Back to Stories

Muhammad Yunus: Zrewolucjonizował bankowość

Mele-Ane Havea o Muhammadzie Yunusie

Po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością profesora Muhammada Yunusa w 2009 roku, kiedy przyjaciel podarował mi egzemplarz jego książki „Stworzenie świata bez ubóstwa” . Przeczytałem ją w okresie transformacji, tuż po przeprowadzce na Bliski Wschód, aby podjąć pracę przy zakładaniu biura międzynarodowej firmy w młodym kraju. To właśnie w tym okresie, gdy gospodarka raczkowała, a obietnice kapitalizmu i rozwoju były żywe i silne, usłyszałem donośne wezwanie profesora Yunusa: „A gdyby tak wykorzystać siłę wolnego rynku do rozwiązania problemów ubóstwa, głodu i nierówności?”.

Jego odpowiedź była jasna: tak, możemy, a jego książka pełna była przykładów, jak może się zamanifestować bardziej humanitarna wersja kapitalizmu. Rozglądając się wokół i obserwując najbardziej skrajne nierówności, z jakimi się kiedykolwiek spotkałem, uderzyło mnie, że to pytanie nie pojawiło się w żadnym dyskursie publicznym, a powinno.

Muhammad Yunus nie jest obcy zadawaniu trudnych pytań. Być może najlepszym przykładem było jego pytanie o praktyki kredytowe w bankach. Dlaczego, pytał, banki musiały gwarantować pożyczki, ustanawiając zabezpieczenie na majątku lub nieruchomościach? Zwrócił uwagę, że z tego powodu osoby dotknięte ubóstwem, osoby bez majątku lub nieruchomości, nigdy nie miały dostępu do finansowania – tego, co mogłoby im pozwolić na wyrwanie się z obecnej sytuacji. Zaczął badać, co stanowiło bezpieczeństwo dla ubogich społeczności i zdał sobie sprawę, że to relacje i powiązania społeczne zapewniały im przetrwanie. To doprowadziło go do założenia Grameen Bank w 1976 roku w jego rodzinnym Bangladeszu, wprowadzając nową formę udzielania pożyczek zwaną mikropożyczkami, głównie dla ubogich kobiet, które mogły być gwarantowane przez ich społeczności. Udało mu się udowodnić, że gwarancja oparta na relacjach była często bezpieczniejsza niż jakakolwiek tradycyjna forma, gdy podczas globalnego kryzysu finansowego Grameen Bank miał wyższe stopy spłat niż wiele innych banków na świecie.

Jego praca jako przedsiębiorcy społecznego, bankiera, ekonomisty i pisarza wywarła głęboki wpływ na cały świat, przynosząc mu wiele nagród, w tym Pokojową Nagrodę Nobla w 2006 roku. Jednak jego praca nie obyła się bez wyzwań. W 2011 roku rząd Bangladeszu wszczął przeciwko niemu postępowanie prawne i został usunięty ze stanowiska w Grameen. Czytałem o politycznych motywach tych działań i nie sposób dowiedzieć się, co się stało, ale wiem, że to złożona sytuacja i że po dekadach pracy na rzecz wsparcia ubogich wyobrażam sobie, że byłby głęboko zasmucony tym rozwojem sytuacji. Ale kiedy rozmawiamy i pytam o te wyzwania, jest nieustraszony. Motywowany ekscytacją związaną z uczynieniem niemożliwego możliwym, słyszę iskrę w jego głosie, gdy mówi o pomaganiu ludziom: „O mój Boże, ja też mogę to zrobić! Mogę zrobić więcej!”

I robi więcej, wciąż stawiając prowokacyjne pytania, które oferują nam nowy sposób widzenia. Muhammad Yunus zawsze kwestionował sposób, w jaki postrzegani są biedni, twierdząc, że nie są pozbawieni wyobraźni ani leniwi, ale kreatywni i przedsiębiorczy. W swojej nowej książce, A World of Three Zeros: The New Economics of Zero Poverty, Zero Unemployment, and Zero Carbon Emissions , kwestionuje sposób, w jaki myślimy o naszym gatunku — argumentując, że nie jesteśmy czysto samolubni, jak chciałyby nas przekonać założenia ekonomiczne, ale złożoną kombinacją samolubstwa i bezinteresowności. Na podstawie tej zmiany fundamentalnych założeń przedstawia alternatywny paradygmat ekonomiczny. Model, w którym dobra strona ludzkości może również informować o naszych strukturach i systemach. Przyłączam się do tej rozmowy, ponieważ myślę, że wszyscy powinniśmy, z nadzieją i wiarą, że dobro zwycięży.

MELE-ANE HAVEA: Słyszałam, że niedługo ruszysz w trasę promując nową książkę. Jestem bardzo ciekawa, o czym ona jest i na co Twoim zdaniem warto teraz zwrócić uwagę ludzi.

MUHAMMAD YUNUS: Dobrze. Podstawowy problem, który poruszam w książce, to to, co nazywam trzema zerami, „Świat Trzech Zer”. To zero ubóstwa, zero bezrobocia, zero emisji dwutlenku węgla netto. I zaczynając od tego tytułu, wracam do stwierdzenia, że ​​wszystkie te problemy – a więc bezrobocie, emisja dwutlenku węgla i ubóstwo – powstały z powodu podstawowego błędu teorii kapitalizmu. Teoria kapitalizmu stała się wielką maszyną wysysającą bogactwo z dołu, a następnie wypychającą je na górę. Więc góra staje się coraz cięższa i większa. Całe bogactwo świata znajduje się na górze. To jak grzyb, coraz większy grzyb, ale należący do coraz mniejszej liczby osób. Mniej niż jeden procent populacji całego świata posiada więcej bogactwa niż pozostałe 99 procent świata. Więc grzyb jest w rękach tego jednego procenta lub mniej, ale trzon grzyba staje się coraz cieńszy.

Powiedziałem więc, że to sytuacja nie do utrzymania, to dosłownie tykająca bomba zegarowa. Może wybuchnąć w każdej chwili, ponieważ pozbawiasz ludzi czegoś, a grzyb staje się coraz większy z każdą sekundą. A trzon staje się coraz cieńszy z każdą sekundą. Dojdzie więc do punktu, w którym nastąpi eksplozja społeczna, eksplozja polityczna. Chcę wiedzieć, czy istnieje sposób, aby powstrzymać tę koncentrację bogactwa? Czy możemy jakoś odwrócić ten proces? Abyśmy mogli dzielić się bogactwem wszędzie? Co się stało w teorii kapitalizmu, że tak się stało? Powiedziałem, cóż, to proste rzeczy, które się wydarzyły. Bardzo niewinne, z perspektywy czasu wyglądają niewinnie. Ale wszystko to połączyło się, tworząc ten problem, który mamy teraz. W teorii kapitalistycznej podstawowe założenie dotyczące istoty ludzkiej jest rozumiane w bardzo błędny sposób. Zakłada się w niej, że wszyscy ludzie kierują się własnym interesem. Każdy jest egoistą, każdy próbuje coś dla siebie osiągnąć. Jakby każdy urodził się ze znakiem dolara w oczach! Więc gonią za dolarami. Powiedziałem, że to właśnie jest błędem – taka interpretacja człowieczeństwa.

Ludzie nie rodzą się ze znakami dolara w oczach.

Nasz system edukacji wbił im te znaki dolara w oczy. I nasz system ekonomiczny wbił im te znaki dolara w oczy. Prawdziwy człowiek jest jednocześnie samolubny i bezinteresowny. Egoizm został wyrażony przez teorię kapitalistyczną w postaci samolubnego biznesu, ale nie uwzględniono bezinteresownej strony człowieka. Człowiek jest jednym i drugim. Jeśli uwzględnimy bezinteresowną stronę człowieka w teorii ekonomii, cała teoria całkowicie się zmieni. I możliwe będzie cofnięcie konsolidacji bogactwa. A czym jest bezinteresowny biznes? To prowadzenie biznesu w celu rozwiązywania problemów innych. Bez intencji zarobienia na nim ani grosza. A zatem jest to biznes zero-profit, ale w stu procentach poświęcony rozwiązywaniu problemów. To jest biznes społeczny. W chwili, gdy to uwzględnimy, system kapitalistyczny całkowicie zmieni swój charakter. I nie dlatego, że mówimy, że nie powinieneś tego robić, nie możesz prowadzić egoistycznego biznesu. Mówimy tylko, że otwierają się przed tobą drzwi, na wypadek gdybyś chciał obrać tę bezinteresowną ścieżkę również w swoim biznesie. Bo to też jest ludzkie. I możesz robić jedno i drugie. Możesz robić interesy egoistyczne. Możesz też robić interesy bezinteresowne. To jest podstawowa koncepcja całej książki.

Nie mogę się doczekać lektury. Dużo myślę o tych pytaniach, które Pan poruszył, i właściwie mam teraz do Pana pytanie w związku z tym, co Pan powiedział. Sugeruje Pan, że dzięki istnieniu przedsiębiorstw społecznych cały system ulegnie zmianie.

Absolutnie.

I zastanawiam się, czy uważasz, że potrzebne są również zmiany odgórne, które umożliwią tę zmianę, ponieważ uważam, że przedsiębiorstwa społeczne, mimo że istnieją, wciąż funkcjonują w znacznie szerszym kontekście sił zewnętrznych. Czy z twojego doświadczenia wynika, że ​​samo istnienie przedsiębiorstw społecznych wystarczy? Czy uważasz, że musimy również wprowadzić zmiany systemowe?

Właśnie o to mi chodzi. Zmień system, naprawiając wady. Jedną z wad jest egoizm.

Tak.

Mówię, że nie, to nie jest tylko egoizm, to egoizm i bezinteresowność. Jedno i drugie jednocześnie. To zmiana systemu. Przeprojektowaliśmy więc cały system, ponieważ nie mamy tylko jednego rodzaju biznesu, ale dwa. I każdy może robić oba. Nie chodzi o to, że jedni zajmują się działalnością społeczną, a inni zarabianiem pieniędzy. Nie o to mi chodzi. Każdy ma prawo i chętnie będzie zajmował się obydwoma rodzajami biznesu. Niektórzy mogą zajmować się jednym rodzajem biznesu częściej niż drugim. Ale wszyscy mają prawo robić oba. To samo w sobie zmienia system. To jest propozycja zmiany systemu.

Drugą rzeczą, na którą zwracam uwagę, jest to, że teoria kapitalizmu zakłada, że ​​wszyscy ludzie muszą pracować dla kogoś innego. Powiedziałem, że to obrzydliwy pomysł. To nie pasuje do istoty ludzkiej. Ludzie są istotami niezależnymi. W całej historii ludzkości byli niezależnymi ludźmi.

Są przedsiębiorczy. Rozwiązują problemy. Są rolnikami. Są myśliwymi. Taka jest historia ludzkości.

Ale system kapitalistyczny powiedział nie, nie, musisz pracować dla kogoś. Praca jest twoim ostatecznym przeznaczeniem. Powiedziałem, że to wstyd, ponieważ ludzie są przepełnieni nieograniczoną mocą twórczą. A praca odbiera im nieograniczoną moc twórczą. Praca wciska cię w małą szczelinę, więc rezygnujesz z całej swojej mocy twórczej dla dobra swojego utrzymania. Powiedziałem, że to zły kierunek. Wszyscy ludzie są przedsiębiorcami, więc gospodarka musi być stworzona, aby wspierać tę przedsiębiorczość. Dlatego zawsze zaczynam od powiedzenia młodym ludziom, że zasadniczo wszyscy ludzie są przedsiębiorcami. Masz więc dwie opcje. Albo chcesz pracować dla kogoś, albo chcesz być przedsiębiorcą sam. Więc zdecyduj sam. Więc musimy zmienić nasz system edukacji dzisiaj. System edukacji jest poświęcony kształceniu ludzi gotowych do pracy. Powiedziałem, że to wstyd widzieć ludzi gotowych do pracy. Nie jesteśmy niewolnikami. Produkujemy niewolników, aby dopasować się do czyjejś pracy. Jesteśmy ludźmi. Chcemy odkrywać siebie. Właśnie taki powinien być system edukacji – żeby wiedzieć, kim jestem i po co tu jestem. Zamiast tego sprawiają, że czujesz się mały. Że wystarczy skończyć szkołę, a potem zacząć wysyłać podania o pracę i znaleźć pracę. Kiedy już znajdziesz pracę, twoje życie się kończy. Powiedziałem, że ludzie tak nie postępują. Ludzie są tu w jakimś celu – żeby zmieniać świat zgodnie ze swoimi pragnieniami. Nie po to, żeby pracować i harować dla kogoś, kto zarabia pieniądze, a potem on rośnie jak grzyb po deszczu, a ja staję się najemnikiem, żeby pomóc mu stworzyć ten grzyb po deszczu.

To również zmiana systemu, ponieważ trzeba stworzyć wiele możliwości dla młodych ludzi zakładających firmy, wspierać te firmy. Jak budować instytucje finansowe, aby pomóc im w zakładaniu firm i tak dalej. Chodzi więc o zmianę systemu. Nie chodzi tylko o istnienie kilku przedsiębiorstw społecznych. Chodzi również o edukację, więc w szkołach każdy młody człowiek będzie się uczył, że biznes może zarówno zarabiać pieniądze, jak i zmieniać świat. Każde dziecko nauczy się również, że ma dwie możliwości w życiu. Albo może być pracownikiem jakiejś firmy, firmy lub osób prywatnych, albo może sam zostać przedsiębiorcą i zatrudniać innych, jeśli chce. To jest więc rodzaj przeprojektowania całego systemu.

Rozumiem. Myślę, że kiedy formułujesz założenia, które łamiesz, wiesz, mówisz, że zakładamy, że ludzie są czysto samolubni. Nie, nie jesteśmy. Jesteśmy zarówno samolubni, jak i bezinteresowni. I wszystko pomiędzy. A kiedy to uznamy, nasz system też się zmienia.

Absolutnie. Całkowicie. Bo wtedy nie ma szans na koncentrację bogactwa. Bo teraz bogactwo musi wrócić do ludzi, bo w biznesie społecznym nie ma koncentracji bogactwa, bo nikt nie czerpie z niego zysków. Na przykład interesy społecznych firm są zerowe. Więc bogactwo pozostaje w rękach ludzi, firm i tak dalej. Nie trafia w ręce garstki ludzi.

A jeśli jesteś przedsiębiorcą, to znowu nie służysz ludziom, którzy zarabiają pieniądze i stają się organizatorami bogactwa. Sam stajesz się zbieraczem bogactwa. W ten sposób miliony i miliardy ludzi będą same zdobywać bogactwo. Nie przekazują go nikomu, będąc dla nich najemnikami. W ten sposób koncentracja bogactwa jest spowolniona, ponieważ ja dla niego nie pracuję.

Mm. Więc, profesorze Yunus, wrócę, żeby zadać jeszcze kilka pytań na ten temat. Ale zanim to zrobię, chciałbym zadać kilka pytań o pana osobiście.

Prawidłowy.

Chciałam się podzielić informacją, że Twoja książka „Tworzenie świata bez ubóstwa” odegrała kluczową rolę w pokierowaniu moim życiem i moją karierą.

O, dziękuję.

Przeczytałem ją, mieszkając w małej społeczności rdzennej w Australii. To ona przekonała mnie do studiowania u Pameli Hartigan i do zrobienia MBA. Bo w gruncie rzeczy odmieniła moje poglądy.

O, dziękuję. Dzięki.

Nie, dziękuję! Chciałem się dowiedzieć, co w twoich pomysłach było dla ciebie przełomowe? Czy jest jakaś książka, osoba lub jakieś pomysły, które pozwoliły ci wykonywać to, co robisz?

Tak. Myślę, że bliższa relacja z biednymi ludźmi jest ważniejsza niż książka czy osoba. Nawiązanie z nimi relacji wywarło ogromny wpływ na mnie i moją pracę. I widząc, jak łatwo jest pomagać ludziom. Ich potrzeby są tak proste, tak niewielkie, a tak mało osób zwraca na nie uwagę. Wtedy właśnie zacząłem spłacać te drobne pożyczki, pożyczki za dolara, pożyczki za pół dolara. I to był początek mojej pracy. I za każdym razem, gdy to robię, ekscytacja, jaką to wywołuje, jest taka, że ​​mówię: „Boże, możesz uszczęśliwić ludzi tak małą rzeczą! Czemu ludzie nie robią więcej?”. Im częściej to robię, tym bardziej się w to angażuję. Stało się to dla mnie odurzającym doświadczeniem. I nie ma sposobu, żebym się z tego wyrwał. Więc podążałem dalej w tym kierunku. Stworzyłem mikrobank i zacząłem zakładać inne firmy, które teraz nazywam przedsiębiorstwami społecznymi, aby rozwiązywać ich problemy. Problemy opieki zdrowotnej, edukacji, higieny, niedożywienia i tak dalej. Więc powiem, że to interakcje z ludźmi, zwłaszcza z biednymi ludźmi i biednymi kobietami, były dla mnie transformujące.

Dziękuję. To piękne. Kolejna kwestia, która wpisuje się w ten wątek pytań, dotyczy rady, którą daje Gandhi. Gandhi powiedział, że musimy być zmianą, którą chcemy zobaczyć na świecie.

To prawda.

I zastanawiam się, jak ta koncepcja sprawdziła się w twoim życiu? Czy to dla ciebie prawda? Opowiedz mi o zmianie, którą chciałbyś zobaczyć na świecie.

Kiedy się nad tym zastanowić, to widać. Ale nie chodzi o to, że chciałem się zmienić. Wyrażam dokładnie to, co musiałem zrobić, ale byłem tą samą osobą. Nie widzę ani nie myślę, że jestem inną osobą. Ale widzę potrzebną zmianę i zmieniam się wraz z nią. I to jest to, co lubię. Więc szukałem rzeczy, które uczynią mnie szczęśliwym. Później próbowałem wyjaśnić, dlaczego to robię. Powiedziałem, że zarabianie pieniędzy to szczęście — dlatego ludzie chcą zarabiać pieniądze. Zarabianie pieniędzy to szczęście, ale uszczęśliwianie innych ludzi to super szczęście. I to jest super szczęście, które lubię. Więc nie mogę od tego uciec. I to zawsze mnie popycha do robienia więcej. Nie mogę tego zatrzymać. To już nie jest decyzja pozostawiona mnie. Coś, co pęd świata i super szczęście, które we mnie generuje, porywa mnie.

Uwielbiam ten opis. I uwielbiam, że używasz słowa „pęd”, ponieważ myślę, że Twoja praca nadała mu ogromny rozmach. A jeśli mówimy na przykład o mikrofinansach, mikrokredytach, to co zrobiłeś z Grameen Bank, gdzie zakwestionowałeś mnóstwo założeń dotyczących bezpieczeństwa i ryzyka oraz tego, jak jesteśmy razem jako ludzie. Co to znaczy być we wspólnocie? Udowodniłeś wtedy, że istnieje w tym model biznesowy. I w rezultacie nabrał on rozpędu.

Oczywiście, że tak.

I to wykroczyło daleko poza ciebie. Wykroczyło daleko poza Grameen Bank. A to samo w sobie doprowadziło do wielu komplikacji. Wiesz, wywarło to ogromny wpływ i stworzyło dobro społeczne. A potem były organizacje, których intencje nie były tak czyste jak Grameen Bank, i to doprowadziło do wielu…

Komplikacje i kłopoty dla nas.

Dokładnie. I zastanawiam się, czy mógłbyś trochę opowiedzieć o niezamierzonych konsekwencjach tej pracy. I jak teraz patrzysz na tę sytuację.

Podczas gdy my cieszymy się ekscytacją związaną z mikrokredytami i ekscytacją związaną z tym, że ludzie mogą być sobą, na swój sposób, dając im szansę na bycie sobą, wniesienie godności do swojego życia i stanięcie na własnych nogach, wielu ludzi chciało naśladować nasz przykład. Z przyjemnością dzieliliśmy się więc z nimi wszystkimi naszymi doświadczeniami. Pomyśleliśmy więc, że pójdą tą drogą. Ale po pewnym czasie, po kilku latach, powiedzieliśmy: „Wow, niektórzy ludzie stosują tę samą metodologię, którą opracowaliśmy, aby pomagać ludziom, ale używają jej, aby zarabiać na siebie!”. I w ten sposób stali się lichwiarzami. Powiedziałem: „Mój Boże, stworzyliśmy to wszystko, żeby powstrzymać lichwiarzy! Żeby pozbyć się lichwiarzy! Teraz ludzie podchwytują nasz pomysł, żeby stać się silniejszymi lichwiarzami!”. Powiedziałem: „To wstyd. To całkowite nadużycie naszej pracy, naszych koncepcji”. Zaczęliśmy więc mówić, że to nie jest mikrokredyt. Mikrokredyt ma być związany z pomaganiem ludziom w wyjściu z ubóstwa. Mikrokredyt nie polega na zarabianiu pieniędzy na biednych, co właśnie robią. Zacząłem więc mówić: „Słuchajcie, musimy być ostrożni, są dobre mikrokredyty i złe mikrokredyty. Nie dajcie się złapać w pułapkę złych mikrokredytów, bo to sprawia, że ​​ludzie są nieszczęśliwi. To najgorsza forma lichwiarzy, jaką kiedykolwiek widziałem. Wyrzućmy ich więc i uświadommy ludziom, że mikrokredyt stał się tak popularnym słowem na całym świecie. Ma tak wiele szacunku, tak wiele legitymizacji. A oni wykorzystują tę reputację, aby zarobić na tym pieniądze. Powiedziałem: „Nie, nie, nie dajcie się im zwieść”. Więc to są te niezamierzone konsekwencje, o których mówisz. Od samego początku nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ktoś może ich nadużywać. W biznesie społecznym staraliśmy się temu zaradzić, aby powstrzymać ludzi przed wykorzystywaniem go do niewłaściwych celów, oszukiwaniem ludzi, mówienie, że jesteśmy biznesem społecznym, a tak naprawdę nim nie są. Oni po prostu próbują cieszyć się szacunkiem biznesu społecznego i uzyskać wsparcie. Powiedzieliśmy, że teraz potrzebujemy niezależnej firmy audytorskiej, która będzie co roku sprawdzać każdą firmę, czy w danym roku będzie to firma społeczna. I na koniec roku wystawi certyfikat potwierdzający, że w tym roku firma stała się firmą społeczną. Żeby nie było tak, że po jej zakończeniu ludzie zapomną, że można zmienić zdanie.

Mm. Mm. Musimy więc zapewnić ochronę tym koncepcjom.

Zdecydowanie. Potrzebujemy ochrony, dokładnie.

Zgadza się. I tak naprawdę, jestem bardzo zaangażowany w ruch B Corporation tutaj, w Australii.

Tak, tak. To świetny pomysł.

Tak jest. Ale jedną rzeczą, którą chciałem poruszyć w kontekście ruchu B Corp, jest to, że wymaga on – lub oferuje – organizacjom, aby niekoniecznie były albo egoistyczne, albo bezinteresowne, ale by były i takie, i takie.

Tak.

Być jednocześnie zyskiem i celem. Myślisz, że to możliwe?

To możliwe. Ale widzę, że istnieje niebezpieczeństwo. Można bardzo łatwo prześlizgnąć się z jednego do drugiego, nie zdając sobie z tego sprawy. Więc zacząłeś, powiedzmy, od 50, 50. Pięćdziesiąt-społecznościowy, 50-zysk, taki jest twój zamiar. Ale wkrótce odkrywasz, że logika i przymus zysku są tak wielkie, że pod koniec roku stajesz się 60-zyskowy, 40-społecznościowy. A wkrótce jesteś 30-społecznościowy i 70-zyskowy. I tak dalej. To więc śliska ścieżka. Nie wiesz, jak je rozróżnić. Więc powiedziałem, dlaczego nie oddzielisz ich całkowicie, żeby nie było między nimi związku? Tworzysz firmę, żeby zarabiać pieniądze i tworzysz firmę, żeby rozwiązywać problemy. Więc wiemy, że jeśli odchylisz się choć o odrobinę, zostaniesz złapany. Więc uważam to za łatwe. Nie mówię, że ten drugi pomysł jest zły, to dobry pomysł i całkowicie go popieram. Ale moim zdaniem lepszym pomysłem mogłoby być całkowite, hermetyczne oddzielenie ich. Robisz jedno, jeśli chodzi o zyski, swoje psoty, cokolwiek chcesz, a druga część to całkowicie społeczny biznes, zero zysku dla siebie.

Mm. To skłania mnie do myślenia, że ​​ostatecznie praca, którą musimy wykonać, leży w nas samych.

Dokładnie. Zasadniczo chodzi o „mnie”, jednostkę. Nie chodzi o prawo rządowe, nie chodzi o jakiegoś kaznodzieję, który mówi, że żeby być dobrym, trzeba to robić. Chodzi o to, co czuję w stosunku do siebie, jaki jest cel mojego życia? Czy chcę być bogaty i superbogaty? Czy chcę dzielić się swoim życiem z innymi? Co uważam za bardziej pozytywne. Czy powinienem to zostawić i w pełni wykorzystać swój potencjał, by wpływać na życie ludzi na całym świecie? A może nawet w moim sąsiedztwie?

Każda istota ludzka ma zdolność wpływania na życie wszędzie wokół siebie.

Dlatego staram się na tym skupić. I szczególnie, żeby młodzi ludzie to odkryli, powtarzam im: „Macie moc, teraz musicie być tego świadomi i z niej korzystać. Jeśli jej nie wykorzystacie, wszystko się zmarnuje, wszystko przepadnie”.

A jaka była reakcja młodzieży na to?

Bardzo pozytywne. Bardzo pozytywne. To mnie najbardziej ekscytuje. Ponieważ mają w rękach ogromne zasoby technologii, ogromną moc, ale nie wiedzą, jak z niej korzystać. W rezultacie podejmują pracę i oddają całą swoją moc. Powiedziałem: „Nie rób tego. Widzisz, nasze pokolenie, kiedy podejmujemy pracę, nasze poświęcenie w zakresie kreatywności jest znacznie mniejsze niż wasze pokolenie. Wasze pokolenie ma tak ogromną moc twórczą. Tak ogromną moc technologiczną. Powinieneś podjąć pracę. Twoja moc jest już stracona, koniec. Więc pomyśl o tym. Dlaczego nie byłeś osobą kreatywną, nie pozostałeś osobą kreatywną, nie zmieniłeś świata? Twórz rzeczy dla siebie, dla świata. I stwórz świat, jaki sam chcesz mieć. I stwórz zupełnie nową cywilizację. Nie cywilizację opartą na chciwości, ale cywilizację opartą na wartościach ludzkich. To twój wybór”.

Mm. A wykonywanie takiej pracy wymaga ogromnej odporności psychicznej. Wiem, że sam miałeś swoje własne wyzwania. Ale myślę, że kiedy mówisz prawdę, no cóż, Orwell powiedział, że kiedy mówisz prawdę, lepiej rozśmieszaj ludzi, bo inaczej cię zabiją. A ja myślę, że jesteś osobą mówiącą prawdę. Nic więc dziwnego, że masz własne wyzwania. I stawiasz im czoła. I zastanawiałem się, czy moglibyśmy krótko porozmawiać o odporności psychicznej. Skąd bierze się Twoja odporność psychiczna i jak znajdujesz w sobie odwagę, by iść naprzód, nawet w trudnych czasach?

Tak. Ująłem to w ten sposób. W ten sposób próbuję wyjaśnić młodym ludziom, mówię: spójrz, jeśli używasz starej drogi, droga jest ci znana, znana innym, a wielu innych używa tej samej drogi, ta sama droga, ta sama stara droga zaprowadzi cię do tego samego starego celu. To prawda, której nie możesz zmienić. Jeśli chcesz iść do nowego celu, który zdefiniujesz: „To jest mój cel”, to aby dotrzeć do tego celu, potrzebujesz nowych dróg. Stara droga nigdy nie zaprowadzi cię do nowego celu. Musisz więc budować nowe drogi. Budowanie nowych dróg to dużo pracy. Dużo cierpienia. Ponieważ zaczynasz od zera. Więc idziesz nią, ponieważ stara droga jest trochę nadużywana, ale nadal działa. Może cię doprowadzić do celu, wiesz, dokąd iść, znasz ścieżkę po drodze. Ale w nowym celu, na nowych drogach nie wiesz dokładnie, jak się tam dostać. Próbujesz, robisz to raz po raz i znajdujesz bezpieczną, zamkniętą, wydajną. Więc to ciężka praca. A ekscytacja związana z dotarciem do celu jest tym, co cię prowadzi. Czujesz, że jest tam mnóstwo problemów, ale jest warto. To jak poszukiwacze przygód na morzu, którzy chcieli odkryć drogę do Indii. Wiedzą, ile problemów będą musieli pokonać – zgubią się, stracą życie, napotkają burze po drodze – ale fakt, że chcą tam dotrzeć, dotrzeć tam, ekscytacja związana z tym sprawia, że ​​o tym zapominają. Stajesz więc twarzą w twarz z tymi problemami, ale jest w tym ukryte podekscytowanie. Idziesz więc tą drogą. I w końcu, gdy docierasz do celu, przeżywasz fantastyczne doświadczenie, że to się stało. Dokonałeś niemożliwego, możliwego. To napędza człowieka.

Ludzie są napędzani przez fakt, że potrafią sprawić, że to, co niemożliwe, staje się możliwe.

I cokolwiek jest niemożliwe, istnieje, a ludzie są bardzo, bardzo podekscytowani, że to istnieje. Czy nadal istnieje coś niemożliwego? Uczynię to możliwym. I tak potoczyła się ludzka cywilizacja, historia ludzkości. I to jest ekscytacja.

A więc u ciebie twoja odporność wynika z ekscytacji? O to ci chodzi?

Dokładnie. Tak, rzeczywiście. Tak, nagroda, jaką generuje bycie tutaj. Nawet ten mały gest. Nie dostajesz wszystkiego na raz w jeden dzień. Dostajesz kawałki i fragmenty w miarę postępów. I te kawałki i fragmenty napędzają cię do działania. I fakt, że możesz dotknąć życia innych, patrzeć na nich, znajdować ich i mówić: „O mój Boże, potrafię to! Potrafię więcej! Zrobiłem tylko trochę! Może potrafię o wiele więcej?”. I wtedy to cię ekscytuje, żeby zrobić więcej.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Patrick Watters Jul 24, 2018

Beautiful! Micro loans are the heart of sustainable charity (love). }:- ❤️