„Jest przytomny” – mówi pielęgniarka. Ufam temu wietnamskiemu weteranowi z jego bliznami po trądziku na twarzy i czułym, zrezygnowanym sercem. Jego smutne oczy pomagają mi stawić czoła temu, co nadchodzi. Oboje stoimy obok łóżka na oddziale onkologicznym szpitala Strong i patrzymy na bezwładne ciało mojego męża Vica.
„On cię słyszy” – mówi pielęgniarka – „ale jest zbyt wyczerpany, żeby odpowiedzieć. Możesz go poprosić, żeby ścisnął twoją dłoń”.
Tak, mogłabym poprosić Vica, żeby ścisnął moją dłoń, jeśli mnie kocha. Ale nie wątpię w jego miłość. Mogę poprosić go, żeby ścisnął, jeśli mnie słyszy, ale on nie musi mnie słyszeć. Musi umrzeć, więc nie przywołuję go z powrotem do życia i do siebie, ale pozwalam mu zostać z ciężką pracą oddychania. Dotykam go i wdycham jego zapach, wcieram olejek w jego dłonie i stopy i modlę się o siłę, żeby go puścić. Podeszłam z nim do progu śmierci i zawiesiłam stopy nad krawędzią. Czuję ogrom otchłani, ale nie mogę iść dalej.

Przez dwa lata próbowałam go uratować. Oboje próbowaliśmy, ale nie ma już dróg ucieczki. Po latach zmagań jego łagodne przejście otwiera moje serce i uspokaja mój umysł. Ta cicha śmierć jest jego ostatnim darem dla mnie, nawet gdy płaczę i szepczę pożegnania. Tuż po północy wydycha. Czekam na wdech, który nie nadchodzi.
Nie wiem, jak żyć bez tego człowieka. Jestem zależna od jego brązowych oczu, które promienieją na mnie. Przez czterdzieści dwa lata kochaliśmy się, medytowaliśmy razem, przekształcaliśmy naszą ziemię, wychowywaliśmy naszych synów i dzieliliśmy nasze marzenia i smutki. Nie wiem, kim jestem bez niego.
Moi przyjaciele i ja siedzimy z jego ciałem przez sześć godzin. Kiedy przybywa sanitariusz, kochająca pielęgniarka pomaga mi owinąć Vica w czyste, białe prześcieradła i wsunąć jego ciało do worka na zwłoki.
Zjeżdżamy windą na dół i idziemy w stronę holu szpitala, osłaniając oczy przed słońcem wpadającym przez okna sięgające od podłogi do sufitu. Ludzie pędzą, chwytając kubki z kawą, pchając się, żeby odbić kartę przed 7 rano. Są poważni i skupieni na sobie, ich oczy są odwrócone. Wydają się być za szklaną ścianą, w innym świecie, po stronie żywych, podczas gdy ja stoję na progu, gdzie śmierć wydaje się bliższa niż życie.
Znajdujemy mojego Subaru w garażu parkingowym i układamy ubrania Vica i laptopa na tylnym siedzeniu. Zatrzymując się, stoimy bezradnie, zmiękczeni tajemnicą śmierci, której właśnie byliśmy świadkami. To za mało, żeby przytulić i podziękować tym hojnym przyjaciołom za towarzyszenie mi w tej podróży, ale to wszystko, co mam do zaoferowania.
„Czy możesz prowadzić?” – pyta Anthony.
„Tak” – odpowiadam. „Chodź za mną”.
Zjeżdżam z rampy parkingowej, jadąc powoli, żeby Anthony mógł dogonić mnie w swoim wynajętym samochodzie. Zatrzymuję się przy przeszklonym okienku parkingowego. Moje ciało wie, jak liczyć pieniądze i płacić za parking.
Jestem obcym, właśnie wróciłem z zaświatów. Widziałem śmierć, surową i niepowstrzymaną, i rozumiem, że moja własna śmierć nie jest odległą rzeczą.
Anthony jedzie do domu wolnym pasem New York State Thruway. Podróżujemy po obcej ziemi tego świata, obcy zwykłym troskom dnia.
Jak to możliwe, że jednocześnie odczuwasz tak głęboki smutek i tak wielką wdzięczność?
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
9 PAST RESPONSES
Thank you Elaine , touched , moved and inspired . Death is a journey in transition to another birth depending on our karmas in our present life . There is a sadness no doubt when loses a loved one , recently I lost my mother to Dementia after a struggle lasting two years . In the end though she could not speak she just indicated through sign language that she wanted to move on , the suffering for her and those around her was too much to bear .
Those moments--so much pain, so close to death, the world is so terribly and beautifully alive. Thank you, Elaine.
Thank you, Elaine, for sharing your story. I feel the same sense of how will I live without the presence of my dear husband, when our time to part at death arrives.....The line "Love and Grief are a package deal" is the living paradoxical truth.
What a beautiful way of capturing this precious moment, death can be such a bittersweet experience, grateful for being able to read this and thank you to Elaine for sharing it.
RIP Vic
Wow!
So beautiful.
❤️
Beautifully touching, raw and real. Letting go is not easy and yet to allow a loved one to transition is so important. <3 <3 <3
Having read this before, I am always touched. Yes, how is it possible to have come from the underworld into the bright light of life. We touch death, and yet we must go on living in the light. Thank you for sharing your beautiful story. We are blessed to have loved so deeply, to have known another's soul so purely.