
ALANDA GREENE, odwołując się do swoich doświadczeń w sadzeniu nasion, mówi o idei nieoczekiwania niczego od naszej pracy.
LEKCJE Z OGRODU
Na zajęciach z psychologii edukacyjnej dowiedziałam się o opóźnionej gratyfikacji, umiejętności czekania na pożądany rezultat, odraczania natychmiastowej nagrody na późniejszą, większą. Przeprowadzono badanie dzieci w wieku przedszkolnym, aby określić ich zdolność do opóźnionej gratyfikacji. Każdemu uczniowi zaproponowano teraz jedną piankę z obietnicą otrzymania kolejnej pianki, jeśli będzie w stanie wytrzymać piętnaście minut bez zjedzenia pierwszej. Niektórzy pochłonęli piankę od razu, inni walczyli i w końcu ulegli, zanim minął czas, a jeszcze inni zdołali poczekać i mieć podwójną przyjemność. Dzieci biorące udział w tym badaniu uczestniczyły w dłuższym, czterdziestoletnim projekcie badawczym. Badanie to wykazało, że grupa przedszkolaków, która wykazała się umiejętnością czekania na nagrodę, osiągnęła znacznie większy sukces we wszystkich dziedzinach życia w wieku dorosłym: zdrowiu, szczęściu, wynikach SAT, pracy i ogólnej integracji społecznej.
Później, ucząc w moich klasach, zawsze miałem uczniów, którzy zmagali się z odroczonym wynagrodzeniem i prawdopodobnie wszyscy znaliśmy dorosłych, którzy nadal mają trudności z odraczaniem gratyfikacji. Mało prawdopodobne jest, aby te osoby były zainteresowane ogrodnictwem. Praktycznie wszystko w ogrodnictwie łączy się z odroczonym wynagrodzeniem.
Weźmy na przykład podstawowy akt sadzenia. Sadzę nasiona odkąd pamiętam, kiedy jako mała dziewczynka dołączyłam do mojego ojca na naszym podwórku. Tata zawsze wyznaczał dla mnie kilka rzędów, a ja wrzucałam maleńkie nasiona rzodkiewki wzdłuż rowka, który wyżłobił patykiem. Następnie rząd niemożliwie mniejszych nasion marchwi obok nich. Przykrywaliśmy nasiona, mocno je ugniataliśmy i podlewaliśmy. A ja patrzyłam, gotowa zjeść wszystko, co wyrosło, spodziewając się tego w każdej chwili.
„Zajmie to kilka dni lub tydzień, zanim pokażą się nad ziemią” – powiedział mój ojciec. Tydzień? Dla małego dziecka to jak wieczność. Ale dni mijały i w końcu małe okrągłe zielone liście wyrosły tam, gdzie umieszczono nasiona.
„Czy możemy zjeść jednego?” – zapytałem.
„Jeszcze nie przez jakiś czas. Może trzy tygodnie.”
Trzy tygodnie! To prawie całe życie. Czasem wyciągałem jednego, rozczarowany, że znalazłem chudy, bladoczerwony korzeń, który nie nadawał się do zjedzenia.
W końcu usłyszałem: „Okej, są gotowe. Zobacz ten zakrzywiony kawałek czerwieni widoczny na ziemi”.
Uwielbiam rzodkiewki – ich smak, okrągłą czerwoną jasność, kontrast zielonych liści z czerwoną kulą i przede wszystkim ich związek z moim ojcem i moimi pierwszymi doświadczeniami ogrodniczymi. I uwielbiam to, że zwykle kiełkują najszybciej ze wszystkich nasion. Marchewki wymagają znacznie więcej umiejętności w obszarze opóźnionej nagrody.
Bez względu na to, ile razy sadzę nasiona, te małe, twarde koraliki potencjału, jestem podekscytowany, gdy pojawiają się oznaki wzrostu. To tak, jakbym nigdy tak naprawdę nie wierzył, że tym razem się to stanie. Wydaje się po prostu zbyt nieprawdopodobne, że te maleńkie kawałki zmienią się tak, jak się zmieniają. Gdybyś trzymał w ręku nasiona rzodkiewki i pokazał je komuś, kto nie ma pojęcia o uprawie roślin, i powiedział mu, co się stanie, gdy wsadzisz je do ziemi i podlejesz wodą – cóż, mogliby pomyśleć, że jesteś trochę głupi lub że próbujesz ich oszukać. Bo jak coś takiego mogłoby się wydarzyć? Albo może pomyśleliby, że wierzysz w magiczne myślenie lub nie masz pojęcia o tym, jak rzeczy działają w prawdziwym świecie. To trochę jak włożenie oka traszki do kotła, powtarzanie dziwnych słów i oczekiwanie, że coś się wydarzy.
Bez zrozumienia
odroczona gratyfikacja,
połączenie między zielonymi liśćmi
wyłaniające się nasiona
który poszedł do ziemi
może nigdy się nie wydarzyć.
Zupełnie nieprawdopodobne. Bez zrozumienia opóźnionej gratyfikacji połączenie między zielonymi liśćmi wyłaniającymi się z nasion, które trafiły do ziemi, może nigdy nie nastąpić. Nawet jeśli tak się stanie, a ja nawiążę połączenie, to i tak będzie to cud. Nadal widzę, jak mało mam wspólnego z inteligencją wzrostu ukrytą w nasieniu.
Mam znajomych, którzy uważają, że poświęcanie tak dużo czasu wiosną na kopanie, sadzenie i pielenie jest po prostu nieopłacalne. „To tylko jedzenie. Dobre rzodkiewki można dostać na targu. To za dużo pracy w stosunku do tego, co się dostaje” i tak dalej.
Rozmyślałem o tym, jak te aspekty ogrodnictwa łączą się z życiem duchowym i praktykami. Nagrody mogą być natychmiastowe, tak jak nagrodą w tej chwili jest sadzenie nasion z przyjemnością rąk w ziemi, rozmowa z tatą lub przebywanie na zewnątrz. Ale jest jeszcze jedna nagroda, która nadejdzie. W przypadku ogrodu mam wystarczająco dużo lat doświadczenia, aby wiedzieć, że jest okres oczekiwania, a potem następuje nagroda za zasadzenie nasion.
Wiele osób wyraża, że medytacja przynosi natychmiastowe korzyści i mówi o korzyściach, jakie odczuwają na co dzień – spokój, większe odprężenie i spokój, lepsze samopoczucie w swojej skórze. Doświadczyłem tego wszystkiego, ale to nie jest powód, dla którego medytuję. Poza tym te słowa nie zawsze opisują sesję medytacyjną. Czasami jest niewygodnie, trudno, trudno, wszystko, tylko nie spokojnie. Czasami zastanawiam się, dlaczego w ogóle to robię. Czuję potrzebę ucieczki, poczucie, że sprzątanie szuflad byłoby lepszym wykorzystaniem czasu, że mój umysł nigdy nie przestanie wygłupiać się i równie dobrze mogę coś praktycznego osiągnąć.
Robię to z tego samego powodu, dla którego zasadziłam te nasiona jako mała dziewczynka. Nie miałam doświadczenia ani wiedzy, aby wiedzieć, jaki będzie wynik, ale ufałam mojemu ojcu. To on wiedział, dopóki moje własne doświadczenie nie potwierdziło jego słów. Tak samo ufam mojemu nauczycielowi duchowemu.
Okres ten jest dłuższy niż w przypadku uwierzytelnienia nasionka rzodkiewki, ale być może, względnie, jest podobny. Być może wraz z rozwojem umiejętności odraczania gratyfikacji, okres ten się wydłuża. Być może zajmie mi więcej czasu niż to życie, abym wiedział z własnego doświadczenia, jaki będzie wynik regularnej medytacji.
Kilka tygodni wydawało się niemal całym życiem dla trzylatka. Być może ogrodnictwo jest najlepszą aktywnością, aby przygotować się na to, czego wymaga medytacja.
Gdy rozważamy praktyki duchowe, nawet słowa takie jak odroczona gratyfikacja czy odroczona nagroda nie oddają w pełni rozdźwięku między tym, co robię teraz, a tym, co będzie tego rezultatem.
Konwencjonalna psychologia uczy nas, że ludzie są motywowani przyjemnością. Odroczona gratyfikacja występuje, gdy zwiększona przyjemność w dalszej przyszłości sprawia, że czekanie i rezygnacja z natychmiastowej przyjemności jest tego warte. W przypadku praktyki duchowej idea robienia tego dla nagrody, dla oczekiwanej przyjemności lub dla gratyfikacji nie ma większego znaczenia. Chodzi bardziej o znaczenie.
Pomaga mi zrozumieć karmę – związek tego, co robię teraz, z tym, co wydarzy się w przyszłości. W ogrodzie nie mogę znać wszystkich wpływów ani warunków, które działają. Czasami nasiono nie kiełkuje. Czasami przychodzą robaki i drążą nory przez biały miąższ, a brązowe tunele ich podróży sprawiają, że rzodkiewki stają się niejadalne. Czasami nieprzewidywalna pogoda zakłóca wzrost. Rzodkiewki stają się całe liściaste, a korzeń jest twardy i gorący. Stają się soczyste i suche. A czasami są po prostu idealne.
Ta inteligencja życia,
wzór wzrostu, pogoda
– to wszystko jest poza moją kontrolą.
A jednak odgrywam pewną rolę.
Mój nauczyciel lubił mawiać:
Gdy tor zostanie położony,
pociąg musi nad nim przejechać.
Ale możemy wybrać tor, który ułożymy.
Zauważam, jak często myślę, że mogę to wszystko kontrolować i za każdym razem uzyskać idealną rzodkiewkę. Nie mogę. Ale mogę wzbogacić glebę kompostem, podlewać ją, sadzić w odpowiednich porach, przykrywać, aby trzymać muchy, które składają jaja, z których powstają robaki. Ale nawet wtedy, po prostu pomagam rzeczom iść naprzód. Ta inteligencja życia, wzór wzrostu, pogoda – wszystko to jest poza moją kontrolą. A jednak odgrywam w tym swoją rolę. Mój nauczyciel lubił mawiać: Kiedy tory są położone, pociąg musi po nich przejechać. Ale możemy wybrać tory, które położymy.
Jest tu też coś o wierze. To wiara zbudowana na zaufaniu. Oznacza to zaufanie do znacznie dłuższych ram czasowych i procesu, zanim dowody staną się jasne. Ale na pewno ogród uczy mnie, że brak wysiłku nie pozwala na osiągnięcie pożądanego rezultatu. Nie można zagwarantować, że się wydarzy – zbyt wiele nieprzewidywalnych czynników wchodzi w grę.
Ale jest to również okno na relację między wysiłkiem a łaską. Bez wysiłku robienia tego, co mogę, aby stworzyć środowisko receptywne dla nasienia, łaska, która pozwala inteligencji nasienia rozwinąć się, nie zrobi tego zgodnie z jego potencjałem, a może wcale.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION