to smutek ubrany na zakończenie szkoły, to smutek czerwca, błyszczących tosterów, które wyjmują z pudełek, stołu nakrytego przed przyjęciem, zapachu świeżych truskawek i ociekających pieczeni, które mają zostać zjedzone; to smutek niezauważony, a zatem nigdy nieodczuwany i rzadko wyrażany, z wyjątkiem okazjonalnych tancerek polki i małych dziewczynek, które naśladując swoje babcie, decydują, kto dostanie swojego króliczka, gdy umrą. Zielony smutek nie waży więcej niż nieużywana chusteczka, to żałobna cisza kości pod zielonym dywanem równo przyciętej trawy, po której panna młoda i pan młody chodzą radośnie.
Koło barw oparte na systemie klasyfikacji francuskiego chemika Michela Eugène’a Chevreula z Les phénomènes de la physique — francuskiego podręcznika fizyki z XIX wieku opisującego działanie natury. (Dostępny w wersji drukowanej .)
Zgodnie ze swoim credo, że „wszyscy jesteśmy jednym pytaniem, a najlepszą odpowiedzią wydaje się być miłość — połączenie między rzeczami”, wyrażonym w jej wzniosłej i nieklasyfikowalnej wcześniejszej książce Madness, Rack and Honey , Ruefle podchodzi do swojego spektrum smutku z tą samą pełną duszy pretensją do tego cichego, niewidzialnego przeplatania się jako baldachimu naszego wewnętrznego życia:
Brązowy smutek to prosty smutek. To smutek wielkich, pionowych kamieni. To wszystko. To proste. Wielkie, pionowe kamienie otaczają inne smutki i chronią je. Krąg wielkich, pionowych kamieni — kto by pomyślał?
To, co sprawia, że taksonomia Ruefle’a jest tak potężna, tak barwna i tak ożywiająca, to fakt, że bada ona nie bombastyczne, byronowskie cierpienia, za które umieramy, ale zaniedbane, gryzące spustoszenia, w których żyjemy:
Różowy smutek to smutek białych sardeli. To smutek pozbawienia, obywania się bez czegoś, konieczności przełykania, gdy twoje gardło nie jest większe od szpilki do akupunktury; to smutek grzybów urodzonych z głowami zbyt dużymi w stosunku do ich ciał, smutek z powodu odpadnięcia podeszew z twojej jedynej pary butów lub twojej ulubionej pary, nie ma to znaczenia, różowego smutku nie można zmierzyć za pomocą prowadzącego teleturniej, to smutek wstydu, gdy nic złego nie zrobiłeś, różowy smutek nie jest twoją winą i chociaż nawet najmniejsze ukłucie może go powodować, to jest to ogromny krzaczasty wierzchołek drzewa genealogicznego smutku, którego odległe korzenie przypominają kolosalną kałamarnicę z oczami wielkości piłek nożnych.
Ilustracja z Atlasu głowonogów , pierwszej na świecie encyklopedii stworzeń głębinowych. (Dostępna jako wydruk i jako karty piśmiennicze .)
W fragmencie, który przywodzi na myśl pełen pomarańczy Autoportret z zabandażowanym uchem Van Gogha, namalowany wkrótce po pamiętnej nocy , kiedy jego egzystencjalny niepokój przerodził się w samookaleczenie, Ruefle pisze:
Pomarańczowy smutek to smutek niepokoju i zmartwienia, to smutek pomarańczowego balonu unoszącego się nad ośnieżonymi górami, smutek dzikich kóz, smutek liczenia, jak wtedy, gdy martwimy się, że kolejna dostawa myśli wkrótce wjedzie do domu, że suflet lub Cessna spadnie w dzień przeznaczony na niesmutek, to pomarańczowa mgiełka lisa w oddali, przemawia dziwnym porożem widm i rozładowanych baterii, to smutek wszystkich rzeczy pozostawionych na noc w piekarniku i zapomnianych rano, i jako taki pomarańczowy smutek całkowicie ginie wśród nas, podobnie jak jego motyw.
Prismatic : Color wheel autorstwa Mosesa Harrisa, 1766 — jeden ze 100 diagramów, które zmieniły świat . (Dostępny jako wydruk , notes i karty piśmiennicze .)
Dla mnie koronną osobliwością spektrum Ruefle jest kolor łodzi podwodnej The Beatles — kolor o niezaniedbywalnym osobistym znaczeniu . Pisze:
Żółty smutek to smutek zaskoczenia. To smutek drzemek i jajek, puchu łabędzia, puchu w saszetkach i wilgotnych chusteczek. To cytrus smutku, a wszystkie rzeczy okrągłe, całe i umierające jak słońce posiadają ten smutek, który jest smutkiem pierwszego miejsca; to smutek eksplozji i ekspansji, wielkiego pieca w Duluth, który wznosi się nad nocnym horyzontem, by spaść odbity w wodach Jeziora Górnego, to wyższa radość i wyższy smutek, drzwi obrotowych i bramek obrotowych, to mylący smutek niekończącego się i ulotnego, to smutek błazna w każdej talii kart, smutek poety wskazującego na kwiat i mówiącego, co to jest, gdy to, co to jest, jest fiołkiem; żółty smutek to fresk na suficie namalowany przez Andreę Mantegnę w Castello di San Giorgio w Mantui we Włoszech w XV wieku, w którym spoglądamy w górę, by zobaczyć, że ktoś na nas patrzy z góry, patrzy na nas z góry w śmiechu i wesołości, to smutek tego.
Jeden z niezwykłych rysunków Ernsta Haeckela z XIX w. przedstawiających meduzę , nazwaną tak na cześć opłakiwanej miłości jego życia. (Dostępny jako wydruk .)
A potem, w maleńkiej, olśniewającej notatce autorki, umieszczonej na zapomnianej ostatniej stronie książki, przeznaczonej do odkrycia jedynie przez najbardziej oddanych i wrażliwych czytelników, Ruefle nazywa nienazwaną subwersję leżącą w sercu koła barw jej umysłu:
W każdym z kolorowych fragmentów, jeśli zamienisz słowo smutek na słowo szczęście , nic się nie zmieni.
Rozkład światła na bańce mydlanej od Le monde physique . (Dostępne jako wydruk .)
Zanurz się w książce Ruefle My Private Property, aby poznać więcej jej chromatycznych obrazów wyrażających uczucia, w tym czarno-białe smutki (lub radości), które urozmaicają tę wspaniałą kolekcję refleksji, od poszukiwania języka i znaczenia w lesie po mit głodnego człowieka o nieśmiertelności. Następnie powróć do najpiękniejszych rozważań na temat błękitu z ostatnich dwustu lat wspaniałej literatury, od Thoreau po Toni Morrison.








COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Wonderful piece and I'll look for the book. Small correction--you list the poet herself as the author of this piece but it's by Maria Popova, according to the credit at the end.
oh my goodness, resonate with all the descriptions, especially Pink sadness. And now I understand why pink happens to be my favorite color, given to me in my early 40s and now mostly all I wear including a pink stripe in my bangs/fringe. Thank you!
"one ought to look beyond blue to become — to become not the servant of sadness, not even its master, but just to become." < yes yes!!! and oh this: 'In each of the color pieces, if you substitute the word happiness for the word sadness, nothing changes.'