Back to Stories

Krista Tippett, Gospodarz: Ojciec Greg Boyle Tworzy zadziwiająco ujmujące połączenia między Rzeczami

chemioterapia jest, i jestem pewien, że wielu z publiczności przez to przeszło, nie zamieniłbym tego, ponieważ było to po prostu tak intymne i tak wzajemne. Ale z kumplami, to było to niezwykłe miejsce wykwintnej wzajemności, które naprawdę cenię.

Niedawno czytałem o Dalajlamie. Był wywiadowany w The New Yorker i ktoś zapytał go o jego własną śmierć, a on tylko wzruszył ramionami i powiedział: „Zmiana ubrania”. [śmiech] I to było w pewnym sensie moje doświadczenie, kiedy przechodziłem przez białaczkę i było to bardzo wyzwalające. Ale ponieważ musiałem pochować tak wiele dzieci, 183 dzieci i dzieci, które kochałem i dzieci, które znałem i zabiły dzieci, które kochałem, mam na myśli, chłopcze, jeśli śmierć jest najgorszą rzeczą, jaka może ci się przydarzyć, przygotuj się, ponieważ zostaniesz obalony. A sztuczka polega na tym, aby nie zostać obalonym. Sztuczka polega na tym, aby sporządzić listę wszystkich losów gorszych od śmierci, ale także na sporządzeniu listy wszystkich rzeczy tak licznych do wymienienia, wszystkich rzeczy, które są potężniejsze od śmierci. Wiecie, to właśnie zrobił Jezus. Jezus w pewien sposób umieścił śmierć na jej miejscu.

Pani Tippett: Czy to po diagnozie odkryła pani historię o ojcach i matkach pustyni, jedno słowo, nad którym rozmyślali, to było…

Ks. Boyle: O, Boże.

Pani Tippett: Przeczytałam to kilka dni temu, kiedy się do tego przygotowywałam, i bardzo mi to pomogło.

Ojciec Boyle: Tak. Kiedykolwiek ojcowie i matki pustyni byli całkowicie przygnębieni i nie wiedzieli, jak postawić jedną nogę przed drugą, mieli tę mantrę, a mantrą nie był Bóg, a słowem nie był Jezus, ale słowo było dzisiaj. To jest klucz. Jest teraz sztuka off-Broadwayowska zatytułowana Teraz. Tutaj. To jest Teraz, kropka, Tutaj, TUTAJ, kropka, To. I to jest takie moje — to stało się moją mantrą. Ostatnio jestem wielkim fanem mantr. Więc kiedy idę lub zanim dziecko wejdzie do mojego biura, zawsze mówię „Teraz. Tutaj. To, Teraz. Tutaj. To”. Żebym był obecny i tutaj, przy osobie przede mną.

Widz: Więc myślę, że już mi odpowiedziałeś na to pytanie, które brzmi Teraz. Tutaj. To. Ale słyszę cię, jestem poruszony twoją pracą. Jestem poruszony losem biednych i jestem tu przez tydzień, a potem wracam do mojego uprzywilejowanego życia w Fairfield County, Connecticut. wśród moich współkongregatorów unitariańskich. Jakie jest przesłanie? Co można zrobić poza wzruszeniem ramion i wystawieniem czeku?

Ojciec Boyle: Przede wszystkim nie przestawajcie wypisywać czeków [śmiech]. Zawdzięczam to mojemu posiedzeniu zarządu, które odbywa się właśnie teraz.
Widz: OK. Więc kupuję tę przyjemność, a potem co się dzieje?

Pani Tippett: Tak.

Ks. Boyle: Zgadza się [śmiech]. OK. No wiesz, odpowiedź to pokrewieństwo. Wszyscy są tak wyczerpani tym, jak wygląda ta polaryzacja w naszym kraju, a podział jest przeciwieństwem Boga, szczerze mówiąc. Zawsze myślę o Divesie z Łazarzem. Dives jest w piekle nie dlatego, że jest bogaty, ale dlatego, że odmówił związku z Łazarzem, że ta przypowieść nie dotyczy kont bankowych i nieba. Tak naprawdę dotyczy nas. I wiesz, co Jezus ma na myśli, mówi, że wszyscy mogą być jednością. I to jest właśnie miejsce, w którym musimy się trochę zbliżyć, że wyobrażamy sobie krąg współczucia, a potem wyobrażamy sobie, że nikt nie stoi poza tym kręgiem. Wiesz, Bóg stworzył, jeśli chcesz, inność, abyśmy poświęcili nasze życie na zjednoczenie ze sobą.

Widz: Dziękuję.

Pani Tippett: Wiesz, chcę tylko powiedzieć, że pytanie, które tak pięknie zadałeś, ciąży mi. Myślę, że wiele osób nosi to pytanie w sobie i czuje się z tym beznadziejnie. To znaczy, to otwarte pytanie i…

Widz: Cóż, opieramy się podziałowi. Opieramy się podziałowi, ale nie wiemy, jak to zrobić.

Pani Tippett: Dobrze.

Widz: My, uprzywilejowani.

Pani Tippett: Jasne. Nawet nie chodzi o to, że powinniśmy tworzyć kręgi inkluzywności. Żyjemy tak osobno, że nie wiemy, jak zacząć te relacje. Ale ja — jedną rzeczą, do której nie jesteśmy szkoleni, jest — uwielbiam pomysł Rilkego, aby trzymać się pytań, żyć pytaniami, aż pewnego dnia wcielisz odpowiedź. Więc myślę, że kiedy nie mamy odpowiedzi bezpośrednio przed sobą, wtedy rozpaczamy. Zastanawiam się, czy częścią naszej pracy teraz nie jest trzymanie się tego pytania i zadawanie go sobie nawzajem, a potem, w ten sposób, może staniemy się słuchaczami razem i zaczniemy...

Widz: Utwór Rilkego jest cudowny. Dziękuję.

Pani Tippett: O, tutaj. Przepraszam.

Widz: Dorastałem w mieście i byłem uczony w domu, ponieważ moi rodzice bali się o moje bezpieczeństwo. Chodzę do kościoła St. Vivian, a oni nie ruszają miasta z powodu strachu. A jak zwalczasz strach miłością i współczuciem?

Ks. Boyle: Dziękuję za pytanie. Eee, wiesz, kiedyś przeczytałem, że, wiesz, Błogosławieństwa, oryginalny język, nie brzmiały „Błogosławieni” lub „Szczęśliwi” ci o szczerym sercu lub ci, którzy pracują na rzecz pokoju lub walczą o sprawiedliwość. Bardziej precyzyjne tłumaczenie to „Jesteś we właściwym miejscu, jeśli…” I to mi się bardziej podoba, wiesz, ponieważ okazuje się, że Błogosławieństwa nie są duchowością. To geografia. Wiesz, mówi ci, gdzie stanąć. Jesteś we właściwym miejscu, jeśli jesteś tutaj.

Więc wiesz, pochodzę z Hollywood, gdzie mówimy, lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja [śmiech], i chodzi o lokalizację. Naprawdę musisz wyjść. Ale wiedząc, że usługa to korytarz, który prowadzi do sali balowej, wiesz, nie chcesz, aby usługa była końcem. To początek. To doprowadzenie cię do sali balowej, która jest miejscem pokrewieństwa, miejscem wzajemności, miejscem, które wszyscy tutaj znają.

Kiedy tam idziesz, pytasz, kto od kogo otrzymuje? Kto jest dostawcą usług? Kto jest odbiorcą usług? Wiesz, słyszysz siebie mówiącego to. Wiem, że jestem tutaj w jadłodajni dla ubogich, ale, mój Boże, dostaję z tego więcej. Wiesz, wszyscy o tym wiedzą. Ale to się nie zdarza, dopóki się nie wyrwiesz, wiesz, a strach jest po prostu napędzany ignorancją. Więc musisz wyrwać się z naszej ignorancji. Musimy pójść do miejsca, które nas przeraża, wiesz?

I — i zawsze podziwiam pracodawców, zwłaszcza w początkach, zanim się jakoś ustabilizowaliśmy, którzy do nas dzwonili, a ja gdzieś wygłaszałem przemówienie, a pracodawca dzwonił do mnie i mówił: „OK, wyślij mi kogoś. Boję się jednak”. Powiedziałem: „Rozumiem”. Wtedy będą kochać kogoś, kogo dostaną, wiesz, jakiegoś kumpla, który jest niesamowicie chętny i dobrze pracuje, a potem zadzwoni i powie: „Wyślij mi kogoś takiego jak on”. Ale musieli to wziąć pod uwagę, wiesz, rozejrzyj się, zanim skoczysz, ale skocz. Dzięki.

Widz: Doceniam twoje osobiste historie, interakcje, ale młody człowiek na schodach i tym podobne, ale tak wielu w okolicy, z której pochodzę, sposób, w jaki radzisz sobie z gangami, polega na tym, że ich więzisz. Więc jak wiele interakcji miałeś z systemem sprawiedliwości, systemem karnym i jak my, w społecznościach, które chcą odłożyć te rzeczy i zdepersonalizować je, możemy to zrobić, czy można to zrobić, społecznie, kongregacyjnie, osobiście?

Ojciec Boyle: Wiecie, nie spędzam już dużo czasu w sądach, poza tym, że zawsze będę zeznawał, gdy mnie o to poproszą, a często mnie proszą w sprawach o wyroki śmierci, gdy jest członek gangu, i jestem wzywany jako ekspert od gangów, ponieważ sprzeciwiam się karze śmierci. Ale nigdy nie spotkałem — a prawdopodobnie zrobiłem 50 takich przypadków w całym kraju — nigdy nie spotkałem kogoś, członka gangu, który jest na mównicy, oskarżonego, który według mojej oceny nie był chory psychicznie.

W chwili, gdy zaczynasz słuchać profilu, a oni zawsze ci go dają, mówisz, wow, to jest głęboko zaburzona psychicznie osoba. Nikt nie chce, żebyś to mówił. Oskarżyciel odmawia ci powiedzenia czegoś takiego. Nawet obrona mówi, żebyś nic takiego nie mówił. Dlaczego? Ponieważ wtedy jesteś zmuszony w obliczu kogoś, kto jest chory psychicznie, możesz mieć tylko jedną reakcję, a mianowicie współczucie. I to nas przeraża, ponieważ, och, co się dzieje z odpowiedzialnością i on wiedział, co robi. Oskarżyciele zawsze mi mówią, cóż, mógł wybrać.

Mówię, kurczę, wiesz, nie wszystkie wybory są sobie równe i zdolność człowieka do wyboru nie jest sobie równa. Nie wiem. Gdybyśmy byli bardziej rozsądni, wiesz, od najmłodszych lat, w jakiś sposób wlewalibyśmy nadzieję w dzieci, kiedy nie wyobrażają sobie swojej przyszłości i planują swoje pogrzeby, albo leczylibyśmy dzieci, które są tak uszkodzone, że nie widzą jasnej drogi, aby przekształcić swój ból, więc nadal go przekazują, albo dostarczali usługi zdrowia psychicznego w terminowy, skuteczny, właściwy sposób. Gdybyśmy robili te rzeczy...

[Oklaski]

Ks. Boyle: Gdybyśmy jako społeczeństwo robili te rzeczy, nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy.

Pani Tippett: Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being — dziś, z ojcem Gregiem Boylem, o jego wieloletniej, niezwykle udanej pracy z byłymi członkami gangu w Los Angeles. Przeprowadziłam z nim wywiad w plenerowej Hali Filozoficznej w Chautauqua Institution, a także odpowiedzieliśmy na kilka pytań od publiczności.

Widz: Cześć. Mam prawdopodobnie 50 pytań i byłoby ciekawie zobaczyć, które z nich …

O. Boyle: Zrób ich 49 i…

Widz: Który z nich wyjdzie. Uczę w college'u społecznościowym na Zachodnim Wybrzeżu i, podobnie, uczę sztuki kulinarnej, więc widzę całą gamę osób i słyszę historie, które sparaliżowałyby większość z nas, z czym ludzie się zmagają. Ale myślę, że jednym z moich kluczowych pytań do ciebie jest, kiedy słyszę, jak używasz słowa „ziomek”, czy mógłbyś zdefiniować, co to dla ciebie znaczy? Kiedy wygłaszasz te przemówienia w całym kraju, myślę o tym, co inni ludzie wynoszą z tego słowa, a co to słowo znaczy dla ciebie.

Ojciec Boyle: Tak, wiesz, czasami, gdy jadę do innych części kraju, byłem w programie radiowym z Chicago, gdzie zadzwonił ktoś, kto miał zastrzeżenia do słowa „domowy”. W Los Angeles nie spotyka się tego zbyt często. I w ogóle nie myślałem o tym, wiesz, że z producentem filmowym, próbuję wyciągnąć od niego pieniądze, a on mówi: „Co twoim zdaniem powinienem zrobić?” i zaproponował wiele pomysłów, a ja powiedziałem: „Cóż, nie wiem, dlaczego nie kupisz tej starej, opuszczonej piekarni po drugiej stronie ulicy. Nazwiemy ją „Homeboy Bakery”.

Tyle myśli w to włożyłem. Więc nie mierzyłem i nie kalkulowałem, co to będzie miało. Ale ostatecznie jestem z tym OK, ponieważ to trochę jak wejście przez drzwi i wyjście przez inne drzwi. Usłyszysz, jak ziomki mówią, wiesz, „Hej, znasz pana Sancheza? Wiesz, to mój nauczyciel matematyki”. Powiedziałem, „Nie, nie znam”. „O, to ten ziomek”. To sposób na nawiązanie kontaktu.

W końcu to słowo przesiąknięte pokrewieństwem, wiesz, a jeśli Matka Teresa mówi, że problemem na świecie jest to, że po prostu zapomnieliśmy, że należymy do siebie, to i tak istnieje potencjał, myślę, że słowa „domowy chłopak” i „domowa dziewczyna” mogą w pewien sposób powiedzieć, że jesteśmy połączeni. To sposób na powiedzenie, że należymy do siebie i nie ma to nic wspólnego z tym, że jest w moim gangu, a nie jest. I dlatego społeczność domowa chłopaków i domowa dziewczyny to ludzie, którzy doświadczają tego połączenia i poczucia przynależności do siebie.

Widz: Jestem szczególnie pod wrażeniem, że użyłeś słów „kroczący po niskich miejscach”. To tam stałby Jezus. Ale mam pytanie, czy mówisz też o tym, co prorocze i zabawne, i przypominam sobie, że jeśli spojrzysz na Dalajlamę, Thomasa Mertona, wielu z nich ma to cudowne poczucie radości, a ty wydajesz się mieć to poczucie humoru. Często odkrywam, że osoby budujące pokój, osoby utrzymujące pokój, są tak intensywne, a ciężar jest tak wielki, że jest bardzo mało czasu na śmiech. Chciałbym wiedzieć, jak to się stało, że masz tego cudownego ducha radości lub to, co nazwałbym zdrowym humorem, i czy mógłbyś trochę wyjaśnić, jak to osiągnąłeś?

Ojciec Boyle: To tak, jakbym nie wiedział, kto o tym mówił, jakby dyskusja o humorze była jak sekcja żaby. Możesz to zrobić, ale żaba umiera w trakcie tego procesu [śmiech]. Więc nie wiem. Mam na myśli, że znowu chodzi o radość. Moja radość może być w tobie, a twoja radość może być pełna. Chcesz mieć lekkie pojęcie o życiu, wiesz. A potem, na koniec, to właśnie takie chwile czegoś cię uczą.

Mam na myśli, naprawdę szybko, jednym z moich ulubionych ostatnio było pojawienie się Diane Keaton na lunchu w Homegirl Café, aktorka nagrodzona Oscarem, Annie Hall i filmy Ojciec chrzestny. Jest tam ze zwykłym facetem, który jest tam raz w tygodniu. Jej kelnerką jest Glenda, a Glenda jest dziewczyną z sąsiedztwa, była tam, zrobiła to, wytatuowana, przestępca, zwolniona warunkowo. Nie wie, kim jest Diane Keaton, więc przyjmuje zamówienie, a Diane Keaton mówi: „No cóż, co polecasz?” i Glenda wymienia trzy platillos, które naprawdę lubi, a Diane Keaton mówi: „Och, wezmę to drugie. To brzmi dobrze”.

Wtedy nagle w tym momencie coś do niej dotarło i spojrzała na Diane Keaton. Powiedziała: „Chwila. Czuję, że cię znam, że może gdzieś się spotkaliśmy”. A Diane Keaton postanowiła to jakoś pokornie odrzucić i powiedziała: „Och, Boże, nie wiem. Chyba mam jedną z tych twarzy, wiesz, które ludzie myślą, że już kiedyś widzieli”. A potem Glenda powiedziała: „Nie. Teraz już wiem. Byliśmy razem zamknięci”. [śmiech].

I pomijając fakt, że ta historia zaparła mi dech w piersiach, kiedy ją usłyszałam i nie sądzę, żebyśmy mieli więcej spotkań z Diane Keaton, teraz, kiedy o tym myślę, że w końcu chodzi o coś. Chodzi o pokrewieństwo. Chodzi o aktorkę, która zdobyła Oscara, postawę kelnerki, że możesz być jedną z nich. O to właśnie chodzi, że Bóg stworzył tę inność, abyście mogli się spotkać i odkryć, że jesteście kumplami, że byliście razem zamknięci.

[Oklaski]

Pani Tippett: Chcę tylko powiedzieć, że na zakończenie powiedziałaś na początku, a ja się sprzeciwiłam i powiedziałam, jak to jest trudne, że zadaniem jest bycie tym, kim jest Bóg na świecie. Kiedy opowiadasz te historie o życiu, które prowadzisz, wiesz, opowiedziałaś historię w swojej książce i poruszyłaś ten temat chwilę temu. Najpierw przyjechałaś do sąsiedztwa i spodziewałaś się, że ludzie będą do ciebie przychodzić, a ty chodziłaś i to nie działało. Dopiero kiedy zaczęłaś odwiedzać ludzi, gdy byli w szpitalu lub gdy byli w więzieniu, uznali cię za członka społeczności.

To tak rezonuje z tym pięknym fragmentem w Ewangelii Mateusza, Ewangelia Mateusza 25, o tym, wiesz, że Bóg powiedział, że odwiedziłeś mnie, gdy byłem chory, ubrałeś mnie, nakarmiłeś mnie. I powiedzieli, kiedy to było? Kiedy nakarmiłeś, ubrałeś, odwiedziłeś najmniejszego z nich. Więc myślę, że to cudowne, jak pokazujesz, że to jest wykonalne, wcielając to wcielone przesłanie w sercu chrześcijaństwa. I prawdopodobnie jesteś zbyt skromny, aby chcieć to przyjąć.

Ks. Boyle: Cóż, dziękuję za to. Ale czuję też, że w końcu, wiesz, chodzi o próbę naśladowania Boga, w którego wierzysz i naturalne jest, że się temu sprzeciwiamy. Ale prawda jest taka, że ​​jesteśmy tak przyzwyczajeni do Boga, Boga jednego fałszywego ruchu, więc nie jesteśmy przyzwyczajeni do bez znaczenia Boga, do Boga, który jest po prostu zbyt zajęty kochaniem nas, aby być nami rozczarowanym. I myślę, że to jest najtrudniejsza rzecz do uwierzenia, ale każdy w tym miejscu wie, że to najprawdziwsza rzecz, jaką można powiedzieć o Bogu.

Pani Tippett: Zastanawiałam się, czy na zakończenie przeczytałaby Pani ten krótki wiersz perskiego poety Hafiza z XIV wieku i dlaczego umieściła go Pani w swojej książce. I fakt, że pochodzi z XIV wieku, uwielbiam, ponieważ przypomina nam, że zawsze byliśmy tacy jako istoty ludzkie.

Ojciec Boyle: Tak, nie wiem, dlaczego umieściłem to w mojej książce [śmiech]. Więc teraz żyję koszmarem mojego wywiadu z Kristą Tippett [śmiech], teraz udowodniłem, że jestem płytki i nieciekawy. W każdym razie, to się nazywa „With That Moon Language”.

„Przyznaj się do czegoś:
Każdej osobie, którą widzisz, mówisz: „Kochaj mnie”.
Oczywiście nie należy tego robić na głos, bo ktoś mógłby wezwać policję.
Mimo wszystko, pomyśl o tym, o tej wielkiej potrzebie nawiązywania kontaktów.
Dlaczego nie zostać tym, kto żyje z pełnią księżyca w każdym oku?
to zawsze mówi,
z tym słodkim księżycowym językiem,
co każde oko na tym świecie chciałoby usłyszeć?"

Pani Tippett: Dziękuję, Greg Boyle.

[Oklaski]

Pani Tippett: Ojciec Greg Boyle jest założycielem i dyrektorem wykonawczym Homeboy Industries w Los Angeles. Jego pamiętnik nosi tytuł Tattoos on the Heart: The Power of Boundless Compassion . Ojciec Greg Boyle jest interesującym głosem w chwili wahań dla Kościoła rzymskokatolickiego. Śledzimy to i chcielibyśmy usłyszeć wasze obawy, nadzieje i marzenia, ponieważ nowy papież ma zostać wybrany. Powiedz nam, co myślisz na onbeing.org. Tam możesz również ponownie posłuchać, pobrać i udostępnić ten program innym.

Podcast On Being znajdziesz również, jak zawsze, na iTunes. Na Twitterze użyj hashtagu „onbeing” i porozmawiaj z innymi słuchaczami. Jestem tam @kristatippett. Obserwuj nasz program @beingtweets.

On Being on-air and online jest produkowany przez Chrisa Heagle'a, Nancy Rosenbaum, Susan Leem i Stefni Bell. Szczególne podziękowania w tym tygodniu dla Maureen Rovegno, Joan Brown Campbell i Chautauqua Institution. Naszym starszym producentem jest Dave McGuire. Trent Gilliss jest naszym starszym redaktorem. A ja jestem Krista Tippett.

[Ogłoszenia]

Pani Tippett: Następnym razem Losses and the Laughter We Grow Into, z gawędziarzem, humorystą i mądrym człowiekiem Kevinem Klingiem. Proszę dołącz do nas.

To jest APM, Amerykańskie Media Publiczne.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti May 7, 2014

A beautiful interview on how to truly live & love in this world with compassion, kindness and kinship for Everyone. Thank you so much for sharing Father Greg Boyle's life's work.

User avatar
garry May 5, 2014

truluy inspiring story.