Amit: Ciekawi mnie, bo nie jestem pewien, co masz na myśli mówiąc o walucie komplementarnej?
Rajni: To pomysł, który faktycznie został wypróbowany podczas Wielkiego Kryzysu. Widzisz, w wielu sytuacjach istnieje potencjał dla dynamiki gospodarczej (wymiany towarów i usług), ale brakuje środka wymiany, pieniądza. Dlatego w czasie Wielkiego Kryzysu ludzie zrobili to na dużą skalę w Stanach Zjednoczonych i wielu częściach Europy, tworząc lokalne waluty. To tak naprawdę system wzajemnego kredytu lub Lokalny System Wymiany Handlowej (LETS). Zniknął, gdy tylko nastał Nowy Ład, ponieważ rząd je zdelegalizował, ponieważ jeśli tego rodzaju waluty staną się powszechne, będą zagrożeniem dla waluty krajowej.
Ale obecnie wiele prowadzonych prac nie stanowi zagrożenia dla waluty krajowej, ponieważ służy ona wymianie lokalnej. I nie jest ona w opozycji do waluty krajowej, lecz stanowi jej lokalne uzupełnienie. Na przykład, jeśli jestem piekarzem, a ktoś z was prowadzi salon fryzjerski, a ktoś inny warsztat samochodowy – mamy token wymiany, który krąży między nami. Przykładem w Stanach Zjednoczonych, przynajmniej kilka lat temu, jest „godzina Ithaca”, która funkcjonowała w mieście Ithaca. Ale w ciągu ostatnich 5-6 lat wydarzyło się o wiele więcej dzięki internetowi, a możliwość technologii cyfrowej zwanej technologią blockchain znacznie ułatwiła tworzenie takich systemów. Nie muszą one już być lokalne geograficznie, ponieważ ludzie mogą być w dowolnym miejscu na świecie i mogą korzystać z takiego systemu wymiany.
Amit: Tak, natknęliśmy się na strony, które wierzą, że życie to coś więcej niż gotówka czy tradycyjne systemy monetarne, a za różne działania, takie jak prowadzenie jakiegoś kursu itp., dostaje się zapłatę, którą można potem wykorzystać na coś innego. To trochę jak swego rodzaju system barterowy.
Rajni: Tak, z tym wyjątkiem, że to nie do końca barter, ponieważ w barterze jesteś ograniczony przez konkretną rzecz, którą posiadasz. Ta wymiana może być wielowymiarowa. Nie chodzi o to, że musisz wędrować z bochenkami chleba, więc możesz je wymienić na cebulę, ziemniaki, butelkę piwa czy cokolwiek innego. Jest jeden w Berkeley o nazwie Berkeley Bread, ale nie wiem, czy nadal istnieje. Chcę tylko dodać, że nie ma znaczenia, jak surowe, niekompletne i niepraktyczne są wiele z tych rzeczy dzisiaj. Przyjrzyjmy się tej idei waluty komplementarnej, jak to, gdzie byli bracia Wright w dniu, w którym ich samolot po raz pierwszy wystartował z Kitty Hawk. Czy wiesz, jak długo to trwało lub jak długo było w powietrzu? Zaledwie minutę. Ale to wystarczyło, aby pokazać im, że są na dobrej drodze, więc miejmy trochę wiary w radykalne eksperymenty.
Amit: Mamy jeszcze jednego rozmówcę, Josepha z Seattle, który mówi: „Jestem powieściopisarzem i podoba mi się to, co powiedziałeś o kłanianiu się złu i dostrzeganiu boskości w drugim człowieku. Czy możesz zasugerować jakieś techniki, które pomogą ci naprawdę wczuć się w światopogląd postaci, zwłaszcza w przypadku postaci, które mają bardzo niewygodne perspektywy?”
Rajni: Tak, to naprawdę trudne pytanie. Nie mam zbyt satysfakcjonującej odpowiedzi, ponieważ twoje pytanie jest bardzo głębokie, ale podzielę się z tobą czymś, co próbowaliśmy zrobić w grupie, której jestem członkiem – Obywatele dla Pokoju , gdzie pracowaliśmy nad tym podstawowym zobowiązaniem nauki słuchania – słuchamy bólu lub niepokoju, który kryje się za skargą. Skarga tutaj może oznaczać cokolwiek – coś, co możemy uznać na bardzo głębokim poziomie za głęboko obraźliwe i krzywdzące. Jak powiedziałeś, druga osoba może naprawdę robić i mówić coś, co jest całkowicie nie do zniesienia, ale jeśli jakoś uda nam się to poprzeć… a nie zawsze możemy – mogę ci powiedzieć z mojego doświadczenia, że bardzo trudno jest przezwyciężyć poczucie niechęci.
Ale zorganizowaliśmy warsztaty. Oczywiście, to nie jest dobry test, ponieważ w takich warsztatach uczestniczą tylko osoby, które podzielają zaangażowanie w głębokie słuchanie. Mimo to, w tym spotkaniu uczestniczyli ludzie o bardzo różnych i przeciwstawnych poglądach, a my słuchaliśmy się nawzajem z uwagą, tylko po to, by spróbować znaleźć jakieś zrozumienie dla bólu, troski, która objawia się jako skarga lub agresja. To było bardzo wzbogacające dla wszystkich obecnych. Nie mam metody, jak to zrobić na poziomie społecznym. Myślę, że wszyscy wiemy, że można to zrobić w mniejszych, kontrolowanych lub zamkniętych grupach. Nie wiem, czy to pomoże.
Amit: Być może właśnie tego potrzeba, żeby zacząć od czegoś, a jedynym sposobem, by dotrzeć do poziomu społecznego, jest rozpoczęcie od poziomu jednostki. Patrząc na tę ideę osobistej transformacji, jak opisałbyś swoją podróż w ciągu ostatnich kilku dekad?
Rajni: Zmagam się z śliskim, powolnym tempem! Przeważnie dwa kroki w tył, jeden w przód. Właściwie, ogólnie rzecz biorąc, czuję się bardzo szczęśliwa. Zostałam obdarowana tak wspaniałymi inspiracjami i towarzystwem, przewodnikami, mentorami, więc naprawdę czuję się bardzo uprzywilejowana. Osobiście mam przed sobą długą drogę i mam tendencję do łatwego irytowania się. Bardzo się z tym zmagam, bo wiem, że to forma przemocy. Wciąż mam w sobie mnóstwo niecierpliwości. Dlatego właśnie uczę się każdego dnia, jak ponownie zaangażować się w pilne obserwowanie, bez osądzania, i dopóki trzymam się kursu, czuję, że usprawiedliwiam emisję dwutlenku węgla, który zostawiam.
Amit: Czy nauczyłeś się jakichś sztuczek, które pomogły ci pokonać niektóre z tych osobistych wyzwań?
Rajni: Myślę, że może tylko jedno – zwolnić. Wiem, że wszystkie moje wyzwania są w jakiś sposób związane z pośpiechem i chęcią, by wszystko działo się w tempie, które może, ale nie musi, być naturalne, co jest bardzo dziwne, bo tak naprawdę uwielbiam powolne życie. Ale mam też taką stronę siebie, która chce, żeby wszystko działo się szybciej. To dziwny paradoks. Muszę przyznać, że jeszcze nie doszłam do sedna tego. Ale jeśli chodzi o sztuczki, w każdej chwili, niezależnie od tego, co robisz, umiejętność obserwowania oddechu. Nie jestem w stanie robić tego cały czas. Mam jednak znajomych, którym się to całkiem dobrze udaje.
Amit: Sam uważam to za bardzo pomocne ćwiczenie, więc świetnie, że jest to dla Ciebie jedna z form praktyki. Rajni, zbliżamy się do końca naszej rozmowy i chciałbym wiedzieć, na czym obecnie się skupiasz?
Rajni: Po prostu rozpoczynam pielgrzymkę, aby spróbować zrozumieć liczne i różnorodne działania podejmowane na całym świecie na rzecz non-violence. Jestem zafascynowany i pełen pokory, widząc, jak wiele zostało zrobione w ciągu ostatnich 70 lat, odkąd Gandhi nas opuścił. Bardzo zależy mi na głębszym zrozumieniu tego, zwłaszcza w tym sensie, że po tylu rozczarowaniach, jak to możliwe, że są ludzie, którzy nadal gorliwie działają na rzecz non-violence w bardzo konkretny, praktyczny sposób. Staram się więc uczyć od nich i zrozumieć ich historię. To jest moja obecna misja.
Amit: Szczerze mówiąc, brzmi to jak bardzo duża misja. Jak to robisz – czy faktycznie odwiedzasz cały świat?
Rajni: W tej chwili spotykam się z nimi poprzez słowo pisane. Na szczęście wielu z nich pisze. A są tacy, do których muszę podróżować i się z nimi spotkać. Nie wiem jeszcze, jak to się stanie. Pracuję nad tym i to się wydarzy, na pewno.
Amit: Wspaniale. Ostatnie pytanie: jak my, szersza społeczność ServiceSpace, możemy wspierać waszą pracę?
Rajni: Och, już to robisz samym istnieniem. Będę czerpać z twojej różnorodnej i wspaniałej sieci kontaktów, aby się uczyć, ponieważ uważam, że całe zjawisko ServiceSpace jest wielkim przejawem tego, jak ahimsa/nonviolence nie jest podtrzymywana przy życiu jedynie w jakimś symbolicznym, teoretycznym, zamkniętym w sobie sensie, ale jako żywa, oddychająca, codzienna praktyka. Będę się więc uczyć od was wszystkich. Czuję, że mam sieć towarzyszy podróży w tej pielgrzymce.
Amit: Cóż, dziękuję za to i za to, że poświęciłeś nam dziś czas!
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
1 PAST RESPONSES
So much to consider and process here! Yet, while I'm reading I'm also aware of ongoing injustice and immorality on the global scale, including in India. I'm reminded that we cannot do peacemaking (social justice) before we have peace in our own hearts. And even then it is action against great odds, though nonetheless worthy. Some will call it foolish resignation, I prefer to view it as holy surrender, trusting that right action comes from a "right" heart, and again that is a worthy life despite the brokenness and violence we see continuing.
Related - https://cac.org/being-peace...