Pozostań skromny. Trzymaj się blisko ziemi. To jest sedno tego istnienia, powiedziano mi.
I tak przez lata zmagałam się z zasadą „mniej znaczy więcej” w świecie, który zdaje się pękać w szwach — pod każdym względem — finansowym, fizycznym i psychicznym.
Takie podejście często ginie w ofertach typu „więcej za tę samą cenę” lub „dwa w cenie jednego”.
Wydaje się, że istnieje potrzeba nabywania i ekspansji. I nie dotyczy to tylko naszego życia osobistego i materialnego. Startupy chcą się skalować — to dla nich najbardziej krytyczny etap. Jak się rozwijać? Jak to zrobotyzować, aby przyspieszyć ten proces?
Organizacje non-profit muszą zbierać dane na potrzeby raportów „wpływu”, które pokażą, że ich pomysły są nie tylko innowacyjne, ale i skalowalne.
To gra liczbowa, aby się rozwijać, a jeśli to możliwe, rozwijać się wykładniczo. To znak sukcesu — wzrost liczbowy.
Wszystko musi mieć skalę. Skalowalność jest teraz jak zrównoważony rozwój — kolejny prosty koncept, który stał się zbyt abstrakcyjny i skomplikowany.
Jednak to, co kiedyś było zrównoważone, nie może już takie być, ponieważ żyjemy w tempie rollercoastera. Małe przedsiębiorstwa walczą z gigantami, ponieważ nie mogą się „skalować” lub być może nie chcą. Dlatego jako konsumenci musimy zdecydować, czy wybieramy lokalną „markę”, czy korporacyjną? Wydaje się, że to albo jedno, albo drugie.
Czy zatem skalowalność naprawdę powinna być tak ważna?
Zrównoważone życie to mniejsze życie. To życie, które jest zsynchronizowane ze społecznością, z ziemią, ze sobą nawzajem. Skalowalne życie wymaga od nas, abyśmy wykraczali poza siebie.
Obecnie, aby organizacja non-profit mogła uzyskać znaczący grant, musi wykazać, że jej model nie jest stosowalny tylko dla lokalnej populacji, powiedzmy, 250 000, ale ma potencjał, aby dotrzeć do milionów. Jest odpowiedni nie tylko dla śródmieścia Los Angeles, ale także dla Detroit. Jest nie tylko prawdopodobny w dotkniętym suszą regionie Sahelu w Afryce, ale także na suchych terenach zachodnich Indii.
Przedsięwzięcie odnosi sukces, jeśli ma środki, aby wyjść poza społeczność, jeśli ma zdolność, aby wpłynąć na setki, tysiące, jeśli nie miliony istnień. Biznes jest określany jako sukces, gdy ma odnogi.
Skala to coś, do czego wszyscy powinniśmy dążyć. To jest to, czego szukają inwestorzy, tego szukają grantodawcy, tego pragną przedsiębiorcy.
Ale musimy zadać sobie pytanie, czy istnieje granica tego wszystkiego? Czy skalowalność naprawdę rozwiązuje nasze problemy? Czy nie jest możliwe, aby istniały różne przedsiębiorstwa społeczne, rozwiązujące lokalne problemy na swój własny, unikalny sposób? Czy nie jest możliwe, aby firma osiągnęła swój wzrost na poziomie lokalnym/regionalnym, rozwijając się dzięki lokalnej społeczności, jej zasobom, rolnictwu, kapitałowi ludzkiemu?
Czy nie możemy mieć mikroprzedsiębiorstw powielanych w całym kraju? Zamiast mieć jedną centralną jednostkę produkcyjno-usługową, czy nie możemy stworzyć mniejszych, bardziej inkluzywnych ekosystemów?
Na przykład w poprzednim felietonie pisałem o Bicycle Coffee Co. w San Francisco. Firma postanowiła ręcznie wypalić kawę i dostarczać ją na rowerach. Oznacza to, że może zajść tylko tak daleko — jak daleko pozwolą jej łydki.
Ale do firmy już zwróciły się międzynarodowe przedsięwzięcia, zapraszając je do miast na całym świecie ze swoim modelem biznesowym. Więc czy skalują się, czy trzymają się blisko Bay Area?
Skala tutaj może oznaczać odtworzenie modelu biznesowego z lokalnym zespołem, regionalnymi zasobami i wchłanianie otaczającej kultury. Chodziłoby o tworzenie mikroprzedsiębiorstw, które mają różne oblicza tam, gdzie się znajdują. Brak centralnego źródła, brak centralnej produkcji. Ale nadal jest skala?
Czy możemy się powstrzymać? Czy możemy się powstrzymać? Nawet jeśli nas na to stać, nawet jeśli jest za darmo, nawet jeśli jest na naszym progu. Czy możemy się odwrócić? Czy możemy zbudować nową skalę — mniejszą, skromniejszą, bardziej zakurzoną skalę w kontakcie z szorstkością ziemi, z zmaganiami naszych sąsiadów, w granicach uprawianej ziemi?
Czy możemy mieć marzenia skierowane do wewnątrz, pogłębiające nas samych i nasze więzi z innymi, zamiast skupiać się na zewnątrz?
Być może oznacza to, że musimy przemyśleć na nowo kwestię wzrostu.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
6 PAST RESPONSES
Truly agree with this post. It is time to rethink and look for the scale inwards.
Love this post - I really agree that scale is not always feasible and perhaps should not be so celebrated. Making a true and deep impact in 1 community can sometimes be harder than making a superficial impact on a large scale (which is what often happens). It becomes more about the outputs than the impact.
Under the present condition, it's way to late to SCALE BACK. The world is on a roller coaster ride to bigness. :(
yes only fool makes complex and bigger and violent am also a fool. I think another one is fool if he doesn't understand the efforts paid to apologize.
Well, if sale, it was stopped sometimes ago. so feel respect please and the rest I agree the rest with Deborah harnes.
I think there is a lack of understanding. It was yesterday i said
everything are agreeable. Take that easy and once problem is solved, let
it be solved.
Let us move forward, where is the problem then? Such problems are
easily solved face to face because anything relating with feelings, it
is better to meet formally.
I am more skilled face to face if I don't fear. You just feel something
wasn't meant what it looked and then anger should not make you.
I am naturally happy tonight and would like all so one caller I am sure
if he got a tip from you dailymistrtust or not. I tell you this store
doesn't talk about your cultures and names. Leave us alone pls and pls.
[Hide Full Comment]"Rather than having one central production and service unit, can we not create smaller, more inclusive ecosystems?"
Diversity means an ecosystem is healthy. Diversity in de-centralized small scale enterprises would expand our ability to imagine and create as we are inspired by that which is different and soon bored by replications That would give us humans a chance to grow mentally, spiritually, open our sights and free our potentials.
The sustainable model is smaller but dustier? I think not, this isn't a backwards scaling this is conscious intent. The oversized lumbering corporate model is the dustiest for it is based on old science of compete and dominate. That premise supported "winner take all: attitudes that pushed the growth buttons. Now we have scientific evidence of our errors.
Cooperation, collaboration, whole systems health and welfare connected, interrelated patterns that are designed to expand stimulate possibilities. Instead we appear as stunned by a cancer "we" set loose to control the global economy and it is proving deadly.
The dis-ease is fed by a banking system run like a game of musical chairs, (more lose so fewer can win, until yup winner take all aka a nihilist prospect) So "they who were given the privilege to create money (debt) -have abused the privilege and our blind obedience to the dharma of growth is making us ill and shallow... how sad.
What has real value? Let us concentrate on building that up. Each community, group or person can stand up for that thing, action idea. Make noise, art, sing talk about the real stuff and engage others in the "change." . As we learn to help and trust each other we will start to feel healthier, stronger, more alive. The dis-ease will not thrive without our energy. Putting our energy into alternative paths, building for life, seeking to thrive and nurture everyone's potential will change everything else. We find what we seek, no?
[Hide Full Comment]Nothing wrong with growth, which - to me - seems a natural phenomenon of creation. It's the goals we humans set for our actions that badly need rethinking.