
Livia Albeck-Ripka o Paulu Hawkenie
3 maja 2009 roku Paul Hawken stanął przed absolwentami Uniwersytetu w Portland. Poproszono go o wygłoszenie przemówienia na zakończenie roku akademickiego, które byłoby „bezpośrednie, szczere, napięte, szczere, pełne pasji, szczupłe, drżące, zaskakujące i pełne wdzięku”. Bez presji, zażartował do publiczności. Pobudzenie ducha kilkuset młodych ludzi, którzy rozpoczynają stulecie zmian klimatycznych, terroryzmu i wymierania, było, jak wiedział, nie lada wyczynem. „Podejmujecie najbardziej niesamowite i zdumiewające wyzwanie, jakie kiedykolwiek powierzono jakiemukolwiek pokoleniu”, powiedział im.
Gdy Paul był młody, świat zmagał się z innymi problemami, z których wiele wciąż trwa: wojna w Wietnamie, łamanie praw obywatelskich, rasizm. Mając zaledwie 18 lat, został koordynatorem prasowym Martina Luthera Kinga Jr., pomagając w organizacji historycznego Marszu na Montgomery. Fotografował akcje rejestracji wyborców w Bogalusie w Luizjanie i na Florydzie. Później, w Missisipi, uwiecznił Ku Klux Klanu – grupa porwała Paula i uwięziła go.
W wieku 20 lat Paul zajął się biznesem, otwierając jeden z pierwszych w Ameryce sklepów z naturalną żywnością, Erewhon. Z każdym krokiem, jaki poczynił od tego czasu — czy to jako autor, przedsiębiorca czy biznesmen — ochrona środowiska była jego jasną, zaangażowaną ścieżką. Założył firmy zajmujące się zaopatrzeniem ogrodniczym i energią słoneczną. Uczył organizacje, jak przejść na energię odnawialną, jako szef amerykańskiego oddziału The Natural Step. Konsultował się z firmami, rządami i organizacjami obywatelskimi oraz napisał wiele książek — jedną z nich, Natural Capitalism, były prezydent Bill Clinton uznał za jedną z pięciu najważniejszych książek na świecie. Jego najnowsze dzieło, Drawdown , to podręcznik, który po raz pierwszy w historii wymienia i klasyfikuje 100 najlepszych rozwiązań dla zmian klimatu.
Pomimo pochwał, Paul mówi cicho. Wyraża swoje opinie nieśmiało i bez brawury. Zaledwie kilka dni przed naszą rozmową prezydent USA Donald Trump wycofał się z paryskiego porozumienia klimatycznego. Nie pytam Paula, czy to go pesymistycznie nastawia, bo znam odpowiedź. Tego dnia w Portland powiedział absolwentom: „Kiedy pytają mnie, czy jestem pesymistą, czy optymistą co do przyszłości, moja odpowiedź jest zawsze taka sama: «Jeśli patrzysz na naukowe dane o tym, co dzieje się na Ziemi i nie jesteś pesymistą, to nie rozumiesz danych. Ale jeśli spotykasz ludzi, którzy pracują nad odbudową tej Ziemi i życiem biednych, i nie jesteś optymistą, to nie masz pulsu»”.
LIVIA ALBECK-RIPKA: Przeżywamy obecnie okres politycznych wstrząsów. Zastanawiałam się, czy dostrzegasz jakieś podobieństwa między obecnymi czasami a czasami, kiedy byłaś młoda i angażowałaś się w Ruch Praw Obywatelskich?
PAUL HAWKEN: Niezupełnie. W pewnym sensie środowisko zawsze było kwestią praw człowieka. Kwestia klimatu to z pewnością kwestia praw człowieka. Ruch Praw Obywatelskich był kwestią praw człowieka. W tym sensie te kwestie się pokrywają. Ale w tamtym czasie na Południu doszło do tak gwałtownych reakcji na postulaty praw wyborczych i praw człowieka, że zmobilizowały one cały kraj do poparcia Ruchu Praw Obywatelskich, uchwalenia Ustawy o Prawach Wyborczych i nie tylko. Dziś mamy podzielony kraj. To duża różnica. Mamy alt-prawicę i narodziny protofaszyzmu w Stanach Zjednoczonych, a jego korzenie są zrozumiałe. Ale rozwój radykalnej i agresywnej prawicy bardzo różni się od rozwoju przywódcy takiego jak Martin Luther King, który przemawiał w sprawie niepodważalnej pod względem sprawiedliwości i uczciwości.
Czyli zmiany klimatyczne i problemy środowiskowe wydają się być sprawami, które ludzie trudniej popierają?
Jednym z problemów związanych ze zmianami klimatu jest to, że nie mają one końca w czyimkolwiek postrzeganiu przyszłości. Nauka jest niezwykła, ale sposób jej przekazywania jest nieudolny, ponieważ nacisk kładziony jest na strach, przerażenie i pesymizm. I jest ona przekazywana w żargonie, który jest obcy niemal każdemu. Granice określano za pomocą „2° Celsjusza”, co po prostu nic nie znaczy. To miara atmosferyczna, której szczególnie Amerykanie nie rozumieją, ponieważ nie używają stopni Celsjusza. Ale pomijając to, jest to abstrakcja, koncepcja, liczba.
Sposób, w jaki komunikujemy kwestię zmian klimatycznych, z pewnością wywoła u większości ludzi poczucie, że niewiele mogą zrobić — że sprawa jest zbyt skomplikowana.
W Ruchu Praw Obywatelskich, kiedy widziałeś ludzi atakowanych przez owczarki niemieckie, węże strażackie i pałki, ponieważ chcieli konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do głosowania, miało to znaczący wpływ emocjonalny: To było tak złe. Zmiana klimatu nie ma tego decydującego momentu. Jej ciężar moralny jest w większości niewidoczny; ludzie go nie widzą. Wątpię, aby syryjscy uchodźcy rozumieli, że znaleźli się w tak trudnej sytuacji z powodu nieurodzaju pszenicy spowodowanego suszą trwającą ponad cztery lata. Cofnij się i spójrz na wykorzenienie społeczności rolniczej w Syrii, które spowodowało, że dziesiątki tysięcy bezrobotnych, ubogich młodych mężczyzn wyjechało do miasta. To zapalna podpałka dla terroryzmu i demagogii. Bezrobotna, głodna młodzież szuka tożsamości w opozycji do skorumpowanego reżimu. Ale nikt nie może z całą pewnością stwierdzić, że kryzys uchodźczy w Syrii był spowodowany zmianą klimatu.
Można jedynie wskazać, że to, co obserwujemy, dokładnie odpowiada przewidywaniom nauki dotyczącym skutków. Prognozy te obejmują schematy suszy, ulewnych opadów deszczu, fal upałów, zakłóceń, zmieniających się prądów oceanicznych i 500-letnich powodzi co 15 lat. Wszystko to zostało przewidziane, ale nie można przyjąć żadnego z tych zdarzeń i powiedzieć, że jest spowodowane globalnym ociepleniem. Można jedynie powiedzieć: „Globalne ocieplenie spowodowałoby te zjawiska i oto mechanizm”. Nie można zatem bezpośrednio powiązać pogody ze zmianami klimatu, przynajmniej naukowo, w każdym indywidualnym przypadku – co bardzo utrudnia przeciętnemu człowiekowi zrozumienie ich.
Z drugiej strony, rozwiązania problemu globalnego ocieplenia, takie jak farmy słoneczne i turbiny wiatrowe, były odległe. Ludzie nie czują, że mają wpływ na swoje działania. Rozwiązania problemu zmian klimatycznych nigdy nie zostały przedstawione w sposób zrozumiały, pozwalający ludziom zrozumieć ich rolę. Wpisując w wyszukiwarkę Google najlepsze rozwiązania problemu zmian klimatycznych, znajdziesz hasła takie jak: „Jedz mądrze, mieszkaj bliżej domu, zrezygnuj z paliw kopalnych, jedz mniej mięsa”. To przysłowia, a nie rozwiązania, i nie oznacza to, że nie warto ich stosować. Przysłowia zazwyczaj są. Nie dają one jednak nikomu poczucia, że ich działania przyniosą wystarczającą zmianę, która zniweluje przewidywania.
Zatem biorąc pod uwagę, że ten ciężar moralny jest, jak to Pan ujął, często „niewidoczny” – kiedy stał się dla Pana widoczny?
Dorastałem na zewnątrz i czułem się tam bardzo bezpiecznie. Czułem się chroniony przez naturę. Kiedy widziałem takie rzeczy jak nowy projekt, wycinane drzewa, drogę szpecącą krajobraz, pierwszy kamper w Yosemite, byłem w szoku. Mówiłem: „Wow, co to jest i dlaczego to tu jest?”. Dorastałem z tym poczuciem: „Nie dotykaj tego, nie rób tego”. Dziecko często widzi krzywdę i zniszczenie tam, gdzie dorośli widzą rozwój lub postęp. Ekologiczny sposób postrzegania świata został we mnie zaszczepiony przez przyjaciół mojego ojca. Dorastałem jako członek Sierra Club i poznałem Davida Browera, gdy byłem młody. W wieku dwudziestu kilku lat zająłem się biznesem żywności naturalnej, który koncentrował się na środowisku – relacji między ludźmi a praktyką rolniczą i ich łączeniu, korzyściach dla zdrowia człowieka płynących ze spożywania żywności uprawianej w zdrowym środowisku. Moja firma połączyła zdrowie człowieka ze zdrowiem środowiska. Ten zamiar lub cel pozostaje ze mną do dziś. Interesujące w Drawdown jest to, że z kilkoma wyjątkami, wszystkie rozwiązania regenerują dobrobyt ludzki, ekologiczny i ekonomiczny. To to samo. Regeneracja atmosfery ma miejsce, gdy regenerujemy wioskę, łowisko, las, gospodarstwo rolne, miasto, system transportu i ocean. Wszystkie są ze sobą powiązane. Chcielibyśmy wdrożyć praktycznie każde z rozwiązań opisanych w Drawdown , nawet gdyby nie istniała nauka o klimacie, ponieważ poprawiają one sytuację na wszystkich poziomach.
Mówisz o zmianach klimatycznych jako o szansie.
Cóż, to pytanie przyimkowe. Rozpacz i pesymizm związany ze zmianą klimatu to stan umysłu. A ten stan umysłu wynika z przyimka: „Globalne ocieplenie dotyczy nas”, jakbyś był obiektem, został pokrzywdzony, był ofiarą. Jeśli tak czujesz, to będziesz się źle czuł, będziesz obwiniał, będziesz żywił urazę, będziesz się procesował, krytykował – ale czy to jest to, co chcesz robić w swoim sercu i umyśle? Czy to pomaga w dłuższej perspektywie? Faktyczna nauka stworzona przez Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu to nieskazitelne sformułowanie problemu. A nagłówki i artykuły o skutkach zmian klimatu potwierdzają to sformułowanie problemu. Biorąc to pod uwagę, pytanie brzmi: „Dobrze, co robimy?”. W Projekcie Drawdown mapujemy, mierzymy i modelujemy 100 najważniejszych rozwiązań problemu globalnego ocieplenia, dzielimy się naszymi odkryciami, opisujemy, jak te rozwiązania są wdrażane i mierzymy, jak szybko się skalują.
Z mojego punktu widzenia zmiana klimatu to dar, podarunek, informacja zwrotna z atmosfery. Każda informacja zwrotna to instrukcja, jak organizm lub system może się zmienić i przekształcić.
To właśnie oferuje nam zmiana klimatu — nową historię o tym, jak istoty ludzkie powinny ze sobą współdziałać w tym niebiańskim domu zwanym Ziemią. Praktycznie wszystko, co modelujemy w Drawdown (z dwoma wyjątkami), czyni ten świat lepszym pod każdym względem — społecznym, zdrowotnym, zasobów, ekonomicznym i zawodowym. Pomyśl o tym: jesteśmy jedynym gatunkiem na Ziemi, który nie ma pełnego zatrudnienia. A jednak nigdy nie było czasu, kiedy było więcej pracy do wykonania, i nie tylko pracy, ale dobrej pracy, pracy znaczącej, pracy naprawczej, pracy regeneracyjnej. W jakiś sposób powiązaliśmy nasze sznurowadła tak, że nie potrafimy sobie wyobrazić systemu gospodarczego, który oferuje pełne zatrudnienie, który zapewnia poczucie wartości, własnej wartości i godności każdemu człowiekowi. Zmiana klimatu oferuje nam taką możliwość.
Ale czasami ludzie nie lubią negatywnych opinii, prawda?
Cóż, ujemne sprzężenie zwrotne niekoniecznie jest negatywne. Ujemne sprzężenie zwrotne to informacja, która zapobiega wzrostowi szkodliwego efektu lub aktywności. Dodatnie sprzężenie zwrotne wzmacnia coś, czego nie chcemy wyolbrzymiać. Pętle dodatniego sprzężenia zwrotnego już występują z powodu wpływu zmian klimatu. Gorętsze i bardziej suche okresy zwiększają liczbę pożarów i wymieranie lasów, co powoduje emisję większej ilości CO2 do atmosfery, powodując więcej ciepła i pożarów. Wszystkie systemy potrzebują ujemnego sprzężenia zwrotnego, aby przetrwać, żyć, rozwijać się i ewoluować. Dlatego właśnie ujemne sprzężenie zwrotne jest tym, czego tutaj potrzebujemy. To wskazówka do korekty kursu.
Łatwo nam to mówić w miejscach, gdzie zmiany klimatyczne nie sieją jeszcze spustoszenia. Ale co z ofiarami śmiertelnymi w miejscach, gdzie zmiany klimatyczne już teraz bardzo utrudniają życie?
Pęd zmian klimatycznych jest ogromny, podobnie jak opóźnienia. Atmosferze nie zależy na tym, co myślimy ani mówimy. Wiemy, że zakłócenia klimatu będą się nasilać w ciągu najbliższych 30 lat. Nawet jeśli osiągniemy punkt krytyczny, czyli moment, w którym emisja gazów cieplarnianych osiąga szczyt i spada z roku na rok, minie co najmniej 20 lat, zanim zacznie następować ochłodzenie. A na początku jest ono bardzo niewielkie. Ludzkość czeka więc podróż życia, nie ma co do tego wątpliwości. To niebezpieczna podróż. Pytanie brzmi: „Kim chcemy być dla siebie nawzajem i dla siebie w tej podróży? Bo kimkolwiek jestem dla kogoś innego, jestem dla siebie”.
Piszę książkę zatytułowaną „Węgiel” , właściwie zacząłem ją pisać jeszcze przed „Drawdown” . „Węgiel” nie opowiada o klimacie; to historia miłosna o życiu, o żywych organizmach. Pierwszy wers książki brzmi: „Węgiel to pierwiastek, który trzyma się za ręce i współpracuje”. Jako pierwiastek jest towarzyski. Zmienia też kształty – od diamentów, przez frytki, po koniki polne.
Przypomina mi to rozdział „Węgiel” Primo Leviego w Układzie Okresowym Pierwiastków.
Tak. Mam nadzieję, że kiedy ludzie skończą czytać tę książkę, zdadzą sobie sprawę, że abyśmy mogli odwrócić zmiany klimatyczne, musimy trzymać się za ręce i współpracować! [ Śmiech ]. Musimy być jak węgiel. Musimy być jak samo życie. Co robi życie? Jak powiedziała Janine Benyus, życie stwarza warunki sprzyjające życiu. To są rozkazy marszowe ludzkości. Nasze spojrzenie na życie to historia rywalizacji, pies zjada psa (skąd wzięło się to powiedzenie? Psy nie zjadają psów). To, co nauka wie teraz, to to, że natura i systemy żywe to w zasadzie jedna wielka spółdzielnia. To, co naprawdę się dzieje, to niezwykła symbioza i wsparcie między organizmami. Rzeczy, które uważaliśmy za konkurencyjne, okazały się mutualistyczne. Nauka ujawnia rodzaj inteligencji w życiu, którą dobrze byłoby naśladować.
Słyszałem już, że rozróżniasz dualizm od umysłu niedualnego. Myślę, że każdy człowiek ma w sobie potencjał do obu, tak jak systemy. Czy masz z tym problem?
Jestem dualistą każdego dnia. Taka jest natura umysłu – postrzegać siebie jako odrębnego i odrębnego, a resztę świata jako coś innego. Ruch klimatyczny nadal mówi o klimacie, jakby był czymś innym, czymś odrębnym. Używa militarnych słów, których używamy w odniesieniu do wroga lub przeciwnika: walczymy ze zmianą klimatu. Jestem tym zafascynowany. Zarówno językowo – studiuję filologię angielską – jak i naukowo. Atmosfera nie jest wrogiem. Problemem jest nasze myślenie. Atmosfera po prostu robi to, co robią atmosfery. Mówienie, że chcesz walczyć ze zmianą klimatu, jest jak mówienie, że chcesz walczyć z oceanami, słońcem lub wiatrem. To dualizm na sterydach. A ten język nam nie pomaga. Jest też niepoprawne, ponieważ nie da się walczyć ze zmianą. Zmiana zachodzi w każdej nanosekundzie w naszym wszechświecie, w naturze i w naszym ciele. Możemy tylko współpracować, aby zmienić nasze praktyki tutaj, na Ziemi. Węgiel jest naszym sojusznikiem, a nie wrogiem.
Zmieniasz język, zmieniasz zdanie. Zmieniasz zdanie, zmieniasz świat.
W książce „Drawdown” opisujesz, jak nagromadzenie gazów cieplarnianych nastąpiło „w warunkach braku ludzkiego zrozumienia” i że w związku z tym obwinianie poprzednich pokoleń jest błędne. Teraz mamy wiedzę naukową, mamy fakty, ale żyjemy w świecie, w którym ludzie wciąż stawiają opór. Myślę, że to jest prawdziwa „walka”, w której uczestniczymy – walka z samą prawdą.
Nie możesz walczyć z prawdą ani nieprawdą. Ucieleśniasz prawdę. I na pewno w dobie Internetu „Kłamstwo może przemierzyć pół świata, zanim prawda założy spodnie”. Ten cytat Winstona Churchilla opiera się na znacznie starszym arabskim przysłowiu: „Dobre kłamstwo może przejść z Bagdadu do Konstantynopola, podczas gdy prawda wciąż szuka swoich sandałów”. Tak czy inaczej, w takim świecie żyjemy. Jest podatny na ogromne zniekształcenia; Stany Zjednoczone są najbardziej antynaukowym krajem na świecie. Jeśli przepytasz całą populację, od 40 do 50 procent nie wierzy w ewolucję. Na marginesie, nie powinniśmy wierzyć w naukę. Nauka opiera się na dowodach. To powiedziawszy, nie zrobimy wielkich postępów, mówiąc innym ludziom, że się mylą. To nie działa.
Miejmy nadzieję, że będzie to raczej rozmowa niż polemika.
Tak, tak powinno być. Prawdziwa rozmowa to taka, w której naprawdę chcesz zrozumieć, co dana osoba myśli i w co wierzy, a to oznacza słuchanie. To bardzo pouczające. Więcej uczysz się słuchając niż z otwartymi ustami. Myślę, że najgłębszym ludzkim impulsem jest chęć zrozumienia i poznania. Większość komunikacji naukowej na temat zmian klimatu opiera się na strachu. Strach jest świetny, jeśli chodzi o nasycanie cyklu informacyjnego adrenaliną, ale to kiepski sposób na stworzenie ruchu na rzecz rozwiązania problemu globalnego ocieplenia. Myślę, że ruch klimatyczny jest swoim własnym wrogiem, wykorzystując strach i poczucie sprawiedliwości jako środki motywacyjne.
Kiedy mówisz „ruch klimatyczny” – o kim mówisz?
Organizacje pozarządowe, aktywiści, publicyści popularnonaukowi. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent komunikacji dotyczyło tego, co się dzieje źle i jak szybko sytuacja się pogarsza.
Uważam, że to szczególnie delikatna równowaga w świecie, w którym sam akt publikowania prawdziwych informacji stał się radykalny. Co osoby zajmujące się komunikacją powinny zrobić z informacjami, które są prawdziwe, ale mogą budzić strach? Czy nie powinny dzielić się nimi z opinią publiczną?
Wciskanie ludziom do głów większej ilości faktów i nauki ich nie zmieni. Teoria głosi, że gdyby ludzie znali więcej faktów, zmieniliby się. Wręcz przeciwnie. Więcej faktów utwierdza ludzi w ich poglądach. Byłem w Europie podczas finałów Eurowizji. W Hiszpanii finał Eurowizji, jednego z najgorszych konkursów wokalnych na świecie, oglądało więcej osób niż w całym światowym ruchu klimatycznym. Co to nam mówi o skuteczności naszej komunikacji?
Hej! [ śmiech ] Uwielbiam Eurowizję. Czy uważasz się za część ruchu klimatycznego?
Postrzegam siebie jako dziennikarza, badacza, ojca, męża, kogoś, kto zawsze był ciekawy świata. Nigdy nie byłem częścią ruchu klimatycznego jako takiego. Jestem pisarzem. Robię to samo, co ty. Dzielę się historiami.
Czy jesteś aktywistą?
Jeśli aktywista ma na myśli, że chce pozwać Exxon, to nie, nie jestem aktywistą. Bycie badaczem i pisarzem to rodzaj aktywizmu.
Ludzie potrzebują rozwiązań. Nie danych, tylko narracji. Powinniśmy działać w branży kulturalnej, a nie naukowej, bo nauka nas przytłacza. Straszymy ludzi na śmierć. To nie daje im pozytywnej wizji świata. Jedynym sposobem na wyjście z tego jest posiadanie praktycznej wizji, do której wszyscy możemy dążyć.
W Drawdown przedstawiasz te rozwiązania w sposób oparty na danych.
Prawidłowy.
Ciekawie jest więc słuchać, jak mówisz o narracji – która, nawiasem mówiąc, była tak silna w twoim przemówieniu na zakończenie roku akademickiego w Portland w 2009 roku. Może potrzebujemy obu? Wszystkiego? Danych? Empatii? Narracji?
Wszystko jest potrzebne. Chociaż „Drawdown” jest oparty na faktach i nasycony, to jednak jest pełen historii o prawdziwych ludziach, takich jak człowiek, który powstrzymał pustynię, Yacouba Sawadogo z Burkina Faso. Jest też Andrea Wulf o „Wynalezieniu natury”, historii Alexandra von Humboldta, który jako pierwszy opisał zmiany klimatyczne w 1831 roku; historie o zainstalowaniu pierwszego panelu słonecznego w Nowym Jorku w 1884 roku. Bez faktów nie byłoby to wiarygodne, jednak fakty nadają narracji strukturę.
Kiedy układałeś to wszystko w całość, która opowieść poruszyła cię najbardziej?
Poruszają mnie na różne sposoby. Badania, które przeprowadziliśmy na temat rolników przechodzących na rolnictwo regeneratywne, są dobre. Ci ludzie pokazują, że walka z globalnym ociepleniem to nie liberalny, nie konserwatywny program, to ludzki program.
Przeczytałem dziś artykuł o tym, że większość amerykańskich stanów inwestujących w czystą energię to republikanie – po prostu dlatego, że jest to mądre ekonomicznie. To ma sens.
Tak, absolutnie. Książka ma sens ekonomiczny. Donald Trump płynie pod prąd, Scott Pruitt też się myli. Ale co potem? Co zrobicie? Musimy skupić się na rozwiązaniach, a stany republikańskie w środkowej części kraju mają najlepsze warunki wiatrowe. To tam turbiny są produkowane, sprzedawane i wdrażane.
Co więc mogą zrobić pojedyncze osoby?
Ludzie potrzebują menu; poczucia możliwości. Tego właśnie brakowało. Badania, które przeprowadziliśmy, nigdy nie zostały ukończone. Ciągle słyszę to pytanie – ludzie podnoszą rękę: „Co powinienem zrobić?”. Myślę sobie: przecież nawet nie znam tej osoby. Jeśli powiem jej odpowiedź na to pytanie, powinna uciekać. Nie mam pojęcia, co powinieneś zrobić. Każdy człowiek jest wyjątkowy, niepowtarzalny, ma talent i sposoby poznawania świata i bycia w nim. Co powinieneś zrobić? Zależy, co cię inspiruje, co rezonuje. To właśnie powinieneś zrobić. Co powinniśmy zrobić? Złapać się za ręce i współpracować; innymi słowy, stworzyć ruch wokół rozwiązań.
A co z tobą? Co robisz?
Przeprowadzam ten wywiad [ śmiech ]. Jeżdżę na rowerze, ale szczerze mówiąc, prawie z niego nie korzystałem przez ostatnie kilka miesięcy z powodu zbliżającego się terminu oddania książki. Mój dom jest od dawna wyposażony w panele fotowoltaiczne. Mam stary samochód hybrydowy, prezent. Jestem wegetarianinem, ale jem jajka od kur z wolnego wybiegu. Mam ekologiczną farmę. Mógłbym tak wymieniać dalej, ale Drawdown nie jest o mnie. Każdy musi sam zdecydować, co zrobi. To, co robię teraz, to próba przekształcenia dyskusji o zmianach klimatu w rozwiązania. Współpracuję ze Wspólnotą Narodów, która przyjmuje Drawdown jako wzór dla tego, co może stać się największą inicjatywą klimatyczną na świecie.
Opowiedz mi trochę więcej o swoim kolejnym projekcie — Carbon .
Pomysł na „Carbon” zbiegł się z „Drawdown” . Oba zrodziły się w tym samym czasie. „Carbon” sprzedał się przed „Drawdown” , ale kiedy już się sprzedał, mój redaktor nie chciał „Drawdown” , ponieważ książki o klimacie i środowisku się nie sprzedają. I rzeczywiście tak było. Myśleli, że książka „Carbon” się sprzeda, bo opowiada o naturze. Co ich przekonało w sprawie „Drawdown” , to rozmowa z wykładowcami uniwersyteckimi, którzy twierdzili, że ich studenci tęsknią za książkami opartymi na nauce i szukającymi rozwiązań. Tak więc to właśnie zapotrzebowanie młodych ludzi w instytucjach edukacyjnych sprawiło, że wydawnictwo Penguin zdecydowało, że to właściwa książka.
I jak się okazuje, książka trafiła na listę bestsellerów „New York Timesa” już w pierwszym tygodniu. Książka „Carbon ” jest zupełnie inna. Okładka przypomina tablicę i głosi: „Książka o książętach, żabach, fulerenach, grzybach, fuzji, biofonii, chrząszczach, podróżach, styczności, fikcji, obniżeniu, ćwierkaniach, siatce, plazmie, księżniczkach, nasionach węgla, liniach wysokich, cukrach, antromach, renaturalizacji, rezonansie i mieszkańcach Ziemi” – a w nawiasie „o przyszłości cywilizacji” – z uśmiechniętą buźką. To naprawdę fantastyczna podróż. To nie jest polemika.
I powiedziałeś, że to historia miłosna?
Jasne, że tak!
Pomiędzy… tobą a węglem?
Nie ja i węgiel jako takie. Nie można kochać cząsteczki. Kocha się to, co się dzieje, gdy cząsteczki węgla się ze sobą mieszają.
[ Śmiech ].
Chodzi o towarzyskość węgla jako pierwiastka i wszystkiego, co się z niego składa; o interakcje między życiem. Jesteśmy formami życia opartymi na węglu. Wiemy o tym, ale zapominamy. Czasami zastanawiam się, dlaczego pesymizm tak zakorzenił się w naszej kulturze. Dlaczego? Czy chodzi o tożsamość?
Czy zauważyłeś ostatnio ten rodzaj głęboko zakorzenionego pesymizmu?
Widzę, jak bardzo ludzie przywiązują się do pesymizmu i cynizmu: „Koniec gry, nie da się tego zrobić”. Nie chodzi o to, że mają rację lub się mylą, ale o to, że są emocjonalnie przywiązani do tożsamości, jaką cynizm im w tej kwestii nadaje. Nie widzę tego na Środkowym Zachodzie. Nie widzę tego na Południu. Widzę to tutaj, w rejonie Zatoki San Francisco, gdzie, jak można by rzec, poziom piśmiennictwa jest wysoki.
Czy masz nadzieję, że zobaczysz zmiany w swoim życiu? Czy wierzysz, że tak się stanie?
Widzę zmiany każdego dnia. Nie mam progu, który definiowałby zmiany w szerszym kontekście. Myślę, że będziemy zszokowani, jak szybko niektóre z tych rozwiązań się rozwijają i wypierają paliwa kopalne. Myślę, że spowoduje to dysfunkcje gospodarcze, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Myślę, że tempo zmian jest obecnie wykładnicze w odniesieniu do wielu technologii. Myślę, że zaskoczymy samych siebie, jak szybko dokonujemy tego przejścia od energii nieodnawialnej do odnawialnej. Międzynarodowa Agencja Energetyczna co roku od 20 lat niedocenia wzrostu energii słonecznej i wiatrowej. Energia jądrowa i węgiel nie są już ekonomiczne. Jeśli chodzi o mobilność, Apple, Tesla, GM, Ford, Daimler, Toyota, Google – wszyscy koncentrują się na zaawansowanych pojazdach. To będzie jeden z największych biznesów na świecie. Oni nie są głupcami. Tim Cook nie jest głupcem. Lyft wie, Uber wie, wszyscy wiedzą, co nadchodzi. To trochę jak początek rewolucji komputerów osobistych. Tak wiele firm walczy o zwycięstwo. Kto wygra wyścig pojazdów elektrycznych kontra zaawansowane pojazdy? Nie mam pojęcia. Nikt nie spodziewał się porażki IBM. Firmy zarządzające sieciami elektroenergetycznymi wyglądają na nieco zaniepokojone, ponieważ ich model biznesowy może zniknąć za 10 lat z powodu domowego magazynowania energii połączonego z energią słoneczną. Załóżmy, że mieszkasz niedaleko od innych osób, które generują energię. Jeśli zdecydują się połączyć swoje systemy i wymieniać się energią w razie potrzeby, biznes energetyczny zniknie. To właśnie nadchodzi.
****
Po więcej inspiracji dołącz do sobotniego odcinka Awakin Call z Brendą Salgado na temat „Położnictwo w spełnianiu proroctwa o ziemskiej kobiecej świadomości”. Potwierdź obecność i uzyskaj więcej szczegółów tutaj.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Yes to focusing on sharing the narrative of solutions! As a Cause-Focused Storyteller, Speaker, and Presentation Skills Trainer, one of my biggest clients currently is World Bank. Every session I do with them is about Solution focus and knowledge sharing in a way that can be easily understood: the Narrative of the human story and planet impact behind all the complex data and numbers. It's been gratifying to see a shift in more solutions based talks! Thank you for a breath of fresh air on the possibility of impacting climate change.
Ah yes, being a child of the 50's & 60's I know it all well. And yet, this I now know too -- behind the most transforming efforts of mankind lay the power of Divine LOVE (God by any other name). I would think being so close to Dr. King (especially his life of prayer) Paul Hawken would have seen that and its overriding importance to the CRM movement? Creation care; humans, the land, all of it, is in our Divine DNA, but we must recognize it first, then allow it to compel and guide us. Dr. King, Gandhi and others knew this, and even died for it. }:- ❤️ anonemoose monk