Podoba mi się obraz rozpiętości skrzydeł. Myślę, że często w małżeństwie cis-hetero mężczyzna ma pełną rozpiętość skrzydeł, często to główny zarabiający ma pełną rozpiętość skrzydeł. Jedno z pytań, które wciąż sobie zadaję w tej książce, brzmi: jeśli zarabiasz więcej od swojego partnera, czy automatycznie występuje nierównowaga sił i oczekiwanie, że będziesz w jakiś sposób zwolniony z pewnej ilości prac domowych, w tym wychowywania dzieci? Jednak rozmawiając o tej książce, wyjeżdżając w trasę i udzielając wywiadów, słyszałam od tak wielu kobiet, które zarabiały więcej od swoich mężów, a mimo to są głównymi opiekunami i nadal ponoszą, powiedziałabym, asymetryczne poświęcenia, aby zająć się dziećmi. Myślę, że pandemia ujawniła wiele pęknięć w systemie, które zostały w dużej mierze załatane przez matki.
TS: Kiedy mówisz „przesuń igłę”, kiedy wyobrażasz sobie, że igła naprawdę przesuwa się w nowe miejsce, gdzie oboje partnerzy mają pełną rozpiętość skrzydeł, jeśli można tak powiedzieć, używając mojej metafory. Jak to dla ciebie wygląda? Co by to było potrzebne? O jakim związku marzysz dla siebie, chcesz go stworzyć, który to realizuje?
MS: Mam na myśli, myślę, że powodem, dla którego igła się nie przesuwa, jest to, że nie jest to igła, którą można przesunąć w poszczególnych rodzinach. Po prostu nie ma wystarczającego wsparcia strukturalnego i teraz w tym kraju cofamy się tak szybko, że jest to trudne. Właściwie przesuwamy igłę w przeciwnym kierunku. Kobiety tracą podstawowe prawa człowieka, z pewnością nie zyskują ich więcej, ale mam na myśli fakt, że w tym kraju nie ma prawdziwego urlopu, urlopu rodzinnego, nie ma prawdziwego wsparcia dla pracujących matek.
Więc kiedy jest globalna pandemia i szkoły są zamknięte, a żłobki zamknięte, nawet jeśli oboje rodzice pracują w domu. Myślę, że mamy coś w rodzaju diagramu Venna, gdzie mamy wiele społecznych i patriarchalnych oczekiwań co do tego, jaka jest praca kobiet, a potem napotykamy na brak strukturalnego wsparcia dla kobiet w miejscu pracy. A tam, gdzie mieszkają kobiety, w smukłym centrum tego diagramu Venna, jest naprawdę ciemne i zatłoczone miejsce.
TS: Myślę, że poruszasz naprawdę ważną kwestię dotyczącą struktur społecznych, architektury naszego społeczeństwa i tego, jak to nas stawia w tej sytuacji. I przeszedłeś tę głęboką podróż archeologiczną i teraz jesteś w innym miejscu. Kiedy myślisz o rodzaju związku, przynajmniej tak mi się wydawało po przeczytaniu pamiętnika, rodzaju związku, który przyjąłbyś do swojego życia i zainwestował w niego ponownie, jestem ciekaw, co, jeśli chodzi o twój własny rozwój wewnętrzny i wykonaną pracę psychologiczną, dało ci nowy rodzaj świadomości, jeśli chcesz? Jak byś to opisał? Och, to jest rodzaj związku, w który teraz przejdę dalej.
MS: Więc teraz mieszkam sama z dwójką dzieci, a to oznacza, że robię wszystko i nie stanowi to problemu, ponieważ wiem, że to wszystko moja praca. Myślę, że jednym z problemów, jakie miałam w małżeństwie, i słyszę to od przyjaciół, nawet tych szczęśliwie żonatych przyjaciół, jest uraza, która może pojawić się w związku, jeśli uważasz, że ktoś inny powinien się bardziej angażować i pomagać niż oni, więc takie drobne pęknięcia mogą się z czasem powiększać. I nie zawsze tworzy to duże pęknięcia. Nie zawsze rozbija związek, ale te małe urazy dotyczące tego, kto czego nie robi, mogą naprawdę nadwyrężyć pewne sprawy.
Więc nie chodzi o to, że mój ciężar jest lżejszy jako samotnego rodzica mieszkającego w tym domu, ale oznacza to, że mam jaśniejsze oczekiwania i dlatego nie mam urazy do tego, jak wygląda moja praca. Gdybym znowu miała mieszkać w domu z inną osobą, z innym dorosłym, musiałby on wyglądać zupełnie inaczej niż wcześniej i w pewnym sensie myślę, że idea negocjacji tego – to nie jest miejsce, w którym jestem teraz.
To nie jest miejsce, w którym jestem gotowa, aby dowiedzieć się, jak to negocjować. Ponieważ wiem, że z natury jestem opiekunką, więc częścią słuchania siebie – i to jest jedna z niewygodnych prawd – jest to, że gdybym miała teraz innego partnera mieszkającego w moim domu, myślę, że byłoby dla mnie naprawdę trudno nie powtarzać tych samych schematów. Więc jednym z zabezpieczeń, które mam w swoim życiu, jest to, że nie mieszkam z moim partnerem. Mieszkamy osobno, więc nie mam ryzyka urazy, ani bycia rodzicem innej osoby dorosłej, ani konieczności kłócenia się o to, jak spędzam czas lub z kim, lub jakie są moje zobowiązania zawodowe, i co akceptuję, a czego nie akceptuję. Więc możliwość podejmowania decyzji za siebie bez pozwolenia innej osoby dorosłej była dla mnie teraz niesamowicie wzmacniająca.
TS: Dziękuję. Dzięki za powiedzenie tego wprost. Teraz, ta koncepcja naszego pisania jako mającego potencjał do samoodkrycia i uzdrowienia. Chcę porozmawiać o tym, o aspekcie uzdrawiania. Myślę, że czasami ludzie mają takie pojęcie: „Więc napiszę to wszystko, wyjdę i będę mieć coś w rodzaju zamknięcia. Teraz mam zamknięcie mojego żalu lub mam zamknięcie tej części mojego życia”. I jestem ciekaw, co o tym myślisz. Ponieważ kiedy dotarłem do końca You Could Make This Place Beautiful , poczułem głębokie objęcie, ale nie jest to dokładnie coś, co opisałbym jako zamknięcie.
MS: Nie, jestem bardzo podejrzliwa co do uzdrawiania jako koncepcji. Uwielbiam tę ideę, myślę, że działa na skaleczenia na skórze, myślę, że nie działa – nigdy nie wyleczyłam się całkowicie z żadnej głębokiej wewnętrznej rany. Moja przyjaciółka, poetka Dana Levin, mówi, że woli myśleć o koncepcji wytrzymałości bardziej niż o koncepcji uzdrawiania i to mi się podoba. To wydaje się, przynajmniej dla mnie osobiście, bardziej prawdziwe psychologicznie. Nie chodzi o uzdrawianie i zamknięcie dla mnie czegoś i odłożenie czegoś i zakończenie z tym. Element wytrzymałości to nauka, jak to lepiej nosić, mieć to trochę lżejsze w rękach, nie być tak uciążliwym, móc poruszać się swobodniej, ale nadal to nieść, i myślę, że podoba mi się idea rozwiązania. Uwielbiam ideę zamknięcia, uwielbiam ideę uzdrawiania, ale nie wydaje mi się to do końca prawdziwe.
Czuję, że zawsze będą drzazgi, których nie da się zeszlifować w tym względzie. Więc najlepsze, co mogę zrobić, to nauczyć się z nimi żyć, uznać je, rozmawiać o nich, pisać o nich, siedzieć z nimi. A potem poprzez pisanie, rozmowy, myślenie, długie spacery, lody, muzykę i wszystkie radości życia, psie całusy, mogę lepiej dźwigać te rzeczy, nie obciążają mnie w ten sam sposób.
TS: Co w związku z tym sądzisz o pisaniu z zamiarem przebaczenia?
MS: Byłam taka naiwna. Naprawdę zaczęłam tę książkę – i piszę wcześnie, kiedy dochodzę do końca tej książki, kiedy piszę ostatnią stronę tej książki, chcę być w miejscu przebaczenia i tak zrobiłam. To było moje naprawdę głębokie życzenie, kiedy zaczynałam tę książkę i myślę, że szczerze, zaszczytne życzenie. Myślę, że podeszłam do pisania tej książki z miejsca ciekawości i empatii i szczerze mówiąc, potrzeby uzdrowienia – nawet jeśli nigdy tam nie dotarłam. Tak naprawdę nie dotarłam do miejsca całkowitego przebaczenia, myślę, że dotarłam do miejsca akceptacji i myślę, że to jest co innego.
TS: Jaka jest różnica? Ponieważ czasami myślę, że akceptacja, może to wystarczy i może to jest rodzaj przebaczenia. Ponieważ OK, są tacy, jacy są, zrobili to, co zrobili. Pamiętam rabina Ramiego Shapiro, który uczył w Sounds True programu o przebaczeniu. Powiedział: Tami, „Nie spodoba ci się moja definicja”, kiedy rozmawialiśmy o zrobieniu programu, a ja powiedziałem: „Spróbuj na mnie, rabinie Ramim”. A on powiedział: „To po prostu zaakceptowanie, że to zwierzę ma te plamki. A kiedy zwierzę ma te plamki, to właśnie tak się zachowuje. I tak się zachowywało”. Pomyślałem: „Bardzo podoba mi się twoja definicja”. I czytając You Could Make This Place Beautiful , pomyślałem: Nie wiem, czy znam różnicę między akceptacją a przebaczeniem.
MS: Nigdy nie słyszałem tej definicji, ale bardzo mi się podoba i według tej definicji mogę tam być. Więc mogę skłaniać się ku tej definicji, ponieważ czuję, że chciałbym dostać złotą gwiazdkę za dotarcie do miejsca przebaczenia, chociaż nie czuję, że na nią zasłużyłem. Tak. Tak właśnie opisałbym akceptację, czyli: „To są ludzkie rzeczy, które wydarzyły się w ludzkim życiu i nie mogę ich zmienić, nie muszę tego robić, mogę je przezwyciężyć”.
Dla mnie, w pewnym sensie, akceptacja nie wymaga relacji z drugą osobą. To nie jest coś, do czego potrzebujesz drugiej osoby, a przebaczenie wydaje mi się bardziej interaktywne. Mogę zaakceptować to, co ktoś mi zrobił lub powiedział, nie wybaczając mu, nawet jeśli nie żałuje. Nawet jeśli ktoś zrobił mi coś strasznego i to mu się podobało i wcale nie żałuje. Mogę nie być w stanie mu tego wybaczyć, ponieważ nie wydaje się, żeby było mu przykro i nie chce przebaczenia, a wydaje mi się, że to zawsze będzie otwarta rana. Ale mogę zaakceptować, że to się stało, iść dalej i nie myśleć o tym każdego dnia.
TS: Zadaję tutaj osobiste pytanie. Czy nadal czujesz złość na swojego byłego męża? Mam na myśli, że doszło do zdrady ciebie i twoich dzieci, i mam na myśli złożoną historię, i oczywiście byłoby to całkowicie zrozumiałe, ale zastanawiam się.
MS: Mam na myśli, nie aktywnie, jeśli to ma sens. Nie chodzę i nie czuję złości. Złość dla mnie nie jest nawet gorąca, jest jak mdłości. Złość w moim ciele jest bardzo podobna do lęku, to okropne uczucie i przez długi czas aktywnie odczuwałem to uczucie choroby, złości na co dzień, czego nie chciałem czuć. Teraz już tak nie czuję. Mam na myśli, że myślę, że zaakceptowałem wystarczająco dużo, że tak naprawdę nie czuję złości.
Teraz, jeśli zacznę o tym myśleć, gdyby ktoś dał mi listę wszystkich rzeczy, które się wydarzyły i powiedział: „Ale co z tym, co z tym, co z tym?”, powiedziałbym: „Tak, to było naprawdę rozczarowujące i frustrujące, i chciałbym, żeby to się nie wydarzyło, i jak ta osoba śmie?” Czy więc jestem człowiekiem, który może się wkurzyć? O tak, jestem Irlandczykiem. Tak, potrafię. Ale nie, myślę, że czuję się o wiele bardziej spokojny niż dwa, cztery, sześć lat temu.
TS: Jedną z technik, myślę, że nazwałbym to technikami pisania, nie wiem, czy ty byś to tak nazwał. Ale to również technika wewnętrznej świadomości, której użyłeś w pamiętniku, polega na przyjęciu perspektywy świadka, rodzaju lotu ptaka na siebie i wydarzenia, które mają miejsce, i chciałem lepiej to zrozumieć. Wydaje się, że to świetny sposób na uzyskanie innej perspektywy i sposobu rozumienia tego, co się dzieje.
MS: Myślę, że to bierze się niemal z – Zdarza mi się to często, i nie tylko w bolesnych chwilach, kiedy dzieje się coś naprawdę zabawnego i myślę sobie: „O mój Boże, to scena z filmu. Śmiałabym się z tego tak głośno, gdyby to była scena z filmu”. I zdarzało mi się to często podczas mojego rozwodu, kiedy działy się rzeczy, które wydawały się zbyt oczywiste, że wiedziałam, że nie mogę – Gdybym pisała powieść, nigdy nie mogłabym napisać sceny tak, jak się naprawdę wydarzyła, ponieważ nikt by nie uwierzył, że ktoś naprawdę to powiedział, że dziwny zbieg okoliczności lub szczęśliwy traf naprawdę się wydarzył.
Ale oczywiście życie ciągle nam daje takie chwile, rzeczy, które są zbyt idealne, by w ogóle w nie uwierzyć w literaturze. I dlatego dużo o tym myślę. Jednym z innych impulsów do pisania o sobie jako o postaci w wyimaginowanej sztuce, co robię w pamiętniku, było zapewnienie sobie odrobiny emocjonalnej poduszki.
W poezji mamy wszystkie te rodzaje urządzeń dystansujących, których możemy użyć, jeśli materiał wydaje się zbyt gorący i osobisty. Więc jeśli piszę wiersz, a materiał wydaje mi się zbyt gorący i osobisty, mogę formalnie założyć rękawice kuchenne, przenosząc go z pierwszej osoby do trzeciej osoby. Przenosząc go z czasu teraźniejszego do czasu przeszłego, myślę, że te rzeczy mają pewien efekt chłodzący emocjonalnie.
Albo nawet użycie otrzymanej formy, takiej jak sestina lub sonet, automatycznie formalizuje doświadczenie w sposób, który je ochładza i sprawia, że nie wydaje się, że po prostu przekazujesz gorące emocjonalne doświadczenie innej osobie. Więc kiedy zacząłem pisać pamiętnik, pomyślałem: „Muszę być w stanie użyć rzemiosła i formy jako sposobu na trzymanie części tego materiału na dystans, po prostu dla własnego komfortu w dzieleniu się częścią tego naprawdę wrażliwego materiału z innymi ludźmi”.
Tak więc sztuka i pisanie w trzeciej osobie o sobie jako postaci oraz wyobrażanie sobie niektórych z tych rzeczy było dla mnie rodzajem zabiegu, którego użyłam, aby poczuć się bardziej komfortowo z poziomem otwartości, jaki musiałam zawrzeć w tej książce.
TS: Maggie, zadam ci osobiste pytanie, które będzie wymagało ode mnie bycia osobistym. Tutaj jest trochę konfesji.
MS: Zgoda.
TS: OK. Nie uważam się za pisarza, co oznacza, że nie spędzam dużo czasu na pisaniu, a jednak czuję, że jest we mnie coś, czym chcę się podzielić poprzez pisanie. Jedną z przeszkód, i myślę, że to może być przeszkoda dla osób z grupy Sounds True, a także dla grupy Insights at the Edge , jest to, że moim pierwszym zobowiązaniem jest służenie innym. To jest to, co naprawdę chcę robić ze swoim czasem i energią w moim życiu i nie mówię tego, żeby się wywyższać – to po prostu prawda dla mnie jako osoby.
Jeśli mam pisać, chcę mieć pewność, że to, co piszę, zwłaszcza jeśli jest to przeznaczone do publikacji, jest przydatne ludziom. Nie muszą znać wszystkich moich osobistych historii, wszystkich moich wybryków i zabawnych rzeczy, które mi się przytrafiły. Chcę, żeby to było lekarstwem dla ludzi, a nie wiem, jak to zrobić, jak znaleźć lekarstwo, co naprawdę będzie pomocne i budujące dla innych w moim osobistym doświadczeniu. I zastanawiam się, czy mógłbyś mi w tym pomóc?
MS: Krótka odpowiedź brzmi, że nie sądzę, abyśmy wiedzieli, jakie nasze lekarstwo jest dla innych ludzi przez większość czasu. W pewnym momencie napisałem w pamiętniku, że chciałem ukształtować tę książkę w narzędzie, z którego ludzie mogliby korzystać. Chciałem, aby była użyteczna, to jest ten impuls usługowy. Myślę, że mój impuls, ogólnie rzecz biorąc, jest impulsem opiekuńczym. Więc jak mogę służyć tobie, czytelniku? Jak mogę dać ci coś, czego możesz użyć, co poprawi twoje życie? Co mogę ci zaoferować, co nie jest tylko moim własnym życiem? Później, w trakcie pisania, zdałem sobie sprawę, że samo doświadczenie jest pouczające, że niekoniecznie wiemy, jakie dobro mogą zdziałać nasze słowa, nawet jeśli po prostu mówimy o naszych figlach. Tak naprawdę chciałbym usłyszeć o twoich figlach, ponieważ lekarstwem, które twoje figle mogłyby zaoferować komuś innemu, jest co? Na przykład śmiech lub moment, w którym przypominają sobie sytuację, gdy z matką, kuzynką, córką lub najlepszą przyjaciółką robili X, Y lub Z.
Jedną z najbardziej kontrintuicyjnych rzeczy w pisaniu i dzieleniu się, myślę, naszym życiem z innymi ludźmi poprzez słowo pisane, jest to, że można by pomyśleć, że coś naprawdę ogólnego i uniwersalnego przylgnie do większości ludzi. Tak? Jak napisanie wiersza o miłości przez duże L, z pewnością miałoby to szersze grono czytelników niż wiersz o spacerze z psem wokół mojego konkretnego bloku w bardzo konkretnym dniu, a jednak tak to nie działa.
Właściwie to, do czego my, jako czytelnicy, przywiązujemy się najbardziej, rzeczy, które mają najwięcej małych haczyków dla nas jako czytelników, są najbardziej specyficzne, mogły się przydarzyć tylko tej konkretnej osobie w tym konkretnym dniu. Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest, poza faktem, że myślę, że sięgamy po książki jak po soczewki, przez które możemy zrozumieć nasze własne życie. I nawet jeśli patrzymy przez czyjąś bardzo, bardzo specyficzną soczewkę, to widzimy siebie.
TS: Ostatnie pytanie do Ciebie, Maggie. Pod koniec książki You Could Make This Place Beautiful piszesz: „Zażartowałam, że bardziej trafny tytuł mógłby brzmieć: »Notatki z rozbitego statku« lub »Anegdoty z płonącego sterowca«”. A potem kontynuujesz: „Teraz widzę ten tytuł jako wezwanie do działania, obietnicę, którą złożyłam nie tylko tej książce i Tobie, ale i sobie, obietnicę, którą zamierzam dotrzymać”. Chciałabym dowiedzieć się więcej na temat tego, co robisz i co możemy zrobić, aby uczynić to życie piękniejszym?
MS: Po pierwsze, nie szkodzić. Mam na myśli, że myślę, że poruszam się po świecie najlepiej, jak potrafię, aby miłość była na pierwszym miejscu w moich działaniach. A to oznacza na stronie i z moimi dziećmi, i z moimi uczniami, i z członkami mojej rodziny i społeczności, których nie rozumiem lub nie widzę tego samego i się z nimi nie zgadzam. Mam na myśli, że myślę, że to jedna z najtrudniejszych prac, myślę, że wszyscy musimy teraz wykonać, nie być odizolowanym i nie żyć w bańkach z ludźmi, którzy się z nami zgadzają. Ale jak możemy dotrzeć i przeprowadzić trudne rozmowy z ludźmi, którzy się z nami nie zgadzają? Więc uwielbiam, że skupiasz się głównie na aktach służby i na tym, jak możesz być użyteczny na świecie. Myślę, że jestem najbardziej użyteczny na świecie jako pisarz i prawdopodobnie jako rodzic, to są dwa zawody, które traktuję najbardziej poważnie. To są dwa zawody, które uważam za najbardziej ryzykowne dla mnie osobiście.
Więc jak mogę swoimi słowami i sposobem, w jaki wychowuję moje dzieci, wnieść więcej miłości i światła do świata i zachęcać do połączenia i komunikacji? Myślę, że myślenie o tym, skupianie naszej intencji każdego dnia. Jak mam wyciągnąć rękę zamiast pozostawać w izolacji? Jak mam przewodzić z miłością, nawet jeśli to trudny dzień, nawet jeśli mam do czynienia z ludźmi, z którymi się nie zgadzam? Albo nawet jeśli muszę komunikować się z kimś, do kogo nadal mam trochę goryczy, jak mogę być dobroczynny najlepiej, jak potrafię? Myślę, że mamy to w sobie wszyscy, nawet jeśli jest to trudne, nawet jeśli jest to niewygodne, nawet jeśli jest to drzazga, której nie chce się zeszlifować.
TS: Maggie Smith, z pewnością uczyniłaś moje życie i życie naszych słuchaczy w Insights at the Edge piękniejszymi i myślę, że pomogłaś nam znaleźć głębiej w sobie naszą własną integralność jako istot ludzkich. Więc bardzo ci dziękuję, dla mnie to forma piękna. Dziękuję.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES