Ale czasami nazywam to „przestrzennością”. To zdolność powiedzenia: „Widzę cię” i bycia z tą rozpaczą, gniewem, strachem, bólem pleców lub umysłem, który chce eksplodować – że jesteś tą zdolnością dostrzegania, co dzieje się w tobie. Kiedy zaczynasz odkrywać, jak się wokół tego otworzyć – jak dać temu przestrzeń – te części tak bardzo odpowiadają naszym sercom. Są takie jak ty i ja. Kiedy jesteśmy słyszane, słuchane i szanowane, zaczynamy się odpuszczać – podobnie jak te bardzo stare części, których nauczyliśmy się trzymać, gdy byliśmy bardzo młodzi. To jest po prostu tak zachwycające.
Byłam kimś, kto naprawdę, naprawdę żył w skrajnej nienawiści do siebie. Pociąłem sobie ciało żyletkami. To było, gdy miałam dwadzieścia kilka lat i raz złamałam sobie rękę…
TS: O, wow.
MO: —bo byłem pijany i uderzyłem w koniec łóżka. Próbowałem uderzyć w łóżko, a na łóżku z baldachimem była kołdra, więc po prostu uderzałem.
Jak uleczyć tak głęboką, głęboką niechęć do siebie? To coś więcej niż nienawiść do siebie. To niechęć do siebie. Trzeba nauczyć się ją dostrzegać, być z nią i powoli otwierać na nią swoje serce.
Czy sędzia nadal czasami przychodzi? Tak. Ale mówię: „O, cześć! Masz zły dzień?” [ Śmiech]. To po prostu dociera do mnie i przechodzi przeze mnie. Więc dla mnie to jest właśnie miejsce, w którym następuje prawdziwe, trwałe uzdrowienie.
Przeprowadzili już te badania. Jakieś cztery lub pięć lat temu udzielałem wywiadu do książki „mBraining ” – „m” jak słowo „wielokrotny”. Wzięli pod uwagę 600 najnowocześniejszych prac badawczych na temat naszych trzech mózgów – mózgu brzusznego, mózgu sercowego i mózgu głowy – i wszystkie badania wykazały, że mózg sercowy jest naszym głównym mózgiem.
Jednak dla większości z nas musiało zostać wyłączone. Jest zbyt wrażliwe. Kiedy jesteśmy młodzi, musiało zostać wyłączone. W ten sposób stajemy się przedmiotem w naszych umysłach, a nie przedmiotem naszych serc.
Wątek przewodni tej książki dotyczy tego, jak naprawdę zacząć być ze sobą poprzez życzliwość, troskę i współczucie. W ten sposób z osoby silnie kompulsywnej stałam się osobą, która podchodzi do jedzenia zupełnie normalnie.
No więc, trzecią umiejętność – i jest ona tak pomocna – nazywam „życiem w pytaniach”. Chcę powiedzieć, że kiedy bohater wyrusza w drogę, próbując zdobyć Świętego Graala albo magiczną różdżkę, spotyka go mnóstwo rozczarowań i trudności – tak jak my wszyscy w życiu. Spotyka Białą Czarownicę z Północy. Daje mu talizman i mówi: „Po prostu noś go na szyi i kiedy tylko będziesz potrzebował pomocy, po prostu pocieraj ten talizman”.
Cóż, mamy ten niesamowity talizman, który zawsze jest z nami i dopiero zaczynamy go odkrywać: moc życia w pytaniach bez szukania odpowiedzi. To niezwykle ważne, aby zrozumieć, że kiedy naprawdę zaczynasz budzić się do życia, twój umysł myśli, że to ty się budzisz. Potrzeba trochę czasu, aby to dostrzec na tyle, by to się uspokoiło. Wtedy zaczynasz zdawać sobie sprawę, że zawsze jest z tobą jakaś inteligencja. Kiedy zadajesz pytanie, odpowiedź będzie przez ciebie przeżywana. To naprawdę pomaga ci zrozumieć, że nie jesteś sam w tym procesie.
Kiedy więc połączysz te trzy naprawdę podstawowe umiejętności, zaczniesz widzieć i widzieć przez chmury uwarunkowań i powrócić do naszego prawdziwego domu – tej żywej chwili, która jest tą ciągle rozwijającą się przygodą [ śmiech ] wielkiej tajemnicy życia.
TS: Mary, masz taki prosty, ugruntowany, praktyczny i pomocny sposób mówienia o – naprawdę – największych tajemnicach życia. Nie wiem dokładnie, ile masz lat – i to nie ma znaczenia – ale jesteś starszą kobietą, doradcą i nauczycielką duchową. Ale jakaś część mnie czuje, że jesteś kimś w rodzaju ukrytych, mądrych mistyczek, które teraz wychodzą na jaw – ale w pewnym sensie też tak zwyczajnych. Mam na myśli doradztwo, nauczanie, pracę indywidualną i w małych grupach. A jednak napisałeś książkę, która moim zdaniem jest po prostu trafiona w dziesiątkę.
MO: Tak. Tak. A darem, który otrzymałem, było otrzymanie tak wielkiego bólu, że nie mogłem się go pozbyć. Nie potrafiłem nawet popełnić samobójstwa! Byłem nieudacznikiem w samobójstwie. A potem życie zaczęło mówić: „Uważaj”.
Ekscytujące jest to, że większość ludzi obudziła się z tego snu o separacji – z tego uwarunkowanego „ja” – z powrotem do życia – musieli się od niego oddzielić. Do klasztoru, jaskini, gdziekolwiek. I dzięki Bogu za tych ludzi, bo byli dla nas drogowskazami.
Ale teraz coraz więcej z nas budzi się w samym środku korków w godzinach szczytu, wychowywania dzieci, chorób i trudności finansowych. Dlatego uwielbiam ten tytuł. Lubię żartować. Mówię: „Nie musisz nawet czytać książki. Po prostu żyj zgodnie z tytułem”. Co jest w Drodze, to Droga – że wielkie wyzwania twojego życia są osadzone w darach. Nie musimy uciekać z życia. Musimy się w nie wciągnąć i zebrać dary, które są zawsze osadzone w każdym wielkim wyzwaniu naszego życia.
TS: Mary, zanim cię poznałem, prowadziłem serię zatytułowaną „Przebudzenie: Co to naprawdę znaczy?”. Przeprowadziłem wywiady z ponad 30 osobami na temat duchowego przebudzenia i tego, co ono dla nich oznacza. Chciałbym więc teraz, jeśli pozwolisz, wciągnąć cię w to pytanie i to dociekanie – ponieważ odkryłem między innymi, że ludzie używają tego terminu – „przebudzenie”, „przebudzenie duchowe” – ale mają na myśli różne rzeczy. Chcę więc jasno wyjaśnić, co rozumiesz przez „przebudzenie duchowe”.
MO: Tak. Czy masz umysł, ciało i serce w tym samym miejscu i czasie – żeby być tu na całe życie? Żeby naprawdę doświadczyć nie idei, ale żywej tajemnicy tego.
Mam fotel na Księżycu. No cóż, mam mnóstwo foteli na Księżycu. Ciągle zapraszam ludzi, żeby przyszli. To niesamowite mieć tak szerszą perspektywę. Patrzysz na ten niebiesko-zielony klejnot naszej planety i twoje serce się na niego otwiera. Patrzysz na Marsa, który jest brązowy i sam w sobie piękny. Patrzysz na Księżyc, który jest brązowy i zakurzony.
Potem patrzysz na Ziemię, a tu błękit oceanu, biel i szarość chmur. A tu cała gama barw kwiatów. Boże, są mrówniki, zebry i żyrafy, są małe delfinki długoszczękie, są maleńkie górskie kwiaty i majestatyczne góry lodowe. O Boże! Chyba to Robin Williams powiedział: „O rany, nie wprowadziliśmy się do tego domu do remontu. Dostaliśmy najlepszą nieruchomość”.
Jeśli spojrzysz na tę Ziemię, zobaczysz wszystko z jej niezwykłą kreatywnością – ale zobaczysz, że siedem miliardów ludzi wędruje po tej planecie z chmurami na głowach. Alan Watts, wspaniały filozof zen, powiedział kiedyś: „Nieważne, ile razy powiesz słowo »woda«, nigdy nie będzie mokro”. Ludzie mają chmury, ponieważ zapomnieli, jak naprawdę połączyć się z życiem – być otwartym, naprawdę doświadczać życia, stać się częścią tego wielkiego nurtu życia.
Kiedy tam siedzę, widzę, że coraz więcej ludzi – własną uwagą – rozwiewa swoje chmury. A potem są obecni dla innych. Potem ci ludzie się odwracają i są obecni dla innych. Widzę ten ruch na całej Ziemi – ludzkość budzi się ze snu o separacji [i] ze snu o strachu.
Dokąd to nas zaprowadzi, nie wiem. Ale widzę ten ruch wszędzie w moim życiu. Zaczynamy rozumieć, że możemy coś zmienić. Naprawdę, naprawdę możemy. Uzdrawiając wojnę w nas samych, możemy stać się częścią uzdrawiania naszego świata.
To właśnie to we mnie rezonuje, gdy słyszę „budzenie się”.
TS: Wspomniałeś o bardzo ciekawej idei – której nie poruszyła żadna inna z tych ponad 30 osób – o tym, że [wszystkie trzy ośrodki] brzucha, serca i umysłu znajdują się w tym samym miejscu. Wyobrażam sobie więc, że moja głowa mówi jedno, a serce drugie. Co więc robię w takich sytuacjach? Nie jestem w tym samym miejscu. W rzeczywistości dzieje się we mnie wiele różnych rzeczy.
MO: Tak! I tak naprawdę uczyniliśmy z tego uwarunkowanego „ja” boga. W jednej chwili mówi: „Chcę loda w rożku”, a ty idziesz po loda. Jesz loda w rożku, a on mówi: „Nie powinieneś był tego robić”. To właśnie kieruje naszym życiem.
Ale pod całym tym trzymaniem, które opanowało nasz mózg brzuszny, pod całym tym skurczem i osądem, które opanowały nasz mózg sercowy, i pod całym tym zabieganiem i staraniem, które opanowały ten mózg głowowy – którego wcale nie neguję. To znakomite narzędzie. Zajęło nam zaledwie 13,8 miliarda lat, żeby dowiedzieć się, jak je stworzyć. Ale to wspaniałe narzędzie do manewrowania w rzeczywistości – to nie jest rzeczywistość.
Ale pod tym wszystkim kryje się nasza esencja. Nasza esencja – to prawie tak, jakbyś zaczął tańczyć z życiem. Albo, może lepiej, żebyś powiedział, że zaczynasz podążać za prądem życia i zaczynasz czuć, jak przez nie przechodzisz. Zaczynasz ufać tej głębokiej wiedzy w sobie.
Czy zawsze jesteśmy obecni, kiedy zaczynamy się budzić? Nie. I czasami może to być bardzo mylące. Mamy wszystkie te sprzeczne części. Ale tu wracamy do tej pierwszej umiejętności: bądź ciekawy. Co tu jest? I łączymy to z ostatnią umiejętnością.
Nie musisz czegoś widzieć. Wystarczy, że to zauważysz, a potem możesz zapytać życie: „Pokaż mi, co mi tu pokazujesz”.
Jesteś w samochodzie, pies szczeka, a ty po prostu czujesz się spięty. Nie ma mowy, żebyś poszedł na łatwiznę. Ale mówisz: „Dobra, życie. Widzę, że mi coś tu pokazujesz”. I dajesz sygnał życiu. W odpowiednim czasie i we właściwy sposób życie ci to pokaże. I znów zaczynasz ufać życiu. Zaczynasz ufać temu miejscu, które kryje się pod całym tym zabieganiem i trzymaniem się, które przeżyliśmy całe życie.
TS: Teraz chciałbym na chwilę wrócić do bardzo mocnego stwierdzenia, które wygłosiłeś. Mówiłeś o ośmiu zaklęciach, od których zaczęliśmy naszą rozmowę. Powiedziałeś, że „są tworzone ze strachu i spajane osądem”. Pomyślałem więc, że to ważny temat do poruszenia i omówienia. Co masz na myśli mówiąc, że są tworzone ze strachu?
MO: Wróćmy do tego, [jak] naprawdę byliśmy małymi, maleńkimi ludźmi w krainie nieświadomych olbrzymów. Mówią, że to uwarunkowane ja – wszystkie jego fundamenty są już w pełni ukształtowane, gdy mamy sześć lat. Można je trochę przebudować przez lata, ale jego rdzeń – te fundamentalne przekonania. To kolejne słowo, którego można użyć na określenie „zaklęć”. Te fundamentalne przekonania – niejako wchłaniamy je w siebie w ciągu tych pierwszych sześciu lat naszego życia.
Większość z nas miała nieświadomych rodziców. Może i nas kochali. Ale życie było procesem, który ranił. Oto jesteśmy, ta maleńka istota – teraz jesteśmy odrębną osobą, bo oto jestem ja, a życie jest tam – na zewnątrz. I muszę coś zrobić, żeby nawiązać tu połączenie, bo inaczej umrę. Wtedy umysł zaczyna swój wesoły pościg.
Zatem fundamenty tego uwarunkowanego umysłu rodzą się w ramach strachu. Jeśli przyjrzysz mu się bardzo uważnie i z życzliwością, zobaczysz, że najczęściej jest przestraszony. To nie są wielkie lęki. To strach, że światła drogowe nie będą wystarczająco długie, żeby nałożyć makijaż. Albo że światła drogowe będą za długie i możesz spóźnić się do pracy o dwie minuty.
Jest taki rodzaj zgrzytania [ warczenia ], który trwa w nas przez cały dzień. Jeśli przyjrzysz mu się uważnie, zobaczysz, że jego podstawą jest strach.
Ale zobaczysz, że próbuje zarządzać tym wszystkim poprzez osąd. Ciągle nas ocenia i obserwuje, jak sobie radzimy. Czy radzimy sobie wystarczająco dobrze? Czy jesteśmy wystarczająco dobrzy? I tak dalej, i tak dalej.
A potem osądzamy innych ludzi. Osądzamy, że osądzamy innych ludzi, nie rozumiejąc, że nasza ocena ludzi jest jak zawór bezpieczeństwa dla wszystkich tych osądów, które przyjęliśmy w młodości.
To jest ten ból serca. Och, to jest ten ból serca! Naprawdę, prawdziwie pełna osoba ma każdą cząstkę siebie wplecioną w swoje serce. Wszyscy jesteśmy stuknięci jak owce – nawet to!
To takie cudowne odkryć, że wszyscy myślą tak samo. Ale nie musimy być na każde skinienie tego gawędziarza w naszych głowach. To właśnie życie kazało mi zaoferować światu.
TS: Mary, napisałaś tak piękną, pomocną, praktyczną i ugruntowaną książkę. Moim zdaniem to jak rzetelna duchowość dla każdego. To jest w niej zawarte. Nosi tytuł „Co jest na drodze, to droga: Praktyczny przewodnik po przebudzeniu do życia”. Zastanawiam się, czy na zakończenie naszej rozmowy – uczysz tak wielu różnych praktyk medytacyjnych, które można wykonywać w ramach tych „wspomnień”, które oferujesz. Zastanawiam się, czy mogłabyś nam zostawić tylko jedną praktykę oddechową, którą moglibyśmy wykonać na zakończenie naszej rozmowy.
MO: Tak. Uczymy się więc wstrzymywać oddech – napinać ciało i uciekać do umysłu. W ten sposób stajemy się raczej ludzkimi działaniami niż istotami ludzkimi. A nasz oddech może być najdoskonalszym mechanizmem biofeedbacku. Może też uspokoić to, co jest pobudzone, otworzyć to, co było zamknięte, i ugruntować to, co uleciało w eter.
Jedną z najpotężniejszych praktyk oddechowych – i jest ona tak prosta, i uwielbiam ją – jest wydychanie powietrza, podczas którego wypowiada się dźwięk „Aaah”. To dźwięk – wibracja – czakry serca. Nieprzypadkowo pojawia się ona w większości słów, których używamy, by wskazać na Boga. „Bóg”. „Allah”. „Jehowa”. „Jahwe”.
A kiedy wydychasz powietrze i mówisz słowo „Aaach”, zaczynasz wydłużać wydech, aby móc oddychać bardziej otwarcie, co, o mój Boże, jest tak ekscytujące.
To nie jest [ wdech ], wezmę ten głęboki wdech – który naprawdę powoduje jeszcze większy stres, a używasz tylko górnej części płuc. To długie, powolne „Aaa” zaczyna rozluźniać to, co trzymało. Uspokaja. Przypomina nam, że teraz wszystko jest w porządku.
A jeśli jesteśmy w sytuacji, w której nie możemy powiedzieć tego na głos, mówimy to w myślach: „Aaa”.
TS: Aaach. To piękna nuta na zakończenie.
Mary O'Malley, autorka nowej książki „What's in the Way Is the Way: A Practical Guide to Waking Up to Life”. Dziękuję Ci, Mary. Bardzo dziękuję Ci za Twoje życie pełne mądrości. Dziękuję.
MO: To moja radość.
TS: SoundsTrue.com. Wiele głosów, jedna podróż.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
3 PAST RESPONSES
I most want to say that you are doing a great job. https://eventeca.com/
Thank you so much for reminding us of the power of our own minds to explore the stories we are telling ourselves and our control to change those stories! <3 I look forward to reading your book! I'd love to incorporate some of your teachings in my workshop Steer Your Story: take control of your inner narrative so you can get out of your own way <3 www.steeryourstory.com <3
So much beauty and hope here if we can just choose to see it, will to see it, even pray to see it. }:- ❤️ anonemoose monk