Back to Stories

„Jeśli Dzieci bawią się Na Placu Zabaw I zaczynają się kłócić, pierwszą rzeczą, jaką Zazwyczaj robimy, Jest Ich rozdzielenie. Rozdzielenie Pomaga powstrzymać kłótnie, Ale Nie rozwiązuje problemów, O które walczą. Istnieją Zatem Stosunkowo Prymitywn

To bardzo intuicyjna metodologia, więc musimy dowiedzieć się, jak uzyskać dostęp do tego, co wiemy, ale nie wiemy, że wiemy. Jednym ze sposobów jest dostrojenie się do historii i sprawdzenie, czy uda nam się ją dokończyć przed nimi.


Trzecią rzeczą, którą nazywam zasadą nr 1 w rozwiązywaniu konfliktów, jest pokazanie się . Oznacza to, że wnosisz do rozmowy tyle siebie, ile jesteś w stanie wnieść – całego siebie, a jeśli jest jakaś część ciebie, której nie możesz wnieść, to jest to rodzaj przywiązania. Powinieneś wtedy przyjrzeć się temu i zobaczyć, jakie przeszkody stoją na drodze. To kolejny punkt, który mówi, że każda wewnętrzna ślepota prowadzi do czegoś, czego nie widzisz na zewnątrz. Jeśli jest coś, czego nie widzisz w sobie, nie będziesz w stanie zobaczyć tego na zewnątrz i odwrotnie. Jeśli przegapiłeś coś w rozmowie, istnieje jakiś powód, dla którego to przegapiłeś, i jeśli się na tym skupisz, jeśli naprawdę spróbujesz dotrzeć do sedna sprawy, to staniesz się bardziej wyczulony na części siebie, a nawet osobowości, które istnieją w tobie.


Dobrzy aktorzy potrafią to zrobić. Gra aktorska oznacza w zasadzie, że role, które odgrywamy, już istnieją w nas w jakiejś formie. Jest jeszcze coś, co polega po prostu na podążaniu za małym tropem okruchów chleba, które ludzie zostawiają w swoich rozmowach. Wspominałem już o momentach, w których rozmowa osiąga dużą głębię lub szczyt – jak każde mocne słowo, obelga lub momenty, w których ludzie są bardzo energiczni. I jeśli po prostu będziesz się za nimi podążać, będziesz w stanie stworzyć z tym coś kreatywnego.


Jest jeszcze jeden punkt w tej kwestii, a mianowicie, że ważne jest, aby odbyć jak najwięcej szkoleń, a następnie od razu się na nie zdecydować. Skocz, zanim spojrzysz, jeśli wolisz. Możesz patrzeć, ile wlezie, ale samo patrzenie ci nie pomoże, gdy już podejmiesz ten krok. I postaw się w sytuacji, w której nie znasz odpowiedzi, nie możesz jej znać, nikt nie może wiedzieć, co się wydarzy, i podążaj za nią. Aby to zrobić, musisz najpierw dopracować swoje intencje i nastawienie, aby były naprawdę nieskazitelne i nieskazitelne. To coś, co musi być po prostu dla ciebie autentyczne.


Preeta: Tak, to wspaniale. Zastanawiam się, czy te narzędzia transformacji to oczywiście narzędzia, które rozwinęłaś w ciągu swojego życia. Czy mogłabyś opowiedzieć, co w twoim życiu doprowadziło do ich rozwoju?

Ken: Cóż, powiedziałbym, że jest kilka rzeczy. Po pierwsze, muszę oddać kobietom w moim życiu wdzięczność za to, że nauczyły mnie znaczenia inteligencji emocjonalnej. Pamiętam też pierwszy raz w gimnazjum, kiedy zdałem sobie sprawę, że dziewczyny wiedzą rzeczy, których ja nie wiem. Codziennie wieczorem rozmawiałem przez telefon z dziewczynami, które zdawały się mieć jakąś głęboką wiedzę. Powiedziałbym więc, że z intymnych relacji wyniosłem wiele nauki.

Drugim jest doświadczenie społeczne związane z ruchem praw obywatelskich, ruchem antywojennym i ruchem studenckim lat 60. Byłem w tym bardzo aktywnym uczestnikiem. Wierzę w wartości, które wszystkie te ruchy reprezentowały, ale zdałem sobie sprawę, że to trochę jak rozdzielanie dzieci na placu zabaw. Można zyskać pewien dystans poprzez demonstracje, konfrontację. Jeśli chcesz powstrzymać lincz, to jeden ze sposobów. Ale jeśli chcesz zmienić ludzkie serca i umysły, musisz naprawdę zaangażować ich w rozmowę.

Trzecim źródłem dla mnie było bycie sędzią i próba wymierzenia sprawiedliwości, ale jakoś nie potrafiłem tego zrobić, nie rozumiałem nawet, jak to zrobić, bo prawo jest tak sformalizowane. Miałem dwa osobiste doświadczenia. Jedno to oferta od ówczesnego gubernatora Kalifornii, żeby objąć stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym, i musiałem udzielić odpowiedzi następnego dnia. Byłem rozdarty, czy to zrobić, czy nie. Tej nocy miałem coś w rodzaju proroczego snu. Śniło mi się, że zeznaję jako sędzia i że jest tam jakiś chłopak, który zeznaje o popełnionym przez siebie przestępstwie i zdałem sobie sprawę, że kłamie. Potem spojrzałem na obrońcę, zdałem sobie sprawę, że kłamie, spojrzałem na prokuratora, zdałem sobie sprawę, że kłamie, spojrzałem na siebie i zobaczyłem, że ja też kłamię. Wstałem więc z ławy, wziąłem chłopaka za rękę, usiadłem z nim na podłodze i powiedziałem: „Powiedz mi, co się stało. Powiedz mi, kim jesteś”. To był naprawdę intensywny, mocny sen i wiedziałem, że nie mogę tego zrobić. Więc zadzwoniłem i powiedziałem, że nie będę następnego dnia. Drugim ważnym wydarzeniem było to, że zostałem mianowany pierwszym sędzią w programie telewizyjnym „Sąd Ludowy”. Nakręciliśmy pilotażowy odcinek programu, w którym pośredniczyłem w sporze. Prowadziłem już mediacje jako sędzia, ale tym razem nie było sensu sędziowania, ponieważ było dla mnie jasne, że te dwie osoby mogą dojść do porozumienia. Udało mi się ich dogadać i byli zachwyceni, ale producenci mnie zwolnili, bo chcieli zwycięstwa i porażki – to był dla nich jeden z ważnych elementów dramaturgii!

Powiedziałbym, że najmocniejszą częścią lekcji, jakie wyniosłem, było to, gdy zostałem mediatorem i zacząłem prowadzić mediacje między nieletnimi ofiarami a sprawcami przestępstw, między dziećmi, które popełniły przestępstwa, a ich ofiarami. To było po prostu niesamowicie potężne. Będąc prawnikiem, który czasami zajmował się sprawami karnymi, wiedziałem, co dzieje się z dziećmi, które trafiają do więzienia. To było zupełnie inne. Nikt nie trafiał do więzienia. Ludzie przepraszali, odpłacali i zadośćuczynili, a w rezultacie dzieci odpokutowały. Ponieważ doszły do ​​miejsca, w którym mogły odpokutować za swoje czyny, i musiały to zrobić, aby się od nich uwolnić. Musiały odzyskać pełnię. „Uzdrowienie ofiary” – tak to ujęto, ale prawda jest taka, że ​​nigdy nie chodziło o ofiarę, ale o sprawcę i o pomoc dziecku w dotarciu do miejsca, w którym nie musiałoby ukrywać swojej winy przez całe życie, popełniając kolejne przestępstwa. To tylko niektóre z głównych powodów.

Poniżej znajdują się pytania/komentarze od innych rozmówców


Carol : Czy ludzie muszą być naprawdę zainteresowani rozwiązaniem problemu, aby mediacja zakończyła się sukcesem?


Ken: Nie. Powiedziałbym, że to jest prawdopodobnie charakterystyczne. Prawie każdy chce uwolnić się od konfliktu i prawie nikt nie chce się z nim spotkać, żeby o nim porozmawiać . Więc nie muszą w niego wierzyć. Wystarczy, że będą chcieli się spotkać i powiedzieć, co jest dla nich prawdą.

Na przykład, prowadzę mediacje małżeńskie, a także mediacje rozwodowe. Rozwody to sytuacje, w których ludzie po prostu się poddają lub są tak wyczerpani próbami rozwiązania problemu, że po prostu nie są w stanie już tego robić. W każdej historii konfliktu tkwi przekonanie, że nikt nic nie może z tym zrobić. Mediacje nie mają szans na powodzenie i nie zliczę, ile razy mi to mówiono. A czasami nie działają – ponieważ mediator może nie mieć odpowiednich umiejętności, albo są zbyt głębokie, albo trwają zbyt długo, a ludzie nie chcą się zmienić, albo nie wiedzą, jak to zrobić, albo się boją. Istnieją tysiące różnych powodów, ale najważniejsze jest to, że z tej rozmowy wypływa głębsze zrozumienie, przynajmniej tego, dlaczego tak naprawdę utknęliśmy, a to jest krok naprzód.


Lisa: Czy ta praca pomogła ci uporać się z twoimi wewnętrznymi konfliktami?


Ken: O mój Boże, tak! Jednym z naprawdę pysznych powodów, dla których warto uczyć się mediacji, jest to, że można nad sobą pracować. Właściwie, trzeba nad sobą pracować! Myślimy o konfliktach, tak jak o wielu rzeczach na świecie, jako o czymś zewnętrznym. Prawda jest taka, że ​​wszystko, co zewnętrzne, jest przetwarzane wewnętrznie.


U mnie, zwłaszcza na wcześniejszym etapie mojego doświadczenia, zdarzały się momenty, w których utknąłem, nie mogłem pojąć, co się dzieje i popełniałem błędy. Nie da się wykonywać tej pracy bez popełniania takich błędów. Ale każdy z nich biorę sobie do serca i nad nim pracuję. Oczywiście zdarza się też, że medytujesz w pracy, a potem wracasz do domu i odkrywasz, że tak naprawdę nie postępowałeś zgodnie ze swoimi słowami, tak do końca, jak powinieneś. Czy nie ma rzeczy, które mógłbyś poprawić w swoich relacjach z innymi? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak i nadal nad tym pracuję, nawet dzisiaj.

Mish : Po pierwsze, wydaje się, że niektórzy czerpią przyjemność z konfrontacji, a inni jej unikają – zastanawiając się, gdzie czyjaś pierwotna natura determinuje sposób radzenia sobie z konfliktami? Po drugie, czy uważasz, że istnieje bezpośrednia korelacja między niechęcią do konfliktów a liczbą ran w ciele?


Ken: Pięknie! Po pierwsze, wszyscy mamy inny skład chemiczny i genetyczny, a badania na myszach wykazały, że niektóre są bardziej podatne na ryzyko niż inne. Dodatkowo istnieje epigenetyka, czyli wpływ środowiska na genetykę – to, co dzieje się w twoim otoczeniu, może zmienić ekspresję twoich genów. Na przykład, jeśli masz samca myszy, który jest narażony na stres i nie ma żadnego połączenia z samicą myszy z sąsiedztwa, poza systemem wentylacji, zapach moczu samca myszy jest przenoszony na samicę. Dzieci urodzone przez samicę myszy będą miały wyższy poziom kortyzolu, hormonu stresu, niż gdyby istniał samiec myszy, który nie był narażony na stres. Mamy więc predyspozycje genetyczne, epigenetykę i doświadczenie. To jest więc pierwszy element – ​​że mamy pewnego rodzaju naturalną wrażliwość na konflikty, którą każdy z nas może doskonalić w miarę upływu życia.

Odnośnie drugiego pytania – im więcej ran doświadczyłeś, tym bardziej zmienia się próg bólu i tym bardziej jesteś wrażliwy. Moje podejście do tego, co dzieje się w przypadku „katastrofalnego cierpienia”, to przebaczenie – jako praktyka duchowa i forma rozwiązywania konfliktów. To, co ci cierpiący mają do dyspozycji w wyjątkowy sposób, to możliwość poświęcenia części swojego życia, aby nikt nie cierpiał tak jak oni. I każdy, kto naprawdę cierpiał, natychmiast rozpozna prawdę. To jest wyjście, zamiast udawać, że jakoś da się żyć dalej i wszystko będzie dobrze. Otrzymałeś pewien dar. Nie był to dar, którego chciałeś. Nie był to nawet dar, który koniecznie byś wybrał, ale kiedy już go otrzymasz, co z nim zrobisz?

To staje się możliwe w rozwiązywaniu konfliktów, zwłaszcza w przypadku dzieci, które popełniły przestępstwa, lub osób, które doświadczyły w swoim życiu poważnej traumy. W ramach projektu „Mediators beyond Borders” w Rwandzie prowadzimy projekt wykorzystujący „Mediację uwzględniającą traumę”, ponieważ każdy w Rwandzie doświadczył traumy. Zdarzają się konflikty, w których ludzie ponownie doznają traumy, dlatego łączymy mediacje ze specjalistami od traumy, ucząc jednocześnie obu tych umiejętności. Musimy z głębokim szacunkiem podchodzić do cierpienia i nie obwiniać ofiary za to, co się stało. Ale jednocześnie musimy im powiedzieć: jest coś, co możecie wnieść w wyjątkowy sposób, czego my wszyscy nie możemy. Ludzie, którzy przeżyli wojnę na Bliskim Wschodzie, gdzie działa organizacja o nazwie „Combatants for Peace”, złożona z członków Sił Obronnych Izraela, Hamasu, Fatahu i Islamskiego Dżihadu – wszyscy to byli bojownicy, którzy walczyli między sobą – jednoczą się, by powiedzieć, że musimy zrobić coś innego. Nikt nie może tego powiedzieć tak jak oni, tak jak nikt nie mógł zaprowadzić pokoju w Irlandii Północnej, poza IRA i policją Ulsteru. To oni to zrobili i to właśnie z ich cierpienia i bólu powstał proces pokojowy.


Preeta: Na zakończenie mam jedno pytanie: w jaki sposób my, większa społeczność ServiceSpace, możemy wspierać Twoją pracę?


Ken: Właściwie, jeśli możemy to nazwać naszą pracą. Oto moje przekonanie na ten temat – globalnie stoimy obecnie w obliczu problemów, których nie da się już rozwiązać za pomocą prawa, siły militarnej ani zwykłej dyplomacji. Potrzebujemy czegoś nowego i wierzę, że jako gatunek musimy znaleźć sposób na wspólne rozwiązywanie problemów.

Łatwo to zrobić z Koreą Północną. Dzieje się to teraz z Iranem, z Rosją i powiedziałbym, że najważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest przeciwstawienie się poglądowi, że ktoś z nas jest wrogiem. Mój sposób powiedzenia tego jest następujący: Wszystkie te konflikty między nimi a nami, ale musimy dojść do punktu, w którym zdamy sobie sprawę, że ich nie ma. Jesteśmy tylko my . Kiedy to zrozumiemy, zaczniemy zmierzać w kierunku dialogu, rozwiązywania konfliktów i komunikacji. Więc cokolwiek ludzie zrobią, będzie to wspaniałe. Możesz wesprzeć organizacje takie jak „Mediatorzy poza granicami”, „Partnerzy na rzecz zmiany demokratycznej” lub „Niezbędni partnerzy”, które zajmują się dialogiem. Pomóż nam zmienić nasz proces polityczny w kierunku rozwiązywania konfliktów i dialogu. Jeśli możemy to zrobić, to zrobimy coś naprawdę niesamowitego.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Pocohontas Nov 27, 2017

Love it! Bono would love this article too. Thanks so much for the great read, Alyssa and Mr. Cloke.

User avatar
Virginia Reeves Nov 27, 2017

Thanks you for sharing this important concept of how to better communicate with one another when there are conflicts and misunderstandings. The examples with children, teachers, and the man with anger issues helped prove your points. I've printed out a copy to send to a niece who is in prison. She tried to help other gals who have issues she's learned to deal with. She always likes learning other methods to help herself as well.