Back to Stories

Nauka O Stresie I wpływie Emocji Na podatność Na Wypalenie Zawodowe I Choroby

Jak wspomnienia wpływają na układ odpornościowy, dlaczego przeprowadzka jest jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu i jaki wpływ na Twoją predyspozycję do PTSD mają Twoi rodzice.

Przeżyłem dobre trzydzieści lat, zanim doświadczyłem mojego pierwszego zatrucia pokarmowego – całkiem szczęśliwego w ogólnym rozrachunku, ale żałośnie pechowego, gdy go doświadczyłem. Okazało się, że jestem całkowicie niezdolny do wznoszenia filarów mojego codziennego życia – zbyt otępiały umysłowo, by czytać i pisać, zbyt słaby fizycznie, by ćwiczyć, a nawet medytować. Tymczasowa niepełnosprawność wkrótce podniosła atak na mój umysł i ciało do nowego poziomu udręki: intensywnego doświadczenia stresu. Nawet gdy pocieszałem sięwyjątkowo kwiecistą relacją Nabokova o zatruciu pokarmowym , nie mogłem otrząsnąć się z przytłaczającego złego samopoczucia, które mnie ogarnęło – w jakiś sposób fizyczna choroba całkowicie zabarwiła moją psychoemocjonalną rzeczywistość.

To doświadczenie, oczywiście, nie jest niczym niezwykłym. Na długo zanim naukowcy zaczęli rzucać światło na to , jak nasze umysły i ciała faktycznie na siebie wpływają , intuicyjne rozumienie tego dialogu między ciałem a emocjami, czyli uczuciami, wyłoniło się i przeniknęło do naszego języka: używamy terminu „ chory ” jako ogólnego określenia zarówno objawów sensorycznych – gorączki, zmęczenia, nudności – jak i psychologicznego złego samopoczucia, przeplatanego emocjami takimi jak smutek i apatia.

Medycyna przednowoczesna od tysiącleci faktycznie rozpoznawała ten związek między chorobą a emocjami. Starożytni greccy, rzymscy i indyjscy lekarze ajurwedyjscy stosowali teorię czterech humorów – krwi, żółci żółtej, czarnej żółci i flegmy – w swoich praktykach uzdrawiania, wierząc, że zaburzenia równowagi tych czterech widocznych wydzielin organizmu powodują choroby i same często są spowodowane emocjami. Te przekonania są skamieniałe w naszym współczesnym języku – melancholia pochodzi od łacińskich słów „czarny” ( melan ) i „gorzka żółć” ( choler ), a osobę melancholijną postrzegamy jako ponurą lub zgorzkniałą; osoba flegmatyczna jest ospała i niewzruszona, ponieważ flegma czyni kogoś letargicznym.

Tabela czterech humorów z podręcznika medycznego Johannesa de Kethama z 1495 r.

A potem, w XVII wieku, pojawił się francuski filozof i matematyk René Descartes, który podjął się wykorzenienia przesądów, podsycających wojny religijne tamtej epoki , zasiewając ziarno racjonalizmu . Jednak te same zasady, które położyły podwaliny nowożytnej nauki – idea, że ​​prawda pochodzi tylko z tego, co można wizualnie ustalić i udowodnić ponad wszelką wątpliwość – zerwały tę więź między ciałem fizycznym a emocjami; te tajemnicze i ulotne siły, których biologiczne podstawy narzędzia współczesnej neuronauki dopiero zaczynają rozumieć, zdawały się istnieć całkowicie poza sferą tego, co można badać za pomocą narzędzi racjonalizmu.

Przez prawie trzy stulecia pogląd, że nasze emocje mogą wpływać na zdrowie fizyczne, pozostawał naukowym tabu – Kartezjusz, próbując zwalczać jeden rodzaj dogmatów, nieświadomie stworzył inny, z którego dopiero zaczynamy się wycofywać. Dopiero w latach 50. XX wieku austriacko-kanadyjski lekarz i fizjolog Hans Selye zapoczątkował koncepcję stresu , jaką znamy dzisiaj, zwracając uwagę społeczności naukowej na wpływ stresu na zdrowie fizyczne i popularyzując tę ​​koncepcję na całym świecie. (Oprócz swojego naukowego zaangażowania, Selye rozumiał również element brandingowy każdego udanego ruchu i niestrudzenie pracował nad umieszczeniem samego słowa w słownikach na całym świecie; dziś „stres” jest prawdopodobnie słowem wymawianym najbardziej podobnie w największej liczbie głównych języków).

Jednak żaden badacz nie zrobił więcej, aby naświetlić niewidzialne nici łączące umysł i ciało, niż dr Esther Sternberg . Jej przełomowa praca nad powiązaniem między ośrodkowym układem nerwowym a układem odpornościowym, badająca, jak cząsteczki odpornościowe wytwarzane we krwi mogą aktywować funkcje mózgu, które głęboko wpływają na nasze emocje, zrewolucjonizowała nasze rozumienie zintegrowanej istoty, którą nazywamy ludzkim ja. W niezwykle odkrywczej książce „The Balance Within: The Science Connecting Health and Emotions” ( Biblioteka Publiczna ) Sternberg analizuje wzajemne oddziaływanie naszych emocji i zdrowia fizycznego, za pośrednictwem pozornie mglistego, lecz jak się okazuje, niezwykle konkretnego doświadczenia zwanego stresem.

Mając na uwadze postęp współczesnej medycyny w dziedzinie biologii komórkowej i molekularnej, który umożliwił zmierzenie, w jaki sposób nasz układ nerwowy i hormony wpływają na naszą podatność na tak różnorodne choroby, jak depresja, artretyzm, AIDS i zespół przewlekłego zmęczenia, Sternberg pisze:

Analizując te chemiczne substancje pośredniczące, możemy zacząć rozumieć biologiczne podstawy wpływu emocji na choroby…

Te same części mózgu, które kontrolują reakcję na stres… odgrywają ważną rolę w podatności i odporności na choroby zapalne, takie jak zapalenie stawów. A ponieważ to właśnie te części mózgu odgrywają również rolę w depresji, możemy zacząć rozumieć, dlaczego wielu pacjentów z chorobami zapalnymi może również doświadczać depresji w różnych okresach swojego życia… Zamiast postrzegać psychikę jako źródło takich chorób, odkrywamy, że chociaż uczucia bezpośrednio nie powodują ani nie leczą chorób, to leżące u ich podstaw mechanizmy biologiczne mogą powodować lub przyczyniać się do chorób. Zatem wiele szlaków nerwowych i cząsteczek leżących u podstaw zarówno reakcji psychologicznych, jak i chorób zapalnych jest takich samych, co sprawia, że ​​predyspozycja do jednego zestawu chorób prawdopodobnie idzie w parze z predyspozycjami do drugiego. Należy zatem przeformułować pytania i zapytać, który z wielu komponentów, które współdziałają, tworząc emocje, wpływa również na inną konstelację zdarzeń biologicznych, odpowiedzi immunologiczne, które współdziałają, aby zwalczać lub powodować choroby. Zamiast pytać, czy przygnębiające myśli mogą powodować choroby ciała, powinniśmy zastanowić się, jakie cząsteczki i szlaki nerwowe je wywołują. A następnie, czy wpływają one na komórki i cząsteczki wywołujące choroby.

[…]

Zaczynamy nawet rozumieć, w jaki sposób wspomnienia emocjonalne docierają do części mózgu kontrolujących hormonalną reakcję na stres i jak te emocje mogą ostatecznie wpływać na funkcjonowanie układu odpornościowego, a tym samym na choroby tak różnorodne, jak artretyzm i nowotwory. Zaczynamy również rozumieć, jak sygnały z układu odpornościowego mogą oddziaływać na mózg oraz kontrolowane przez niego reakcje emocjonalne i fizyczne: molekularne podstawy złego samopoczucia. W tym wszystkim granice między umysłem a ciałem zaczynają się zacierać.

Rzeczywiście, związek między pamięcią, emocjami i stresem jest prawdopodobnie najbardziej fascynującym aspektem twórczości Sternberg. Zastanawia się ona nad tym, jak radzimy sobie z nieustannym wirem bodźców i bodźców, poruszając się po świecie, bombardowani strumieniem bodźców i wrażeń:

Każdej minuty dnia i nocy odczuwamy tysiące wrażeń, które mogą wywołać pozytywne emocje, takie jak szczęście, lub negatywne, takie jak smutek, lub brak emocji w ogóle: ślad perfum, lekki dotyk, ulotny cień, nurt muzyki. Istnieją tysiące reakcji fizjologicznych, takich jak kołatanie serca lub pocenie się, które mogą równie dobrze towarzyszyć pozytywnym emocjom, takim jak miłość, lub negatywnym, takim jak strach, lub mogą występować bez żadnego zabarwienia emocjonalnego. To, co sprawia, że ​​te bodźce sensoryczne i bodźce fizjologiczne są emocjami, to ładunek, który zostaje do nich w jakiś sposób dodany, gdzieś w naszych mózgach. Emocje w najpełniejszym sensie obejmują wszystkie te składniki. Każdy może prowadzić do czarnej skrzynki i wywołać doświadczenie emocjonalne, lub coś w czarnej skrzynce może prowadzić do reakcji emocjonalnej, która wydaje się pochodzić znikąd.

Ilustracja z „Neurocomic”, powieści graficznej o funkcjonowaniu mózgu. Kliknij, aby zobaczyć więcej.

Okazuje się, że pamięć jest jednym z głównych czynników pośredniczących w dialogu między doznaniami a doświadczeniem emocjonalnym. Nasze wspomnienia przeszłych doświadczeń zostają zakodowane w bodźcach, które działają jak przełączniki na torach reakcji psychoemocjonalnej, kierując nadchodzący pociąg obecnych doświadczeń w stronę jednego lub drugiego celu emocjonalnego.

Sternberg pisze:

Nastrój nie jest jednorodny jak zupa krem. Jest raczej jak ser szwajcarski, pełen dziur. Wyzwalacze są wysoce specyficzne, uruchamiane przez nagłe ślady pamięci: słaby zapach, kilka taktów melodii, niewyraźna sylwetka, która dotknęła smutnego wspomnienia głęboko zakopanego, lecz nie do końca wymazanego. Te bodźce sensoryczne z chwili na chwilę przepływają przez warstwy czasu w częściach mózgu kontrolujących pamięć i wyciągają ze sobą nie tylko przypomnienia zmysłów, ale także ślady emocji, które pierwotnie były połączone ze wspomnieniem. Te wspomnienia łączą się z emocjami, które są przetwarzane w innych częściach mózgu: ciele migdałowatym dla strachu, jądrze półleżącym dla przyjemności – tych samych częściach, którym anatomowie nadali nazwy ze względu na ich kształt. A te ośrodki mózgu emocjonalnego są połączone ścieżkami nerwowymi z częściami mózgu odpowiedzialnymi za zmysły oraz z płatem czołowym i hipokampem – ośrodkami koordynującymi myślenie i pamięć.

Ten sam bodziec sensoryczny może wywołać negatywne lub pozytywne emocje, w zależności od związanych z nim wspomnień.

Ilustracja Maurice'a Sendaka z książki „Dom otwarty dla motyli” Ruth Krauss. Kliknij, aby zobaczyć więcej.

Tu właśnie pojawia się stres – podobnie jak pamięć pośredniczy w interpretacji i reakcji na różne doświadczenia, tak złożony zestaw czynników biologicznych i psychologicznych determinuje naszą reakcję na stres. Niektóre rodzaje stresu mogą być stymulujące i orzeźwiające, mobilizując nas do działania i twórczego potencjału; inne mogą być wyczerpujące i obezwładniające, pozostawiając nas sfrustrowanymi i pozbawionymi nadziei. Ta dychotomia dobrego i złego stresu, zauważa Sternberg, jest determinowana przez biologię leżącą u podstaw naszych uczuć – przez dawkę i czas trwania hormonów stresu wydzielanych przez organizm w odpowiedzi na bodziec stresowy. Wyjaśnia neurobiologiczny mechanizm stojący za tą reakcją:

Gdy tylko wystąpi stresujące zdarzenie, wyzwala ono kaskadę hormonów podwzgórza, przysadki mózgowej i nadnerczy – reakcję mózgu na stres. Pobudza również nadnercza do wydzielania epinefryny, czyli adrenaliny, oraz układ współczulny do rozprowadzania noradrenaliny, substancji chemicznej o właściwościach adrenaliny, po całym ciele: nerwy, które łączą serce, jelita i skórę. W ten sposób serce bije szybciej, delikatne włoski na skórze stają dęba, pocisz się, możesz odczuwać nudności lub potrzebę wypróżnienia. Ale twoja uwaga jest skupiona, wzrok staje się krystalicznie czysty, a przypływ energii pomaga ci biec – te same substancje chemiczne uwalniane przez nerwy stymulują przepływ krwi do mięśni, przygotowując cię do sprintu.

Wszystko to dzieje się błyskawicznie. Gdyby zmierzyć poziom hormonów stresu we krwi lub ślinie, wzrosłyby one już w ciągu trzech minut od zdarzenia. W eksperymentalnych testach psychologicznych, granie w dynamiczną grę wideo powoduje wzrost poziomu kortyzolu w ślinie i przedostanie się noradrenaliny do krwi żylnej niemal natychmiast po rozpoczęciu wirtualnej bitwy. Ale jeśli przedłużasz stres, nie potrafiąc go kontrolować lub czyniąc go zbyt silnym lub długotrwałym, a te hormony i substancje chemiczne nadal będą wydzielane z nerwów i gruczołów, to te same cząsteczki, które zmobilizowały cię na krótką metę, teraz cię osłabiają.

Te skutki stresu mają charakter dzwonowy – to znaczy, że część jest dobra, ale nadmiar staje się zły: w miarę jak układ nerwowy wydziela coraz więcej hormonów stresu, wydajność rośnie, ale do pewnego punktu; po przekroczeniu tego punktu krytycznego wydajność zaczyna spadać, ponieważ hormony nadal napływają. To, co sprawia, że ​​stres jest „zły” – czyli to, co sprawia, że ​​jesteśmy bardziej podatni na choroby – to dysproporcja między tempem reakcji układu nerwowego a tempem reakcji układu odpornościowego. Sternberg wyjaśnia:

Układ nerwowy i hormonalna reakcja stresowa reagują na bodziec w milisekundach, sekundach lub minutach. Układ odpornościowy potrzebuje części godzin lub dni. Mobilizacja komórek odpornościowych i reakcja na intruza zajmuje znacznie więcej niż dwie minuty, więc jest mało prawdopodobne, aby pojedynczy, nawet silny, krótkotrwały stres rzędu chwil mógł mieć znaczący wpływ na reakcje immunologiczne. Jednak gdy stres staje się przewlekły, mechanizmy obronne układu odpornościowego zaczynają być osłabione. W miarę jak bodziec stresowy narasta, hormony stresu i substancje chemiczne są nadal uwalniane. Komórki odpornościowe unoszące się w tym środowisku we krwi, przechodzące przez śledzionę lub rozwijające się w grasicy nigdy nie mają szansy na regenerację po nieustającym napływie kortyzolu. Ponieważ kortyzol blokuje reakcje komórek odpornościowych, zmieniając je w wyciszoną formę, mniej zdolną do reagowania na obce bodźce, w kontekście ciągłego stresu jesteśmy mniej zdolni do obrony i walki w obliczu nowych intruzów. Jeśli więc narazisz się na zakażenie wirusem grypy lub przeziębienia, gdy jesteś przewlekle zestresowany, twój układ odpornościowy będzie miał mniejszą zdolność reagowania i będziesz bardziej podatny na infekcję.

Ilustracja z książki „Donald i…” Edwarda Goreya. Kliknij, aby zobaczyć więcej.

Długotrwałe narażenie na stres, zwłaszcza na działanie wielu różnych czynników stresogennych jednocześnie — jakakolwiek kombinacja z szerokiego menu wydarzeń egzystencjalnych, takich jak przeprowadzka, rozwód, wymagająca praca, utrata bliskiej osoby, a nawet ciągła opieka nad dziećmi — prowadzi do stanu skrajnego wyczerpania, który prowadzi do tego, co nazywamy wypaleniem.

Sternberg pisze:

Przedstawiciele niektórych zawodów są bardziej podatni na wypalenie zawodowe niż inne – na przykład pielęgniarki i nauczyciele należą do grupy najwyższego ryzyka. Ci specjaliści codziennie spotykają się z sytuacjami związanymi z opieką w pracy, często z niewystarczającym wynagrodzeniem, niewystarczającą pomocą w pracy i zbyt dużą liczbą pacjentów lub uczniów pod opieką. Niektóre badania zaczynają pokazywać, że pacjenci z wypaleniem zawodowym mogą cierpieć nie tylko na wypalenie psychiczne, ale także fizjologiczne: obniżoną odpowiedź kortyzolową i niezdolność do reagowania na stres nawet niewielkim wyrzutem kortyzolu. Innymi słowy, przewlekły, nieustanny stres może zmienić samą reakcję na stres. Może również wpływać na inne układy hormonalne w organizmie.

Jedną z najpoważniejszych zmian tego typu jest wpływ na układ rozrodczy – długotrwałe okresy stresu mogą zahamować wydzielanie hormonów rozrodczych zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet, co prowadzi do obniżenia płodności. Skutki są jednak szczególnie niebezpieczne dla kobiet – nawracające i przedłużające się epizody depresji prowadzą do trwałych zmian w strukturze kości, zwiększając ryzyko osteoporozy. Innymi słowy, stres dosłownie rejestrujemy w naszych kościach.

Ale stres nie jest bezpośrednią funkcją przyczynową okoliczności, w których się znajdujemy – tym, co wzmacnia lub łagodzi nasze doświadczenie stresu, jest, po raz kolejny, pamięć. Sternberg pisze:

Nasze postrzeganie stresu, a co za tym idzie, nasza reakcja na niego, jest procesem zmiennym i w dużej mierze zależy od okoliczności i otoczenia, w którym się znajdujemy. Zależy od wcześniejszych doświadczeń i wiedzy, a także od samego zdarzenia. Zależy również od pamięci.

Najostrzejszym przejawem modulacji stresu przez pamięć jest zespół stresu pourazowego, czyli PTSD. Jako uderzający dowód na to, jak pamięć koduje przeszłe doświadczenia w bodźce, które następnie katalizują obecne doświadczenia, Sternberg powołuje się na badania psycholog Rachel Yehudy, która wykazała, że ​​zarówno ocaleni z Holokaustu, jak i ich krewni pierwszego stopnia – czyli dzieci i rodzeństwo – wykazywali podobną hormonalną reakcję na stres.

Sternberg zauważa, że ​​może to być połączenie natury i wychowania – osoby, które przeżyły traumę, jako młodzi rodzice, dla których trauma była wciąż świeża, mogły podświadomie nauczyć swoje dzieci typowego stylu reagowania na stres; ale możliwe jest również, że te automatyczne hormonalne reakcje na stres na stałe zmieniły biologię rodziców i zostały przekazane ich dzieciom poprzez DNA. Po raz kolejny pamięć koduje stres w naszych ciałach. Sternberg rozważa szersze implikacje:

Stres nie musi być na miarę wojny, gwałtu czy Holokaustu, aby wywołać przynajmniej niektóre elementy PTSD. Powszechne stresy, których wszyscy doświadczamy, mogą wywołać emocjonalne wspomnienie stresującej sytuacji – i wszystkie towarzyszące jej reakcje fizjologiczne. Długotrwały stres – taki jak rozwód, nieprzyjazna atmosfera w miejscu pracy, koniec związku lub śmierć bliskiej osoby – może wywołać elementy PTSD.

Wśród głównych czynników stresujących – do których zaliczają się wydarzenia życiowe, które prawdopodobnie znajdą się na liście, takie jak rozwód czy śmierć bliskiej osoby – znajduje się również jedna, dość nieoczekiwana sytuacja, przynajmniej dla tych, którzy jej nie doświadczyli: przeprowadzka. Sternberg rozważa podobieństwa między czymś tak druzgocącym jak śmierć a czymś tak prozaicznym jak przeprowadzka:

Jednym z nich jest z pewnością strata – utrata kogoś lub czegoś znajomego. Drugim jest nowość – znalezienie się w nowym i nieznanym miejscu z powodu straty. Razem sprowadza się to do zmiany: odejścia od czegoś, co się zna, i skierowania się ku czemuś, czego się nie zna.

[…]

Nieznane środowisko jest uniwersalnym czynnikiem stresogennym dla niemal wszystkich gatunków, niezależnie od stopnia ich rozwoju.

W dalszej części niezwykle inspirującej książki The Balance Within Sternberg kontynuuje analizę roli relacji interpersonalnych zarówno w przyczynianiu się do stresu, jak i chronieniu nas przed nim, sposobu, w jaki układ odpornościowy zmienia nasz nastrój, a także tego, co możemy zrobić, aby wykorzystać te neurobiologiczne spostrzeżenia do złagodzenia odczuwania stresorów, które są obecne w życiu każdego człowieka.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Cari Z Oct 11, 2017
Great article and very relevant. I'm definitely sharing it with my co-workers. I have only one issue - the quote from Steinburg that says "nurses and teachers" are more prone to burnout than others. I don't doubt that they are prone to burnout, but as a 911 Dispatcher there are many in our profession, and also police, fire and ambulance workers, who are not only "prone to burnout" but have a more severe form which is Compassion Fatigue. A definition of compassion fatigue from Jennifer Brandt, PhD, LISW: "Compassion fatigue is an emotional and physical burden created by the trauma of helping others in distress, which leads to a reduced capacity for empathy toward suffering in the future." I think it lies somewhere on the spectrum between burnout and PTSD.The busier the 911 call center the faster this can happen. While hospitals are inundated with patients during recent massive shootings, the call centers are quickly overwhelmed with calls, all people needing help. They also need to get... [View Full Comment]
User avatar
Anonymous Oct 9, 2017
User avatar
Kay Oct 9, 2017

Excellent article! I am presently a student of Ayurveda (ancient health system that came out of India). It deals truly with the whole body-mind, body, and spirit/soul. I'm so happy that this idea is starting to pop up in western medicine. Emotions have everything to do with health. If only our doctors would address this with their patients!

User avatar
Patrick Watters Oct 8, 2017

My wife and I are both educated in health sciences and totally get the interdependence of all things both within and without. Our faith also informs that belief and reminds us that there is a spiritual aspect to it all that "holds it together". }:-) ❤️