Back to Stories

Krista Tippett, prowadząca: Sherry Turkle Jest założycielką I dyrektorką

poziom lęku z — mam na myśli, że jestem obsesyjnie nastawiony na kontrolowanie poczty e-mail. Nie mogę znieść, że moja skrzynka odbiorcza staje się zbyt duża i nie rozwiązałem tego problemu. Ale w tym samym czasie jestem fizycznie świadomy, jak mój poziom stresu wzrasta wraz z technologią. Nie mogę korzystać z Facebooka. To mnie denerwuje. Czy są inni ludzie tacy jak ja?

Pani Turkle: Och, absolutnie. I tak naprawdę, twój e-mail sprawia, że... nerwowy i prawdopodobnie będziesz się starał radzić sobie z tym lękiem, poświęcając mu dużo czasu, żeby nie sprawić, że będziesz zbyt niespokojny, żeby funkcjonować, żeby sobie z nim radzić. Mam na myśli, że piszę e-maile trzy razy dziennie. To dużo godzin, bo myślę, że jesteśmy do siebie podobni. Wiesz, mogę dostać 600 lub 700 wiadomości dziennie. Ci ludzie — wiesz, przyznam się twoim słuchaczom — tych 700 wiadomości, ci ludzie naprawdę nie muszą do mnie pisać. Wiesz, oni chcą. To po prostu ludzie, którzy mają do mnie dostęp, bo mam publicznego e-maila i mają mi coś do powiedzenia, a tak właśnie działa teraz system.

Pani Tippett: Nie wszyscy muszą do pani pisać, a pani nie musi czuć się zobowiązana.

Pani Turkle: Winna.

Pani Tippett: Tak, ale to trudna rzecz. Więc to daje mi do myślenia. Niedawno rozmawiałam z Anthonym Appiahem, którego, jak sądzę, cytowałaś, filozofem. Mówił o tym, że jedną z rzeczy, które zrobiła technologia, jest to, że odebrała rolę redaktora. Mówił o tym, jak teraz wysyłamy nasze opinie w świat i że kiedyś istniała taka funkcja redakcyjna, która oznaczała pauzę i oznaczała myślenie, i oznaczała, że ​​nie było tak wiele surowych emocji, że rzeczy były edytowane.

Teraz myślę o tym, co powiedziałeś na początku, że jesteśmy w niemowlęctwie, jesteśmy w powijakach tej technologii. Zastanawiam się, czy częścią tego ruchu, który popierasz, naszego samoświadomego korzystania z — kształtowania technologii, aby służyła ludzkim celom, jest to, że mamy nadzieję, że stopniowo staniemy się naszymi własnymi redaktorami w sensie, że niekoniecznie będziemy pisać tego nieistotnego e-maila lub odpowiadać na ten nieistotny e-mail. Czy to jest część procesu, w którym jesteśmy?

Pani Turkle: Absolutnie, absolutnie. Teraz jesteśmy pomiędzy światami. Nadal traktuję e-maile do mnie tak, jakby były uważane za korespondencję. I czuję, że mam obowiązek odpowiadać na moją korespondencję. Ale myślę, że w miarę jak stajemy się bardziej wyrafinowani, przyjmiemy bardziej humanitarny zestaw zasad, w którym będziemy lepiej dostosowywać się do — cóż, przede wszystkim, jedną rzeczą, którą zrobimy, jest to, że ludzie nie będą oczekiwać natychmiastowych odpowiedzi. Nie wiem, jak to jest u ciebie, ale jeśli nie odpowiem na e-mail w ciągu kilku godzin, ludzie się na mnie wściekają. Mówią takie rzeczy jak: „Czy ty nie czytasz swojego e-maila?”

Pani Tippett: Zastanawiam się, czy w miarę jak to się dzieje, gdy przyjmujemy bardziej proaktywne stanowisko w kształtowaniu technologii, będąc w tym rozważni i, jak mówisz, kształtując technologię tak, aby szanować to, co jest nam drogie, musisz zobaczyć, że ludzie podchodzą do tego w różny sposób. Ciekawi mnie, czy dorośli i młodzi ludzie będą to robić w różny sposób i czy mogą istnieć pewne napięcia, które musimy utrzymać nawet w naszych różnych rozwiązaniach.

Pani Turkle: Cóż, myślę, że młodzi ludzie mają więcej możliwości, ponieważ jeszcze nie weszli na rynek pracy.

Pani Tippett: OK.

Pani Turkle: Więc młodzi ludzie będą mówić: „Robię sobie wakacje od Facebooka” i wyjeżdżają na lato, żeby wyrwać się z całej tej sceny Facebooka, gdzie czują ogromną presję, żeby utrzymać profil. Ponieważ jest tam kilka bardzo, myślę, zabawnych, mam na myśli, myślę, że moja książka jest taka zabawna, ale naprawdę znam autora [śmiech]. Mam na myśli, że przeczytałam fragmenty tej książki, które mnie rozśmieszają. Ci nastolatkowie opisują, jak, wiesz, próbują utrzymać swoje profile, robią się szczuplejsi.

Ale potem stres związany z utrzymaniem profilu w porządku, wiesz, nie chcesz robić tego, nie chcesz robić tamtego, wiesz, nie chcesz pokazywać, że ci zależy za bardzo, ale nie chcesz, żeby było to zbyt nonszalanckie, bo nie chcesz być jakimś leniuchem. Och, to po prostu dużo pracy. Przeprowadzam wywiad z jednym facetem i w pewnym momencie mówi o całej tej pracy. Spojrzał na mnie i powiedział: „Ciekawe, jak długo będę musiał to robić?” Jest dla niego tak jasne, że…

Pani Tippett: Czuć zmęczenie światem.

Pani Turkle: Tak. To tak, jakby nie mógł sobie wyobrazić, jak długo, jak długo? Więc, mam na myśli, że oni po prostu się wyczerpują. Wiecie, muszą to zrobić i odrobić pracę domową? Mam na myśli, że to po prostu kolejna rzecz. I dostać się na studia? Więc zrezygnują z Facebooka, bo to po prostu zupełnie inny projekt. Dorośli naprawdę nie mogą, jeśli mają pracę, po prostu powiedzieć: „Odłączam się”, ponieważ tak wielu z nas ma pracę, w której podłączenie jest tak naprawdę głównym sposobem, w jaki jesteśmy ze sobą.

Pani Tippett: Cóż, wie pani, zeszłego lata rzeczywiście ogłosiłam dwumiesięczną przerwę od poczty e-mail.

Pani Turkle: Naprawdę? Jak poszło?

Pani Tippett: Cóż, mój odrzut informujący o nieobecności w biurze powiedział: „Biorę urlop od poczty elektronicznej. Jeśli to pilne, możesz zadzwonić pod ten numer”. Poszło dobrze, wiesz. Poszło dobrze. Wróciłam i wszystko zaczęło się od nowa, ale świat ruszył dalej.

Pani Turkle: Cóż, znam wiele osób, które ogłaszają bankructwo e-mailowe, kiedy w zasadzie mówisz: „Jest 5000” — wymyśl liczbę — „Jest 10 000…

Pani Tippett: W Pani skrzynce odbiorczej?

Pani Turkle: Tak. „Mam 10 000 wiadomości w skrzynce odbiorczej; twoja jest jedną z nich” — przechodzi przez nią mały program — „i nie będę ich przeglądać. Jeśli nadal prowadzisz ze mną interesy, wyślij mi kolejnego e-maila. Jeśli nie, nie będę wracać do twojej wcześniejszej prośby. Po prostu uznam tę transakcję, wiesz, za zarchiwizowaną”.

Pani Tippett: Więc chcę z tobą porozmawiać, ale znowu w tym samym niemowlęcym stadium widzę, że pojawiają się interesujące paradoksy. Zorganizowaliśmy publiczne forum na temat obywatelskiego dyskursu po strzelaninach w Tucson.

Pani Turkle: Mhm.

Pani Tippett: Mieliśmy ciekawe doświadczenie, że w pokoju, który moglibyśmy inaczej rozplanować, było około 100 osób i wszyscy patrzyli prosto przed siebie, patrzyli na mnie i nie skończyło się to rozmową.

Skończyło się na prezentacji i wymianie zdań między mną a innymi ludźmi, którzy nie wchodzili ze sobą w interakcje. Online — w tej przestrzeni online miała miejsce niesamowita interakcja, ludzie wyskakiwali z pomysłów na prawo i lewo na temat kroków działania i tego, co zrobią dalej. Wiecie, prawdziwe reagowanie na siebie nawzajem i uczenie się.

Pani Turkle: Uwielbiam to. Wszystkie rodzaje kanałów poprzecznych i tylnych.

Pani Tippett: Dobrze.

Pani Turkle: To wspaniale, ale wiesz, jak to zrobić i stać się w tym dobrym, to sztuka i nauka komunikacji artystycznej i naukowej XXI wieku. Trzeba to pielęgnować i rozwijać, i myślę, że to jest problem, który mieliśmy w edukacji, gdzie wiesz, ustawiasz możliwość, aby ludzie mieli Wi-Fi w klasach, umieszczasz ich w dużych salach wykładowych i robią zakupy [śmiech]. Wiesz, mam na myśli, czy to tylko dlatego, że ustawiliśmy ich w Wi-Fi, myśleliśmy, że będą tworzyć ekscytujące fora, na których będą mogli wnieść rzeczy na wyższy poziom?

Jeden uniwersytet po drugim to przemyśla i, gdy podróżuję po kraju, wiesz, rozmawiamy o tym, śmiejemy się z tego, ponieważ każdy, kto jest dzisiaj profesorem, w zasadzie, wiesz, starsza kadra była tam, kiedy to było organizowane i pamiętamy, co mieliśmy w głowach, a teraz stoimy z tyłu tych klas i patrzymy, jak nasi studenci, wiesz, zamawiają z REI Sports i Amazon, i na Facebooku, i w J. Crew. Wiesz, nie poświęciliśmy temu wystarczająco dużo uwagi, więc o to mi chodzi.

Pani Tippett: To część dorastania.

Pani Turkle: To jest po prostu część dorastania. Ponieważ dorastaliśmy z Internetem, myślimy, że Internet jest już dorosły, a tak nie jest.

Pani Tippett: Wie pani, jedną z rzeczy, nad którymi zastanawiałam się czytając pani prace, jest to, że w tym procesie dorastania i zmian istnieje naturalna przestrzeń do przeżywania żałoby po tym, co tracimy, a może jest to także część zastanawiania się, co jest nie tak i radzenia sobie z tym.

Wiesz, kiedy mówiłeś o dorastaniu i całym swoim świecie otwierając się z powodu książek, które znalazłeś na półce i zabrały cię gdzieś, gdzie twoja rodzina by cię nie zabrała, lub tych przedmiotów, na które się natknąłeś, to zastanawiam się, czy dzieci w przyszłości będą natykać się na książki zmieniające życie na czyimś Kindle? Czy częścią tego procesu jest również mówienie, co tracimy i czego nie możemy odzyskać lub nawet nie chcemy odzyskać, ale po prostu zauważamy stratę? Nie wiem.

Pani Turkle: Cóż, myślę, że jedną z rzeczy, która mnie teraz fascynuje, jest kwestia spuścizny.

Pani Tippett: No więc, co powiedziałaś? Gdzie przechowywane są wspomnienia? To duże pytanie przy całej tej technologii.

Pani Turkle: Cóż, to jest duże pytanie w mojej książce, gdzie przechowywane są wspomnienia. To dla mnie bardzo ważne, ponieważ obecnie szafa pamięci jest zamknięta na czyimś dysku twardym i nie jest też namacalna. Nie jest też…

Pani Tippett: Nie można tego umieścić w pudełku w piwnicy.

Pani Turkle: Nie można tego włożyć do pudełka. Właściwie to jest bardzo poważne. Moja córka ma teraz 20 lat i powiedziałabym, że mam 14 lat jej życia w pudełkach i wydrukowanych fotografiach, pięknie wykonanych albumach, z miłością złożonych. Potem zaczęła robić zdjęcia. Były cyfrowe. A potem dostała iPhone'a. Nigdy więcej nie było odbitek i po prostu — weszliśmy w inną fazę, w której mamy to na komputerach.

Pani Tippett: Niedawno zaczęłam — więc moje dzieci pojechały do ​​Szkocji z tatą; mieszka tam ich babcia. To była długa podróż i pisali do mnie te naprawdę zabawne i mądre maile, a ja po raz pierwszy wydrukowałam te maile i włożyłam je do pudełek. Mam na myśli, że to nie przychodzi naturalnie.

Pani Turkle: Gratuluję.

Pani Tippett: Pomyślałam, spójrz, chcę, żeby przeczytali te e-maile o swojej podróży do Szkocji. Ale masz rację. Gdyby to był list, automatycznie zostałby odłożony w jakimś namacalnym miejscu.

Pani Turkle: Dobrze dla ciebie. Kończę Alone Together historią mojej córki — spędziła rok przerwy w Irlandii. Ledwie ją odwiozłam, a już za nią tęsknię [śmiech]. Rozmawiamy na Skypie i przed naszą rozmową przeglądałam listy mojej mamy do mnie, gdy byłam na pierwszym roku studiów. Umierała i nie chciała, żebym o tym wiedziała. Listy były tak wzruszające, ponieważ ona walczy, żeby mi powiedzieć, kim jest i czuje, że nie ma dużo czasu. Potem pisałam listy do mojej mamy — i oczywiście mam też te listy — w których próbuję jej powiedzieć, kim jestem, gdy podejmuję ten kolejny krok w swoim życiu.

Więc mam córkę na Skypie i dzielimy się każdym intymnym szczegółem jej życia. Podnosi sukienkę. Decydujemy o jej butach. Nie mogłabym być bardziej zaangażowana i mówię jej: „Cóż, może chciałabyś, wiesz, napisać do mnie list?”. A ona mówi: „Cóż, dlaczego nie napiszesz do mnie listu?”. Wtedy mówię: „Cóż, wiesz, w pewnym sensie ta książka jest moim listem do niej, ponieważ w tej książce mówię o moich obawach dotyczących tego, jaki rodzaj dziedzictwa to pokolenie zostawi następnemu i co chcemy zostawić?

Wiesz, jakie są rzeczy, których jeśli nie przekażemy dalej, nawet przy tej nowej technologii, poczujemy, że nie wykonaliśmy swojej pracy? I ja znam te dla siebie. Mam na myśli te, które są dla mnie ważne. Bardzo mocno wierzę w prywatność, bardzo ważną rozmowę. Wiesz, niekoniecznie mogę sprawić, aby ta rozmowa potoczyła się tak, jak chcę, ale chcę mieć pewność, że mój głos zostanie usłyszany w tym wszystkim. To jest dla mnie bardzo ważne. A potem samotność, znaczenie samotności.

Pani Tippett: I to pytanie, gdzie leży przywództwo w rozpoczynaniu tych ważnych pytań o to, jak kształtujemy technologię, aby była humanitarna i zrównoważona, i możliwości tej odpowiedzi są bardziej interesujące ze względu na naturę tej technologii, prawda? Istnieje możliwość, aby każdy był liderem na swojej stronie na Facebooku lub podczas przekształcania swojego życia rodzinnego. Nie wiem.

Pani Turkle: Tak.

Pani Tippett: Dzięki pracy na MIT ma Pani szczególną władzę, która pozwala Pani kształtować tę wielką dyskusję publiczną, ale nie ogranicza się ona do osób takich jak Pani.

Pani Turkle: Nie. Myślę, że to właśnie sprawia, że ​​ta technologia jest tak — tak potężna.

Pani Tippett: Mhm.

Pani Turkle: Czy to oznacza, że ​​należy spojrzeć na sposób, w jaki wzmacnia to pozycję obywateli politycznie.

Pani Tippett: Tak.

Pani Turkle: Wie pani, spójrzcie na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Wie pani, musimy czerpać z tego inspirację, że ludzie mogą dokonać rewolucji politycznej. Wie pani, możemy dokonać rewolucji w sposób, w jaki chcemy, wie pani, myśleć o takich kwestiach jak prywatność w naszym kraju, wolności obywatelskie w naszym kraju, sposób, w jaki chcemy prowadzić nasze życie rodzinne.

Pani Tippett: Dobrze.

Pani Turkle: Jestem więc optymistką, ponieważ osoby, z którymi przeprowadzałam wywiady, nie były zadowolone z miejsca, do którego trafiliśmy. Ludzie czują, że coś jest nie tak. Jest wiele osób, które — kochają swoje telefony, kochają swoją muzykę, kochają słuchać swoich książek na odtwarzaczach MP3, tak jak ja. Ale jest w tym coś, co jest po prostu wytrącone z równowagi i chcą to naprawić.

Pani Tippett: Sherry Turkle jest profesorem Abby Rockefeller Mauzé w dziedzinie nauk społecznych o nauce i technologii na MIT. Jest założycielką i dyrektorką MIT Initiative on Technology and Self. Jej książki obejmują Alone Together: Why We Expect More from Technology and Less from Each Other .

Pod koniec tej książki Sherry Turkle cytuje Thoreau piszącego o swoich dwóch latach odosobnienia: „Poszedłem do lasu, ponieważ chciałem żyć świadomie… Nie chciałem żyć tym, co nie było życiem, życie jest tak drogie…” „Dążenie Thoreau”, pisze Sherry Turkle, „inspiruje nas do zadania sobie pytania o nasze życie z technologią: Czy żyjemy świadomie?”

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Nancy Cable Jul 1, 2013

Thank you for your thoughts. Isn't it interesting that the ideas of Darwin and Thoreau have never been more pertinent - that is, evolution and living deliberately? As for "email bankruptcy," a forum for ideas isn't necessarily a place for obligatory correspondence. Print writers of all kinds receive letters, but do we, as writers of such letters, have a right to expect replies or want to elicit feelings of guilt if no response is sent? No. I do, however, expect feelings of guilt if I don't reply to my sister, son, mother, or they to me, no matter what method of correspondence.

User avatar
Cheryl McLean Jul 1, 2013

I loved the ideas presented here---very thought-provoking. May I offer a suggestion? Could you edit your interviews in future so there's not so much "you know" and "I mean" and repeated phrases that are part of conversation but that trip you up when you're reading? I'm afraid that got in the way of my being able to enjoy and finish the article. (The perils of being an editor...)