Czy powinniśmy „wywoływać ludzi”? Czy wzywać ich do środka?
Jak biały antyrasista powinien reagować na rasistowskie uwagi innej białej osoby?

Jak biały antyrasista powinien reagować na rasistowskie uwagi innej białej osoby? Jak zmienia to sytuację, jeśli antyrasista jest z klasy średniej i reaguje na uprzedzenia kogoś, kto jest z klasy robotniczej?
W swojej książce Class Matters , długoletnia aktywistka i trenerka Betsy Leondar-Wright opowiada fascynującą historię, która wywraca do góry nogami konwencjonalną mądrość. Betsy, która jest biała i pochodzi z klasy średniej, była organizatorką grupy antyatomowej w dzielnicy mieszanej rasowo i klasowo. Jedyną osobą z klasy robotniczej w grupie był biały mężczyzna, którego nazywa „Tom”, inteligentny i oddany członek grupy.
„Nie lubię czarnych”
Pewnego dnia, jadąc samochodem na demonstrację, Tom powiedział: „Nie lubię czarnych, a czarni nie lubią mnie”.
Betsy była oszołomiona. Podczas gdy większość z nas podążyłaby za osądem, jej odpowiedź zaczęła się od ciekawości. Jakie doświadczenia miał Tom z czarnoskórymi? Tom dorastał w białej dzielnicy, która stopniowo zmieniła się w czarną, z małą grupą białych rodzin o niskich dochodach pozostawionych w tyle i małym białym gangiem nastolatków walczącym z czarnymi gangami każdego dnia.
Betsy po prostu słuchała. Później znów rozmawiali o tych doświadczeniach. Tom nigdy nie wygłaszał negatywnych uogólnień na temat czarnoskórych, „i nigdy nie był niegrzeczny wobec kilku czarnoskórych członków naszej grupy”. Po prostu powtarzał: „Oni mnie nie lubili, a ja ich nie lubiłem”.
Pod koniec każdej rozmowy Betsy spokojnie mówiła, że ma inne wyobrażenie o czarnoskórych i opowiadała mu historie o swoich przyjaźniach i doświadczeniach aktywistycznych z Afroamerykanami. Z tego, co mogę wywnioskować, nie próbowała od razu przekonać Toma ani go skrytykować .
Następny ruch zapiera mi dech w piersiach. Kilka tygodni później grupa spędziła sobotę na zbieraniu podpisów pod petycją. Betsy połączyła Toma z łagodnym, cicho mówiącym czarnym gejem. Dała im obszar zamieszkiwany przez starszych, czarnoskórych właścicieli domów z niższej klasy średniej.
Pod koniec dnia Betsy zapytała Toma, jak poszło. Powiedział tylko: „Jestem frajerem na punkcie starych ludzi”. Betsy pisze: „Ale nigdy więcej nie słyszałam, żeby powiedział cokolwiek o niechęci do czarnych”.
„Mogę to streścić w dwóch słowach: byłem pełen szacunku i zaangażowany”.
Historia się na tym nie kończy. Betsy się wyprowadza, a potem przyjeżdża z wizytą po sześciu miesiącach. Widziała Toma. Muszę to wszystko przedrukować:
'W chwili, gdy mnie zobaczył, wybuchnął opowieścią: „Betsy, posłuchaj, co zrobiłem! Ten facet, który pracował w warsztacie, był naprawdę uprzedzony do czarnoskórych, zawsze mówił paskudne rzeczy. Więc pewnego razu była robota holownicza i musiałem wysłać dwóch facetów w naprawdę długą podróż. Więc wysłałem tego uprzedzonego faceta razem z tym naprawdę miłym czarnoskórym facetem i kiedy wrócili, byli, no wiesz, przyjaciółmi, a teraz już nie mówi takich rzeczy!” Uśmiechał się do mnie promiennie. Zaśmiałem się, przytuliłem go i powiedziałem, że dobrze mu poszło.'
Betsy podkreśla, co zrobiła dobrze w tej sytuacji.
- Nigdy nie przestała lubić i szanować Toma, uważając go za zasadniczo dobrego człowieka.
- Ona pierwsza słuchała i poznawała jego historię.
- Nie puściła tego płazem: „Uznałam za niedopuszczalne, że ten energiczny aktywista będzie tkwił w szkodliwych dezinformacjach z powodu swojej przeszłości. Wymyśliłam coś, co można z tym zrobić, coś, co dałoby mu trochę uznania za inteligencję i zdolność do samodzielnego rozwiązywania problemów”.
- Dała sobie czas, spędzając tygodnie na dzieleniu się swoimi różnymi doświadczeniami wielokulturowymi, zanim wprost powiedziała, że widzi problem w jego rasistowskich komentarzach. „To jeden z niewielu przypadków, kiedy trzymałam się zasady „oświadczenia JA” w obliczu gwałtownego sprzeciwu”.
- Gdzie indziej Betsy pisze: „Buduj relacje nie tylko z ludźmi, którzy są celem opresyjnych wypowiedzi, ale buduj także relacje ze sprawcą i mów do niego pokornie, jak ktoś, kto również wypowiadał opresyjne rzeczy w twoim życiu, tak jak my wszyscy”.
Betsy Leondar-Wright jest boleśnie szczera, opowiadając tę historię: „Mogę sprowadzić to doświadczenie do dwóch słów: byłam pełna szacunku i zaangażowana.... O wiele częściej byłam zamknięta i osądzająca”.
Klasycyzm „wywoływania”
Bycie „zamkniętym i osądzającym” może być postrzegane w kręgach aktywistów jako „wywoływanie”. W rozmowie z PN Betsy opisuje to następująco: „Pomysł, że w chwili, gdy coś zostanie powiedziane, co jest postrzegane jako nieczułe lub opresyjne, jako sojusznik lub osoba będąca celem opresji, masz obowiązek natychmiast mówić i natychmiast, przed grupą, wskazać osobę, która zrobiła coś złego i co jest w tym złego”.
Betsy w pełni popiera reagowanie na sytuacje, gdy dzieje się coś przytłaczającego, ale dostrzega poważne problemy związane z tego typu reakcją.
Mówi, że George Lakey wykazał się „genialnie elokwencją”, określając krytykę jako kwestię klasową (był pierwszą osobą, która dostrzegła to w ten sposób): „Uważa, że ludzie uczą się tego na elitarnych uczelniach, gdzie uczą się osądzania i krytycznego podejścia do innych”.
George pisze w Facilitating Group Learning : „Jaki system jest zajęty sortowaniem, przesiewaniem, poprawianiem i ocenianiem, aby upewnić się, że ludzie ustawiają się w kolejce? Jednym z takich systemów, jakie znam, jest społeczeństwo klasowe”. W którym zadaniem klasy średniej jest zarządzanie pracownikami.
George, opierając się na dziesięcioleciach szkoleń i aktywizmu, zauważa: „Uczestnicy, którzy najczęściej podejmują się tej roli [nadzoru i ujawniania zachowań opresyjnych], pochodzą, co znamienne, z rodzin klasy średniej lub posiadaczy, a jeśli należą do klasy robotniczej, ukończyli studia wyższe i przyswoili sobie wartości zarządzania i kontroli”. (Sam George należy do klasy robotniczej i ma wykształcenie uniwersyteckie).
George kontynuuje: „Abstrakcyjny charakter normy wywoływania jest sam w sobie podpowiedzią. Norma wywoływania nie opiera się na doświadczeniu życiowym dotyczącym tego, co działa [w zmianie postaw ludzi]... Wywoływanie opiera się zamiast tego na obowiązku korygowania przez przełożonego”.
Innymi słowy, wywoływanie jest częścią kultury klasy średniej zawodowej. Jest to, jak mówi George, kolejny sposób, w jaki „klasowość podważa naukę”.
W naszym wywiadzie Betsy opisuje skutki wywoływania: „To zawstydzanie ludzi. Najczęstszą reakcją jest to, że osoba, która została „wywołana”, opuszcza grupę i nigdy nie wraca. W ogóle nieprzydatne. Inni ludzie stają się niezwykle ostrożni i używają żargonu, którego tak naprawdę nie rozumieją, albo po prostu nie poruszają w ogóle żadnych kwestii”.
„Idź za tą osobą, która powiedziała obraźliwą rzecz. Nawiąż z nią relację. Zainwestuj.”
Betsy przełącza się między swoją główną i marginalną tożsamością, aby jaśniej przedstawić pokorne podejście do pracy antyopresyjnej, które preferuje: „Mówiąc jako biała osoba, my wszyscy biali ludzie, są rzeczy, których nie rozumiemy w kwestii rasizmu. Wiem, że w przypadku seksizmu i homofobii, gdzie jestem celem [jako kobieta i lesbijka], ludzie oczywiście to psują! To się zdarza cały czas. Ale nie sądzę, żeby istniały dwa rodzaje facetów: seksistowscy faceci i faceci „dobrzy sojusznicy”. To kontinuum! Każdy popełnia błędy, większość ludzi ma dobrą wolę i stopniowo podnosi swoją świadomość”.
W takich sytuacjach, twierdzi Betsy, szczególnie ważne jest zachowanie ostrożności, „jeśli zajmujesz bardziej uprzywilejowaną pozycję i masz do czynienia z mniej doświadczonym aktywistą, a zwłaszcza z klasą robotniczą i ludźmi ubogimi, gdy osoba z wyższym wykształceniem uważa, że coś jest opresyjne”.
Betsy zauważa: „w połowie przypadków jest to nieporozumienie lub po prostu jakiś żargon, którego ktoś nie rozumie”.
W przeciwieństwie do „wywoływania” istnieje „wywoływanie”. Betsy mówi: „wiele osób, które mówią, że powinniśmy „wywoływać”, to kobiety kolorowe, z których niektóre pochodzą z klasy robotniczej, które są takie: „Idź za tą osobą, która powiedziała obraźliwą rzecz. Nawiąż z nią relację. Inwestuj”.
I to jest ten moment wywiadu, w którym Betsy porusza historię Toma i to, co zrobiła dobrze, zaprzyjaźniając się z nim i dając mu możliwość zmiany zdania na temat czarnoskórych. To było „zadzwonienie”.
W książce Class Matters Betsy kończy tę część, chwaląc Toma za rzadką gotowość, by ktoś inny go czegoś nauczył, a także za godną podziwu umiejętność przekazywania tego daru komuś innemu.
Jej ostatnie słowa: „Pamiętajcie o Afroamerykaninie, który spędził dzień pracując z kimś, kogo mógł podejrzewać o uprzedzenia do niego i którego urok zdziałał cuda”.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
Opposition never unites, yet it is sadly and often our first human response to things which "rub us the wrong way". LOVE calls us in humility to "hold" the tension, then respond in grace, love, mercy and compassion. Nothing else can heal the brokenness that manifests as anger, hatred and violence in us. }:- ❤️ anonemoose monk
Thanks for sharing! AWESOME