Back to Stories

Żegnaj Borsuku

prawa autorskie Mulberry Books, 1992

Czytaliście kiedyś „Pożegnalne dary Borsuka”? Książka opowiada historię starego Borsuka, który wie, że wkrótce umrze i martwi się o to, jak jego przyjaciele – Kret, Żaba, Lis i Królik – poradzą sobie z jego odejściem po przejściu „Długiego Tunelu”. Reszta tej pięknie ilustrowanej książki koncentruje się na wzruszających i kreatywnych sposobach, w jakie przyjaciele Borsuka pielęgnują jego dziedzictwo i radzą sobie ze stratą.

To jedna z moich ulubionych książek dla dzieci i zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, ponieważ przeczytano mi ją po raz pierwszy w noc przed śmiercią mojej matki. Była utalentowaną psychoterapeutką, która przez prawie 30 lat pracowała z pacjentami terminalnie chorymi i ich pogrążonymi w żałobie dziećmi. Otrzymała francuską Legię Honorową za wkład w opiekę paliatywną. Jednak w ostatnim dniu swojego życia leżała w śpiączce w tym samym dużym paryskim szpitalu, w którym towarzyszyła wielu innym do końca życia. Umierała na raka trzustki.

Tego wieczoru obie z siostrą byłyśmy u boku mamy, doskonale zdając sobie sprawę, że to może być ostatni raz. Większość osób, które ją dobrze znały, pożegnała się już w ciągu ostatnich kilku tygodni, ale wciąż czekałyśmy na ostatnią wizytę. Jedna z uczennic naszej mamy napisała do nas wcześniej tego dnia z prośbą o pozwolenie na spotkanie z jej ukochaną mentorką po raz ostatni i osobiste pożegnanie. Wiedziałam, jak ważne to dla niej było, z uwagi na poruszający e-mail, który napisała kilka dni wcześniej, aby opowiedzieć nam, jak wielki wpływ nasza mama wywarła na jej życie, zarówno zawodowe, jak i osobiste. Dlatego z niecierpliwością czekałyśmy na spotkanie z nią. Po przybyciu i powitaniu usiadła cicho przy łóżku mamy, a następnie zaczęła z nią rozmawiać, jakby była w pełni przytomna i obecna. Ani moja siostra, ani ja nie byłyśmy tym zaskoczone. Tak właśnie mama zawsze uczyła nas traktować osoby w śpiączce: „zawsze zakładaj, że doskonale cię słyszą i zwracaj się do nich bezpośrednio”.

Tak więc, bardzo kochającym głosem, ta młoda kobieta o imieniu Isabelle powiedziała naszej matce, że poświęciła wiele myśli temu, co najbardziej chciała jej powiedzieć. I zaczęła dziękować jej za wszystkie dary, które otrzymała od niej przez lata. Jej lista była bardzo wzruszająca. Podziękowała nawet za sposób, w jaki nasza matka traktowała personel szpitala. W tym dużym szpitalu, w którym pracowała przez wiele lat jako dyrektor psychologii, znała każdego członka personelu po imieniu. I zawsze mogła powitać ich osobistym pytaniem, odnosząc się do czegoś, co wiedziała o ich życiu (ich dzieciach, ich nadziejach, ich zmartwieniach). Zwracała się do chirurgów, pielęgniarek, recepcjonistek i personelu sprzątającego z równą troską i szacunkiem. To zrobiło duże wrażenie na Isabelle, która powiedziała nam tego wieczoru, że robi wszystko, co w jej mocy, aby nauczyć się i zapamiętać imiona wszystkich w szpitalu, w którym teraz pracuje.

Po tym, jak Isabelle skończyła wyrażać wdzięczność, powiedziała naszej mamie, że przywiozła ze sobą „Pożegnalne dary borsuka”, myśląc, że może zechce usłyszeć tę historię po raz ostatni. Zanim jednak kontynuowała, zwróciła się do mnie i mojej siostry i wyjaśniła, że ​​to opowieść, którą nasza mama często czytała pogrążonym w żałobie dzieciom w swojej praktyce terapeutycznej. Była to również książka, którą z entuzjazmem polecała młodszym terapeutom, którzy z nią trenowali. Nasza mama czytała nam niezliczone książki dla dzieci przez lata, tym ciepłym i pełnym duszy głosem, który teraz ucichł. Była magiczną gawędziarką. Ale ani moja siostra, ani ja nigdy nie słyszałyśmy tej konkretnej historii.

Oto okoliczności, w których otrzymaliśmy niespodziewany dar usłyszenia historii Borsuka po raz pierwszy. Chociaż moja młodsza siostra i ja byłyśmy wtedy dorosłe (odpowiednio 38 i 40 lat), byłyśmy również dziećmi w żałobie. I kiedy słuchałyśmy słodkiego głosu Isabelle, nie mogłyśmy oprzeć się wrażeniu, że nasza matka w jakiś sposób znalazła sposób, aby podzielić się z nami tą ostatnią historią, aby pomóc nam poradzić sobie z jej odejściem. Było to głęboko wzruszające doświadczenie i niespodziewany dar pożegnania, za który zawsze będę wdzięczna. Po francusku książka nosi tytuł „Au Revoir Blaireau” (czyli Żegnaj, Borsuku). I okazały się to ostatnie słowa, jakie wyszeptałam do ucha mojej matki, zanim zostawiłam ją na noc. Zmarła o świcie następnego dnia, otoczona nocną służbą, którą tak dobrze znała.

Od tamtej pory wielokrotnie czytałem „Badger's Parting Gifts”, zarówno po francusku, jak i po angielsku, zarówno w samotności, jak i dla przyjaciół. Uwielbiam rozdawać egzemplarze tej książki. To jeden ze sposobów, w jaki lubię czcić pamięć mojej mamy i niektóre z jej pożegnalnych prezentów, w tym głęboką miłość do książek dla dzieci, którą po niej odziedziczyłem.

Jeśli znasz dzieci, które zmagają się z wielką stratą, ta mała książeczka to prawdziwe lekarstwo. Zachęca dzieci do akceptacji swojego smutku. Pokazuje, jak pielęgnować wyjątkowe wspomnienia o zmarłych, jak Żabka wspomina, jak Borsuk nauczył go jeździć na łyżwach i nabierać pewności siebie, a Lis przypomina sobie, jak Borsuk nauczył go poprawnie wiązać krawat. Książka podkreśla również wagę opowiadania historii i przeżywania żałoby w społeczności.

Poniżej znajduje się film z YouTube'a o książce „Badger's Parting Gifts” , czytanej cudownym głosem Ruby Dee. Jeśli ta historia Cię poruszy, kup egzemplarz, dwa lub trzy, żebyś mógł ją przeczytać lub podarować pogrążonym w żałobie przyjaciołom. Ilustracje są przepiękne.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

5 PAST RESPONSES

User avatar
anja buschmann Dec 7, 2018

Thank you so much for sharing this touching story! All the best for you....Anja

User avatar
Dee Robson Dec 7, 2018

Aren't these illustrations by Ernest H. Shepard? I'm confused that they are by Susan Varley.

User avatar
Kim Dec 6, 2018

Thank you so much for this post and message. A friend of mine died yesterday of Pancreatic cancer. This was the perfect message.

User avatar
Patrick Watters Dec 6, 2018

I suppose this one touches my heart in a special way because I have a friend (“Prince Condor”) who loves to refer to me as Mr. Badger (in love and respect).

};-) ❤️ anonemoose monk

User avatar
Kristin Pedemonti Dec 6, 2018

Thank you for beautiful lessons: to be fully present and share what those we love mean to us while they are still on the earth, honoring one's life with a soulful story; there are so many gems in children's books and reminding us of how to connect one to another in times of grief. Hugs from my heart to yours, Kristin