Back to Stories

Zdrowie 3.0: dokąd Musi zmierzać Medycyna

Oszustwo

Czy Ty lub ktoś z Twoich bliskich zetknął się ostatnio z naszym systemem opieki zdrowotnej?

Jeśli tak, jakie były to dla Ciebie doświadczenia?

Czy był Pan/Pani zadowolony/a z opieki? Czy miał/a Pan/Pani łatwy dostęp do systemu? Czy traktowano Pana/Panią z godnością, szacunkiem i kompetencją? Czy czuł/a się Pan/Pani dobrze po skorzystaniu z systemu? I czy był/a Pan/Pani zadowolony/a z otrzymanej kwoty?

A może czułeś, że system cię zawiódł? Że zajął się twoją ostrą chorobą, ale nie twoim ogólnym stanem zdrowia? Że poruszał tobą jak trybikiem w ogromnej maszynie? Że nigdy nie zaspokoił twoich unikalnych potrzeb? I w rezultacie spustoszył twój portfel?

Według badania Fidelity Investments , małżeństwo po sześćdziesiątce w USA będzie potrzebowało średnio 245 000 dolarów na pokrycie kosztów leczenia przed śmiercią. Kwota ta nie obejmuje leków dostępnych bez recepty, opieki długoterminowej i większości usług stomatologicznych.

Moja żona upadła i zraniła sobie rękę jakiś czas temu grając w tenisa. Pojechaliśmy do pobliskiego szpitala. Dyżurująca pielęgniarka rozmawiała z nią nie dłużej niż minutę lub dwie i nie zbadała jej ręki. Zleciła jedynie prześwietlenie, które na szczęście nie wykazało złamania. Całkowity rachunek za tę wizytę? Ponad 1600 dolarów. Zakontraktowana składka ubezpieczeniowa obniżyła koszt do nieco ponad 600 dolarów.

Pamiętaj, to była prosta sprawa zdrowotna. Z naszego doświadczenia jako lekarzy pierwszego kontaktu wynika, że ​​wraz ze wzrostem złożoności choroby, staje się ona coraz gorsza. Być może doświadczyłeś tego samego.

Czy wydaje się Panu, tak jak nam, że nasz system opieki zdrowotnej znalazł się na krytycznym rozdrożu?

Odkryłem jego słabość

Uwielbiamy Supermana. Nie nowsze filmy o Supermanie, ale tego z Christopherem Reeve'em.

W filmie „Superman II” Reeve'a jest scena, w której złoczyńca, generał Zod, walczy z Supermanem wysoko nad ulicami Metropolis. Zod widzi, jak Superman ratuje mieszkańców przed jego chaosem. Do tego momentu Zod nie wiedział, o co tak naprawdę chodzi Supermanowi. Teraz myśli, że rozumie:

Ten „superman” to nic takiego; odkryłem jego słabość… On się troszczy. On naprawdę troszczy się o tych Ziemian.

Wielu znanych nam lekarzy naprawdę troszczy się o swoich pacjentów. Ale zmiany w medycynie, reklamowane jako „nowa opieka zdrowotna”, osłabiają naszą władzę. I nie czujemy się już tacy super.

Aby to zrozumieć, pomocne może okazać się nakreślenie dotychczasowej ścieżki rozwoju opieki zdrowotnej.

Zdrowie 1.0

Wraz z rewolucją naukową oderwaliśmy ludzkie ciało i umysł od świata natury i boskości. Ten krok doprowadził do powstania współczesnej medycyny, jaką znamy.

„Zdrowie 1.0” drastycznie wydłużyło nasze życie. Ale w gruncie rzeczy jest to prowadzenie opieki zdrowotnej jak chałupniczego przemysłu, bez opartych na dowodach naukowych wytycznych, mierników jakości ani standaryzacji. Jeśli naruszasz autonomię mojego lekarza i autonomię mojego pacjenta, robisz to na własne ryzyko. A ilość jest ważniejsza od wartości.

Przeprowadziliśmy więc nadmierną liczbę testów i procedur oraz stosowaliśmy nieefektywną i zawodną medycynę.

Zrozumieliśmy, że Zdrowie 1.0 obniżyło jakość naszej opieki zdrowotnej.

I prawie doprowadziliśmy się do bankructwa.

Zdrowie 2.0

„Zdrowie 2.0” dąży do przekształcenia opieki zdrowotnej w branżę XXI wieku. Nie postrzegamy już opieki zdrowotnej jako rozproszonego, chaotycznego zbioru interakcji między pacjentem a lekarzem. Może ona stać się zintegrowanym systemem dostarczania ujednoliconych leków w różnych systemach. Wspólne wytyczne mają pierwszeństwo przed autonomią mojego lekarza. Jestem nagradzany za wartość opieki zdrowotnej, którą świadczę, a nie za jej ilość.

W Zdrowiu 2.0 medycyna oparta na dowodach staje się w pełni dostępna online, a wprowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej jest kluczowe dla jej rozwoju. Dolina Krzemowa obiecuje śledzić, wydobywać dane i algorytmicznie diagnozować wszystko, co da się zmierzyć. Z informatyki medycznej wyłania się „e-pacjent”, który wykorzystuje elektroniczne systemy informatyczne, aby nawiązać równorzędną relację z lekarzem.

Brzmi wspaniale, prawda? I pod wieloma względami tak jest. Nie ma powrotu do systemu opieki zdrowotnej, który nie zwracał uwagi na dowody, opierał się na ilości i nie zwracał uwagi na koszty.

Uważamy jednak, że Zdrowie 2.0 nie jest najważniejszą grą w opiece zdrowotnej.

Być może najważniejszym powodem jest to, że lekarze oderwali się od systemu opieki zdrowotnej, który nie szanuje świętości i wyjątkowości relacji pacjent-lekarz. Relacji, której nie da się zaszufladkować w ramach uogólnionych mierników jakości i wskaźników wydajności.

A ponieważ ta kluczowa relacja nie została właściwie powiązana, Zdrowie 2.0 nie spełnia oczekiwań.

Lekarka Danielle Ofri opisuje spotkanie z pacjentką po czterdziestce, która zapytała o możliwość wykonania mammografii. Dr Ofri wiedziała, że ​​dowody na skuteczność tego badania przesiewowego w tej grupie wiekowej są dość sprzeczne. Jednak notatka od kierownika jej oddziału namawiała ją do zlecenia badania. Dlaczego? Ponieważ organy regulacyjne wykorzystywały mammografię jako „wskaźnik efektywności” do oceny jakości opieki w jej szpitalu.

Dr Ofri poświęcił dodatkowy czas na wyjaśnienie kontrowersji związanych z badaniem. Pacjentka zdecydowała się na mammografię. Gdyby jednak tego nie zrobiła, wskaźnik skuteczności dr Ofri zostałby obniżony.

Kto zatem oferuje opiekę na wyższym poziomie? Lekarz, który prowadzi pacjenta przez chaos i niedoskonałości, nieodłącznie związane z większością decyzji medycznych? Czy lekarz, który gra na metrykę?

W obliczu tej fundamentalnej pustki, jaka tkwi w Zdrowiu 2.0, wielu lekarzy po prostu wyklucza siebie i swoją praktykę z tej historii. Sprzedają się wielkim szpitalom i systemom opieki zdrowotnej.

Albo po prostu wieszają.

Kiedy masz kamień węgielny naszego systemu opieki zdrowotnej, lekarza, który sprawdza: „Masz problem. Wygląda na to, że „Wielka Medycyna” nas nie spełnia. Pomimo wszystkich swoich zalet, czujemy się bezsilni w cieniu Zdrowia 2.0.

Zdrowie 3.0

Najwyższy czas przedstawić realną alternatywę. System opieki zdrowotnej o większej głębi niż Zdrowie 2.0. Taki, który nie cofa się do paternalistycznej medycyny przeszłości, gdzie władza znajdowała się wyłącznie w rękach lekarza. Ani nie zmierza w kierunku bezosobowej medycyny, gdzie władza jest przekazywana administratorom, algorytmom i nieludzkim systemom elektronicznej dokumentacji medycznej.

W „Zdrowiu 3.0” technologia nie będzie narzędziem bezsensownych nadużyć. Wszystko, co da się zautomatyzować, będzie zautomatyzowane. Jednak wizyta pacjenta w klinice Zdrowia 3.0 będzie daleka od automatyzacji. Poczuje się, jakby wkroczył do świętej przestrzeni uzdrawiania, gdzie wszyscy – od recepcjonistki po personel księgowy – angażują się w jego zdrowie.

Jako lekarze w Health 3.0, będziemy prezentować się jako, jak to nazywa John Mackey, współzałożyciel Whole Foods Market, liderzy-służebnicy . Odnowiliśmy nasze powołanie do praktyki medycznej: nie do zamkniętej, przestarzałej praktyki z przeszłości, ani do takiej, która skupia się na niższych wspólnych mianownikach zdrowia. Nie, służymy czemuś większemu i głębszemu. To daje nam ogromną moc.

Opieramy tę moc na sprawdzonej relacji pacjent-lekarz. Słuchamy pacjenta z pełną świadomością i obecnością. Aktywnie budujemy zaufanie, tak kluczowe dla tej relacji. To zaufanie pozwala zarówno pacjentowi, jak i nam, odpowiednio się rozliczać. Sprawimy, że pacjentka weźmie na siebie odpowiedzialność za dbanie o swoje zdrowie. A ona na nas, że będziemy ją prowadzić.

Relacja nie jest równoprawna i symetryczna, lecz stanowi pełne ucieleśnienie tego, co oboje możemy wnieść. Od e-pacjenta oczekuje się aktywnego udziału w zarządzaniu swoim zdrowiem. I to on decyduje, co najlepiej pasuje do jego indywidualnych potrzeb i filozofii leczenia.

Ale w przeciwieństwie do Zdrowia 2.0, jesteśmy „e-lekarzami”. Czujemy się upoważnieni do wykorzystania naszej unikalnej wiedzy, doświadczenia, autorytetu i autonomii, aby uczyć pacjenta, jak dbać o swoje zdrowie. I płynnie połączymy naszą autonomię ze wspólnymi wytycznymi.

W tym bardziej oświeconym systemie opieki zdrowotnej praktykujemy medycynę opartą na dowodach. Nie medycynę ignorującą dowody ani medycynę zniewoloną dowodami.

Nie będziemy zlecać mnóstwa niepotrzebnych, kosztownych badań i procedur, które nie są oparte na dowodach naukowych. W razie potrzeby zalecimy leki, zgodnie z dobrze zaprojektowanymi badaniami. Ale przeanalizujemy również dietę pacjentki, czynniki stresogenne (środowiskowe, społeczne) i jej indywidualny cel. Ponieważ wiemy, że te czynniki mają znaczenie dla jej dobrego samopoczucia. Zarówno z doświadczenia, jak i intuicji.

Z zadowoleniem przyjmujemy metryki. Ale metryki nie służą jedynie do standaryzacji lekarzy według niejednoznacznych, opartych na populacji wytycznych. Jak pisał już „The Wall Street Journal” :

złudzenie, że nauka może udzielić obiektywnej odpowiedzi, która dotyczy każdego…jest szczególnym niebezpieczeństwem.

Bardziej zaawansowane wskaźniki mogą mierzyć i weryfikować to, co jest realne w opiece zdrowotnej. Nie tylko to, co jest prawdą. Ale także to, co jest piękne i dobre. Dzięki temu możemy sprawiedliwie oceniać, co działa w sposób wyjątkowy dla pacjenta. I sami możemy być sprawiedliwie oceniani na podstawie rezultatów.

Załóżmy, że nasz pacjent jest na tyle chory, że wymaga hospitalizacji. Wyobraźmy sobie, że zostaje przyjęty do szpitala, w którym wszystkie zasady Zdrowia 3.0 są w pełni dostępne online. Gdzie lekarze i pielęgniarki praktykują medycynę doraźną i medycynę „korzeniową” równolegle. Gdzie jego opieka jest starannie skoordynowana przez zespół medyczny, zamiast gdy wielu specjalistów wchodzi do jego pokoju, nie mając pojęcia, co robią inni.

A gdzie administratorzy faktycznie postrzegają szpital jako centrum kosztów, a nie centrum zysku. Ich celem przedsiębiorczym nie jest gra w wątpliwą grę polegającą na utrzymywaniu łóżek szpitalnych zapełnionych pacjentami na tyle chorymi, by mogli skorzystać z bogatego bufetu usług za wysokie ceny, a jednocześnie wypisywanie ich, zanim długość pobytu nadszarpnie zyski. Nie angażują się w medyczny wyścig zbrojeń z innymi szpitalami, aby sprawdzić, kto może sprzedać największy, najgorętszy sprzęt w mieście – zwłaszcza gdy dowody na jego skuteczność są wątpliwe. Nie lobbują nieustannie u waszyngtońskich kolesiów, aby podtrzymywali ich merkantylistyczne kompleksy medyczne. Nie interesuje ich, by lekarze-pracownicy masowo wydali pieniądze na opiekę zdrowotną w szaleńczej próbie zdobycia większego kawałka skończonego tortu opieki zdrowotnej.

Nie, ci administratorzy tak naprawdę dążą do powiększenia całego tortu. Inwestują w głębszy, bardziej zintegrowany system opieki zdrowotnej, który będzie przynosił zyski wszystkim zainteresowanym stronom – lekarzom i innym pracownikom służby zdrowia, pacjentom, rodzinom, pielęgniarkom, naukowcom, pracodawcom, pracownikom, prawnikom, prawodawcom, podatnikom i samym administratorom.

A my, lekarze, jako jeden z kluczowych interesariuszy, będziemy czerpać z ducha przedsiębiorczości. Jesteśmy twórcami wartości, a nie złodziejami bogactwa. I tworzymy coś bardziej transformacyjnego niż, powiedzmy, jakaś klinika w Walmarcie, gdzie jesteśmy tylko towarem w branży medycznej.

Zmieniamy relację pacjentki z chorobą i zdrowiem. Ale piękno polega na tym, że to dwustronna wymiana. Pomagając jej, my sami ulegamy przemianie. Ponieważ to, co razem zrobiliśmy, to wydobycie w sobie nawzajem naszej niepowtarzalnej istoty: niezbywalnie osobistej esencji tego, kim jesteśmy, z której wypływają nasze wyjątkowe dary.

Przywołaliśmy wyjątkową osobowość naszej pacjentki, aby przywrócić jej zdrowie. A ona przywołała naszą wyjątkową osobowość, aby odnowić nasze powołanie do praktyki medycznej.

Dzięki tej relacji opartej na więzi i zaufaniu, sama opieka zdrowotna ulega przemianie.

Dbamy

Generał Zod tego nie zrozumiał. Nie odkrył słabości Supermana. Odkrył jego siłę.

Zależy nam. I potrzebujemy systemu, który będzie odnawiał naszą troskę, zamiast zmuszać ją siłą do podporządkowania.

Zdrowie 1.0 dobiegło końca.

Zdrowie 2.0 nie jest wystarczająco dobre, piękne i prawdziwe.

Zagrajmy w o wiele większą grę. Stwórzmy wyjątkową symfonię liderów-sług, którzy wzywają się nawzajem do swojej niepowtarzalnej tożsamości, abyśmy razem odzyskali zdrowie, siłę i dobre samopoczucie.

Zdrowie 3.0.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
Judy Kennedy Aug 25, 2018

I live in Canada for healthcare is totally free and as a consequence service is equitable for everyone. It has its pros and cons but believe me when you’re sick and you go to the doctor any orders test Cetera etc. and you don’t have to pay thing you feel better!

User avatar
Bellanova Aug 25, 2018

It is disappointing to hear medical providers champion the capitalist thinking. We need to start by decoupling health care from profits. Basing any health care reforms on profitability will perpetuate and deepen this disaster.

User avatar
Patrick Watters Aug 25, 2018

Somehow, we must all try to bring humanity to medicine in any small (or great) way we can.