W Los Angeles spotkaliśmy gang przy stadionie Dodgers, a ich ubranie było białe. Byli Latynosami, mieli kredowobiałą cerę, z ust ciekła im strużka krwi, a na sobie mieli białe ubrania. Nie byliśmy pewni, czy to duchy, czy ludzie. Byli naprawdę dziwni i podążali za nami przez jakiś czas, trzymając samochód kilka kroków za nami, a czasem wysiadali z samochodu i po prostu stali obok nas, gdy się kłanialiśmy, w milczeniu, nie rozmawiając. W pewnym sensie nas chronili, ale tego nie robili. Nie byliśmy pewni, co robili. Byli tam przez 3 lub 4 dni!
Bela: W twoich listach do Mistrza Hua przeczytałam, że możesz używać tylko czterech „broni”, aby chronić się przed niebezpieczeństwem: radości, życzliwości, współczucia i równowagi. Czy trudno było ci je praktykować, gdy odczuwałeś strach?
HS: Cóż, jak wiesz, złożyłem ślub milczenia podczas całej pielgrzymki. A jestem osobą językową! Dorastając, ponieważ nie byłem wojownikiem, musiałem używać słów, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Więc słowa były dla mnie ważne, a kiedy je odejmiesz... nagle pojawiają się wszystkie te słabości. A Marty, mój towarzysz i opiekun podczas pielgrzymki, usłyszał od Mistrza Hua, aby nie używał przemocy, mimo że miał czarny pas. Jak powiedziałeś, mógł używać tylko potężnych narzędzi dobroci i współczucia, aby mnie chronić.
Oto jesteśmy, te dwa białe, środkowoamerykańskie dzieciaki kłaniające się wzdłuż dróg. Naszym jedynym ratunkiem była metoda; po prostu kłaniać się i recytować imię Sutry i przekazywać zasługi. Jeśli widzę jakiegoś ducha-zwłokę stojącego obok mnie na autostradzie, a mój umysł blokuje moje serce przed przekazaniem mu zasług, po prostu wróć do metody.
Kłaniaj się dalej. Nazywa się to kłanianiem się z jednym umysłem, kłanianiem się Miastu Dziesięciu Tysięcy Buddów i nadzieją na pokój na świecie. Musieliśmy zachować wiarę w metodę. Pamiętaj, że byłem studentem, więc przyzwyczaiłem się do myślenia na trzech poziomach i musiałem to wszystko przebić i skupić umysł na jednej metodzie i zaufać, że zmieni mnie w lepszą osobę, że moja świadomość zamieni się w mądrość, a mój egoizm zamieni się w współczucie. I jeśli mogłem to zrobić, jeśli mogłem w to uwierzyć, wszystko inne było w porządku. Moim zadaniem było zamknąć się i pokłonić.
Bela: Oto moc kłaniania się co trzy kroki.
HS: Jest jeszcze jedna historia, która przychodzi mi do głowy. Jest miejsce o nazwie Lincoln Heights na skraju Chinatown w Los Angeles i wszyscy powiedzieli nam, żebyśmy nie mijali liceum, gdy jest zamknięte, ponieważ nie chcemy zadzierać z uczniami liceum. To było zaledwie 3 tygodnie po rozpoczęciu naszej pielgrzymki. W drodze do szkoły natknęliśmy się na objazd, który zabrał nas 3 przecznice z naszej drogi, więc gdy tylko zbliżyliśmy się do szkoły, dzwonek zadzwonił o 15:50.
Nagle jesteśmy otoczeni przez wszystkie te dzieciaki i mówią: „Co do cholery? Co ty robisz? To jest takie odjechane”. I „Hej mnichu, myślałem, że jesteś biedny, spójrz na te Chuck Taylory i wysokie trampki Converse! Skąd je masz?”
Właśnie je znalazłem w szafie. Nie miałem pojęcia, jakiej są marki! Po prostu skupiliśmy się na kłanianiu i powiedzieliśmy sobie: „Nie walcz ani nie stawiaj oporu, po prostu się módl”.
Z drugiej strony ulicy zaczynają rzucać w nas cegłami i betonem, a potem te dwie naprawdę duże czarne dziewczyny stają między nami a cegłami i ostrzegają pozostałych: „Przestańcie! Oni nie robią nic złego. Przestańcie, albo będziecie musieli mieć z nami do czynienia!” Więc krzyczymy: „Uff”. Nadal kłaniamy się w dół wzgórza i przez długi czas nie słyszę żadnych dźwięków. Nie mogłem wstać i rozejrzeć się, ponieważ się kłanialiśmy. Ale kiedy dotarliśmy do krawężnika, wstałem, poprawiłem szatę i spojrzałem za siebie. Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. W kolejce za nami kłaniało się 28 uczniów liceum. Wszyscy mówią: „Haha, to jest fajne, stary. Spróbuj! haha”. Po około 30 minutach mówią: „Ok, mnisi, to było fajne i dziwne. Nadal będziecie tu jutro?”
Myśleliśmy, że skończyliśmy na dziś, a teraz jesteśmy w Chinatown. Wstaliśmy po ostatnim ukłonie, aby spotkać się z tymi wielkimi, okrutnymi chińskimi gangsterami w ciemnych okularach, z bliznami i tatuażami blokującymi nam drogę. Marty i ja myślimy: „To trudny sposób na zakończenie dnia!”
Wtedy jakiś facet pośrodku zapytał niskim, szorstkim głosem: „Robisz to dla pokoju na świecie”?
"Tak."
„Mówisz po chińsku?”
„Nie. Potrafi, ale nie może mówić.”
„Jak długo zamierzasz to robić?”
„Cóż, kierujemy się 800 mil na północ.”
„Tak po prostu, kłaniając się do końca? W porządku! Dopóki jesteś na naszym terytorium, nie masz się o co martwić, jesteś bezpieczny. Podoba nam się to, co robisz.”
Trzymaj się metody i to jest najlepsza ochrona. Łuk z jednym umysłem.
Bela: Czy nadal się kłaniasz, skoro wróciłaś do życia klasztornego?
HS: Nie mam teraz codziennej praktyki kłaniania się, ale zawsze o tym myślę. Nie przestałem w żaden sposób kłaniać się.
Bela: Jak radzisz sobie ze złością, kiedy nie kłaniasz się fizycznie?
HS: Używasz cierpliwości i siedzisz z ogniem. Słuchasz dźwięków świata. Jeśli gniew nadal narasta w środku, nie ruszaj się, ponieważ nadal masz pracę do wykonania. Musisz przekształcić gniew, ponieważ wszystko, co robisz ze złością w środku, wznieci pożary na zewnątrz. W pewnym momencie, jeśli twój własny ogień może stać się światłem zamiast ciepłem, świecisz tym światłem na zewnątrz i pomagasz obudzić ludzi. Robisz wszystko, co trzeba. Mówisz, śpiewasz, tłumaczysz, robisz przedstawienia kukiełkowe w sposób, który ludzie mogą usłyszeć. Jeśli nie mogą usłyszeć, musisz czekać.
Musisz też mieć trochę mądrości. Mądrość przypomina ci, co się stało ostatnim razem, kiedy pozwoliłeś gniewowi wyjść na wierzch. Jak to się dla ciebie skończyło? Prawdopodobnie czułeś się potem okropnie. Pozwalając gniewowi odejść, czy to sprawiedliwy gniew, czy samoobrona, czy cokolwiek innego, przypominasz sobie, że to była katastrofa. Zaczynasz postrzegać gniew jako narzędzie, które zwykle jest o wiele bardziej destrukcyjne niż pomocne. Musisz przeczekać, co różni się od tłumienia. Tłumienie wyjdzie z boku, tak jak wtedy, gdy naciskasz wodę na wąż.
Zamiast tego, co robisz, to wracasz i mówisz: „Tym razem się nie wkurzę. Ogień nie jest narzędziem, którego chcę użyć”. Następnie pytasz siebie, skąd wziął się gniew? Budda mówi, że gniew pochodzi głównie z sfrustrowanego pragnienia. Na przykład chciałeś, żeby ktoś cię rozpoznał. Patrzysz na to i pytasz: „Kim jest to „ja”, które chce być sławne?” To iluzoryczne „ja”, skonstruowane „ja”. Dlaczego nie cieszyć się szczęściem osoby, która otrzymuje uznanie? Pragnienie znika, a potem znika gniew.
Zapytaj siebie: „Jak długo będę biec przez życie, szukając przyjemności i uciekając przed bólem?” Kiedy zadajesz sobie to pytanie, zdajesz sobie sprawę, że musi być inna opcja. A gdy się starzejesz, zdajesz sobie sprawę, że trudniej jest uciekać przed bólem. Trzecią alternatywą jest siedzenie w miejscu i rozgryzanie tego. Patrz, obserwuj i słuchaj dźwięków świata. Większość dźwięków ma związek z ucieczką przed przyjemnością i bólem.
Więc jeśli możesz usłyszeć dźwięki świata i to zrozumieć, pytasz: „Czy to wszystko, co jest?” Nie, jest więcej, ale jest w środku. Podejmij decyzję Bodhi i zapytaj: „Jak mam się obudzić?” Przekroczcie żywe istoty. Jeśli chcesz poważnie podejść do kwestii przebudzenia, zwróć uwagę na swoją kolejną fałszywą myśl i przekrocz ją. Gniew to ogromna ilość energii. Odzyskaj ją i poddaj recyklingowi. Użyj tej wznoszącej się energii i przekształć ją w światło.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
6 PAST RESPONSES
It might be time to bring out my Free Hugs sign again. I stopped hugging on the streets due to pandemic.
I have started sharing bubbles again.🫧
small smile playing on my lips
lovely...