Back to Stories

Co Roku Iowa Humanities Board Oferuje wykład Wybitnego Naukowca zajmującego się Naukami humanistycznymi, skupiający się Na Temacie ważnym Dla mieszkańców Iowa. W Ramach Tematu Exemplary Project, „A Sense of Place”, wykład Iowa Humanities Lecture Z 1988

rolnicy muszą ponownie zbadać swoje gospodarstwa i swoje okoliczności w świetle suszy i przemyśleć na nowo takie tematy jak dywersyfikacja, skala i wzajemna pomoc sąsiadów. Ale on tego nie powiedział. Dla niego susza była jedynie okazją dla korporacji agrobiznesu i rządu, dzięki której rolnicy i społeczności wiejskie mogłyby stać się jeszcze bardziej zależne od gospodarki, która ich niszczy. Jest to tak dobry przykład, jak każde scentralizowane myślenie o scentralizowanej gospodarce — na którą jedyną skuteczną odpowiedzią, jaką znam, jest silna lokalna gospodarka i silna lokalna kultura.

Od dawna panuje przekonanie, że jeśli naród ma się dobrze, to wszystkie miejscowości w jego obrębie również będą miały się dobrze. Nie widzę powodu, by sądzić, że tak jest. Obecnie zarówno naród, jak i lokalna gospodarka żyją kosztem miejscowości i lokalnych społeczności — jak wszyscy mieszkańcy małych miasteczek i wsi mają powody, by wiedzieć. Na terenach wiejskich Ameryki, które w wielu aspektach są kolonią tego, co rząd i korporacje uważają za naród, większość z nas doświadczyła strat, o których mówiłem; odejścia młodych ludzi, ziemi i innych tak zwanych zasobów naturalnych oraz lokalnej pamięci. Czujemy się coraz bardziej stłoczeni w bezwymiarowej teraźniejszości, w której przeszłość jest zapomniana, a przyszłość, nawet w naszych najbardziej optymistycznych „projekcjach”, jest odstraszająca i przerażająca. Kto może pragnąć przyszłości, która jest w całości zdeterminowana przez cele najbogatszych i najpotężniejszych oraz przez możliwości maszyn?

Pozostają zatem dwa pytania: Czy zmiana na lepsze jest możliwa? I kto ma moc, aby dokonać takiej zmiany? Nadal wierzę, że zmiana na lepsze jest możliwa, ale przyznaję, że moja wiara jest częściowo nadzieją, a częściowo wiarą. Nikt, kto ma nadzieję na poprawę, nie powinien nie dostrzegać i nie szanować znaków, że możemy zbliżać się do pewnego rodzaju historycznego wodospadu, poza którym nie będziemy w stanie zmienić niczego innego, zmieniając nasze poglądy. Wiemy, że w każdej chwili wydarzenie ekologiczne, technologiczne lub polityczne, na które pozwolimy, może pozbawić nas mocy dokonywania zmian i pozostawić nas z koniecznością poddania się im. Poza tym dwa pytania są jedno: możliwość zmiany zależy od istnienia ludzi, którzy mają moc zmiany.

Czy ta władza obecnie spoczywa w rękach rządu krajowego? Wydaje mi się to niezwykle wątpliwe. Dla każdego, kto czytał gazety podczas niedawnej kampanii prezydenckiej, musi być jasne, że na najwyższym szczeblu rządu nie ma, mówiąc ściśle, żadnej dyskusji politycznej. Czy korporacje prawdopodobnie nam pomogą? Wiemy z długiego doświadczenia, że ​​korporacje nie przyjmą żadnej odpowiedzialności, która nie zostanie im narzucona siłą przez rząd. Zapis korporacji jest zapisany zbyt jasno w postaci weryfikowalnych szkód, abyśmy mogli oczekiwać od nich wiele. Czy możemy szukać pomocy dla uniwersytetów? Cóż, uniwersytety są coraz bardziej sługami rządu i korporacji.

Większość mieszkańców miast najwyraźniej zakłada, że ​​wszystko jest w porządku. Mieszkają zbyt daleko od eksploatowanych i zagrożonych źródeł swojej gospodarki, aby musieli zakładać inaczej. Niektórzy mieszkańcy miast zaczynają się niepokoić skażeniem powietrza, wody i żywności, co jest obiecujące, ale nie ma ich jeszcze wystarczająco dużo, aby coś zmienić. W „centrach miast” jest wystarczająco dużo problemów, aby uczynić je miejscami zmian, a zmiany są w nich ewidentnie, ale są to zmiany desperackie i destrukcyjne. Jakby po to, aby udoskonalić eksploatację przez innych ludzi, mieszkańcy „centrów miast” niszczą zarówno siebie, jak i swoje miejsca.

Moim zdaniem, jeśli poprawa ma się zacząć gdziekolwiek, to na wsi i w miasteczkach. Nie wynika to z żadnej wewnętrznej cnoty, którą można przypisać ludziom ze wsi, ale z ich okoliczności. Ludzie ze wsi żyją i żyją od dawna w miejscu katastrofy. Widzą wokół siebie, każdego dnia, ślady i blizny wyzyskującej gospodarki narodowej. Mają już wiele powodów, by wiedzieć, jak mało prawdziwej pomocy można oczekiwać gdzie indziej. Co więcej, nadal mają resztki lokalnej pamięci i lokalnej społeczności. A w społecznościach wiejskich nadal istnieją gospodarstwa rolne i małe firmy, które można zmienić zgodnie z wolą i pragnieniem poszczególnych ludzi.

W tym trudnym czasie zawiedzionych oczekiwań społecznych, kiedy myślący ludzie zastanawiają się, gdzie szukać nadziei, ja wciąż wracam myślami do myśli o odnowie społeczności wiejskich. Wiem, że jedna wskrzeszona społeczność wiejska byłaby bardziej przekonująca i bardziej zachęcająca niż wszystkie rządowe i uniwersyteckie programy ostatnich pięćdziesięciu lat i myślę, że mogłaby być początkiem odnowy naszego kraju, ponieważ odnowa społeczności wiejskich ostatecznie oznacza odnowę społeczności miejskich. Ale aby była autentyczna, prawdziwa zachęta i prawdziwy początek, musiałoby to być zmartwychwstanie dokonane głównie przez samą społeczność. Musiałoby się to dokonać nie z zewnątrz poprzez instrukcje odwiedzających ekspertów, ale od wewnątrz poprzez starożytną zasadę sąsiedztwa, poprzez miłość do drogocennych rzeczy i poprzez chęć bycia w domu.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS