Back to Stories

Black Lives Matter: Cztery Lekcje Sojuszu białych Z Rpa

Długa droga Nelsona Mandeli do wolności. Kim Ludbrook/EPA

W miarę jak protesty Black Lives Matter, wywołane zabójstwem George'a Floyda, rozprzestrzeniają się po całym świecie w odpowiedzi na systemowy rasizm i brutalność policji, pojawiają się pytania o to, jak biali ludzie mogą udzielić im wsparcia. Nasze wcześniejsze i trwające badania nad południowoafrykańskim ruchem antyapartheidowskim dostarczają czterech kluczowych wniosków, z których możemy wyciągnąć wnioski w walce z rasizmem.

1. Wykorzystuj przywileje, aby wspierać uciśnionych

Pierwsza lekcja jest taka, że ​​przywileje przyznane niektórym przez system mogą być wykorzystane do wspierania uciśnionych.

Afrykański Kongres Narodowy (ANC) rozpoczął w 1952 roku swoją kampanię przeciwstawiania się niesprawiedliwym prawom. Chociaż kampania nie doprowadziła do obalenia represyjnego ustawodawstwa, zwiększyła liczbę członków ANC, umocniła pozycję przywódców takich osób jak Nelson Mandela i Walter Sisulu oraz doprowadziła do ścisłej współpracy między różnymi grupami rasowymi w walce z apartheidem.

Czarni aktywiści zwracali się do białych aktywistów o wsparcie, od telefonów, przez organizowanie spotkań, po dostarczanie środków finansowych. W 1961 roku aktywista Harold Wolpe, korzystając z firmy-przykrywki, pomógł Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej kupić farmę Liliesleaf w Rivonii na obrzeżach Johannesburga. Aktywista Arthur Goldreich przeprowadził się następnie z rodziną do Liliesleaf, która stała się tajną siedzibą Umkhonto we Sizwe, zbrojnego ramienia ANC, gdzie delegalizowane kierownictwo miało się potajemnie spotykać. Ukryta w białych dzielnicach, farma początkowo nie wzbudzała podejrzeń, że była wykorzystywana do działań przeciwko apartheidowi.

Kolejnym namacalnym aktem sprzeciwu wobec reżimu była odmowa służby w siłach zbrojnych. Do lat 80. XX wieku ponad 23 000 młodych mężczyzn odmówiło wcielenia do Południowoafrykańskich Sił Obronnych (SOF), które były coraz częściej wykorzystywane do tłumienia powstań w gminach. Jako konstruktywną alternatywę dla służby wojskowej, kampania na rzecz zakończenia poboru (End Conscription Campaign) zaproponowała szereg programów rozwoju społeczności, takich jak malowanie sali szpitalnej czy oczyszczenie działki, we wsparciu i w porozumieniu z lokalnymi grupami obywatelskimi.

Korzystając ze swoich przywilejów, by wspierać walkę, biali aktywiści antyapartheidu byli często odrzucani przez innych białych. Bram Fischer jest tego doskonałym przykładem. Urodzony w prominentnej rodzinie afrykanerskiej, Fischer odrzucał afrykanerski nacjonalizm. Później bronił Mandeli w procesie w Rivonii w 1963 roku, w którym Mandela został skazany na dożywocie, ledwo unikając kary śmierci. Fischer został później skazany na dożywocie za działalność antyapartheidową.

2. Edukuj innych

Druga lekcja jest taka, że ​​osoby uprzywilejowane mają obowiązek edukować innych, którzy mają te same przywileje.

Choć biali sojusznicy rzeczywiście przynosili ruchowi korzyści, niektórzy czarni aktywiści uważali, że biali aktywiści unikają trudniejszego zadania, jakim jest konfrontacja z rasistowskimi postawami we własnych dzielnicach. Woleli ekscytację związaną z podróżą do osiedli, gdzie witano ich „gromkimi brawami ze strony ludzi”.

Steve Biko, założyciel Ruchu Świadomości Czarnych, odrzucił to przekonanie, że biali ludzie są sojusznikami. W 1971 roku argumentował, że dla białych liberałów „niemożliwe” jest całkowite utożsamienie się z uciskanymi czarnymi „w systemie, który zmusza jedną grupę do korzystania z przywilejów i życia kosztem innej”. Zamiast tego powiedział: „Liberał musi walczyć sam i o siebie”.

W latach 80. biali aktywiści, zwłaszcza działający w ramach Komitetu Akcji Demokratycznej w Johannesburgu, organizacji afiliowanej przy bezrasowym Zjednoczonym Froncie Demokratycznym, zwrócili większą uwagę na białą ludność. Osiągnęli istotne sukcesy w edukacji i mobilizacji białych przeciwko apartheidowi poprzez kampanię „Wezwanie do Białych”, która przyczyniła się do osłabienia władzy reżimu. Byli również w stanie kontynuować mobilizację, gdy ich czarne odpowiedniki były ograniczane.

Dzieło sztuki przeciw apartheidowi w Muzeum Apartheidu w Johannesburgu. Kandukuru Nagarjun/Flickr , CC BY

3. Postawcie swoje ciała na szali

Trzecia lekcja jest taka, że ​​dwie osoby w tej samej przestrzeni, podejmujące te same działania, nie będą traktowane tak samo. I że osoby uprzywilejowane mogą ryzykować swoje ciało dla dobra innych.

W trakcie walki z apartheidem wielu białych aktywistów, w tym Denis Goldberg, Jeremy Cronin i Raymond Suttner, zostało uwięzionych za szereg działań w walce z niesprawiedliwością. Spośród 156 osób oskarżonych w procesach o zdradę stanu, które rozpoczęły się w 1956 roku, 23 były białe, w tym wybitni aktywiści Joe Slovo, Ruth First i Helen Joseph. Jak na ironię, według Lionela „Rusty’ego” Bernsteina, jednego z oskarżonych, proces wzmocnił osobiste i polityczne relacje ponad podziałami rasowymi – co jest przeciwieństwem ustawodawstwa apartheidu.

Jak argumentowała jedna z nas, Leonie Fleischmann, w badaniach nad Izraelem i Palestyną, fizyczna obecność członków rządzącej ludności na protestach ma wyraźne zalety. Broń śmiercionośna jest rzadziej używana, gdy Żydzi pochodzenia izraelskiego są obecni na palestyńskich protestach, a ich zatrzymanie jest mało prawdopodobne. Analogie można znaleźć w RPA, gdzie warunki dla białych więźniów były znacznie lepsze niż dla ich czarnych odpowiedników.

Helen Joseph opisała swoje aresztowanie w 1956 roku wraz ze swoją czarnoskórą partnerką z Federacji Kobiet Afryki Południowej, Lillian Ngoyi. Joseph opisuje, jak miała łóżko, prześcieradła i koce, podczas gdy Ngoyi spała na macie na podłodze. Joseph miała sanitarne wiadro z pokrywką, podczas gdy Ngoyi miała otwarte wiadro przykryte szmatą. Ngoyi wykrzyknęła do Joseph, gdy ich wywożono: „Lepiej ci z twoją różową skórą”. Apartheid przetrwał nawet w więzieniu.

Członkinie Federacji Kobiet Republiki Południowej Afryki w 1955 r. Nagarjun Kandukuru za pośrednictwem Wikimedia Commons , CC BY-SA

4. Nie oczekuj, że będziesz przewodził

Czwarta lekcja jest taka, że ​​to członkowie grup uciskanych muszą przewodzić walce i decydować o roli sojuszników.

Zaangażowanie białych aktywistów w walkę z apartheidem nie spotkało się z powszechnym uznaniem. W latach 50. XX wieku utworzono Sojusz Kongresowy, wielorasową koalicję organizacji antyapartheidowych. Jednak aby zmobilizować czarną ludność, ANC początkowo uznał za konieczne, aby kongresy te pozostały odrębne.

Na wspólnych spotkaniach Sojuszu Kongresowego biały Kongres Demokratów był krytykowany za dominację. W 1959 roku Kongres Panafrykański odłączył się od ANC, obawiając się, że w walce zdominują biali komuniści. Inni argumentowali, że w ich walce nie ma miejsca dla białych.

Mimo to, przyjęcie Karty Wolności w 1955 roku przez Kongres Ludowy, duże, wielorasowe zgromadzenie Sojuszu Kongresowego, pokazało, że większość działaczy antyapartheidowych uznawała, że ​​„czarni i biali” powinni „dążyć razem”, aż „demokratyczne zmiany… zostaną osiągnięte”. Obok tego przesłania o nierasizmie i wspólnej walce, jasno wskazano, że wolność dla Afrykanów stanowi sedno ruchu.

Jak stwierdził w 1987 r. AB Ngcobo, członek Ligi Młodzieży ANC: „Afrykanie to przede wszystkim ich walka i to oni muszą przewodzić tej walce”.

Ci, którzy nie doświadczają ucisku, nie są w najlepszej sytuacji, aby podejmować decyzje dotyczące sposobów jego przezwyciężenia.

Jak pokazuje ruch antyapartheidowy w RPA, mobilizacja białych uprzywilejowanych może być użytecznym narzędziem w walce z rasizmem. Jednak walkę tę muszą prowadzić ci, którzy są przez niego uciskani. Biali sojusznicy muszą się pojawić, słuchać i poświęcić swoje życie.


Sprostowanie: Pierwotnie w artykule napisano, że Arthur Goldreich i Harold Wolpe sami kupili farmę Liliesleaf, ale później doprecyzowano tę informację.

***

Dołącz do sobotniego spotkania Awakin Call z Lindy i Francisem Wilsonami: „Lekcje z południowoafrykańskiej walki o wolność: wykorzystanie przywilejów białych dla wyzwolenia wszystkich”. Więcej szczegółów i informacje o możliwości zapisania się tutaj.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
AWSUM Aug 19, 2020

please unsubscribe me from this racist article and your media platform

User avatar
AWSUM Aug 19, 2020

I am appalled at this discussion for people who have no idea about what is being spoken about and happening in this country and going on bended knee for something that has never had anything to do with our country... Has any South African gone on bended knee for all the farmers that have been murdered? ummm no
All Lives Matters It's less racial

User avatar
Kristin Pedemonti Aug 19, 2020

Thank you for sharing important history and lessons learned so perhaps we in the US can finally be more effective to support our brothers and sisters.

User avatar
AZOZWA Aug 19, 2020

There is a movement of White women in South Africa called the Black Sash society. It began in apartheid days to protest the law mandating that Black women traveling from the townships to be housekeepers in the white area carry permits to travel outside of the townships. I am very privileged to know one of these women, now in her late 80s. She is intelligent, warm, humorous, and a delight to be around. Thank you for this article about the resistance and the ways in which we whites can be allies. Reading Mandela’s book, “The Long Walk to Freedom” left me in awe of what so many did and sacrificed, not just Mandela and including many white and Indian people, for the end to apartheid.