Back to Featured Story


Dzięki artyście Walterowi Gabrielsonowi udało Mi się nawiązać Kontakt Z Jamese

napisał : „Wiatr, piasek i gwiazdy” oraz „Nocny lot” i „Lot do Arras” — to wszystko ma wielki, wyobrażeniowy urok.
Podczas lotu widzisz przestrzeń, która jest zdeterminowana nie tyle przez ograniczenia fizyczne, co przez zjawiska atmosferyczne i świetlne w przestrzeni. Widziałem czasami smugę kondensacyjną, która przechodzi przez niebo, gdzie można zobaczyć jej cień spadający przez niebo, cień smugi kondensacyjnej. Ten piękny cień faktycznie dzieli przestrzeń w niesamowity sposób. I tak ja, siedząc tam w tym kokpicie, widziałem tak wiele rzeczy, które przypominały mi o tym innym sposobie widzenia, gdzie światło jest materiałem i to tworzy przestrzeń.
Oczywiście, że może się tak zdarzyć również na inne sposoby. Kiedy stoisz na scenie, często masz tak dużo światła z rampy, że nie widzisz widowni. Nawet jeśli jesteś w tej samej przestrzeni architektonicznej co widownia, nie widzisz jej. I tak to światło dzieli przestrzeń. Oczywiście, jeśli przyciemnisz te światła, ta widownia wychodzi tak, jak gwiazdy wychodzą, gdy zachodzi słońce. Może się to zdarzyć w dość bliskich przestrzeniach, takie wykorzystanie światła do budowania przestrzeni lub do zakończenia widzenia - tak samo, jak można zakończyć widzenie ścianą.

RW : Pamiętam, że gdzieś czytałem, jak opisywałeś lot między dwiema warstwami chmur, a odrzutowiec przebił się przez nie, zostawiając smugę kondensacyjną między tymi dwiema warstwami. I pomyślałem: „to musiało być takie piękne miejsce”.

JT : Cóż, to są przestrzenie, w których żyjemy. Myślę na przykład o Hopi i niektórych Indianach z Południowego Zachodu, którzy mieszkają na płaskowyżach. Są zasadniczo „ludźmi nieba”, jak nazywają siebie Zuni. Miasto nieba w Acama. I Hopi również żyją w takiej sytuacji. Oni faktycznie żyją w niebie. Tybetańczycy z pewnością czuli, że żyją w niebie. Naprawdę to czuli.
Teraz zaczynasz żyć w niebie, kiedy latasz. I to jest inna perspektywa. Wielu pilotów raczej szydzi z tego, co nazywają „ground pounders”... [śmiech]... i ludzi, którzy żyją w labiryncie, gdzie uczysz się niemal zapamiętując zakręty w labiryncie. Wielu ludzi, kiedy pierwszy raz latają – widać na setki mil – gubi się. Wiesz, nie potrafią znaleźć lotniska. A kiedy uczysz się latać, znalezienie lotniska jest ważną funkcją [śmiech].
Zaskakujące jest, jak można się zgubić, widząc tak daleko. Nie jesteś już w labiryncie, nie jesteś już tym, co piloci nazwaliby „mieszkańcem dna”. To nowy rodzaj percepcji. Nie różni się to niczym od sytuacji, gdy na przykład zostajesz nurkiem i wchodzisz do morza, i doświadczasz tego. Doświadczasz „zachwytu głębi”. Doświadczasz „zachwytu wysokości”. To coś, co się zdarza. I to jest radość – to otwarcie percepcji.
Następnie odkrywasz, że istnieje wiele sposobów, w jakie postrzegamy, które nie są dobre dla latania, szczególnie gdy masz widoczność o zmierzchu, gdy rzeczy nie są jasno zdefiniowane. Zaczyna się utrata horyzontu. To wtedy wielu naszym percepcjom nie można ufać.
Tak więc faktycznie uczysz się nie ufać temu, jak nauczyliśmy się postrzegać. Piloci faktycznie muszą to robić, szczególnie w przypadku lotów według wskazań przyrządów. Lot nocny jest jak latanie w kałamarzu. Kiedy oddalasz się od miasta i nie masz horyzontu, małe punkty światła z domów wiejskich mogą czasami wyglądać jak gwiazdy. Naprawdę możesz się pogubić.
Jeden z najciekawszych momentów, jaki miałem, wydarzył się podczas treningu. Zjechałem nad jezioro Pyramid w pobliżu Tahoe i był absolutnie spokojny poranek. Widziałem odbicie nieba w jeziorze. Obróciłem się do góry nogami i wyglądało idealnie do góry nogami. Obróciłem się prawą stroną do góry i wyglądało dokładnie tak samo. Oczywiście, możesz poczuć grawitację, ale kiedy robisz beczkę, bierzesz tę grawitację do obrotu. Więc musisz pamiętać, czy jesteś prawą stroną do góry, czy prawą stroną do dołu w stosunku do rzeczywistego świata. Jest to piękno odbicia.

RW : W lataniu jest wiele momentów, które są zupełnie inne.

JT : Cóż, to świat w naszym świecie, ale jest to coś, na co należy zwrócić uwagę, tak jak w przypadku orientacji w świetle. Używam światła, izolując je, a często nie za dużo. Staram się robić to bez ciężkiej ręki, jak w utworze, który widziałeś w Einsteins, co jest pozornie bardzo prostą sytuacją, ale ma coś wspólnego z naszą percepcją i naszym związkiem z tym oceanem powietrza.

RW : Naprawdę zaskakujące było dla mnie doświadczenie intensywności dwóch kolorów, jaka pojawiała się w miarę zmniejszania się światła.

JT : I to jest ekstremalny kolor, jakiego normalnie nie widzimy.

RW : Pomyślałem, że to niesamowite, naprawdę. Jedyny inny Twój utwór, który widziałem, jest w San Jose Museum of Art. Myślę, że to rzutowane światło. I to mnie również poruszyło, ale w inny sposób. Myślę, że mam dość silną więź ze światłem. Nie jestem pewien, skąd się to wzięło, ale miałem bardzo intensywne doświadczenia ze światłem, w tym tak zwane doświadczenie światła „po śmierci”. Istnieje złote światło, jak mówią ludzie. I to, czego doświadczyłem z tym, i nie mogę do tego naprawdę wrócić - to taki ekstremalny stan, ale to było złote światło i było to również, w tym samym czasie, pełne uczuć. To nie było tylko światło, ale to było również uczucie. Powiedziałbym, że uczucie było miłością. Nie wiem, jak inaczej to nazwać. To było bardzo, bardzo silne doświadczenie.

JT : Ta praca, którą wykonuję, jest pracą emocjonalną. Nie sądzę, żeby istniały co do tego jakiekolwiek wątpliwości.

RW : Tak. Zdecydowanie tak czuję, ale myślę, że sposób, w jaki o tym mówisz, nie zawsze oddaje rzeczywistość tej części uczuć.

JT : Cóż, rzadko się widuje tego typu prace. Jesteśmy bardzo prymitywni i mamy bardzo mało słownictwa w kwestii światła. A także, w kwestii instrumentów światła - absolutnie prymitywni!
Jeśli jestem malarzem, nie muszę być chemikiem, aby uzyskać tysiące kolorów. Ale nie mogę nigdzie pójść i kupić lampy, którą mogę przekręcić z podczerwieni, czerwieni, pomarańczy, żółci, zieleni na niebieski, fioletowy i ultrafiolet. Nie mogę kupić takiej lampy.
Jesteśmy prymitywną kulturą pod względem światła. Dopiero zaczynamy. Więc muszę zrobić instrumenty, a także stworzyć symfonię z nimi.
Wiesz, kiedy pierwszy raz zrobiliśmy klawesyn i fortepian, i ktoś usiadł, żeby na tym zagrać, nie powiedział: „O mój Boże, co za maszyna!” To maszyna – naprawdę dość skomplikowana – ale to coś więcej. To coś, przez co emocje mogą swobodnie przyjść.
Kiedy mam pracę, nie ma ręki, ale poświęcam tylko to, będąc w pełni zaangażowanym w bezpośredni emocjonalny sposób. I dla mnie to bardzo potężny sposób. Więc nie straciłem nic, usuwając rękę.

RW : Miałem cię zapytać - Co się zmieniło na przestrzeni lat? I przypuszczam, że musi to sięgać twoich wczesnych doświadczeń ze światłem jako dziecka.

JT : Cóż, rodzaj doświadczenia, o którym mówisz, był dla mnie bardzo ważny. Myślę, że opisy doświadczeń bliskich śmierci, opisy zjawisk świetlnych we śnie i na jawie... Nie twierdzę, że mam sztukę religijną, ale muszę powiedzieć, że to artyści pracowali na tym terytorium od samego początku. Więc to nie jest arena, z której wyszliśmy.
Myślę, że nawet gdy wchodzisz do gotyckich katedr, gdzie światło i przestrzeń mają taki sposób na wzbudzenie podziwu, że w pewnym sensie to, co artyści stworzyli dla ciebie w tym miejscu, jest niemal lepszym połączeniem z rzeczami poza nami niż cokolwiek, co może powiedzieć kaznodzieja. Chociaż muzyka czasami może się do tego naprawdę zbliżyć. Myślę, że to miejsce, w którym artyści zawsze byli zaangażowani.
To nie jest nowe terytorium. Naprawdę podoba mi się ta wrażliwość, przynajmniej zbliżenia się do tego, jak widzimy w ten inny sposób, jak to światło jest napotykane w tym śnie, w medytacji. I mogę powiedzieć, że miałem to doświadczenie tylko raz, jako dziecko. Później, w Irlandii, miałem to, gdzie fizyczność sytuacji, w której byłem, była jak sen. To było naprawdę potężne.
Byłem w ogrodzie, kiedy byłem dzieckiem, a rzeczy nabrały życia i blasku, który był jak doświadczenie bliskie śmierci, z otwartymi oczami. Pewnego razu, w Irlandii, przypływałem łodzią z Fastnet w kierunku Whitehall. Było absolutnie cicho. Pojawiło się srebrne światło, które skąpało wszystko. To było doświadczenie, którego doświadczyłem w stanie świadomym, przebudzonym.
Większość tych doświadczeń, o których mówią ludzie, to na ogół odmienne stany świadomości, przypominające sen, albo przynajmniej marzenie senne.
Chciałbym, aby fizyczność mojego światła przynajmniej przypominała ci o tym innym sposobie widzenia. To najlepsze, co mogę zrobić. To straszna pycha mówić, że to sztuka religijna. Ale to coś, co przypomina nam, w jaki sposób jesteśmy, kiedy myślimy o rzeczach poza nami.

RW : Musisz zauważyć, że ludzie wciąż reagują na twoją pracę w sposób, który naprawdę przypomina im tego typu doświadczenia.

JT : To prawda. I w tym stopniu sądzę, że to dla mnie sukces. Ale to nie moje światło. To nie moje wspomnienia mają wywoływać. To są twoje. To może pochodzić tylko z twojego bezpośredniego doświadczenia. Więc to w pewien sposób usuwa część tego dystansu między tobą a mną, ponieważ oboje stoimy przed tym, równi.

RW : Tak. Myślę, że to doświadczenie, które w mniejszym lub większym stopniu przeżyło wiele osób.

JT : Tak naprawdę, jestem tego pewien.

RW : Nie wiem, co z tym zrobić, ale to ważny fakt. Mówię „ważny”. Ale jeśli ktoś mówi „no więc dlaczego jest ważny?”, to nie jest łatwo powiedzieć dlaczego.

JT : To nie moja rzecz, żeby to mówić. Wystarczy mi, że powiem, że kwiat jest dla rośliny. Jeśli pszczoły i floryści też się tym interesują, w porządku. Mam nadzieję, że stworzę coś, co jest dla ciebie ważne, ale muszę stworzyć coś, co jest ważne dla mnie.
To nie moja sprawa, ani nawet nie mój zamiar, w jakikolwiek sposób potwierdzać twój gust. I to jest trudna rzecz, gdy ludzie myślą o sztuce. Ludzie myślą o czymś, co mogą zabrać do domu, co w jakiś sposób potwierdza to, w co wierzą lub jak myślą – i chłopcze, to nie jest opis pracy artysty, aby to robić. Jeśli już, to kwestionować to i rozszerzać.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS