Pszczoły od dawna są świadkami ludzkiego żalu, niosąc wiadomości między żywymi a umarłymi. Znajdując ukojenie w towarzystwie pszczół, Emily Polk otwiera się na rozszerzające się kręgi straty wokół niej i trwałego ducha przetrwania.
Przejeżdżam pod wiaduktem autostradowym na 30th Street, mijając dwie kobiety w hidżabach, które szybko idą, Chińczyka z rowerem czekającego na przystanku autobusowym, „Exotic Market” obiecujący tanie artykuły spożywcze. Zabite deskami witryny sklepowe oznaczone kolorowym graffiti oferują sekretny język miejskich blizn. Mijam karawanę zardzewiałych autobusów szkolnych i kamperów z przebitymi oponami, w których siedzą starzy mężczyźni z twarzami umazanymi skórą miasta, i parkuję obok niebieskiego namiotu, który pachnie moczem i dziką szałwią, rozstawionego na środku chodnika. W tym mieście piękna i gruzów, gdzie wszystko dobre i wszystko złe jest prawdą, a czasem jednocześnie, szukam słynnego pszczelarza z Jemenu.
Kieruję się w stronę „Bee Healthy Honey Shop”, gdzie tuż za oknem frontowym prowizoryczne półki w kształcie drewnianych uli mieszczą świece z wosku pszczelego, mydło i słoiki z miodem. Na ścianie sklepu mural zatytułowany „Happbee place” przedstawia namalowanego pszczelarza klęczącego obok kolorowych uli. Muzułmańskie modlitwy wylewają się przez drzwi frontowe na ulicę. Sklep jest sanktuarium, w którym wszyscy modlą się do pszczół — i to z dobrego powodu. Najstarsza skamielina pszczół pochodzi sprzed ponad stu milionów lat. Te małe stworzenia latały pod nosami dinozaurów, gdy ludzie byli jeszcze pyłem gwiezdnym. Obecnie znanych jest ponad dwadzieścia tysięcy gatunków pszczół, z których setki zamieszkują obszar Zatoki San Francisco, gdzie mieszkam z przerwami od dwudziestego trzeciego roku życia.
W środku sklepu, tuż za ladą, znajduje się duże, powiększone zdjęcie młodego mężczyzny, którego dolna część twarzy, szyja, ramiona i klatka piersiowa są pokryte tysiącami pszczół. Jego ciemne oczy patrzą poważnie, jego nagie czoło jest odsłonięte jak goły księżyc w galaktyce pszczół. Nie mogę oderwać oczu od zdjęcia. Chcę spotkać tego poważnego mężczyznę, legendę, o której tylko czytałem. Przede wszystkim chcę być w obecności kogoś, kto może mówić w imieniu pszczół. Nie o pszczołach — spotkałem już wielu ludzi, którzy potrafią to zrobić. Chcę spotkać ludzi, którzy mogą mówić w ich imieniu. Słyszałem, że są w górach Słowenii i w Himalajach Nepalu. A także tutaj, w centrum Oakland w Kalifornii.
KOCHAM PSZCZOŁY przez całe moje życie, choć moja miłość do pszczelarzy zaczęła się, gdy pisałem artykuł dla Boston Globe o zagrożeniach, jakie roztocza stwarzają dla kolonii pszczół w Ameryce Północnej. Pojechałem do Hudson, konserwatywnego miasteczka w wiejskim stanie New Hampshire, aby spotkać się z liderami New Hampshire Beekeepers Association. Przybyłem akurat na czas, aby zobaczyć, jak dwóch starszych brodatych mężczyzn w flanelowych koszulach i spodniach Carhartt transportuje skrzynki z pszczołami do nowych uli. Byłem całkowicie oczarowany ich delikatnością i elegancją. Wydawały się tańczyć. Napisałem o jednym z pszczelarzy: „Porusza się w pełnym gracji rytmie… potrząsając trzyfuntową skrzynką z pszczołami w ulu, uważając, aby nie zgnieść królowej, uważając, aby upewnić się, że ma wystarczająco dużo pszczół, aby się nią zająć, uważając, aby ich nie niepokoić ani nie niepokoić, gdy delikatnie wkłada ramki z powrotem do ula. I nie zostaje użądlony”. Nie spodziewałem się zobaczyć starych mężczyzn tańczących z gracją baletnic pod sosnami z czułością dla pszczół, której nie mógłbym sobie wyobrazić, gdybym sam tego nie był świadkiem. Ten moment zapoczątkował moje zainteresowanie tym, czego pszczoły mogą nas nauczyć.
LUDZIE I PSZCZOŁY są w bliskiej relacji od tysięcy lat. Egipcjanie byli pierwszymi, którzy praktykowali zorganizowane pszczelarstwo, począwszy od 3100 r. p.n.e., czerpiąc inspirację od swojego boga słońca Re, o którym wierzono, że płakał łzami, które zamieniały się w pszczoły miodne, gdy dotykały ziemi, czyniąc pszczołę świętą. W plemionach na kontynencie afrykańskim uważano, że pszczoły przynoszą wiadomości od przodków, podczas gdy w wielu krajach Europy obecność pszczoły po śmierci była znakiem, że pszczoły pomagają przenosić wiadomości do świata zmarłych. Z tego przekonania zrodził się zwyczaj „powiadamiania pszczół”, który najprawdopodobniej wywodzi się z mitologii celtyckiej sprzed ponad sześciuset lat. Chociaż tradycje były różne, „powiadamianie pszczół” zawsze wiązało się z powiadamianiem owadów o śmierci w rodzinie. Pszczelarze okrywali każdy ul czarnym materiałem, odwiedzając każdy z nich indywidualnie, aby przekazać wiadomość.
Podczas gdy od dawna uważano, że pszczoły są łącznikami między żywymi a umarłymi, świadczącymi o łzach Boga i żalu zwykłych mieszkańców wsi, mniej wiadomo o żalu samych pszczół. Czy pszczoły mogą czuć smutek? Czy odczuwają niepokój? Spośród wielu ról, jakie pszczoły miodne odgrywają w ulu — gospodyni, opiekunka królowej, zbieraczka — ta, która przykuwa moją uwagę, to pszczoła pogrzebowa, której głównym zadaniem jest lokalizowanie zmarłych braci i usuwanie ich z ula. (W zależności od stanu zdrowia ula i jego około sześćdziesięciu tysięcy mieszkańców, nie jest to małe zadanie). Moja przyjaciółka pszczelarka Amy, która tak jak ja kocha pszczoły odkąd była małą dziewczynką, powiedziała mi podczas lunchu, że jedną z najdziwniejszych rzeczy w tym wszystkim jest to, że robi to tylko jedna pszczoła na raz. „Tylko jedna pszczoła uniesie ciało z ula, a następnie odleci z nim tak daleko, jak to możliwe” — mówi. „Czy potrafisz sobie wyobrazić podniesienie martwego człowieka w pojedynkę i zaniesienie go tak daleko, jak tylko potrafisz?” Podziwiamy ten wyczyn spektakularnej siły. „Zawsze robią to samice” – dodaje, co wywołuje uśmiech na mojej twarzy, ponieważ wszystkie pszczoły robotnice są samicami. Samce trutni liczą tylko setki, a ich jedynym celem jest kopulacja z królową pszczół, po której umierają.
Ale chcę wiedzieć, czy pszczoły grabarze czują cokolwiek, gdy usuwają martwe pszczoły. Czy pszczoły mają emocje?
Kilka lat temu opublikowano pierwsze badanie, które pokazało to, co naukowcy potocznie nazywają „krzykami pszczół”. Naukowcy odkryli, że gdy gigantyczne szerszenie zbliżały się do azjatyckich pszczół miodnych, pszczoły podnosiły odwłoki do góry i biegały, wibrując skrzydłami, wydając dźwięk przypominający „ludzki krzyk”. Dźwięk ten opisywano również jako „wrzask” i „płacz”. Według naukowców „piszczałki przeciw drapieżnikom” pszczół miodnych mają wspólne cechy akustyczne z wrzaskami alarmowymi i paniką, które odzwierciedlają bardziej złożone społecznie kręgowce.
Wcale mnie nie dziwi, że malutki owad również krzyczy w sposób porównywany do ludzkiego krzyku. Nie sądzę, żeby miało to cokolwiek wspólnego ze złożonością społeczną lub byciem dużym kręgowcem, ale raczej coś o wiele bardziej pierwotnego i uniwersalnego dla doświadczenia bycia żywym. Każdego dnia przez miesiące po śmierci mojej córeczki również czułam się zmuszona krzyczeć. Chciałam krzyczeć na kwiaty derenia za moim domem w Massachusetts; chciałam krzyczeć na kasjera w sklepie spożywczym rzucającego dowcipy. Nigdy nie kojarzyłam tej potrzeby z byciem człowiekiem. Uważałam, że to coś, co robi zwierzę, które nie jest już bezpieczne na świecie. Kiedy przeczytałam badanie, ostre krawędzie mojego własnego żalu zostały ukojone przez ukryte objawienie — istnieją głębokie powiązania między żywymi stworzeniami, niezależnie od wielkości naszych mózgów, niezależnie od tego, jak głośny jest dźwięk naszych krzyków.
Chciałam wiedzieć więcej. Piętnaście lat temu mój mąż i ja odłączyliśmy naszą córkę od aparatury podtrzymującej życie, gdy miała trzy dni. Smutek był druzgocący, jakby ktoś wyciągnął moje nerwy poza moją skórę, a następnie powoli przeciął każdy z nich. Jedynym balsamem na ból było przebywanie z innymi, którzy przeszli przez coś podobnego. Później szukałam pocieszenia w świecie ponadludzkim i w tym, czego mogłabym się nauczyć, patrząc na to, jak zwierzęta doświadczają smutku.
Melissa Bateson, badaczka etologii z Newcastle University, i jej zespół byli jednymi z pierwszych naukowców, którzy odkryli, że pszczoły rzeczywiście mają stany podobne do emocji. Opierając się na badaniach na ludziach, które wykazały, że negatywne uczucia są niezawodnie skorelowane z oczekiwaniem negatywnych rezultatów — (tj. gdy ludziom przytrafia się coś złego, nadal spodziewają się, że wydarzy się coś złego) — zastanawiała się, czy ten sam wynik można znaleźć u pszczół. Dlatego zespół Bateson wytrenował swoje pszczoły, aby łączył jeden zapach ze słodką nagrodą, a drugi z gorzkim smakiem chininy. Następnie pszczoły podzielono na dwie grupy. Jedną z nich gwałtownie potrząsano, aby symulować atak na ul, podczas gdy drugą pozostawiono w spokoju. Zespół odkrył, że potrząsane pszczoły miały znacznie obniżony poziom dopaminy i serotoniny w mózgach i że były mniej skłonne niż grupa niezakłócona do wyciągania aparatów gębowych na zapach chininy i podobne nowe zapachy, jakby spodziewały się gorzkiego smaku. Byli zestresowani i niespokojni, a te uczucia sprawiały, że przewidywali negatywny wynik.
Podczas porannej rozmowy na Zoomie Bateson szybko mi mówi, że etolodzy są zawsze szkoleni, aby zaakceptować, że pytania o emocje u zwierząt lub cokolwiek związanego z ich subiektywnym doświadczeniem są niedopuszczalne. Nie chce, abym w swoim myśleniu popadał w nędzę. Naukowcy nie mogą twierdzić, że znają emocje zwierzęcia, ponieważ zwierzęta nie potrafią w rzeczywistości relacjonować tego, co czują, w sposób, który można wiarygodnie zmierzyć. Ale naukowcy mogą mierzyć zmiany w fizjologii, poznaniu i zachowaniu zwierząt.
„Jednym ze sposobów jest stwierdzenie, że powinniśmy mierzyć rzeczy, o których wiemy, że mają tendencję do korelacji z uczuciami u ludzi” – mówi Bateson. „Więc jeśli zwierzęta mają subiektywne uczucia, być może będą, wiesz, równie nieszczęśliwe, jeśli ich poznanie będzie wyglądać w ten sposób i ich fizjologia będzie wyglądać w ten sposób. Więc to jest naukowe uzasadnienie tego. Ale…”
Na ekranie potrząsa głową. Jej miła twarz stała się bardziej napięta, poważniejsza. Nie chce, żebym źle to zrozumiał. Mam wrażenie, że myśli, że rozmawia z Kubusiem Puchatkiem.
„Mam na myśli, że jest całkiem możliwe, że [pszczoły] mogą mieć takie uprzedzenia osądu, a w ogóle nic się nie dzieje w odniesieniu do ich subiektywnych odczuć, ponieważ myślę, że możemy opowiedzieć bardzo dobrą historię o tym, dlaczego te uprzedzenia są funkcjonalnie korzystne” – mówi. „Kiedy jesteś w złym stanie, prawdopodobnie dobrze jest oczekiwać, że wydarzy się więcej złych rzeczy lub spodziewać się, że wydarzy się mniej dobrych rzeczy. To adaptacyjna zmiana w podejmowaniu decyzji. Więc ma sens, że pszczoły powinny wykazywać taką zmianę w swoim zachowaniu”.
Nie mówię na głos, co myślę: Czyż nie tak powinniśmy myśleć o celu żałoby? Czy aktywny proces żałoby nie może być również korzystny funkcjonalnie? Czy nie powinniśmy zrozumieć, jak dostosować nasze zachowanie w obliczu smutku, lub oczekiwać „mniej dobrego”, gdy jesteśmy wrażliwi i wrażliwi, abyśmy mogli przygotować się na radzenie sobie z innymi zagrożeniami, które mogą się pojawić? Jeśli im to pomaga, czy ma znaczenie, że pszczoła wie, że jest smutna?
PO RAZ PIERWSZY USŁYSZAŁEM o Khaledzie Almaghafim, pokrytym pszczołami mężczyźnie na zdjęciu, wiele lat temu, kiedy nasz Bay Area Transit System (BART) zlecił mu usunięcie uli znalezionych w różnych miejscach — od stacji kolejowej po tory — i przeniesienie ich w miejsce, w którym mogłyby się rozwijać. W filmach dokumentalnych i materiałach informacyjnych, które relacjonowały jego życie na przestrzeni lat, byłem pod wrażeniem sposobu, w jaki jego własny szacunek dla pszczół był przekazywany z pokolenia na pokolenie, od jego ojca, który zaczął go uczyć, gdy miał pięć lat, do ojca jego ojca przed nim, cofając się co najmniej o pięć pokoleń i ponad sto lat.
Trzymam słoik jego miodu w dłoniach, gdy Khaled wchodzi do swojego sklepu z przyjaciółmi. Ma na sobie okulary i niebieską czapkę baseballową. Ma wąsy, które przypominają mi mojego ojca. Jego głos jest łagodny. Pierwszą rzeczą, jaką mi mówi, jest to, że pszczoły są święte w jego kulturze. Rzeczywiście, zabicie pszczoły jest uważane za grzech w islamie. „To, co potrafią pszczoły, ich miód, to cud, który stworzył Bóg” — mówi. Jego arabski akcent sprawia, że żałuję, że musi tłumaczyć mi jego słowa na angielski. „Z najmniejszego owada stworzył lekarstwo dla ludzi”. Khaled wskazuje na ścianę wiszącą nad nim. Wewnątrz ramki znajduje się fragment Koranu w języku arabskim o pszczołach. W szesnastej surze, zwanej „Pszczoła” lub Surah an-Nahl, pszczoła otrzymuje boskie natchnienie, aby rozkwitnąć i wytwarzać miód, dobroczynną substancję o właściwościach leczniczych.
Khaled zgadza się, żebym poszedł z nim na jego następne spotkanie służbowe. Będzie w Concord za kilka dni, około pół godziny na wschód od miejsca, w którym mieszkam, żeby obejrzeć mieszkanie pełne pszczół.
PODCZAS MOJEJ JAZDY do Concord autostrada mija zielone podnóża wzgórz usiane skupiskami kwiatów polnych i dziesiątkami gatunków pszczół biorących udział w swoich starożytnych rytuałach żerowania. W rzeczywistości, podczas gdy siedzę w moim paliwożernym samochodzie, majstrując przy GPS-ie, wiele pszczół tuż za oknem mojego samochodu wykorzystuje pole magnetyczne Ziemi, aby zorientować się w drodze do ponad pięciu tysięcy kwiatów, które zapylają, jednocześnie dźwigając ciężar własnego ciała w nektarze, który zebrały. I robią to wszystko, stawiając czoła znacznym wyzwaniom fizycznym i psychicznym: zanim pszczoły będą mogły pobrać nektar, muszą nauczyć się mechaniki uzyskiwania dostępu do zawartości kwiatów, ponieważ nie ma dwóch takich samych gatunków kwiatów. Następnie istnieje ryzyko znalezienia pustych kwiatów i ciągłe negocjacje dotyczące ustalania, kiedy kontynuować poszukiwania (śledząc jednocześnie, które kwiaty oferują największe nagrody), a kiedy opuścić obszar w poszukiwaniu bardziej obfitego pożywienia. Podczas wykonywania tych wszystkich czynności pszczoły muszą być świadome potencjalnych ataków drapieżników, a także pamiętać, jak wrócić do ula pod koniec dnia. Robią to wszystko każdego dnia, umożliwiając nam życie. I dziś robią to nawet wtedy, gdy ich kolonie masowo wymierają. Niektóre rodzime gatunki pszczół północnoamerykańskich zmniejszyły się nawet o 96 procent w ciągu ostatnich dwóch dekad, a w samym 2023 r. pszczelarze w USA doświadczyli drugiego najwyższego wskaźnika śmiertelności w historii, szacując utratę 48 procent swoich kolonii pszczół miodnych w latach 2022–2023.
Istnieje wiele powodów ich śmierci. Winne są pestycydy i roztocza, o których wspomniano wcześniej. Ale także zniszczenie siedlisk spowodowane coraz bardziej ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi i stres głodowy spowodowany zmianami w czasie kwitnienia kwiatów, które zagrażają uprawom owoców, warzyw i orzechów, takich jak jabłka, borówki i migdały. Naukowcy dopiero zaczynają odkrywać, jak pszczoły reagują na ocieplenie klimatu.
Nathalie Bonnet, studentka ostatniego roku na University of California w Santa Barbara, prowadziła jedne z pierwszych badań nad wpływem zwiększonego ciepła na gatunki pszczół rodzime dla południowej Kalifornii, gdy po raz pierwszy się z nią skontaktowałem. Nathalie zainteresowała się badaniem pszczół podczas stażu, w ramach którego szkoliła model uczenia się AI, aby rozpoznawał i kwantyfikował owłosienie pszczół jako wskaźnik tolerancji termicznej, wykorzystując obrazy setek gatunków pszczół.
„Włochactwo pszczół??!!!” – wykrzykuję, gdy spotykamy się po raz pierwszy na Zoomie.
„Tak! Więc jest cała masa pszczół, które wcale nie są owłosione” – mówi Nathalie, jej oczy są jasne i ożywione. „Przeszły do kategorii pszczół bezwłosych. A potem było coś w rodzaju jednego do pięciu owłosionych”.
Chcę dowiedzieć się więcej, ale przede wszystkim chcę porozmawiać z młodą osobą. Chcę wiedzieć, o czym myślą młodzi ludzie w obliczu tak wielkiej straty. Nathalie była w tym samym wieku co moi studenci, z których wielu zmagało się z żalem spowodowanym szybko zmieniającym się klimatem. Czy Nathalie uczyła się czegoś o przetrwaniu bolesnej straty i zmiany? Czy ja też mogłabym się czegoś nauczyć? Nathalie spędziła ostatni rok na zbieraniu pszczół, umieszczaniu ich w ogrzewanym inkubatorze i obserwowaniu ich zachowania, monitorowaniu, kiedy popadają w stan upału i tracą kontrolę nad mięśniami, a także kiedy umierają. W czasie, gdy rozmawialiśmy, pobrała próbki od siedemdziesięciu dwóch pszczół, głównie zebranych w pobliżu kampusu UCSB i wyspy Santa Cruz, jednej z Wysp Normandzkich.
Mówi mi, że jednym z najciekawszych odkryć do tej pory jest rola plastyczności fenotypowej — zdolność pszczół do zmiany zachowania na podstawie bodźców lub bodźców ze środowiska. Nathalie odkryła, że gdy pszczoły były zbierane w wyższych temperaturach, były już przystosowane i dlatego przetrwały trochę dłużej w gorących inkubatorach. Ale wszystkie miały różne sposoby przetrwania. Niektóre z nich ją zaskoczyły.
Niektóre zachowania przetrwania były fizyczne; inne, jak mi się wydawało, mogły być psychologiczne. „Pszczoły miodne wprawiają w wibracje odwłok, ponieważ ich mięśnie latające znajdują się w tułowiu, w rzeczywistości regulują temperaturę, dotykając tułowia i odwłoka, aby przenosić ciepło tam i z powrotem, aby się nie przegrzać” — mówi Nathalie. „A potem są mniejsze pszczoły, które tam siedzą, wyglądając, jakby się poddawały. Ale potem wyjmujesz probówkę i one po prostu zaczynają latać”. Robi pauzę. „Jeszcze nie skończyły” — mówi.
Jeszcze nie skończyli.
Pytam Nathalie, jak odnosi to do własnego życia jako naukowca, który dopiero zaczyna pracę w swojej dziedzinie.
„Wiesz, osobiście mam do czynienia z wieloma problemami ze zdrowiem psychicznym” – mówi. „Więc dla mnie obserwowanie tych pszczół… Mają wszystkie te zachowania wbudowane, aby przetrwać i ewoluować. I my też. Myślę, że to pomaga mi się z tym uporać. Natura znajduje sposób”. Ponownie robi chwilę przerwy, zastanawiając się. „Myślę, że naprawdę niesamowitą rzeczą w moim pokoleniu naukowców jest to, że jest o wiele mniej stygmatyzacji wokół naszego zdrowia psychicznego. Pod koniec dnia jesteśmy po prostu ludźmi. Jesteśmy po prostu ludźmi, którzy również próbują przetrwać”.

Zastanawiam się, czy pszczoły uczą naukowców, którzy je badają, jak przetrwać znacznie dłużej, niż wcześniej sądziliśmy. Kiedy czytałem o pierwszych ważnych odkryciach dotyczących pszczół, uderzyła mnie intensywność żalu, jakiego doświadczyli naukowcy, którzy dokonali tych odkryć. Charles Turner, jeden z pionierów zachowań społecznych owadów, opublikował ponad siedemdziesiąt prac, w tym pierwsze badania, które wykazały, że pszczoły mają zdolność postrzegania wzrokowego i uczenia się. Jednak jego życie było naznaczone strasznym smutkiem. Chociaż był pierwszym Afroamerykaninem, który uzyskał doktorat na Uniwersytecie w Chicago w 1907 r., systemowy rasizm uniemożliwił mu kiedykolwiek otrzymanie stanowiska profesora na uniwersytecie lub uzyskanie wsparcia lub uznania, na jakie zasługiwał — chociaż wielu naukowców w kolejnych latach wykorzystało jego prace jako podstawę własnych badań.
Biolog Frederick Kenyon, urodzony w tym samym roku co Turner, w 1867 r., był pierwszym naukowcem, który badał wewnętrzne funkcjonowanie mózgu pszczół. Według Chittki, Kenyon narysował „rozgałęzione wzory różnych typów neuronów w drobiazgowych szczegółach” i był pierwszym naukowcem, który podkreślił, że „wpadają one w wyraźnie identyfikowalne klasy, które zwykle występują tylko w określonych obszarach mózgu”. Podczas gdy ilustracje Kenyona są niezwykłe, jego własny umysł wydawał się cierpieć na nieprzezwyciężalny ból. Ostatecznie został skierowany do szpitala psychiatrycznego z powodu groźnego i nieprzewidywalnego zachowania. Przez cztery dekady przebywał w zakładzie dla umysłowo chorych, sam aż do swojej śmierci.
Myślę o Nathalie, która spędzała godziny, obserwując swoje pszczoły i zastanawiam się, czy naukowcy, którzy żyli w wiekach przed nią, tacy jak Turner i Kenyon, pracujący późno w nocy przy świecach, kiedykolwiek szeptali swoim pszczołom o żalu. Czy one, tak jak ja, kiedykolwiek pragnęły same stać się pszczołami, zostawić ludzkie kości i złamane serca dla małych skrzydełek, długie języki dla nektaru i stopy, które mogły smakować? Czy w obliczu wszystkiego, przez co przeszły, jedno zadziorne żądło wystarczyłoby?
Może lekcja była wtedy taka sama jak teraz: wszyscy po prostu próbujemy przetrwać. Jeszcze nie skończyliśmy.
NA OSIEDLU APARTAMENTÓW w Concord parkuję obok ciężarówki Khaleda. Na zderzaku jest naklejka z napisem: „Pszczelarze to prawdziwe Honeys”. Stoi obok zarządcy nieruchomości, kobiety w średnim wieku o imieniu Mahida. Chce pokazać Khaledowi, gdzie są pszczoły. Obchodzimy bokiem kompleks, ale zanim skręcimy za róg, Khaled mówi: „Ach, słyszę je. Są tam”. Nic nie słyszę, ale gdy zbliżamy się do tyłu, mogę dostrzec maleńkie czarne latające stworzonka — jak rodzynki ze skrzydełkami — brzęczące wokół okna. Gdy się zbliżamy, brzęczenie staje się głośniejsze. „Spójrz”, Khaled wskazuje na rurę obok okna. „Zamieszkały w tej rurze. Tak dostają się do mieszkania”. Czeka minutę, obserwując je. Im dłużej patrzymy, tym więcej pszczół się pojawia. Tysiące.
„Chodź, pójdziemy do mieszkania” – mówi Mahida. „Mogę ci pokazać, co tam robią”. Waham się, czy pójść za nią. Nie chcę naruszać niczyjej prywatności. „Wszystko w porządku, wszystko w porządku” – mówi.
Wchodzimy do małego studia. Lokatora tam nie ma. Łóżko piętrowe w salonie/sypialni opiera się o puste ściany. Mała kanapa biegnie prostopadle do okna. Na stole leży ogromny bukiet czerwonych róż, a w tylnym rogu prowizoryczny ołtarzyk trzyma zapalane i płonące świece religijne. Więcej bukietów kwiatów spoczywa obok ołtarza. Ktoś tu jest pamiętany. Próbuję to rozgryźć, próbuję złożyć elementy w całość, kwiaty, płonące świece, ołtarz i pustkę, gdy widzę cienie poruszające się na kremowej ścianie nad kanapą. Cienie, tak ciemne jak koraliki, wydają się drżeć. Podchodzę do nich i widzę, że to cienie rzucane przez pszczoły. „Będziemy musieli przeciąć rurę tam na górze, żeby dostać się do ula” Khaled wskazuje na sufit, gdzie reszta rury jest ukryta. „Zamieszkali tam”. To dom, w którym nie są mile widziani. Czy pszczoły wiedziały, że na stole będą kwiaty, a na ziemi więcej bukietów? Czy przyszły przed czy po tym, jak żałoba zadomowiła się tutaj? Czy przyniosły wiadomości od i do zmarłych? Khaled zabierze pszczoły z ich domu w rurze i przeniesie je, prawdopodobnie w pobliże farmy oddalonej o około półtorej godziny drogi, gdzie trzyma większość swoich uli i gdzie będzie się nimi opiekował i dbał o ich bezpieczeństwo. Jest ich transporterem i opiekunem, wiatrem, który je porusza i rzeką, która zabiera je do domu.
Zanim się rozstaniemy, Khaled proponuje mi pokazać inne miejsce w Oakland, gdzie od ponad dwunastu lat hoduje pszczoły. Po dwudziestu pięciu minutach znów jestem w centrum Oakland, zaraz wchodząc na podwórko kolejnego nieznajomego. Drzewa kaki witają nas jak pomarańczowe zachody słońca, gdy wchodzimy po schodach i przechodzimy na podwórko z przodu, gdzie stoi około tuzina uli.
Pytam Khaleda, czy tęskni za swoim domem w Jemenie.
„Moje miasto, z którego pochodzę, jest w górach, podobnie jak tutaj” – mówi. Jego żona przyjechała do USA piętnaście lat po jego przyjeździe. Mają trzy córki i jednego syna, ale większość ich krewnych nadal mieszka w Jemenie. Pytam, czy myśli, że wróci, żeby zobaczyć matkę i innych członków rodziny.
„Sytuacja jest teraz trudna, ale ludzie wciąż wracają” – mówi. „Ludzie przystosowują się do wojny. Przystosowują się do cierpienia”.
Chcę wiedzieć, czy nauczył się czegoś od pszczół, co pomogło mu w cierpieniu. Po ponad pół wieku z nimi, co może mi powiedzieć o żalu pszczół?
„Nic nie przychodzi łatwo” – mówi. „Niektórzy ludzie się poddają. Ale pszczoły się nie poddają”. Mówi, że bez względu na to, co się z nimi dzieje, nigdy nie przestają dawać. „Nauczyłem się od nich, by być hojnym. Pszczoły dają nam miód i nigdy nie proszą o nic w zamian”.
Khaled spryskuje ule dymem pszczelim, mieszanką szałwii, która uspokaja pszczoły, dzięki czemu może je sprawdzić bez ich niepokojenia. Zdejmuje pokrywę ula i zagląda do środka. Ponad sześćdziesiąt tysięcy pszczół żyje w jednym pudełku. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Khaled mógłby nazwać każdą z nich po imieniu.
Patrząc na niego, nagle ogarnia mnie miażdżący smutek. Smutek z powodu mojego kraju, który nie potrafi sobie wyobrazić wyjścia z rozbicia; z powodu ocieplającego się klimatu, w którym tak wiele życia jest katastrofalnie niszczone. Smutek z powodu życia tak wielu rodzin cierpiących z powodu niekończącej się wojny; z powodu naukowców, którzy stanęli w obliczu niewypowiedzianego rasizmu i tych, którzy zmagają się ze zdrowiem psychicznym; z powodu pogrążonego w żałobie lokatora z ołtarzem z bukietów i płonących świec; z powodu pszczół, które dają tak wiele, nawet gdy są nadal dziesiątkowane; z powodu palącego bólu moich własnych strat, dudniącego w moich kościach jak żywy siniak, ból córki, która nigdy nie wróci. Ale wtedy pszczoły brzęczą wokół Khaleda, tysiące z nich, jak złote gwiazdy w świętym jesiennym świetle.
„Te pszczoły są zdrowe” – mówi Khaled z delikatnym uśmiechem na twarzy. Ja też zaczynam się uśmiechać. Wtedy zdaję sobie sprawę, że nie ma znaczenia, czy hojność i odporność pszczół są reakcją na żal lub jego konsekwencją, czy też po prostu wrodzonymi cechami, których znaczenie jest wzmacniane w obliczu szybkiej utraty planety. Dla Khaleda to wszystko to samo. One żyją! W swoich codziennych podróżach wzdłuż pól magnetycznych Ziemi, w sposobach, w jakie krzyczą, aby się chronić, w sposobach, w jakie przystosowują się i trwają w obliczu straty – ziemi, czystego powietrza, znajomych kwiatów – pokazują nam, co znaczy przetrwać. W wytrwałości i wdzięku swojego codziennego życia przetrwają . To jest cud, który łączy mnie z pszczołami, nić, która łączy wszystkich nas, dzikie stworzenia, które wciąż oddychają – to nie nieuchronność straty i żalu, ale zdumiewające objawienie, że jakoś udało nam się przetrwać w obliczu tego.
„Przyjrzyj się uważnie, zobaczysz, gdzie królowa złożyła jaja” – mówi Khaled. „Będą tam nowe pszczoły”. Jest nimi pokryty, obietnicą ich, ich pieśnią, ich miodowym oddechem i starożytnymi ciałami. Jestem oszołomiony tym widokiem, odwagą tego, tym, ile życia jest przede mną, próbując przetrwać najlepiej, jak potrafię przez cały czas, zawroty głowy sprawiają, że kręci mi się w głowie, aż myślę, że ja też muszę być drzewem kaki, które wydaje swoje pomarańczowe zachody słońca, skrzynką ula wypełnioną brzęczeniem, dymem szałwii i samą pszczołą, jestem także pszczołą z miodowym oddechem w starożytnym ciele, migoczącą w tym krótkim życiu przez pół oddechu sekundy na tle błękitnej misy nieba, a poza tym wiecznością.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
9 PAST RESPONSES
Beautifully 🩷🥹 told intimate details of life the screams of lose-I lost a daughter Holly ..😢🥹😇 I screamed day & nite indoors ..outside in my gardens where my child played — examining wild violets ,shades of deep purple flowers pale lavender flowers yellow flowers white .
Finding plants in the woods and landscape around our home.. my grandson just walked by.. My Holly son .Born on Earth Day .Holly died June 5 when Andy was 7 -he just turned 22 .
We have both suffered grieving intensely over this many years of summers falls winter and now spring -violets surrounding us bees arrive bubble bees Mason bees..The air is warming the blue skies surrounding us the sun warming us as we plant flowers and vegetables and looking around us is wonderment .. Thank You