[Poniżej znajduje się zapis wykładu, który pastor Bonnie Rose wygłosiła na Awakin Circle latem 2018 r.]
Myślę, że dziś będę mówić o „Sacred Imperfection”. Siedziałem tutaj medytując, myśląc, dlaczego wybrałem coś tak trudnego?
Uświadomiłem sobie, że przez całe moje życie, szczególnie jako pastora, odczuwałem ogromną presję, aby być w pewien sposób przez całe moje życie. Próbowałem robić to dobrze i w końcu być wystarczająco doskonałym, aby być naprawdę dobrym pastorem. I co odkryłem w ciągu ostatnich kilku lat, gdy bardziej się rozwijałem i medytowałem głębiej - również poprzez wiele wartości, które praktykowałem dzięki ServiceSpace - że wiele sekretów mojego sukcesu tkwi w porażce. Co jest dziwne. To paradoks. I tak naprawdę robienie czegoś źle jest tak samo dobre, jak robienie czegoś dobrze w wielu aspektach. Być może ten temat byłby istotny dla kogoś tutaj, kto może czuć, że czasami zmaga się ze swoją niedoskonałością w jakiś sposób lub czuje, że nie jest wystarczająco dobry lub że życie nie układa się tak, jak chce.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, chcę się podzielić informacją, że w każdej niedoskonałości kryje się doskonałość.
Na początku mojego życia byłam pielęgniarką przez długi czas, aktorką i piosenkarką. Nie miałam żadnego zamiaru zakładać kościoła. Po prostu nie uważałam, że to dla mnie. Myślałam, że trzeba być naprawdę doskonałym i świętym, żeby mieć kościół, a ja nie jestem doskonała i tak naprawdę nie jestem zbyt święta. Przez większość czasu jestem trochę niepoprawna religijnie. Aż pewnego dnia wyprowadzałam moją suczkę Stellę na plażę w Venturze i spotkałam kobietę, która powiedziała, że chodzi do kościoła. Jakoś po prostu powiedziałam sobie: „Wiesz, gdyby ten kościół kiedykolwiek się otworzył, mogłabym rozważyć zostanie pastorem w kościele”.
Więc spojrzałem na listy duchownych z mojego wyznania i dwa tygodnie później duchowny zrezygnował, a ja powiedziałem sobie: „Wow, jestem skończony. Teraz naprawdę muszę coś z tym zrobić”. Złożyłem podanie o pracę i być może byłem jedynym, który pozostał na nogach po wszystkich przesłuchaniach i mnie przyjęli.
Moje pierwsze dwa lata były absolutnie okropne i nastąpił exodus z członkostwa w kościele, ponieważ ludzie mnie po prostu nie lubili. Miałem zupełnie inny styl niż poprzedni pastor. Kościół się kurczył, a pieniądze odchodziły, ale kawałek po kawałku moi ludzie, którzy rezonowali ze mną, zaczęli przychodzić i teraz jest to naprawdę piękne i cudowne centrum duchowe, które sięga bardzo głęboko i jest niesamowicie funkcjonalne. I powiedziałbym, że teraz jest to to, co większość świata kościelnego nazwałaby sukcesem. Ale nie sądzę, żebyśmy odnieśli ten sukces bez porażki, która wydarzyła się wcześniej.
Często ludzie w naszym kościele sięgają po zasady duchowe, aby zamanifestować życie, jakiego pragną. Jak w książce i filmie Sekret. Zasadniczo mówi się w nich, że jeśli się nad tym zastanowisz, możesz mieć to, czego chcesz; że możesz użyć swoich myśli, aby kontrolować swoją zewnętrzną rzeczywistość. Jest w tym pewna wartość, ale uważam, że to nas nie zaprowadzi daleko. A tak naprawdę za wszystkim, co chcemy czuć, kryje się poczucie miłości, poczucie sensu i poczucie wkładu. Więc wolałbym zacząć od tego, niż próbować zamanifestować Mercedesa, mężczyznę lub cokolwiek innego. Wolałbym po prostu przejść do sedna i przejść do miłości.
Duża część nauczania w naszym Centrum opiera się na patrzeniu na świat przez pryzmat tego, co ja bym nazwał absolutną rzeczywistością.
Wierzę, że ostateczną rzeczywistością leżącą u podstaw wszystkiego jest miłość i że istnieje ta nieprzerwana całość. I to jedno, co powiedział założyciel Religious Science, co uważam za bardzo głębokie – nie ma niczego do uzdrowienia, tylko całość do ujawnienia. I tak wiele naszej pracy, którą wykonujemy w moim centrum, polega na ujawnianiu całości, patrzeniu poza pozory złamania i widzeniu całości.
Jest kilka sposobów, których używam, aby wyjaśnić, co mam na myśli mówiąc o absolutnej rzeczywistości. Jednym z nich są kozy. :) Czy ktoś tutaj kiedykolwiek miał kozę? Jedna osoba! Okej, dobrze.
No cóż, w naszym kościele są święta Bożego Narodzenia. Pod koniec wieczoru chór śpiewa bardzo triumfalne pieśni, a czasami włączamy zwierzęta gospodarskie, aby maszerowały na scenie i celebrowały radość życia! Był taki rok, kiedy postanowiliśmy kupić kozę. Mój mąż i ja poszliśmy szukać kozy i uratowaliśmy kozę, która miała zostać przerobiona na mięso, ponieważ była za stara. Więc zabraliśmy ją do domu i nie wolno nam mieć kóz tam, gdzie mieszkamy, ale ukryliśmy ją na podwórku. A potem, w Wigilię, wyszła na scenę i wykonała swój występ i była trochę jak jedna z tych aktorek, które są przeznaczone do natychmiastowego sukcesu. :)
Już następnego ranka, gdy nie patrzyliśmy, wydostała się z ogrodzenia masłem. Poszedłem na podwórko, żeby ją znaleźć – Blondie – ale jej nie było. Mieszkam w bardzo małym miasteczku w hrabstwie Ventura, ale dorastałem na przedmieściach Manhattanu. Przez długi czas narzekałem na swoje miasteczko, że jest takie małe, bo nie ma możliwości, wiesz, żeby dostać sushi w środku nocy i nie ma opery w Santa Paula. Ale kiedy koza uciekła, nagle Santa Paula stała się ogromna, bo było tam tyle miejsc, gdzie ta koza mogła skubnąć trawę. Tak więc wyjaśniłem absolutne i względne. To kwestia perspektywy. :) Kiedy nie ma opery, Santa Paula wydaje się maleńka, ale kiedy koza uciekła, jest ogromna. Tak?
Więc w końcu znaleźliśmy kozę – poszła do domu mojej sąsiadki, bo naprawdę lubiła dzieci. Ale tak właśnie opisuję absolutne i względne. Kiedy zaczynasz myśleć o dobru i złu, czy to również jest częścią nieprzerwanej całości? Radość i smutek? Czy to jest zawarte w świętym absolutnym?
Powiedziałabym, że tak – z uwagi na inne doświadczenie, jakie miałam ze światem zwierząt. :)
Mamy kotkę o imieniu Molly, a Molly jest trochę myśliwą. Poluje głównie na gryzonie i często w środku nocy upuszcza mysz do naszego łóżka! Zazwyczaj zostawia ptaki w spokoju, ale pewnego dnia, gdy patrzyłem na zewnątrz, leżała na swoim patio, a tam były te błękitne sójki, które po prostu bombardowały ją i próbowały ją dziobać. Wyszedłem tam i zacząłem krzyczeć na ptaki i powiedziałem: „Głupie ptaki. Zostawcie mojego kota w spokoju. Co ona ci zrobiła?”
Następnego dnia, gdy wychodziłem, zobaczyłem ptaki atakujące jastrzębia, który próbował dostać się do ich gniazda i nagle wszystko się zmieniło. Nie wiedziałem, po której stronie jestem. Jastrzębie chciały coś zjeść, a wszystkie żywe istoty muszą jeść. A jednak ptaki chciały chronić, chciały chronić swoje dzieci. I wszystkie żywe istoty chciały chronić swoje dzieci. Więc nagle dobro i zło, zło i dobro, czerń i biel, nie wydawało się to już takie oczywiste. To dla mnie absolutna rzeczywistość. To kwestia perspektywy.
Perspektywa często jest tym, co sprawia, że wpadamy w kłopoty. Richard Rohr, franciszkański mistyk, mówi, aby żyć tak, jakby prawda była prawdą. I tak żyjemy tak, jakby prawda była prawdą, ale czy jest to prawda absolutna, czy względna, nasza perspektywa? To coś, co powinniśmy zbadać. Częścią procesu przebudzenia jest przyjrzenie się sobie i zobaczenie, gdzie żyjemy.
W moim centrum dużo pracujemy z tą rzeczą zwaną Prawem Trójki , spopularyzowaną przez ormiańskiego uczonego o nazwisku George Gurdjieff. Przeczytałem książkę Cynthii Bourgeault , księdza episkopalnego, która podzieliła się informacją, że w procesie twórczym istnieją trzy podstawowe siły - jedna to siła afirmująca, która chce coś wyrazić, a druga to siła zaprzeczająca, która chce, hm, chce być swego rodzaju barierą lub przeszkodą. Obie trzymają się na swój sposób i te dwie siły cały czas sobie przeciwstawiają. Jeśli jesteśmy uważni i czujni, możemy utrzymać napięcie tych dwóch paradoksów w świętości. Następnie tworzymy przestrzeń, tworzymy przestronność dla trzeciej siły pojednania, która pozwala, aby z tego narodziło się coś nowego.
Bardzo powszechnym przykładem jest pomysł zasadzenia nasionka. Nasiono jest afirmującą siłą widzenia, chce stworzyć coś. Gleba w pewien sposób przeszkadza, ale jeśli dodasz trzecią siłę światła słonecznego i wody, wtedy wyrośnie coś nowego, coś, co jest ogólnie lepsze niż coś, co mógłbyś wymyślić sam.
A innym znakiem, że trzecia siła jest w ruchu, jest, gdy w języku ServiceSpace widzisz efekt domina czwartej. Czwarta wynika z prawa trzech: nowe procesy, nowa roślina, nowe nasiona i nowy wzrost.
Jeśli zastosujemy Prawo Trójki do dualizmu doskonałości i niedoskonałości, staje się to bardzo praktyczne. Podzielę się niedawnym przykładem tego, jak to wchodzi w grę.
W moim kościele mamy problem z kupą. :) Jesteśmy w centrum Ventury i jest tam wielu bezdomnych ludzi, którzy włóczą się po naszym terenie i oni, hm, używają naszego kościoła jako swojej łazienki. Mam na myśli, że robią kupę na schodach i podjeździe dla wózków inwalidzkich, w różnych miejscach tego typu. I to stawało się naprawdę przygnębiające dla ludzi, którzy tam pracują, w tym dla mnie. Myślałem sobie, wiesz, „Jesteś duchownym, powinieneś być współczujący. Dlaczego nie możesz być bardziej jak Jezus lub Gandhi? Dlaczego nie możesz być milszy, wiesz, spróbować mieć trochę współczucia dla tych ludzi?”
Nie wiem, czy to była moja siła potwierdzająca, czy zaprzeczająca, ale ta przeszkoda nie znikała. Chciałem, żeby to się zmieniło. Chciałem, żeby coś było inaczej, ale przeszkoda nie znikała. Więc zacząłem czytać więcej o trzeciej sile i nie był to przypadek, że pojechałem do Indii na odosobnienie Gandhi 3.0 i byliśmy tam w domu Ishwara Patela , który zaprojektował toalety i wywarł ogromny wpływ na Indie. Dzięki temu po prostu medytowałem, medytowałem, medytowałem nad trzecią siłą i w końcu rozpoznałem, czym ona była.
Czułam, że jestem zła na bezdomnych, ale to nie było to. Byłam zła na moje poczucie bezradności, a moje poczucie bezradności mogło się przerodzić w chęć pomocy!
Pewnego poranka, podczas jednego z moich długich spacerów z moimi psami, mój telefon zabrzęczał. To był mój przewodniczący zarządu, który wysłał mi zdjęcie kupy — i położył obok niej długopis, żeby mieć perspektywę. Chodzi mi o to, że była ogromna. Więc spaceruję i medytuję nad kupą, i nagle poczułam wielkie współczucie dla osoby, która stworzyła ten bałagan, a także dla osoby, która musiała go posprzątać. I po prostu zaczęło mnie przytłaczać to uczucie współczucia. A potem przypomniałam sobie, że kiedy byłam pielęgniarką, lubiłam opiekować się bezdomnymi, ponieważ miałam zasoby. I tak zaczęłam, zaczęłam o tym myśleć i zaczęłam mówić sobie: „Dlaczego to nie ty musisz to posprzątać? Może ty powinnaś to posprzątać”. Tak. Chciałam to posprzątać. Następnym razem to zrobię. Wsiadłam do samochodu, zadzwoniłam do prezesa zarządu i powiedziałam mu: „Następnym razem posprzątam, bo chcę ćwiczyć, chcę być w głębokiej służbie”. A on mówi: „Bonnie, to była niedźwiedzia kupa z mojej chaty w górach. To był tylko żart”. :) Naprawdę, w najśmielszych snach nie mogłam sobie wyobrazić, jak to się skończy. To irytujące, trudne doświadczenie było w rzeczywistości czymś dobrym, ponieważ dało mi wgląd w moje uczucia bezradności, a następnie zdolność do ich przekształcenia, co przełożyło się na stworzenie całej nowej posługi w moim centrum, w której obecnie robimy wiele dla osób bezdomnych i która rośnie i rośnie. Czasami chcemy mieć listę rzeczy do zrobienia, które możemy odhaczyć, ale zamiast próbować coś wymusić, możemy również pozostać otwarci na tę mistyczną moc, która może stworzyć zupełnie nową możliwość.
Dlatego właśnie zachęcam nas wszystkich do tego. Jeśli w twoim życiu jest coś, co wydaje się niedoskonałe, być może kryje się w tym ukryta doskonałość, ukryta całość. Kiedy coś wydaje się niedoskonałe, prawdopodobnie jest tak tylko z powodu naszej perspektywy. Nie tylko naszej perspektywy, ale myślenia, że nasza perspektywa jest prawdziwa. Prawda jest taka, że nasza perspektywa jest prawdziwa, ale jednocześnie nie jest prawdziwa.
Wszyscy, dotknijcie łokcia. A teraz, czy dotykacie swojego ciała? Tak. Czy dotykacie całego ciała? Nie. Jasne. To jest bardzo podobne do naszego związku z absolutną rzeczywistością — dotykamy względnej prawdy, ale nie dotykamy całej prawdy. Nasza prawda istnieje w kontekście większej prawdy. Wybrałem łokieć, ponieważ myślę, że czasami przyjmujemy naszą perspektywę, naszą względną prawdę, i łokciem przechodzimy przez życie, mówiąc, że to jest prawdziwe. To jest moja prawda. Jest prawdziwa, ale jednocześnie nieprawdziwa.
Niedoskonałości mają również swój własny cel. Ajahn Brahm jest buddyjskim mnichem w Australii, który kiedyś zbudował ten mur z cegieł. Dzięki swojemu inżynierskiemu wykształceniu był niezwykle precyzyjny i skrupulatny w sposobie, w jaki budował ten mur. Ale kiedy skończył, zauważył dwie cegły, które nie były wyrównane i za każdym razem, gdy patrzył na mur, to było jedyne, co mógł zobaczyć. Kiedy ludzie przychodzili na wycieczki do klasztoru, starał się być przewodnikiem, aby móc ominąć ten mur, a jeśli chcieli zrobić zdjęcie, starał się stanąć przed cegłą, aby nikt nie mógł jej sfotografować. Był tak zawstydzony tymi dwiema cegłami, aż pewnego dnia przyszedł turysta i powiedział: „To piękny mur!” „No cóż, ale te dwie cegły są trochę przesunięte”. „Tak, widzę też 998 cegieł, które są idealne”.
Tak często jest z wieloma aspektami życia. Mamy tendencję do nadmiernego skupiania się na niedoskonałościach, gdy tak naprawdę stanowią one jedynie niewielką część i często zapraszają nas do wyższego celu.
Zakończę pseudonimem -- PRAY. P oznacza przerwę, jeśli coś w tobie lub twoim życiu wydaje się niedoskonałe. Cofnij się, zrób przerwę i po prostu zapytaj, czy mogę spojrzeć na to inaczej? R oznacza szacunek. Szanowanie tego, że cokolwiek się dzieje, dzieje się z jakiegoś powodu. Szanowanie, jeśli to osoba, która wydaje się być przeciwko tobie lub osoba, która wydaje się niedoskonała, to szanuj wszystko, co się z nią dzieje, jako część większego planu. A oznacza docenianie, trzymanie wszelkich niedoskonałości w nas z życzliwością, w szerszym kontekście naszego osobistego przebudzenia i naszego zbiorowego, planetarnego przebudzenia. A Y oznacza tęsknotę -- tęsknotę za całością, tęsknotę za bezdomnymi. Za pozorami złamania, aby stanąć na polu Rumiego, poza ideami dobra i zła, kiedy dusza kładzie się w tej trawie, a świat jest po prostu zbyt pełny, aby mówić o tym i tamtym, doskonałym i niedoskonałym. Nawet fraza nawzajem nie ma już sensu.
To naprawdę przywilej dla nas wszystkich być tutaj w tym ciele zwanym istnieniem i być tutaj w tej świętej przestrzeni z piękną energią i paradoksami, które ServiceSpace tak pięknie trzyma i otrzymywać z otwartych serc Harshidy i Dinesha w tym kręgu . Rozpoznanie tego przywileju to kolejny sposób, aby trzymać nasze niedoskonałości z wdziękiem. Rzeczywiście, to przywilej tam być. Dziękuję bardzo.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
I am so grateful I save this post. Goodness, Bonnie shares such deep truth here about Our perceptions of and how if we can step back from it we might see something else. Here's to the 998 bricks in the "right place" let's focus on that! <3
Perfect is tight, exact, just so still and therefore dead. Life itself is a word that means change- energy flows through us , our food our friends, other life forms etc. I tend to pitch the word at the behemoth embroidery machines and the perfect precise stitches that have little charm or reason to exist other than to use up tons of thread. Perfect is a word used in an old story of authoritarian judgement and domination that seems fabricated out of ego to grow a sense of omnipotent self. as a way to keep others in fear, admiration, as followers and the like. Understandable, but really seems time to move out from the shadow of yore.