„Tożsamość osoby” – pisał Amin Maalouf, kontemplując to, co tak poetycko nazywał genami duszy – „jest jak wzór narysowany na mocno naciągniętym pergaminie. Dotknij tylko jednej jego części, tylko jednej wierności, a cała osoba zareaguje, zabrzmi cały bęben”. A jednak jesteśmy coraz bardziej pod presją, by rozmieszczać się w różnych kontekstach społecznych, rozrywając w tym procesie pergamin naszej tożsamości. Jak zauważyła Courtney Martin w swojej wnikliwej rozmowie z Parkerem Palmerem i Kristą Tippett w On Being , „Nigdy nie wymagano od nas tak bardzo, by ukazywać się jedynie jako kawałki nas samych w różnych miejscach”. Dzisiaj, gdy wielość Whitmana nie tworzy już wewnętrznej całości , lecz jest wyrywana z nas fragment po fragmencie, co tak naprawdę znaczy być osobą? I ile typów osobowości każdy z nas zawiera?
W niezwykle inspirującym tomie z 1976 roku pt. „The Identities of Persons ” ( Biblioteka Publiczna ) filozofka Amelie Rorty rozważa siedem poziomów osobowości, zakorzenionych w literaturze, ale rozciągających się na życie. Pisze:
Ludzie są właśnie tymi organizmami, które interpretują i modyfikują swoją sprawczość poprzez swoje wyobrażenie o sobie. To skomplikowany fakt biologiczny na nasz temat.
Ilustracja Mimmo Paladino do rzadkiego wydania Ulissesa Jamesa Joyce’a
Rorty przedstawia krótką taksonomię tych koncepcji, zanim przejdzie do ich omówienia:
Postacie są zarysowane; ich cechy są naszkicowane; nie zakłada się, że są ściśle zunifikowane. Pojawiają się w powieściach Dickensa, a nie Kafki. Postacie pojawiają się w opowieściach ku przestrodze, powieściach przykładowych i hagiografii. Przedstawiają narracje o typach życia do naśladowania. Jaźń jest posiadaczem swoich właściwości. Jednostki są ośrodkami integralności; ich prawa są niezbywalne. Obecność jest potomstwem dusz; jest raczej przywoływana niż prezentowana, co można znaleźć w powieściach Dostojewskiego, a nie Jane Austen.
Rorty twierdzi, że w zależności od tego, którą z tych opcji przyjmiemy, stajemy się radykalnie różnymi bytami, z innymi uprawnieniami i właściwościami, innym pojęciem sukcesu i porażki, inną wolnością i odpowiedzialnością, innymi oczekiwaniami i relacjami z innymi, a przede wszystkim innym nastawieniem do samych siebie w przestrzeni emocjonalnej, intelektualnej i społecznej, w której żyjemy.
A jednak powinniśmy być w stanie dokonywać interpolacji pomiędzy tymi różnymi sposobami bytu:
Światowość polega na umiejętności odgrywania, z wdziękiem i pewnością siebie, najróżniejszych ról.
Rorty zaczyna od postaci , odnajdując jej pochodzenie w antycznym dramacie greckim:
Ponieważ elementy, z których składają się postacie, są powtarzalne, a ich konfiguracje można odtwarzać, społeczeństwo postaci jest w zasadzie społeczeństwem powtarzalnych i w istocie zastępowalnych jednostek.
Rorty zauważa, że postacie nie doświadczają kryzysów tożsamości, ponieważ nie oczekuje się od nich, że będą miały fundamentalną jedność pod spodem zestawu cech. To, co je definiuje, to to, która z tych cech się urzeczywistni, a to rodzi pytanie o kontekst społeczny:
Wiedzieć, jakim rodzajem charakteru jest dana osoba, to wiedzieć, jaki rodzaj życia najlepiej nadaje się do wydobycia jej potencjału i funkcji… Nie wszystkie charaktery nadają się do tych samych rodzajów życia: nie ma idealnego typu dla nich wszystkich… Jeśli ktoś próbuje narzucić filozofowi życie targowiczana, prawdopodobnie napotka kłopoty, smutek i rodzaj zła, który wynika z niedopasowania życia i temperamentu. Charaktery uformowane w jednym społeczeństwie i żyjące w okolicznościach, w których ich dyspozycje nie są już potrzebne — charaktery w czasach wielkich zmian społecznych — są najprawdopodobniej tragiczne. Ich cnoty pozostają bezużyteczne lub nawet udaremnione; nie są już rozpoznawane za to, czym są ; ich motywy i działania są źle rozumiane. Wielkoduszny człowiek w drobnomieszczańskim społeczeństwie jest postrzegany jako próżny głupiec; energiczny i pracowity człowiek w społeczeństwie, które ceni elegancję bardziej niż energię, jest postrzegany jako krzątający się prostak; Osoba medytacyjna w społeczeństwie ekspansywnym jest postrzegana jako melancholijna… Dwie osoby o tym samym charakterze będą radzić sobie inaczej w różnych systemach politycznych, nie dlatego, że ich charaktery zmienią się pod wpływem doświadczeń (choć różne aspekty staną się dominujące lub recesywne), ale po prostu dlatego, że dobre dopasowanie charakteru i społeczeństwa może prowadzić do dobrobytu i szczęścia, podczas gdy złe dopasowanie powoduje nieszczęście i odrzucenie.
Ilustracja Lisbeth Zwerger do specjalnego wydania Alicji w Krainie Czarów
Centralna myśl Rorty'ego dotycząca charakteru przenosi go poza sferę literatury i filozofii, w sferę naszego codziennego życia, gdzie rozgrywają się odwieczne dramaty dotyczące tego, kim jesteśmy:
„Być charakterem” oznacza pielęgnować kilka cech, pielęgnować je w nadmiarze, aż zdominują i zawładną wszystkimi innymi. Charakter jest określony, a zatem ograniczony. „Mieć charakter” oznacza posiadać niezawodne cechy, mocno się ich trzymać, mimo pokusy zbaczania z drogi i zmiany. Człowieka z charakterem nie da się przekupić ani skorumpować; stoi mocno, jest niezłomny.
[…]
Ponieważ bohaterowie są osobami publicznymi, nawet ich życie prywatne może mieć uniwersalny charakter i ogólne znaczenie. Postać dramatyczna, w szerszym ujęciu, może reprezentować dla każdego to, co dopiero później zaczęto uważać za życie wewnętrzne niektórych; może ukazywać mit, konflikty, zwroty akcji i odkrycia każdej osoby, każdego polis.
Po postaciach pojawiają się postacie , które Rorty opisuje jako „postacie w wielkim stylu”, „zdefiniowane przez ich miejsce w rozwijającym się dramacie”. Postacie są alegorycznymi archetypami – ich cechy wywodzą się ze starożytnych opowieści, a nie z powołań czy ról społecznych. Rorty pisze:
Postać nie jest ukształtowana przez doświadczenia i nie posiada własnych: jej figuratywna tożsamość kształtuje znaczenie wydarzeń w jej życiu.
[…]
Osoby postrzegające siebie jako postaci obserwują rozwój swojego życia, podążając za wzorcami swoich archetypów… Tworzą narracje swojego życia i dokonują wyborów zgodnie z tym wzorcem…
W przeciwieństwie do całkowicie zewnętrznej perspektywy postaci, koncepcja postaci wprowadza zalążek tego, co stanie się rozróżnieniem między osobą wewnętrzną a zewnętrzną. Perspektywa jednostki na jej model, jej wyidealizowaną, realną postać, jest pierwotnie prezentowana zewnętrznie, ale ulega internalizacji, stając się wewnętrznym modelem autoprezentacji.
To przejście od samopoznania do aktywnego wyboru, do miejsca sprawstwa, prowadzi nas do osoby . Rorty pisze:
Role i miejsce danej osoby w narracji wynikają z wyborów, które umieszczają ją w systemie strukturalnym powiązanym z innymi. W ten sposób osoba staje za swoimi rolami, wybiera je i jest oceniana na podstawie swoich wyborów i zdolności do odgrywania swojej persony w całościowej strukturze, która stanowi rozwinięcie jej dramatu.
Idea osoby to idea zjednoczonego centrum wyboru i działania, jednostki odpowiedzialności prawnej i teologicznej. Dokonawszy wyboru, osoba działa, a zatem jest zdolna do działania i odpowiedzialna. To właśnie w idei działania łączą się prawne i teatralne źródła koncepcji osoby.
Centralnym elementem koncepcji osoby – w przeciwieństwie do postaci i figury – jest idea wolnej woli , która wynika z naszej zdolności do dokonywania wyborów i implikuje odpowiedzialność za te wybory. Rorty wyjaśnia:
Jeśli osąd podsumowuje życie… to życie to musi mieć jednolitą lokalizację. Ponieważ wybierają ze swojej natury lub są wybierani przez swoje historie, ani postacie, ani bohaterowie nie muszą być obdarzeni wolą, nie mówiąc już o wolnej woli… Działania postaci i bohaterów nie wynikają z korzystania z jednej zdolności władzy: nie ma potrzeby jednego źródła odpowiedzialności… Ludzie muszą zjednoczyć zdolność wyboru ze zdolnością działania.
Rorty argumentuje, że właśnie ta zdolność definiuje osobowość. Ale w przeciwieństwie do mocy postaci, które istnieją w spektrum, osobowość jest pojęciem binarnym — ponieważ wynika z odpowiedzialności, a w danym przypadku albo jesteśmy odpowiedzialni, albo nie, nie ma stopni w osobowości. Bardziej oczywistą ciemną stroną tej binarnej koncepcji jest strona socjopolityczna: w trakcie ewoluującego rozumienia tego, co znaczy być człowiekiem , nasza cywilizacja systematycznie traktowała różne klasy ludzi — kobiety, dzieci, osoby kolorowe — jako mniej niż osoby, odmawiając im podstawowych praw człowieka do wyboru. Ale istnieje również prywatna psychologiczna wada naszej zdolności do wyboru, taka, która rozgrywa się od wewnątrz na zewnątrz, a nie od zewnątrz do wewnątrz. Rorty pisze:
To intencje, możliwości wyboru, a nie całościowy zestaw cech, definiują osobę. Tu tworzy się scena dla kryzysów tożsamości, dla zastanawiania się, kim naprawdę jest się za wieloraką różnorodnością działań i ról. Poszukiwanie tej esencji osoby nie jest kwestią ciekawości; to poszukiwanie zasad, według których należy dokonywać wyborów.
Ilustracja Olivera Jeffersa z This Moose Belongs to Me , ilustrowanej przypowieści o paradoksie własności
Jedną z tych zasad jest pojęcie własności, które określa prawa i sprawczość osób, przekształcając je w ten sposób w jednostki i nadając im status dusz i umysłów . Rorty pisze:
Dwa wątki, które połączyły się w koncepcji osoby, ponownie się rozchodzą: kiedy skupiamy się na osobach jako źródłach decyzji, ostatecznym miejscu odpowiedzialności, jedności myśli i działania, musimy zacząć myśleć o nich jako o duszach i umysłach. Kiedy myślimy o nich jako o posiadaczach praw i mocy, zaczynamy myśleć o nich jako o sobie. Dopiero gdy każdy z tych wątków przekształci się w koncepcję indywidualności, oba wątki ponownie się splatają.
[…]
Kiedy społeczeństwo zmienia się w taki sposób, że jednostki nabywają swoje prawa na mocy swoich uprawnień, zamiast aby ich uprawnienia były definiowane przez prawa, koncepcja osoby przekształca się w koncepcję jaźni… Jakość indywidualnego ja jest określana przez jego cechy: są one jego kapitałem, który można dobrze lub głupio zainwestować.
W ujęciu przywodzącym na myśl rozważania młodej Sylvii Plath na temat wolnej woli i tego, co czyni nas tym, kim jesteśmy , Rorty rozważa kwestię poziomu tożsamości duszy i umysłu :
Ponieważ osoby są głównymi podmiotami zasad, ich integralność wymaga wolności; ponieważ są uznawane za odpowiedzialne, ich uprawnienia muszą być autonomiczne. Lecz gdy to kryterium osobowości zostanie doprowadzone do logicznego ekstremum, zakres sprawczości przesuwa się do wewnątrz, od dramatów społecznych, ku wyborom duszy lub operacjom umysłu.
[…]
Od charakteru jako ustrukturyzowanych dyspozycji dochodzimy do duszy jako czystej, niepojętej, niewyrażalnej siły sprawczej.
Powtarzając poglądy filozofki Marthy Nussbaum na temat relacji między własnością, sprawczością i byciem ofiarą , Rorty rozważa rolę własności w pojmowaniu „ja” i kryzysach tożsamości w obliczu alienacji:
Sądy o osobach są moralne; sądy o duszach są teologiczne; sądy o jaźniach są ekonomiczne i polityczne. Społeczeństwa osób są budowane po to, by zapewnić prawo wyboru i działania; powstają z umowy podmiotów; społeczeństwa jaźni powstają również po to, by chronić i gwarantować prawa swoich członków. Lecz gdy członkowie społeczeństwa uzyskują swoje prawa dzięki posiadaniu, ochrona praw wymaga ochrony własności, mimo że w zasadzie każdy ma równe prawo do owoców swojej pracy i ochrony prawnej.
[…]
Zmartwienia jednostki to jej interesy; jej obowiązki to obowiązki, którymi jest obciążona lub obciążona. Gramatyka i semantyka jednostki ujawniają formy dzierżawcze. Cokolwiek zostanie uznane za kluczową własność lub środek do niej, będzie postrzegane jako przedmiot praw; alienacja własności staje się atakiem na integralność, jeśli nie wręcz ochroną jednostki.
Ilustracja Olivera Jeffersa z Once Upon an Alphabet
Obok własności, drugim istotnym składnikiem „ja” jest zdolność pamięci, która, jak dobitnie wykazał Oliver Sacks, jest źródłem tego, co czyni nas tym, kim jesteśmy dla siebie. Rorty pisze:
Świadome posiadanie doświadczeń [jest] ostatecznym kryterium tożsamości. Ciągłość „ja” jest ustalana przez pamięć; spory o wiarygodność relacji pamięciowych będą zawisać nad tym, czy osoba, która się do nich przyznaje, posiadała pierwotne doświadczenie. Zagadki dotyczące tożsamości będą opisane jako zagadki dotyczące tego, czy możliwe jest przeniesienie lub wyobcowanie pamięci (tj. zachowanie własnego doświadczenia) bez zniszczenia „ja”.
Dziś, dwa pokolenia później, ta zagadka jest tym bardziej zagadkowa, że rzuca światło na centralny paradoks ruchu osobliwości i jego eskapistyczną fantazję o decentralizacji, pobieraniu i przenoszeniu „ja” pomiędzy różnymi cielesnymi i doczesnymi hostami. Rorty mówi o tym pośrednio, ale błyskotliwie:
Trudno jest opisać głównego posiadacza, właściciela doświadczeń, który sam nie jest żadnym ich zbiorem. Można mówić o charakterach jako o zbiorach cech bez poszukiwania centrum; trudniej jednak wyobrazić sobie zbiór właściwości bez właściciela, zwłaszcza gdy dawna koncepcja osoby jako podmiotu i decydenta jest wciąż niejawna. Zakłada się, że jaźń jako właściciel jest również obdarzona zdolnością wyboru i działania.
Z tej konieczności pogodzenia własności doświadczenia ze zdolnością wyboru wyłania się poziom jednostki . Rorty pisze:
Z napięć w definiowaniu zbywalnych właściwości jaźni i z zepsucia społeczeństw jaźni – z rozbieżności praktyki z zobowiązaniami ideologicznymi – wyłania się koncepcja indywidualności. Zaczyna się ona od sumienia, a kończy na świadomości.
W przeciwieństwie do postaci i figur, jednostki aktywnie opierają się sklasyfikowaniu: reprezentują uniwersalny umysł istot rozumnych lub unikalny, prywatny głos. Jednostki są niepodzielnymi bytami … Wynaleziona jako ochrona integralności, autonomiczny byt , jednostka przekracza i opiera się temu, co zniewalające i opresyjne w społeczeństwie, i czyni to z pierwotnej, naturalnej pozycji. Chociaż w swoim założeniu indywidualność ożywia ideę osoby, prawa osób są formułowane w społeczeństwie, podczas gdy prawa jednostek są wymagane od społeczeństwa. Kontrast między osobą wewnętrzną a zewnętrzną staje się kontrastem między jednostką a maską społeczną, między naturą a kulturą.
Społeczeństwo jednostek znacznie różni się od społeczeństwa złożonego z jednostek. Jednostki zawierają umowy, aby zapewnić sobie podstawowe prawa do rozwoju zdolności moralnych i intelektualnych, a także prawną ochronę siebie i własności. Ponieważ społeczeństwo jednostek składa się z niepodzielnych, autonomicznych jednostek, z których natury – ich umysłów i sumienia – wywodzą się zasady sprawiedliwości, ich prawa nie są własnością; nie można ich wymieniać, barterować. Ich prawa i cechy stanowią ich istotę, są niezbywalne.
Ilustracja Oliviera Tallec'a z Ludwika I, Króla Owiec , ilustrowanej przypowieści o potędze
W tym tkwi najważniejszy argument Rorty'ego – integralność naszej tożsamości wymaga miejsca sprawczości, które jest szanowane przez zbiorowość, ale pielęgnowane w samotności. Mając na uwadze nieśmiertelną obronę tej integralności przez Virginię Woolf, Rorty pisze:
Bycie jednostką wymaga posiadania własnego pokoju, nie dlatego, że jest on naszą własnością, ale dlatego, że tylko tam, w samotności, z dala od presji innych, można rozwinąć cechy i style, które odróżniają nasze istnienie od innych. Integralność zaczyna być utożsamiana z innością; ta idea, zawsze oczywista w indywidualności, ochrony własnych praw przed ingerencją innych w obrębie własnego społeczeństwa, wyłania się jako dominująca… Świadoma świadomość jest zatem przejrzystym okiem, które oświetla istotę życia społecznego.
Istnieje jednak poziom osobowości, który istnieje nawet ponad jednostką – taki, który reprezentuje najwyższy sposób naszego bytu, ponad ambicjami i troskami ego – poziom obecności :
Obecność [jest] powrotem niezbadanej duszy… Jest sposobem uczestnictwa, bycia obecnym przy [swoich] doświadczeniach, bez dominowania nad nimi lub kontrolowania ich.
[…]
Zrozumienie innych koncepcji osób otwiera drogę do bycia nimi; ale zrozumienie obecności – jeśli w ogóle można je zrozumieć – nie przybliża do bycia kimś. Nie da się tego osiągnąć przez naśladownictwo, chęć, praktykę ani dobre wykształcenie. To sposób na tożsamość wymyślony właśnie po to, by wykraczać poza osiągnięcia i wolę.
Uzupełnij Tożsamości osób — pozostałe eseje, w których badane są różne aspekty zawiłości osobowości, autorstwa tak uznanych myślicieli jak Daniel Dennett, John Perry i Ronald de Sousa — z Rebeccą Goldstein na temat tego, co sprawia, że ty i twoje dziecięce „ja” jesteście tą samą osobą, mimo że w ciągu całego życia zaszły pewne zmiany , Hannah Arendt na temat bycia kontra pozory , Andre Gidé na temat tego, co tak naprawdę znaczy być sobą , oraz Parker Palmer na temat sześciu filarów zintegrowanego życia .
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION