Back to Stories

Dwa słowa, które zmieniają życie

Zapożyczając słowa z piosenki For Good :

„Słyszałem, że tak powiedziano

Ludzie pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś powodu

Wierzę, że zmieniłem się na lepsze

I zmieniłem się na dobre...

Ludzie słyszą to cały czas: „Miłego dnia”. Zazwyczaj wchodzi jednym uchem, a wychodzi drugim, nie łącząc się. I mając dobre intencje, automatycznie podpisujemy nasze osobiste listy lub e-maile: „Kocham”. Miło to powiedzieć. Miło to usłyszeć.

Ale jak często mówiłeś komuś: Jesteś ważny? Albo jak często ktoś powiedział te słowa tobie?

Zajęło mi 52 lata, żeby to zrozumieć, ale w końcu zaakceptowałem, że to prawda – I Matter. Nie zdałem sobie z tego sprawy, publikując niezliczone selfie z odpowiednim filtrem na Instagramie ani nie z rekordowej liczby „lajków” na Facebooku. Nie przyszło to nawet z napisania książki o miłości i całości. Stało się to, gdy zainspirowałem ponad 14 000 osób do powiedzenia pół miliona innym ludziom, że są ważni, rozdając kartki z takim stwierdzeniem. I stało się to, gdy odbyłem tę podróż You Matter razem z nimi.

Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy koleżanka dała mi wizytówkę wielkości biznesowej z napisem „You Matter”. Nigdy nie zapomnę uczucia ciepła, które mnie ogarnęło, gdy spojrzała na mnie, wkładając mi wizytówkę do ręki.

Poczułem się zauważony.

Widziane głęboko.

Uczucie to towarzyszyło mi wystarczająco długo, abym zdecydowała się zamówić własny zapas kart You Matter, a następnie zaczęłam dzielić się nimi z rodziną i przyjaciółmi. Gdy stawałam się odważniejsza, zaczęłam dawać karty You Matter osobom w mojej społeczności, które wzbogacają moje życie – jak mój pracownik pralni chemicznej i mężczyzna, który sprzedaje mi owoce na targu rolniczym. Następnie, kilka tygodni później, pewne spotkanie w sklepie spożywczym poruszyło mnie do głębi.

Stałem w kolejce do kasy za kobietą, która wyglądała na 60-latkę. Kiedy kasjerka zapytała ją, jak się czuje, kobieta odpowiedziała: „Nie za dobrze. Mój mąż właśnie stracił pracę, a mój syn znów zaczął swoje stare sztuczki. Prawda jest taka, że ​​nie wiem, jak przetrwam święta”.

Następnie dała kasjerowi bony żywnościowe.

Moje serce bolało. Chciałam pomóc, ale nie wiedziałam jak. Czy powinnam zaproponować, że zapłacę za jej zakupy spożywcze, poprosić o CV jej męża?

Nic nie zrobiłem. A kobieta wyszła ze sklepu.

Gdy wchodziłam na parking, zauważyłam kobietę odstawiającą wózek na zakupy i przypomniałam sobie, że mam w torebce coś, co mogłoby jej pomóc.

Serce waliło mi w piersiach, gdy podchodziłem do kobiety.

„Przepraszam. Podsłuchałem, co powiedziałeś kasjerowi. Brzmi, jakbyś przechodził przez naprawdę ciężki okres. Chciałbym ci coś dać.”

I dałem jej wizytówkę „You Matter”.

Kiedy kobieta przeczytała kartkę, zaczęła płakać. I przez łzy powiedziała: „Nie masz pojęcia, jak wiele to dla mnie znaczy”.

Nie spodziewałam się takiej reakcji. „Ojej” – powiedziałam. „Czy mogę cię przytulić?”

Po tym jak się przytuliliśmy, wróciłam do samochodu i rozpłakałam się.

Trudno przekazać mieszankę i siłę uczuć, które doprowadziły mnie do łez. Chociaż nie dałem tej kobiecie pieniędzy ani nie znalazłem pracy dla jej męża, za pomocą kartki dałem jej coś ważniejszego: potwierdzenie. Jej historia miała znaczenie. Jej cierpienie miało znaczenie. Ona miała znaczenie. A potwierdzając, że ona ma znaczenie, potwierdziłem, że ja też mam znaczenie. W tej wspólnej chwili nie było „innego”. Była tylko autentyczna, serdeczna więź między dwojgiem ludzi.

Dwa tygodnie później poproszono mnie o wybranie projektu końcowego na program, w którym brałem udział w ramach Psychologii Stosowanej Pozytywnej – nauki o rozkwicie człowieka. Nadal rozkoszując się blaskiem dzielenia się kartami You Matter, postanowiłem przekształcić mój projekt końcowy w zaproszenie dla innych, aby dołączyli do mnie w szerzeniu tego ważnego przesłania.

W rzeczywistości Chris Peterson, jeden z ojców założycieli w dziedzinie psychologii pozytywnej, powiedział, że cała praktyka sprowadza się do trzech słów: „Inni ludzie mają znaczenie”. Moje doświadczenie w sklepie spożywczym potwierdziło, że mówienie innym ludziom, że są ważni, z pewnością ma znaczenie – dla nich i dla nas. I tak narodził się You Matter Marathon.

Jego celem było stworzenie pozytywnych połączeń między jednostkami i w obrębie społeczności poprzez dzielenie się kartami You Matter. Nie wiedząc, czy inni ludzie zechcą dołączyć do mnie w tej okazji do dzielenia się kartami, wyznaczyłem sobie to, co w psychologii pozytywnej nazywa się BHAG – A Big Hairy Audacious Goal, czyli zbiorowe dzielenie się 10 000 kartami You Matter w listopadzie 2016 r.

Miałem nadzieję, że znajdę 333 osoby, które chętnie podzielą się jedną kartą You Matter dziennie w ciągu miesiąca. Nie byłem pewien, w co się pakuję, ale pozwoliłem, aby moja pasja mną kierowała, więc postanowiłem wysłać 30 kartek — bezpłatnie — do każdej osoby, która się zapisała. Ułatwiłoby im to udział, a także dałoby każdej osobie doświadczenie otrzymania karty You Matter przed jej wręczeniem.

Gdy strona internetowa była już aktywna, zacząłem rozgłaszać wieści i zapraszać ludzi do zapisów. Kilku znajomych, a na pewno osoby zajmujące się marketingiem, z którymi się konsultowałem, zasugerowało, abym dodał stronę internetową You Matter Marathon na odwrocie karty, aby zaangażować więcej osób, ale stanowczo odmówiłem. Moje przeczucie mówiło mi, że dodanie czegokolwiek innego niż słowa You Matter zamieni kartę w przedmiot promocyjny – czyli coś zupełnie przeciwnego do jej zamierzenia.

Cieszę się, że wytrwałem.

Prawie za każdym razem, gdy rozdaję kartę You Matter, osoba ta natychmiast odwraca ją, aby zobaczyć, gdzie jest haczyk. Kiedy zdaje sobie sprawę, że nie ma żadnego haczyka, opuszcza zgarbione ramiona i wdycha wiadomość: You Matter. Nie z powodu tego, co robisz, kogo znasz, jak duże jest twoje konto bankowe lub lista rzeczy do zrobienia, ale po prostu dlatego, że istniejesz. Prosta wiadomość o głębokim wpływie.

Na szczęście dzięki zasięgowi Facebooka i pomocy w rozprzestrzenianiu informacji od kilku wspaniałych społeczności internetowych, nie minęło dużo czasu, zanim ludzie zaczęli zapisywać się na Maraton. A do końca listopada znacznie przekroczyliśmy mój BHAG, jakim było udostępnienie 10 000 kart. Ponad 14 000 osób we wszystkich 50 stanach, 59 krajach od Kanady po Australię rozdało prawie pół miliona kart. I choć te liczby są imponujące, żadne liczby nie są w stanie oddać prawdziwego wpływu choćby jednego udostępnienia karty.

Wiadomość wyraźnie poruszyła ludzi. Potwierdziła również moje podejrzenia: mówienie innym, że są ważni… są ​​ważni. Nie tylko dla osoby trzymającej kartkę, ale także dla osoby, która ją właśnie oddała.

Kiedy ludzie spojrzeli komuś w oczy i wręczyli mu tę kartkę, zarówno osoba dająca, jak i otrzymująca, zostali przemienieni. Wielu powstrzymało łzy, wielu zareagowało z niedowierzaniem, wszyscy wyrazili głęboką wdzięczność. Nawet kiedy ludzie zostawiali kartki w książkach bibliotecznych, bankomatach i na przednich szybach samochodów, czuli się potwierdzeni.

Kiedy mówię, że TY jesteś ważny, to znaczy, że ja jestem ważny.

Ale rozdawanie kartek było tylko pierwszym krokiem do transformacyjnego sposobu patrzenia na innych. Pod wieloma względami karty You Matter były jak kółka treningowe w rowerze… ostatecznie ludzie nie musieli polegać na kartach, aby dać innym znać, że są ważni. Mogli im to powiedzieć poprzez kontakt wzrokowy, mogli używać własnych słów uznania i wdzięczności. I za każdym razem, gdy to robili, wzmacniali swoje własne znaczenie na świecie.

Zazwyczaj noszę chusteczki w kieszeni płaszcza – teraz noszę też karty You Matter. Zostawiam je na szybach samochodów na parkingach, dołączam do napiwków i oczywiście daję je ludziom, których spotykam. Dzielenie się kartami stało się szczęśliwym nawykiem… którego nigdy nie przełamię. Jak powiedziała moja znajoma, która również regularnie dzieli się kartami, to tak, jakby miała supermoc w kieszeni.

Właściwie, zaledwie tydzień temu, czekając w kolejce do kasy, zauważyłem młodą kobietę przy kasie — miała krótkie, sterczące, limonkowozielone włosy, kolczyk w nosie i odjechane fioletowe okulary. Jej wygląd był przeciwieństwem mojego tradycyjnego podmiejskiego stylu spodni do jogi. Ale najbardziej wyróżniał się jej promienny uśmiech i rozważny sposób, w jaki patrzyła na klientów, gdy kasowała ich zakupy.

Kiedy zakończyliśmy transakcję, wyciągnąłem z kieszeni kartę You Matter, podałem jej ją i powiedziałem: „Dziękuję, to dla ciebie”. Kiedy przeczytała dwa słowa na karcie, jej dolna warga zadrżała, a oczy zwilgotniały. Położyła dłoń z kartą na sercu, a drugą dłoń na ustach, które szeroko otworzyły się ze zdziwienia. Nie powiedziała ani słowa. Ponieważ w kolejce czekało wielu klientów, mogłem tylko powiedzieć: „To prawda, wiesz. To, co jest napisane na karcie, jest prawdą”.

Naukowcy społeczni nauczyli nas, że jesteśmy zwierzętami społecznymi, zaprogramowanymi do łączenia się. Jednak żyjemy w czasach, w których wiele osób czuje się coraz bardziej odłączonych. Naukowcy ustalili, że to odłączenie, ta samotność, jest toksyczna dla naszego zdrowia. Musimy znaleźć sposoby na przezwyciężenie naszych podziałów. Zwykła uprzejmość to początek. Współczucie to początek.

Dr Barbara Fredrickson, profesor psychologii badająca pozytywne emocje, postulowała coś, co nazywa „pozytywnym rezonansem — ideą, że gdy dwie osoby dzielą się pozytywną emocją, rozprzestrzenia się ona w ich dwóch mózgach i ciałach w tym samym czasie”. W tych momentach dzielenia się, powiedziała, „zachodzi jeden stan i jedna emocja — może nawet miniaturowa wersja połączenia umysłów”.

Reakcja młodej kobiety przy kasie tak mnie poruszyła, że ​​następnego dnia wróciłam do sklepu, żeby zapytać, co poczuła, gdy otrzymała kartę. Powiedziała, że ​​przeżywała naprawdę ciężki okres, a karta bardzo ją poruszyła. Powiedziała, że ​​przez godzinę trzęsły jej się ręce, a gdy wróciła do domu, „wypłakała się”. Zapytała, czy mam dodatkową kartę, żeby mogła ją zaoferować współpracownikowi, który dał jej jedzenie, gdy pod koniec miesiąca skończyło jej się jedzenie. Po raz kolejny wzruszyłam się do łez.

Żyjemy w świecie pełnym selfie, profesjonalnego brandingu, polubień na Facebooku. Wierzymy, że poprzez poszukiwanie potwierdzenia je otrzymujemy.

W rzeczywistości jest odwrotnie:

Otrzymujemy potwierdzenie, gdy potwierdzamy innych.

Dr Fredrickson twierdzi, że „mikromomenty pozytywnego rezonansu budują więzi, splatają tkankę społeczną, która tworzy naszą społeczność, promują zdrowie i mogą tworzyć mikroutopie w naszym codziennym życiu”.

Brzmi to trochę przesadnie, ale tak nie jest.

Prawie za każdym razem, gdy daję komuś kartę You Matter, tworzę mikro-utopię, cudowne uczucie, którego on może już nigdy nie doznać, poczuj. I ja też to czuję.

Dziesiątki osób, które wzięły udział w maratonie w zeszłym roku, mówią mi, innymi słowy, że czują to samo.

Pewna kobieta napisała do mnie, że dała kartkę „You Matter” swojemu synowi, z którym była w separacji. „Kiedy mu ją dałam, walczył, żeby powstrzymać łzy. Po prostu trzymał ją i patrzył na nią przez około minutę. Poczułam, że w końcu uwierzył, że jest ważny w moim życiu i jest kochany. W końcu mogliśmy odbyć znaczącą rozmowę. Teraz pracujemy nad naszym wspólnym związkiem”.

Jeden z uczestników podzielił się następującą historią: „Kolega z siłowni zachorował, szybko podupadał na zdrowiu. Ostatnim razem, gdy go widziałem, wyglądał jak ranny, blaknący duch. Położyłem kartę You Matter pod wycieraczką jego szyby. Dwa dni później zmarł. Ale mam nadzieję, że umarł wiedząc, że jest ważny. Dzisiaj, gdy poszedłem na siłownię, zaparkowałem na miejscu, na którym on kiedyś parkował. Zostałem tam przez 30 minut, myśląc o nim, myśląc o życiu, myśląc o tym, co mógł poczuć, gdy zobaczył kartę”.

Jeszcze inny uczestnik napisał: „Odkrywam, że to wykracza poza karty – co nie jest zaskoczeniem. Przedstawiciel obsługi klienta zadzwonił, aby przeprosić za to, że nie oddzwonił wcześniej. Nie mieli więcej informacji na temat problemu, który mam. Podziękowałem kobiecie za rozmowę i powiedziałem „You Matter” jako część pożegnania. Rozpoczęło to zupełnie nową rozmowę o przywództwie. Rozmawialiśmy przez kolejne 20 minut. Pod koniec rozmowy powiedziała „Mr. Brown, You Matter, naprawdę!” To było niezwykłe. Myśląc o tej rozmowie, widać wyraźnie, jak łatwo jest budować mosty”.

A oto dwie kolejne historie, którymi podzielili się uczestnicy maratonu:

„94-letnia pacjentka Hospicjum, którą odwiedziłam dziś po południu, właśnie budziła się po drzemce. Z powodu jej choroby Alzheimera nasze rozmowy są zazwyczaj trochę do góry nogami i na opak. Gdy wychodziłam, dałam jej kartkę You Matter.

„Czy możesz to przeczytać?” zapytałem.

Zmrużyła oczy. „Coś ma znaczenie?”

„Tak, ty!” powiedziałem.

Jej uśmiech był tak ciepły i szczery, że od razu poczułem, że nawiązaliśmy nić porozumienia.

A od nauczyciela:

„Dziś uświadomiłam sobie, że uczę 22 dzieci, które naprawdę się liczą. Położyłam kartkę na każdym biurku i byłam zaskoczona, jak wiele to znaczyło dla moich siedmiolatków. Robiły mi karteczki You Matter na małych karteczkach i zostawiały je dla mnie przez cały dzień. Wielu z nich przykleiło karteczki na swoich biurkach. Poczułam się tak dobrze, widząc, jak przesłanie You Matter wpływa na samopoczucie moich uczniów. Jedna mała dziewczynka powiedziała mi, że dzięki temu czuje się szczęśliwa na całym ciele”.

Jak to mnie zmieniło?

Pokazało mi to potencjał i siłę, jaką mam jako człowiek, aby dokonać zmiany, wchodząc z ludźmi w głęboko osobistą interakcję, choćby przez chwilę.

To tylko ja: Cheryl Lee Rice.

A potem patrzę na potencjalną różnicę, jaką Maraton You Matter może przynieść setkom tysięcy innych, i moja radość i duma sięgają zenitu.

„Słyszałem, że tak powiedziano

Ludzie pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś powodu

Wierzę, że zmieniłem się na lepsze

I zmieniłem się na dobre...”

Poprzez maraton, ułatwiając go, przeżywając go,

Nadal zmieniam się na lepsze

codziennie.

***

Dowiedz się więcej o maratonie You Matter tutaj!

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS