„Jestem porażona rykoszetem cudowności tego wszystkiego: zwyczajna wszechobecność wszystkiego, w zmowie z wszechobecnością wszystkiego innego”, napisała poetka Diane Ackerman w swoim Cosmic Pastoral , które tak oczarowało Carla Sagana — jej promotora doktorskiego — że wysłał egzemplarz książki Timothy'emu Leary'emu w więzieniu. „Cud”, zauważyła Ackerman prawie pół wieku później w swoim soczystym występie w The Universe in Verse , „jest najcięższym pierwiastkiem w układzie okresowym serca. Nawet maleńki jego kawałek może zatrzymać czas”.
Ten odbijający się od nieba cud, w swoich niezliczonych kalejdoskopowych przejawach, rozproszonych przez różne zjawiska naukowe, odbitych przez różne aspekty tego wspaniale połączonego wszechświata i żarłocznie wchłanianych przez ludzkie serce, znajduje się w centrum książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe ( biblioteka publiczna ) autorstwa Elli Frances Sanders — bezgranicznie ciekawej pisarki i artystki, która dała nam Lost in Translation , ten pięknie ilustrowany słownik nieprzetłumaczalnych słów z całego świata.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
Sanders pisze we wstępie do tej pełnej liryzmu i światła celebracji nauki i naszego pokrewieństwa ze wszechświatem:
Poczucie zachwytu może objawiać się na wiele sposobów, czasami głośno, czasami szeptem, a czasami nawet w postaci ukrytej w innych uczuciach — zakochaniu, braku równowagi lub smutku.
Dla mnie to tak długie wpatrywanie się w noc, że bolą mnie oczy i przez kolejne godziny nie mogę oderwać się od oglądania gwiazd, obserwowanie, jak ocean kołysze się do snu lub jak niebo mieni się kolorami, których nigdy nie znajdę słów — świat zbudowany z warstw skał, skamieniałości i błyszczących wyobrażeń, który wciąż mnie przytłacza, wymagając, abym zwracała uwagę na każdy liść z osobna, przez co nigdy nie będę w stanie wrócić do miejsca, w którym skończyłam.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
Mając na uwadze cudowną absurdalność naszego istnienia – w końcu istniejemy tylko przez przypadek, we wszechświecie rządzonym chaosem i opartym na nietrwałości – Sanders pisze:
Kiedy myślimy o wszechświecie, niewidzialnej materii, naszym małym podwórku pełnym tej materii, myślę, że ważne, a nawet rozsądne jest, aby spróbować znaleźć równowagę między śmiechem a niekontrolowanym płaczem.
Płacz, bo nie możemy nawet zacząć rozumieć, jak piękne to jest, płacz, bo jesteśmy strasznie wadliwi jako gatunek, płacz, bo wszystko wydaje się tak szokująco nieprawdopodobne, że być może nasze istnienie mogłoby być niczym więcej niż krajobrazem snów — niebiańskimi słoniami w pokojach bez ścian. Ale wtedy? Na pewno możemy się śmiać.
Śmiej się, bo będąc przesiąkniętym ludzkimi emocjami od stóp do głów, próbując jednocześnie pogodzić się z tym, jak niezaprzeczalnie mali jesteśmy w wielkim schemacie rzeczy, sprawia, że absolutnie wszystko i wszyscy wydają się całkiem śmieszni, całkowicie farsowi. Mamy głowy? Śmieszne! Są kłótnie o to, kto tu rządzi? Śmieszne! Wszechświat się rozszerza? Śmieszne! Czujemy, że musimy zachowywać tajemnice? Śmieszne.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
W pięćdziesięciu jeden miniaturowych esejach, z których każdy opatrzony jest jednym z jej zabawnych i wzruszających rysunków tuszem i akwarelami, Sanders kontynuuje eksplorację przyjemnie szerokiej gamy naukowych tajemnic i faktów — ewolucji, teorii chaosu, chmur, koloru niebieskiego , natury światła, cudowności ośmiornic , pomiaru czasu, słynnego zdania Richarda Feynmana o kataklizmie , zegarowego hipnotyzmu ruchu planet, naszego mikrobiomu , zagadki, dlaczego śnimy . To, co się wyłania, jest czymś słodko współbrzmiącym z triumfem Nabokova nad naszą „zdolnością do dziwienia się drobiazgom” — z wyjątkiem, oczywiście, że nawet najmniejsze i najbardziej niewidoczne z tych procesów, zjawisk i praw nie są drobiazgami, ale skondensowanymi cudami, które tworzą wszechobecność wszystkiego, co znamy.
Kuszące jest zatem — i Sanders ulega pokusie w najbardziej rozkoszny sposób — poszukiwanie egzystencjalnego w nauce, nawet jeśli nić łącząca te dwa elementy jest cienka i stworzona przez człowieka, a nie utkana przez ten ogromny, pozbawiony uczuć wszechświat, w którym ogrzewamy się zdumieniem. W rozdziale o naszym organicznym składzie, tak pamiętnie uchwyconym w stwierdzeniu Carla Sagana, że „my również jesteśmy zbudowani z materii gwiezdnej”, Sanders rzuca ukośny blask na iluzję solidnego i oddzielnego ja:
W zależności od tego, gdzie patrzysz, czego dotykasz, cały czas się zmieniasz. Węgiel w tobie, stanowiący około 18 procent twojego bytu, mógł istnieć w dowolnej liczbie stworzeń lub klęsk żywiołowych, zanim cię znalazł. Ten konkretny atom zamieszkujący gdzieś nad twoją lewą brwią? Mógł być gładkim, rzecznym kamykiem, zanim zdecydował się nazwać cię domem.
Widzisz, wcale nie jesteś taki miękki; jesteś skałą i falą i łuszczącą się korą drzew, jesteś biedronkami i zapachem ogrodu po deszczu. Kiedy stawiasz swoją najlepszą nogę do przodu, zabierasz ze sobą północną stronę góry.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
Sanders powraca do tematu przez pryzmat fizyki pod chemią w rozdziale o strukturze i odkryciu atomu. W fragmencie przywodzącym na myśl wspaniałe wyjaśnienie fizyka Alana Lightmana , dlaczego jesteśmy głównie niespokojni i pustą przestrzenią , pisze:
Tak piękny (i do niedawna niewidoczny) pomysł, znaczenie i nieunikniona natura atomów, taki, który wydaje się stawiać wszystkich i wszystko na zadowalająco równym polu gry. Twoje dobre i złe decyzje, twoja rozpiętość skrzydeł, twoja całość jako osoby — to wszystko jest możliwe dzięki twoim własnym 7 miliardom miliardów miliardów atomów, z których każdy składa się (mówiąc ogólnie) z dodatniego jądra w środku i ujemnej chmury elektronowej otaczającej go — chmury, która w pewien sposób tańczy z boku na bok, na przemian czarując inne atomy i odpychając je (naprawdę skomplikowaną magię można pozostawić mechanice kwantowej). Bez atomów niczego by tu nie było; ani książki w twoich rękach, ani długopisu, który wyciekł ci do kieszeni dziś rano, ani tych budynków, które są wystarczające, aby sprawić, że boisz się wysokości, niczego. Gdyby nie atomy, nie byłoby masy, ani cząsteczek, ani materii, ani mnie, ani ciebie.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
Niepowstrzymane ludzkie dociekania, które magnetyzują naszą wyobraźnię i przyciągają nas do wewnętrznego działania wszechświata, to to samo dociekanie, które Tołstoj nabazgrał w pamiętnikach swojej młodości: „To jest cała istota życia: Kim jesteś? Czym jesteś?” Sanders wplata te podstawowe pytania — z czego jesteśmy zrobieni i co to nas czyni? — w niemal każdą naukową ciekawość, jaką wychwytuje, ale odnosi się do nich bezpośrednio w rozdziale poświęconym naszemu dziwnie ciągłemu poczuciu siebie , pozbawionemu fizycznej podstawy ciągłości. Pisze:
Pomysł niezmiennego „ciebie” lub „ja” jest z natury obciążony zamieszaniem i konfliktem, a jeśli zbyt długo rozważasz ten temat, może zacząć wydawać się lepki, niemal podejrzany. Wyraźny sznurek biegnący przez wszystkie poprzednie wersje ciebie — tę sprzed pięciu minut, kilka godzin, kilka lat — pomysł „ja” nieuchronnie splątuje się z rzeczami takimi jak ciało fizyczne i wygląd, jak pamięć. Oczywiste jest, że nie możesz przypisać siebie do żadnej konkretnej „rzeczy”, ale raczej przypominasz fabułę, niekończącą się progresję, wariacje na temat, coś, co pozwala ci powiązać twoje obecne „ja” z przeszłymi i przyszłymi.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
Powtarzając za wybitnym neurologiem Oliverem Sacksem, który uznał narrację za poznawczy filar osobowości , dodaje:
Wydaje się, że postrzegamy siebie i świat jako część narracji — myślimy w kategoriach głównych bohaterów, osób, z którymi rozmawiamy i wchodzimy w interakcje, a także tego, gdzie jest początek, środek i zakończenie.
Z książki emanuje jasna, liryczna pociecha dla elementarnego niepokoju istnienia — fakt, że fundamentalne prawa wszechświata i solidna pewność ich matematyki nawiedzają codzienny chaos niepewności, z którym musimy jakoś żyć, trzymając jedno oko na naszych największych miłościach i największych stratach, na błahych pilnych sprawach codzienności, a drugie, krzywiąc się, na jedynej pewności, jaka istnieje: że pewnego dnia przestaniemy istnieć. Sanders pisze:
Dużo czasu spędzamy próbując związać luźne końce, próbując ukształtować nieporządek w coś rozpoznawalnie gładkiego, próbując uciec od samych ograniczeń, które trzymają nas blisko, szczęśliwie ignorując ostre krawędzie i nieuniknione. Oddzielamy się na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, choćby po to, aby pokazać, że się zmieniliśmy, że wiemy lepiej, że zrozumieliśmy coś wrodzonego; choćby po to, aby narysować wyraźne linie od początku do końca, nie oglądając się za siebie.
Problem polega na tym, że chaos zawsze siedzi tylko po drugiej stronie stołu, często spoglądając znad gazety, znad filiżanki kawy wypełnionej odbarwionymi i implodującymi gwiazdami. Ponieważ chaos również czeka. Czeka, aż go zauważysz, aż zdasz sobie sprawę, że jest najbardziej olśniewającą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałeś, aż wszystkie twoje atomy zbiorowo wrzasną w spóźnionym rozpoznaniu i wpatrzą się z otwartymi ustami w to, jak doskonale jest osadzony we wszystkim. Ponieważ nie jesteśmy stworzeni, aby być bardziej uporządkowani niż cokolwiek innego; szwy mają tendencję do rozchodzenia się z czasem — ty i wszechświat jesteście w tym tacy sami, co sprawia, że walka jest delikatnie przytłaczająca.
Więc jeśli nigdy nie potrafisz zakończyć wszystkiego zgrabnie, nigdy nie potrafisz odłożyć tego dokładnie tak, jak je znalazłeś, z pewnością alternatywą jest uparcie pozostać gazowanym możliwościami, nigdy nie odpoczywać od swojej rotacji. Ciągle składać historie między nami, historie o tym, jak wszystko było wszystkim, o tym, jak bardzo kochaliśmy.
Sztuka z książki Eating the Sun: Small Musings on a Vast Universe autorstwa Elli Frances Sanders
Uzupełnij Eating the Sun o The Edge of the Sky — poetycki, niezwykły podręcznik wiedzy o wszechświecie, napisany przy użyciu 1000 najczęściej używanych słów w języku angielskim — oraz o Carla Sagana, który radzi , jak żyć z tajemnicą , a następnie powróć do wybitnego XIX-wiecznego przyrodnika Johna Muira, który opisuje wszechświat jako nieskończoną burzę piękna .







COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
"To remain stubbornly carbonated with possibility... To keep assembling stories between us, stories about how everything was everything, about how much we loved."
Thank you.
Warms this old ecotheologist’s heart. }:- a.m.