W zeszłym roku zorganizowaliśmy pierwszy doroczny Dzień 50/50. Odbył się w maju i wszyscy zaprezentowaliśmy nasz film „50/50” . Przygotowaliśmy fajne plakaty dotyczące wszystkich powiązanych ze sobą zagadnień oraz zestawy do dyskusji. Mieliśmy niesamowitych prelegentów, od Avy DuVernay po prezydentki Islandii i Malawi. To była niesamowita, niesamowita gama prelegentów i 11 000 wydarzeń. W tym roku przypada on 26 kwietnia. Zachęcam wszystkich słuchaczy do zapisania się. To nic nie kosztuje.
Pokażą film 50/50 . W tym roku ukaże się nowy film zatytułowany „ Co by było, gdyby?” , w którym zadawane jest pytanie: „Jak wyglądałby świat, gdyby zarówno wybrani urzędnicy, firmy, jak i media rzeczywiście odzwierciedlały społeczeństwo?”. Zawsze próbuję odpowiedzieć: „Jak mógłby wyglądać? Dokąd moglibyśmy pójść?”. Będą też niesamowici prelegenci, a już zgłosiło się chyba 23 000 grup.
Można to zorganizować w firmie, w szkole, w sali konferencyjnej podczas lunchu, w domu. Wierzymy jednak, że spotkanie ludzi na całym świecie, w tym samym dniu, ma prawdziwą wartość i pozwala im rozmawiać na ten sam temat. Można to zrobić o dowolnej porze dnia, ale będzie można uczestniczyć w transmisji na żywo z udziałem niesamowitych prelegentów. To bardzo ekscytujący dzień, aby porozmawiać o problemie, który – jak wiemy – jest obecnie szeroko omawiany w kontekście równości płci w kontekście ruchu Me Too. To złożony problem, a my chcemy stworzyć przestrzeń dla mężczyzn i kobiet.
Nie nazywamy tego „Dniem Kobiet 50/50”. Dla nas to problem, który dotyczy wszystkich. Stworzyliśmy naprawdę ekscytujące ramy do prowadzenia naprawdę znaczącej i ważnej rozmowy. Nasze filmy są pełne humoru i staramy się, aby temat był jak najbardziej przystępny i interesujący, ponieważ jest wielowątkowy. Jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy, które wydarzyły się w tym tygodniu, było to, że kurator wszystkich kalifornijskich szkół publicznych wysłał właśnie e-mail do każdego dyrektora szkoły w Kalifornii z prośbą o zorganizowanie Dnia Kobiet 50/50 w klasach K-12. To dla nas ogromna sprawa, ponieważ wiemy, że wszystko powinno zaczynać się tak wcześnie, od tego rodzaju przeformułowania i edukacji. Dlatego jesteśmy tym naprawdę podekscytowani.
TS: Myślę, że parytet płci to kwestia ważna dla wielu osób. Kiedy powiesz: „Tak, jesteśmy dziś w znacznie lepszej sytuacji, jeśli chodzi o wzmocnienie pozycji kobiet na świecie, niż 100 lat temu”, ludzie odpowiedzą: „Tak. To prawda i mamy przed sobą długą drogę”.
TSh: Zdecydowanie. Tak.
TS: Kiedy wyobrażasz sobie tak długą drogę, która nas czeka, i to, jak jednostki mogą ją zmienić, co widzisz w swojej wizji „co by było, gdyby”?
TSh: Tak. Kilka rzeczy, tak. Jestem niecierpliwy, jak ci już mówiłem. Więc tak, przeszliśmy długą drogę, ale bardzo mi zależy, żebyśmy już tu dotarli. Patrzę na kraje takie jak Islandia, które wprowadziły prawo gwarantujące kobietom równe wynagrodzenie. Chcę tego. Chcę tego u nas. To oznacza, że potrzebujemy więcej kobiet kandydujących, wygrywających wybory, a to, o co właśnie pytałeś, ma wiele poziomów.
Ale myślę, że powiem tylko tyle, że w tym roku, w ramach Dnia 50/50, dużą jego częścią są deklaracje działań, o które prosimy wszystkich. Tworzymy naprawdę fajne narzędzie w sieci, dzięki któremu możesz… wybrać, gdzie się pojawisz, jako osoba prywatna, prowadzę firmę, jestem menedżerem, jestem mamą na pełen etat, gdziekolwiek się pojawisz. Damy ci pięć konkretnych rzeczy, które możesz zrobić. Bo każdy może coś zmienić w tej sprawie, niezależnie od tego, czy robi to na dużą skalę, czy w małej sprawie.
Jeśli prowadzisz firmę, możesz powiedzieć: „Tak, chcę, żeby 50 procent mojego zarządu stanowiły kobiety”. Ale jest tak wiele mniejszych rzeczy, które każdy może zrobić, i zamierzamy je wymienić. Będziemy prosić ludzi o składanie deklaracji, publikować je w mediach społecznościowych, a następnie będziemy się z nimi kontaktować. Dlatego co trzy miesiące będziemy udostępniać zasoby, które pomogą ludziom zrealizować ich obietnice, a jeśli napotkają problem, zasoby, które pomogą im go pokonać.
Oczywiście, da nam to również wiele badań na ten temat. Więc tak, zgadzam się z tobą. Przeszliśmy… Myślę, że lubię czuć, że przeszliśmy długą drogę, czuć ten pęd za plecami, który daje nam siłę i moc, by iść do końca. Chcę parytetu płci, chcę, żeby kobiety zarabiały tyle samo. Chcę, żeby były cenione w ten sam sposób. Chcę równej reprezentacji w filmach, przy ich realizacji, w telewizji. Chcę równej reprezentacji w podręcznikach historii. Chcę wszystkiego.
Jeśli obejrzysz mój film „50/50” , zrozumiesz, jak bardzo go cenię i jak wpisuje się w 10 000-letnią historię feminizmu, a ja przetrwałam każdą falę feminizmu. Tę, w której jesteśmy teraz, a która w dużej mierze dotyczy intersekcjonalności, tematu, którym jestem bardzo zainteresowana, czyli współzależności i powiązań. Wszystkie te kwestie są ze sobą powiązane. Jak możemy być tego świadomi i pomóc w rozwoju, abyśmy mogli dotrzeć tam, gdzie chcemy być? Do społeczeństwa, w którym każdy jest ceniony za swój wkład i każdy ma równe szanse.
TS: Co masz na myśli mówiąc o interseksjonalności?
TSh: Cóż, to słowo jest często używane. Wprowadzono je jakiś czas temu, ale usłyszysz je często, jeśli działasz w środowisku kobiecym. Chodzi o kwestie przecinające się, o skrzyżowanie rasy i płci, i wszystkie te kwestie, które naprawdę musisz poruszyć… jeśli spojrzysz na nasz plakat, jeśli wejdziesz na stronę 50-50day.org, gdzie się zarejestrujesz, zobaczysz nasz plakat z… wiesz, mówiłam ci o 24 mocnych stronach charakteru?
TS: Tak.
TSh: Cóż, mamy około 24 kręgów, które dotyczą tego, co jest potrzebne, aby osiągnąć równość płci, która będzie korzystna dla wszystkich. Wiele osób mówi o równości płac, cóż, to jedno koło. Me Too mówi o bezpieczeństwie i przemocy. To jedno koło. Ale jeśli się nad tym zastanowić, mamy pięć kolumn: gospodarka, polityka, tożsamość, kultura i dom. W obrębie tych kolumn przecinają się wszystkie te kwestie, od równości płac, przez prawo i sprawiedliwość, po przywództwo polityczne, media i technologię, po bezpieczeństwo i przemoc, nieodpłatną pracę domową, normy płciowe i rodzicielstwo.
To ma tak wiele aspektów. Co naprawdę ekscytujące, ludzie dostali te plakaty w zeszłym roku i trzymają je w swojej kawiarni przez cały rok. Mam jeden na lodówce i to po prostu dobry sposób na interakcję z myślą o tym, jak wiele kwestii jest powiązanych z tą szerszą kwestią równości płci.
TS: Skąd wziął się pomysł na Dzień 50/50 i film, skoro to właśnie na tym problemie chciałaś się skupić? Skąd wziął się ten pomysł, Tiffany?
TSh: No cóż, kilka rzeczy. Czułam się naprawdę szczęśliwa, moja mama, totalna feministka. Pisała doktorat, kiedy dorastałam, o kobietach sukcesu i ich mentorkach. Dorastałam z nią, a potem dorastałam z ojcem, który pisał o kulturze bogiń i patriarchacie, i o tym, jak kobiety odzyskują władzę. Czułam, że jako kobieta jestem niesamowicie silna.
A potem wchodzisz w realny świat i uświadamiasz sobie, jak wiele kobiet nie czuje tego w ten sposób i nie jest tak traktowanych. Kiedy organizowałam nagrody Webby, byłam jedną z niewielu kobiet w branży technologicznej i szczerze mówiąc, nigdy nie uważałam tego za problem, ale czułam moralny obowiązek, by stworzyć przestrzeń dla większej liczby kobiet, które mogą tak czuć.
Potem przemawiałam na konferencji i spotkałam kobietę o imieniu Laura Liswood. Byłyśmy za kulisami i czułam, że znam swoją feministyczną teorię i znam swoją historię dotyczącą praw kobiet i tak dalej. Zapytałam ją, czym się zajmuje, a ona odpowiedziała: „Zwołuję kobiety prezydentów i premierów za pośrednictwem Organizacji Narodów Zjednoczonych”. Pomyślałam: „Wow. To niesamowite. Jak długo to robisz?”. A ona odpowiedziała: „Około 20 lat”. Zapytałam: „Ile ich było 20 lat temu?”. Pomyślałam, że może było, nie wiem, może kilka, jak Indira Gandhi i Thatcher. Powiedziała: „Och, było 15, 20 lat temu”. Pomyślałam: „Wow. Ile ich jest dzisiaj?”. Znów pomyślałam, że ta liczba nie jest dużo większa. Powiedziała: „Och, było 50”. Opadła mi szczęka. Nie mogłam uwierzyć, że było ich aż tyle. Następnie zadałem to pytanie każdej znanej mi osobie i nikt nie zbliżył się do odpowiedzi.
Mówimy o osobach, które kierowały organizacjami feministycznymi, prezeskach dużych firm. Nikt nie znał odpowiedzi. Pomyślałam: „Wow. Tak długo opowiadamy historię o niedoborze, może powinniśmy na nowo opowiedzieć historię o obfitości”. To skierowało mnie na ścieżkę, którą 10 000 lat temu obrałam, by napisać na nowo prawdziwą narrację o kobietach u władzy i o tym, co jest potrzebne do stworzenia świata z większą równowagą płci. Dlatego nakręciłam ten film „50/50” . Chciałabym wam teraz powiedzieć, że ta liczba to 70 wybranych prezydentów i premierów, mimo że w naszym kraju nie mieliśmy ani jednego.
To zainspirowało mnie do nakręcenia filmu, do pewnego rodzaju przemyślenia tego, co wiemy i jakie historie sobie opowiadamy, i do przekonania, że musimy wychodzić z pozycji siły, a nie z poczucia niedostatku. Jak wspomniałem, film ukazał się kilka tygodni przed wyborami, a ja byłem tak sfrustrowany wyborami, że pomyślałem: „Przekuję tę frustrację w globalny dzień poświęcony równości płci”.
TS: Ilu jest, o ile Pan wie, prezydentów i premierów na świecie? Skoro jest ich teraz 70, co musi się stać, żeby proporcje się wyrównały?
TSh: Nadal około 15%. To nie jest 50/50, ale zdecydowanie więcej, niż myślałem.
TS: Tak.
TSh: No więc, nie. To zawsze dobra liczba. Chcesz obu. Ale fakt, że nikt nawet nie znał pierwszej liczby.
TS: Jasne. Jasne.
TSh: Nikt tego nie zrobił. Myślę, że chodzi o znajomość naszej historii, a wiele podręczników do historii nie wspomina wystarczająco dużo o kobietach, prawda? Podręczniki do historii zazwyczaj piszą mężczyźni. Chodzi więc o to, by na nowo napisać narrację na większą skalę. Jestem bardzo podekscytowana tymi wyborami. To nie jest dla mnie kwestia partyjna. To sprawa każdego z nas. Kandyduje więcej kobiet niż kiedykolwiek, a więcej kobiet obejmuje urzędy i więcej osób z niedoreprezentowanych grup, co daje bardziej zróżnicowane perspektywy i lepsze rozwiązania. I więcej przepisów wspierających te wszystkie idee dotyczące równości, jak na Islandii.
TS: Kilkakrotnie wspomniałeś o tym, jak ważne jest spojrzenie wstecz na naszą 10 000-letnią historię i na czasy, kiedy czczono boginię, a kobiety szanowano, i że – używając twoich słów – wracamy do tego, gdzie byliśmy 10 000 lat temu. Wiesz, wiem, że niektórzy ludzie nie wierzą w tę wersję historii. Pytają: „Naprawdę? Był taki czas?”.
TSh: Tak. No cóż, posłuchaj. Dorastałem z ojcem, który dużo pisał o… jego głównym pytaniem było, że podróżował po całej Europie, a to, co skłoniło go do napisania książki „Alfabet kontra Bogini” , brzmiało: jak to się stało, że na całym świecie istniały kultury bogiń, a potem co się ciągle powtarzało, co doprowadziło do patriarchatu? Co się wydarzyło w całej historii? Najpierw kobiety były czczone, a potem nastąpił patriarchat i wszyscy bogowie płci męskiej.
W całej historii obserwował, że za każdym razem, gdy wprowadzano umiejętność czytania i pisania, zdawało się to przeprogramowywać ludzkie umysły, przekształcając je w coś w rodzaju lewej półkuli mózgu – wie, że jest to o wiele bardziej zniuansowane niż podział na lewą i prawą półkulę – ale jednocześnie przeprogramowując społeczeństwo w kierunku bardziej patriarchalnego. Następnie, wraz z pojawieniem się obrazów, które widzimy teraz dzięki elektromagnetyzmowi, telewizji, filmom i internetowi, kobiety znów zaczynają się rozwijać.
Napisał o tym książkę, która trafiła na listę bestsellerów New York Timesa, zatytułowaną „Alfabet kontra Bogini”. To historie, z którymi dorastałem, więc możesz w nie wierzyć lub nie, ale osobiście uważam, że istnieją relikwie bogiń. W wielu kulturach, a także w kulturach rdzennych Amerykanów, wciąż pojawiają się silne kobiety w opowieściach adwentowych. Osobiście myślę, że wychowałem się na tych wszystkich patriarchalnych opowieściach. Znacznie bardziej wolę myśleć o kobietach jako o boginiach, ponieważ zawsze czułem, podobnie jak w przypadku opowieści judaistycznych, że mnie osobiście odrzucają, bo są tak patriarchalne. Jestem kulturowym Żydem, ale te historie do mnie nie przemawiają.
TS: Jedną z rzeczy, które odczuwam w tej rozmowie – i chcę podziwiać siłę Twojego charakteru – jest Twoja ogromna kreatywność, Tiffany. A pod spodem kryje się miłość, którą czuję do pomagania innym. Bardzo bym chciała, żebyś porozmawiała z kimś, kto czuje tę miłość, tę potrzebę pomagania innym, ale nie odkrył tych bardzo sprytnych i kreatywnych sposobów, które Ty masz, tworzenia ruchu w internecie i bycia filmowcem. Ale ma w sobie pragnienie, by w jakiś sposób służyć naszej zbiorowej ewolucji.
TSh: Mm. Cóż, zrobiliśmy plakat do filmu „30000 dni” , który poleciłbym każdemu, kto teraz szuka swojego celu, o którym, jak sądzę, mówisz. Jest tam naprawdę ekscytujący moment. Mamy plakat z mocnymi stronami postaci, oparty na Ruchu Psychologii Pozytywnej, czyli 24 mocne strony postaci. W tym filmie o poszukiwaniu sensu i celu, na jednej części ekranu umieściliśmy mocne strony postaci. Po drugiej stronie ekranu umieściliśmy coś w rodzaju plakatu, że tak powiem, dotyczącego problemów, czy to środowiska, edukacji, sprawiedliwości, czy czegokolwiek innego.
Umieściliśmy je tak, że są niemal nachylone w stronę horyzontu. Powiedzieliśmy: „Jeśli potrafisz połączyć swoje mocne strony z tym, co cię najbardziej pasjonuje, z kwestią, która cię najbardziej ekscytuje, właśnie w ten sposób odnajdziesz swój cel”. Ten element wizualny, jeśli oglądasz „30 000 dni” , znajduje się w samym środku filmu. To bardzo ekscytujący widok. Bo jeśli jeszcze go nie znalazłeś, warto się nad nim zastanowić – przyjrzeć się mocnym stronom, zidentyfikować je, przyjrzeć się tym problemom, określić, co jest dla ciebie najważniejsze i zastanowić się, jak stworzyć między nimi nić i ją połączyć.
To naprawdę ekscytujące, gdy widzisz, jak ktoś przeżywa ten moment albo odkrywa, jak sprawić, by praca nie była pracą, ale pasją, nie wydawała się pracą. Czuję się bardzo szczęśliwy, naprawdę. Jestem tak wdzięczny, że tak bardzo kocham to, co robię, że z radością wstaję rano z łóżka i chcę pomóc ludziom to odnaleźć. Ten film był tak naprawdę moją próbą... cóż, właściwie jeśli to element konstrukcyjny. Nauka charakteru polega na tym, żeby naprawdę spróbować zastanowić się i przeanalizować, kim jesteś, aby zidentyfikować swoje mocne strony i nad czym chcesz popracować.
A zatem 30 000 dni naprawdę dotyczy tego, w jaki sposób możesz odzwierciedlić swoje mocne strony w kwestiach, które są dla Ciebie ważne?
TS: Mhm (potwierdzająco). Pięknie. A teraz, Tiffany, na koniec, chcę porozmawiać trochę o przyszłości technologii z twojej pozytywnej perspektywy. Słyszymy tak wiele o negatywnych aspektach technologii, które sprawiły, że staliśmy się kulturą ADHD, obniżając nasze IQ i doprowadzając nas do szaleństwa. Myślę, że wiele osób doceni twój technologiczny Szabat. Jednocześnie, moim zdaniem, masz dość pozytywną wizję potencjału technologii jako narzędzia naszej zbiorowej ewolucji.
TSh: Rzecz w tym, że naprawdę zgadzam się z poglądem Marshalla McLuhana na temat technologii, że jest ona przedłużeniem nas samych. To nie jest „coś innego”, to to, co stworzyliśmy. Technologia to my, a my jesteśmy dobrzy, źli i wszystko pomiędzy. Ale jeśli będziemy nadal dążyć do bycia lepszym sobą, ostatecznie wierzę, że przezwyciężymy to i zostanie to wykorzystane w dobrych celach. Ta walka będzie zawsze, bo to jest walka ludzka.
Opowiem wam o pewnym zdarzeniu, które niedawno mi się przydarzyło i które sprawiło, że na nowo pokochałem technologię. Historia mojej rodziny, z którą dorastaliśmy, mówi, że rodzina mojego dziadka, on jako jedyny uciekł z Odessy, a reszta zginęła w Holokauście. To była nasza historia. W 1988 roku pojechałem do Związku Radzieckiego, żeby porozmawiać o komputerach osobistych i poszukać fragmentów mojej rodziny, których nigdy nie odnalazłem.
Potem nastąpiła zmiana: mój ojciec zmarł. To był jego ojciec, o którym wspomniałem, że był jedynym, który uciekł. Dostaliśmy e-maila, mój brat dostał e-mail od kogoś z RPA. Mam nietypowe nazwisko. Nie jest powszechne. To Shlain bez C. Znamy tylko naszą rodzinę Shlainów. Przez internet, z notatki na LinkedIn, mój brat dostał e-maila: „Chyba jesteśmy spokrewnieni”.
Krótko mówiąc, wróciłem z RPA z siostrą w zeszłym tygodniu, gdzie pojechaliśmy na 80. urodziny naszego wspaniałego nowego krewnego, Avroya Shlaina. Mój tata skończyłby w tym roku 80 lat. Jest ta niesamowita rodzina Shlainów, której nigdy wcześniej nie poznaliśmy. Słyszę mnóstwo historii o ludziach, którzy połączyli się dzięki 23andMe i Ancestry.com, którzy zostali rozdzieleni przez Holokaust czy coś takiego, a teraz znów się spotykają.
Również na 23andMe niedawno odkryłem, że jestem w 0,001% rdzennym Amerykaninem. Nie wiem, jak to możliwe, ale bardzo mi się to podobało. Każdego dnia zdarzają się rzeczy, które sprawiają, że zatrzymuję się i myślę: „Wow, spójrz, co to narzędzie, które my, ludzie, stworzyliśmy, robi”. A potem, z drugiej strony, myślę: „Spójrz, co się właśnie stało z naszymi wyborami. O mój Boże”. Musimy o tym rozmawiać. Musimy się z tym zmierzyć. Musimy wypracować praktyki, które sprawią, że nie przytłoczy to naszego życia. Musimy przeprowadzić niezbędne dyskusje i przemyślenia na temat tego, czym jest to coś, co stworzyliśmy? I jak możemy to wykorzystać dla dobra, a nie dla zła?
TS: Cóż, to ciekawe. Kiedy to komentujesz, myślę o tym jako o części nas. Zauważyłem, że to naprawdę zmienia sposób rozmowy, zamiast patrzeć na instrumenty, czy to iPhone'a, komputery, czy cokolwiek innego, jako na coś zewnętrznego. Och, to część nas.
TSh: Tak. To my. Potem przestajesz… to właściwie dużo, masz w tym większą władzę. Kiedy mówisz: „Och, to technologia coś z nami robi”. To tak, jakbyś nie był odpowiedzialny… coś ci coś robi, zamiast myśleć, że to my. Tworzymy te narzędzia. Znacznie bardziej dodaje ci sił, gdy mówisz: „Och, będę wyłączał ekrany raz w tygodniu”. Albo: „To nie moja własność. To ja. Mogę się podnieść i wyznaczać granice, i wiedzieć, kiedy jest dobrze, a kiedy źle”.
Myślę, że to naprawdę, znowu, przeformułowanie na coś silniejszego, zamiast skupiać się na tym, co nas przejmuje. Wiecie, mój mąż jest profesorem robotyki i panuje ogromny strach. Jest mnóstwo artykułów: „Roboty przejmą władzę nad ludźmi. Pozbędą się każdej pracy”. On jest jedynym głosem, który mówi: „Właściwie nie. To się nie stanie. Studiuję robotykę od ponad 35 lat. To pomoże nam wzmocnić to, co robimy, ale nic nie zastąpi bycia człowiekiem”.
Cechy takie jak empatia, podejmowanie inicjatywy i myślenie interdyscyplinarne. Nakręciliśmy razem film o tym, zatytułowany „The Adaptable Mind”. Był to 10-minutowy film, który został wyświetlony podczas Dnia Postaci i który w dużej mierze o tym opowiadał. Istnieje wiele obaw związanych z robotami, co jest właściwie rodzajem wewnętrznego strachu przed tym, że nie będziemy potrzebni. Ponownie, jeśli pamiętamy, jak niesamowici są ludzie i jakie umiejętności czynią nas ludźmi, maszyny nigdy ich nie zastąpią.
TS: Tiffany, jakie pytania teraz zadajesz?
TSh: Niedawno poproszono mnie o przemyślenie mojej wizji przyszłości i dużo myślałem o tym, że potrzebujemy więcej wizji przyszłości. Potrzebujemy więcej „co by było, gdyby”. Potrzebujemy więcej dowodów na to, jaki potencjał może kryć się w przyszłości. Myślę o tym. Potem zadaję pytanie: Mówiłem ci, że pracuję nad książką o szabacie technologicznym. Kiedyś paliłem. Nie jestem z tego dumny, ale robiłem to, żeby zbuntować się przeciwko mojej rodzinie lekarzy. Robiłem to, mając dwadzieścia kilka lat. W czasach, gdy paliłem, wszyscy palili.
Mniej więcej w czasie, kiedy rzuciłem, po raz pierwszy, przynajmniej w Kalifornii, wprowadzono zakaz palenia w barach, i to był jeden z najfajniejszych aspektów palenia – aspekt społeczny. Kiedy teraz o tym myślę, przemierzając Amerykę, prawie nikt nie pali. To ogromna zmiana w zachowaniu. Kiedyś lekarze palili. Można było palić w samolotach i kinach, a teraz to się naprawdę zmieniło. To daje mi nadzieję, jeśli chodzi o korzystanie z ekranów.
Porównuję aspekt behawioralny. Oczywiście technologia przynosi nam ogromne korzyści. Ale chodzi o zdrowsze współistnienie. Dużo o tym myślę, pisząc tę książkę o zmianie sposobu, w jaki działamy, i o tym, czy możemy się zmobilizować do stworzenia praktyk, w których wyznaczamy granice wokół technologii?
TS: OK, Tiffany. A jak osoby, które chcą wziąć udział w Dniu 50/50 lub Dniu Postaci w dalszej części roku, mogą dowiedzieć się szczegółów?
TSh: Możesz wejść na Letitripple.org, czyli nazwę mojego studia filmowego w San Francisco, i tam są linki do obu stron. Rejestracja zajmuje tylko kilka minut i nagle stajesz się częścią naszej społeczności, w której mamy te dwa globalne dni. To świetna zabawa i bardzo bym chciała, żeby wszyscy Twoi słuchacze dołączyli do tego wydarzenia, bo im więcej osób w nim uczestniczy, tym staje się ono potężniejsze.
TS: Letitripple.org. To piękna nazwa. Bardzo dziękuję za Twoje piękne serce i wspaniałą pracę.
TSh: Och, dziękuję za zaproszenie, Tami. Uwielbiam wszystkich ludzi, z którymi rozmawiasz i twój głos na świecie. Więc bardzo dziękuję za zaproszenie.
TS: Tiffany Shlain jest filmowcem-aktywistką. Tak ją opisuję. Stworzyła film „50/50 Day”, który odbędzie się 26 kwietnia 2018 roku. Więcej informacji na letitripple.org.
Soundtrue.com: wiele głosów, jedna podróż. Dziękuję za wysłuchanie.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
As a person of faith I find much to commend here. We must live to unite, not divide. And, in this distracted secular age of technology we must find ways to transcend the imminent frame of this age. I personally practice sabbatical from social media and technology in general on a frequent basis. }:- ❤️ anonemoose monk