Back to Stories

Kentaro Toyama: Poza Technologicznym Utopizmem

Po 12 latach pracy w firmie Microsoft, z czego 5 w Indiach, gdzie zajmował się wdrażaniem technologii elektronicznych w celu rozwoju międzynarodowego, Kentaro Toyama doszedł do jednego wniosku: technologia nie jest rozwiązaniem.

W naszej cyfrowej erze wykładniczego postępu technologicznego, w której przeciętny dorosły Amerykanin spędza 11 godzin dziennie korzystając z mediów elektronicznych, większość właścicieli telefonów komórkowych w kraju śpi z nimi przy sobie, a firmy takie jak Google i Levis tworzą „inteligentne dżinsy”, dominujące nurty kultury zdają się maszerować w rytm zupełnie innego bębna niż ten, w którym Kentaro trąbi o technologii jako o nieustającym znaku postępu.

Oczywiście, Kentaro zgadza się, że innowacje niosą ze sobą korzyści. „Technologia jest wspaniała i pomogła bogatemu światu zajść daleko” – przyznaje. „Ale ostatecznie nie ma prawdziwego postępu bez zmian w ludziach”.

Podobnie jak pytanie Toma Mahona : „Czy staliśmy się narzędziami naszych narzędzi?” może zachęcić do wciśnięcia hamulców i zastanowienia się nad znakami naszych czasów, tak samo książka Awakin Call Kentaro Toyamy z ubiegłego tygodnia oferuje cenne spostrzeżenia na temat postępu wykraczającego poza technologiczną utopię.

Wnioski z rozwoju międzynarodowego

W 2005 roku Kentaro znalazł się w Bangalore w Indiach. Kierował Microsoft Research India – laboratorium skupiającym się na wykorzystaniu technologii do rozwoju społeczno-ekonomicznego ubogich społeczności.

„Wykorzystywaliśmy komputery, telefony komórkowe i sprzęt dedykowany do wspierania działań w rolnictwie, edukacji, mikrofinansach, opiece zdrowotnej, zarządzaniu i tak dalej” – opisuje. „Gdyby nie ta technologia, która miałaby radykalnie wszystko zmienić, to przynajmniej byłaby w stanie pomóc w wielu sytuacjach”.

Jednak po ponad 5 latach pracy nad ponad 50 projektami badawczymi i pracy z zespołem 10 badaczy, z których połowa była technologami, a druga połowa socjologami, odkrył, że liczy się to, z kim pracują, a nie to, jak dobre są wykorzystywane technologie.

„Gdyby nasi partnerzy byli bardzo zaangażowani w swoje misje i dobrzy w tym, co robią, wykorzystywaliby zaprojektowaną przez nas technologię w pozytywny sposób, aby udoskonalić to, co już robili” – wyjaśnia. „Z drugiej strony, jeśli nasi partnerzy nie byli szczególnie zaangażowani w swoje misje lub nie byli w stanie ich zrealizować, nie miało to znaczenia. Niezależnie od tego, jak dobra była technologia, nie pomagała”.

W pewnym konkretnym przypadku Kentaro odwiedzał projekt edukacyjny na obrzeżach Bangalore. Nauczyciele otrzymali narzędzie, które pozwala im łatwo wyświetlać materiały wizualne na projektorze, bez konieczności przygotowywania slajdów w programie PowerPoint.

„Ale kiedy odwiedziłem tę szkołę, odkryłem, że kiedy zaczynały się zajęcia, przez pierwsze kilka minut nauczyciel nie był w stanie uruchomić projektora. Zaczął więc majstrować przy nim, a potem w końcu wkroczyłem, żeby mu pomóc”.

Zanim zrestartowali laptopa, wszystko zadziałało i wszyscy uczniowie wrócili na swoje miejsca, minęły już czterdziestopięciominutowe zajęcia.

„Nieważne, jak dobra była technologia, bez większego wsparcia systemowego ze strony systemów informatycznych oraz odpowiedniego przeszkolenia w zakresie korzystania z niej i nie tylko, po prostu nie robiło to żadnej różnicy. W rzeczywistości prawdopodobnie wyrządziło pewne szkody”.

Powtarzało się to w różnych przypadkach.

„Zasadniczo to nie technologia zdziałała cuda” – uświadomił sobie Kentaro. „Zawsze, gdy technologia robiła coś dobrego, to ludzie postępowali właściwie i używali technologii jako narzędzia do wzmocnienia swoich działań. Doszedłem więc do wniosku, że technologia wzmacnia ukryte siły ludzkie i nie naprawia zepsutych systemów ani zepsutych instytucji”.

Rozwój technologii i świadomości

Ostatnie cztery dekady w USA przyniosły „eksplozję innowacji cyfrowych”.

„W ciągu ostatnich czterech dekad wydarzyło się wszystko, od Internetu po telefony komórkowe, Facebooka, Google'a, Microsoft i każdą technologię cyfrową, którą uważamy za niezwykle pomocną” – podkreśla Kentaro.

Jednakże w tym samym okresie Stany Zjednoczone nie odnotowały spadku ubóstwa, a wręcz przeciwnie, od czasu recesji liczba przypadków ubóstwa wzrosła.

Opis jego niedawno wydanej książki Geek Heresy: Rescuing Social Change from the Cult of Technology dodaje:

„Komputery w Bangalore są zamknięte w zakurzonych szafkach, bo nauczyciele nie wiedzą, co z nimi zrobić. Aplikacje mobilne, które miały upowszechniać praktyki higieniczne w Afryce, nie poprawiają zdrowia. Kadra kierownicza w Dolinie Krzemowej promuje nowatorskie technologie w pracy, jednocześnie posyłając swoje dzieci do szkół waldorfskich, w których obowiązuje zakaz korzystania z elektroniki… Dlaczego więc wciąż mamy nadzieję, że technologia rozwiąże nasze największe bolączki społeczne?”

„Jeśli wierzysz, że technologia sama w sobie jest w jakiś sposób przyczyną pozytywnych zmian społecznych, te fakty po prostu przeczą tej idei” – stwierdza profesor informatyki.

Jeśli naprawdę chcemy wprowadzić takie zmiany, musimy przyjrzeć się celowi stojącemu za technologią – ludziom i ich motywacjom, które w pierwszej kolejności skłaniają nas do innowacji.

Serce, umysł i wola

W części II swojej książki Kentaro przedstawia trzy podstawowe elementy wszystkich ludzkich cnót: serce, umysł i wolę – które można opisać jako „dobre intencje, dobry osąd i dobra samokontrola”.

Gdy te trzy elementy występują w dobrej formie – wyjaśnia badacz – technologię można wykorzystać w pozytywny sposób i z dobrymi wynikami.

„Ale jeśli ich nie ma, nie ma technologii, która naprawiłaby sytuację. To są głęboko społeczne wyzwania, z którymi musimy się zmierzyć”.

Ale jak właściwie rozwijać te cnoty?

Chociaż Kentaro uważa, że ​​jako cywilizacja ludzka nie mamy wszechstronnego modelu opisującego, jak to się dzieje, przedstawia pomysły oparte na własnych doświadczeniach.

„Myślę, że rozwijamy cnoty pośrednio, goniąc za własnymi aspiracjami… Byłem dość leniwym dzieciakiem, który ledwo dawał radę w szkole, ale ponieważ chciałem być dobry w różnych dziedzinach i być za to docenianym, ciężko pracowałem na studiach, żeby robić to, czego pragnąłem. Więc w pewnym sensie nauczyłem się samokontroli, aby osiągnąć aspiracje, które miałem jako nastolatek, jako młody człowiek”.

Jako przykład podaje sytuację ze swojego liceum:

Kiedy miałem 15 lat, wziąłem udział w szkolnym konkursie fizyki na zrzucanie jajek. Mieliśmy zaprojektować najlżejszy pojemnik, który pozwoli jajku przetrwać upadek z wieży ciśnień. Wygrałem, ale byłem rozczarowany, że zwycięstwo nie zostało ogłoszone w szkolnych ogłoszeniach następnego ranka. To skłoniło mnie do autorefleksji i doszedłem do wniosku, że:

1) Nieświadomie zabiegałem o publiczne uznanie za moją pomysłowość;

2) Czułem się niedojrzały, robiąc to; jednak

3) Nie potrafiłem pozbyć się tego pragnienia myślą.

Postrzegam ten moment jako początek mojej świadomej dorosłości, a także jako punkt zwrotny w moim życiu. Towarzyszy mi od tamtej pory, mimo że próbowałem wielu rzeczy, aby się z tym uporać. Jedynym sposobem, aby się z tym pogodzić, wydaje mi się teraz, że jest ślepe dążenie do celu, aż się nim wyczerpię.

Chociaż nie potrafimy uwolnić się od naszych demonów siłą woli, dążąc do nich, uświadamiamy sobie, że te puste dążenia nie czynią nas szczęśliwszymi, niż bylibyśmy bez nich.

„Z biegiem czasu pogoń za aspiracjami nieco zniweczyła pragnienie. Widzę, że w dziwny sposób mniej interesuje mnie publiczne uznanie, ponieważ goniłem za nim. W ten sposób coraz bardziej mam mentalny luz, by gonić za innymi [cnotliwymi] aspiracjami, które zawsze mi towarzyszyły, ale nigdy nie byłyby tak głośne jak to o uznaniu”.

Na przykład, w miarę jak osiągał i osłabiał pragnienie uznania, Kentaro zauważył, że pragnienie wywierania pozytywnego wpływu na świat dla innych ludzi i pomagania innym w osiąganiu ich własnych aspiracji stawało się coraz głośniejsze i wyraźniejsze.

Podobny przykład przydarzył się jego współpracownikowi w firmie Microsoft, Patrickowi Awuah, który urodził się i wychował w Ghanie, a do Stanów Zjednoczonych przeprowadził się po otrzymaniu stypendium na Swarthmore University.

„Jego wczesne ambicje były stosunkowo skromne” – opisuje Kentaro. „Dokładnie takie, jakie mamy wszyscy. Chciał mieć dobrą pracę. Interesował się inżynierią, więc chciał wnieść wkład intelektualny do sektora technologicznego. Dołączył do Microsoftu, i tak się złożyło, że dołączył dokładnie w czasie, gdy Microsoft dynamicznie się rozwijał. Więc poradził sobie bardzo dobrze”.

Potem, po 10 latach, spojrzał wstecz i zdał sobie sprawę, że osiągnął wszystko, co sobie zamierzył. Potrafił zarządzać organizacją i wieloma ludźmi, ale nie angażowało go to już tak samo.

„Rozmawiałem z nim kiedyś. Powiedział, że po prostu nie wydaje mu się aż tak ważne, aby wiedzieć, który przycisk powinien się gdzie znaleźć w interfejsie operacyjnym” – wspomina Kentaro. „Do tamtej chwili było to jego główne zajęcie”.

W końcu Patrick odszedł z Microsoftu i poszedł do szkoły biznesu, aby zdobyć wiedzę i założyć uniwersytet w Ghanie. W 2002 roku powstał Uniwersytet Ashesi. Kentaro wykładał tam w pierwszym roku. Obecnie studiuje tam 400 studentów, a wielu z nich ukończyło studia i założyło własne organizacje non-profit.

„Co w tym wszystkim jest interesujące” – podsumowuje Kentaro – „to fakt, że wszystko sprowadza się do pewnej transformacyjnej zmiany, która zaszła w Patricku, gdy zaczął realizować własne aspiracje”.

Samozadowolenie kontra rozwój świadomości

Gdy przyjrzymy się motywacjom stojącym za działaniami i aspiracjami, które inspirują nas do innowacji, zauważymy, że jedną z głównych pułapek innowacji jest popadanie w samozadowolenie.

„Problem z technologią polega na tym, że wzmacnia ona zarówno naszą chęć rozwoju, jak i chęć samozadowolenia” – mówi Kentaro. „Bardzo łatwo jest rozproszyć się technologią i robić rzeczy, które w żaden sposób nie przyczyniają się do rozwoju świadomości, a jedynie zaspokajają inne pragnienia, które mamy jako ludzie. Myślę, że jednym z największych zagrożeń jest dokładnie to, którego wiele osób obawia się w mediach masowych od dawna. Szybko stajemy się społeczeństwem, w którym jesteśmy tak zajęci rozrywką, że nie mamy czasu myśleć o rozwoju świadomości”.

Na początku rozmowy Birju zaznaczył, że korzysta z aplikacji „Insight Timer” w telefonie, która przypomina mu o medytacji.

„Jeśli już wierzysz, że medytacja jest ważna, każdy system, który przypomina ci o medytacji, pomoże ci robić to lepiej. Ale te systemy są całkowicie bezsilne, jeśli chodzi o zmianę zdania kogoś, kto nie wierzy w medytację” – zauważa Kentaro.

Podaje kolejny przykład grywalizacji w edukacji. Jako dorośli, nasza produktywność i zdolność do wykonywania pracy zależą częściowo od naszej zdolności do wykonywania nudnych zadań – i przełamywania nudy, aby osiągnąć zamierzone rezultaty – niezależnie od tego, czy chodzi o czytanie dokumentów, pisanie dokumentów, czy kodowanie żmudnych elementów oprogramowania.

„Wyobraźmy sobie, że wszystkie szkoły są zgamifikowane” – zachęca Kentaro. „Z jednej strony, te dzieci mogłyby się nauczyć mnóstwa matematyki, przedmiotów ścisłych i historii, których od nich oczekujemy; z drugiej strony, wymazalibyśmy pokolenie dzieci, które nigdy nie miało szansy nauczyć się, jak radzić sobie z nudnym materiałem” – sugeruje.

„To błąd, że dążymy do ułatwiania życia wszystkim. Chcemy dążyć do tego, by każdy miał możliwość poprawy swojego życia. A ta możliwość to zupełnie co innego niż rzeczywista poprawa”.

Jak zauważa, taką zdolność można rozwinąć jedynie wtedy, gdy rozwiniemy nasze własne ludzkie cnoty – gdy stawimy czoła naszym własnym przemianom od wewnątrz.

„Jeśli naprawdę chcesz tworzyć lepszy świat” – twierdzi – „to musisz się jeszcze doskonalić w czymś innym, a mianowicie w wyrażaniu współczucia, empatii i robieniu tego, co robisz”.

Następnie, z uderzającą szczerością, podsumowuje: „Jestem bardzo świadomy jeszcze jednej rzeczy: niezależnie od tego, jak wiele myślę o swoim wkładzie w świat, faktem jest, że nie zrezygnowałem z wielu rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebuję w życiu. Mógłbym z łatwością pozbyć się 80 procent swoich dochodów i nadal prowadzić godne życie. A jednak jest mi to bardzo trudno zrobić. A to sugeruje coś wewnętrznego, co musi się zmienić, a zmiana jest trudna”.

Kentaro przyznaje jednak, że „jeśli możemy pomóc wywołać dokładnie taką zmianę u siebie, u innych ludzi i na całym świecie, to sam świat stanie się lepszym miejscem”.

W rozmowie, która zadaje więcej pytań niż przynosi odpowiedzi, prowadzonej przez człowieka, który dotarł do awangardy innowacji technologicznych i wrócił, słychać silne przekonanie o potencjale tkwiącym w ludzkich zdolnościach do tworzenia większego dobra.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Aug 12, 2015

Truth: "If we want to actually create such changes, we must look at the
intent behind the tech—the people and motivations within them that draw
us to innovate in the first place."

Here's to developing what is truly important: compassion and empathy. Certainly tech can assist in getting messages out there and in some ways evening the playing field, and as K notes, it is very much about the motivations as well as the proper overall systems that matter! Thank you for some inspiration!