
„Podróż jest jak dobra, wymagająca książka: wymaga bycia tu i teraz – umiejętności życia w pełni chwilą, pochłonięcia słowami lub wizją rzeczywistości, która się przed tobą otwiera”.
– Robert Kaplan
Mówienie o „tworzeniu wspomnień” jest de rigueur, szczególnie jeśli chodzi o podróże. Ta tendencja została tylko nasilona przez media społecznościowe i dzielenie się online. Podobnie pisaliśmy o tworzeniu życia wypełnionego historiami , mając na myśli, że to doświadczenia, a nie dobra materialne, naprawdę kształtują to, kim jesteśmy. Chociaż nadal wierzę, że ta dorozumiana, podstawowa przesłanka jest prawdziwa, niedawno wydarzyło się coś, co skłoniło mnie do rozważenia idei tworzenia wspomnień w innym świetle.
Zanim podzieliłem się tą historią, nasunęły mi się dwa pytania:
1. Co jeśli w naszym dążeniu do tworzenia wspomnień nieświadomie sprzedajemy rzeczywiste doświadczenie zaniżone lub umniejszamy jego znaczenie w trakcie jego trwania? To znaczy, porzucamy doświadczenie na rzecz metafory.
2. W jaki sposób możemy być bardziej obecni podczas podróży, aby delektować się doświadczeniami takimi, jakie są w danej chwili, a jednocześnie pogłębiać sposób, w jaki możemy je później wspominać i dzielić się wspomnieniami z nimi?
A co jeśli dostęp do wspomnień nie wchodzi w grę?
W zeszłym miesiącu wróciłem do Stanów Zjednoczonych, aby spędzić czas z rodziną, w tym z moim ojczymem, który obecnie cierpi na otępienie z ciałami Lewy'ego, chorobę podobną do Alzheimera. Prowadził niezwykle pełne życie, pełne doświadczeń, które rozciągały się od dorastania w małym miasteczku w Arkansas do pełnienia funkcji ambasadora w Afryce, z wszelkiego rodzaju zawiłościami historii po drodze, które były zarówno funkcją tego, kim był, jak i uczyniły go tym, kim się stał. Mógł wypełnić pokój swoimi historiami i obecnością; rozśmieszał wszystkich, zastanawiając się, jaka historia będzie następna.
Choroba jest obecnie w zaawansowanym stadium, więc nie jest jasne, czy nadal ma dostęp do swoich wspomnień, skoro nie może się nimi już dzielić.
Spędzając z nim ostatnio czas, uświadomiłam sobie, że w naszych interakcjach ze sobą, to co naprawdę się liczy, to to, co dzieje się w danej chwili. Doświadczenie polegało na byciu razem, sile dotyku i obecności – lub może dokładniej, byciu obecnym. Przez cały czas świat poza mną i moim ojczymem poruszał się z właściwą sobie szybkością.
Gdy to się działo, uderzyło mnie uświadomienie sobie: bycie obecnym polega na wystarczającym spowolnieniu rzeczy, aby naprawdę je poczuć, doświadczyć i wyczuć – aby uchwycić je w pełni. Pomyślmy o tym w inny sposób: spowolnić rzeczy tak, aby życie zaczęło przypominać jedną z tych taśm filmowych, na których kula z pistoletu jest zwalniana do takiej prędkości, że mogłaby zostać wyrwana z powietrza przez ludzką rękę.
Taki rodzaj uwagi. Taki rodzaj ujęcia.
Mówiąc szczerze, nic z tego nie było dla mnie łatwe ani wygodne do przetworzenia. Kiedy skupiałam się na próbie bycia obecną z ojczymem, trudno było mi się oprzeć chęci „ucieczki” od sytuacji poprzez rozważenie listy rzeczy do zrobienia lub wyciągnięcie telefonu, aby sprawdzić pocztę.
W tym życiu zbyt łatwo jest kręcić się w kółko, dryfować w zatłoczonym . Ten wyścig daje mi pozwolenie, by nie skupiać się na tym, co przede mną. Zapewnia również ucieczkę od możliwego produktywnego dyskomfortu, z którym muszę się zmierzyć, jeśli kiedykolwiek mam nadzieję uporządkować ten świat.
To doświadczenie sprawiło, że zacząłem się zastanawiać: co by było, gdybyśmy pośród hałasu, zgiełku i prędkości mogli zwolnić i świadomie być obecni — w naszym doświadczeniu życiowym, w naszym doświadczeniu podróżniczym?
Bycie obecnym w podróży: dlaczego?
Bycie obecnym i praktykowanie bycia obecnym jest trudne. Więc po co marnować cykle, próbując to robić, zwłaszcza w podróży? W końcu podróżowanie ma być nieskażoną błogością, prawda?
Moja pierwsza odpowiedź na to pytanie brzmi: „ Bo oczywiście jest to dla nas „dobre”. Zdałem sobie jednak sprawę, że nie jest to szczególnie przekonujący argument, więc postanowiłem zbadać sprawę nieco dokładniej.
Oto moje „dlaczego”.
1. Aby stworzyć spokój i pokój w przytłaczającym (zbyt) szybkim świecie.
To jest jeden z powodów, dla których wielu z nas podróżuje – aby oderwać się od codziennej „zajętości” i nabrać sił twórczych i psychicznych.
Więc jaki jest sens „ucieczki”, tylko po to, by na nowo stworzyć te same okoliczności, z których chciałeś uciec?
Spacer po plaży, stały oddech świeżego powietrza. Rabbit Island, Nowa Zelandia.
2. Aby nie przegapić chwili obecnej poprzez ciągłe rozmyślanie o przyszłości.
Jeśli jesteśmy zajęci „zbieraniem wspomnień”, czymś z natury zorientowanym na przyszłość, czy naprawdę jesteśmy zanurzeni lub w pełni zaangażowani w to, co dzieje się wokół nas podczas rzeczywistego doświadczenia? Gdy zaczynamy mierzyć lub uchwycić doświadczenie, oddajemy jego fragmenty w zamian za jego uchwycenie.
Jasne, możesz argumentować, że uchwycenie doświadczenia jest w rzeczywistości jego częścią. Kupię to w ograniczonym stopniu.
3. Aby znaleźć głębsze więzi z ludźmi i miejscami.
Potrzeba czasu, aby w pełni zrozumieć miejsce i jego mieszkańców, aby przebić się przez zamieszanie, różnice i niezgodę, które witają nas po przybyciu — a wszystko po to, abyśmy mogli wyjechać z większym uznaniem, poczuciem więzi, empatii i czymś jeszcze silniejszym: troską.
To, co zaczęło się jako zamieszanie, skończyło się czystą hojnością. Improwizowana uczta na targu — Zugdidi, Gruzja
4. Mniej oceniać, być bardziej otwartym.
Twierdziłbym, że samo obserwowanie i bycie obecnym faktycznie łagodzi skłonność ludzkiego mózgu do pochopnego osądzania. Jeśli przyjmiemy rzeczy takimi, jakie są, zamiast próbować oceniać je wszystkie na podstawie naszych z góry przyjętych pojęć i kryteriów, być może zrobimy więcej miejsca dla innych i dla siebie.
5. Aby pogłębić naszą obserwację, zwiększyć naszą świadomość.
Bycie obecnym ukazuje wcześniej niewidoczne szczegóły. Odsłania również głębie. Obecność daje nam szansę na połączenie serca i umysłu w sposób, którego żadne zdjęcie, bez względu na to, jak dobrze skomponowane, nie jest w stanie uchwycić.
Piękne detale łatwo przegapić. Luang Prabang, Laos.
6. Aby wyrobić w sobie cierpliwość do nauki i nagradzania.
Jeśli kiedykolwiek próbowałeś jogi lub doświadczyłeś bardzo powolnych ruchów ciała w fizjoterapii, być może zrozumiałeś, że pogodzenie się z odrobiną bólu lub dyskomfortu jest konieczne, aby zrobić postęp. Nie jest również zaskakujące, że wyjątkowo powolne ruchy ciała mogą paradoksalnie sprawić, że poczujemy się zdezorientowani lub nawet chorzy. To samo dotyczy spowolnienia otaczającego nas świata. Zmusza nas to do innego trybu działania i radzenia sobie z nowymi i czasami niewygodnymi danymi i okolicznościami.
4 sposoby na bycie obecnym w podróży
Jeśli nadal z nami jesteś (i mamy nadzieję, że przekonaliśmy Cię do korzyści płynących z bycia tu i teraz), oto kilka sposobów, które mogą Ci pomóc w praktyce wdrożyć to wszystko w życie podczas podróży.
1. Po prostu usiądź, poobserwuj i obserwuj przez chwilę.
Bądź zupełnie nieruchomy — przez co najmniej pięć minut, wchłaniając wszystko, co jest wokół ciebie. Nie próbuj oceniać ani nadawać sensu temu, co widzisz, ale zauważaj i doceniaj szczegóły, te niegdyś nieistotne.
Daj temu spokój.
Zatrzymanie się na poboczu targowiska w Rangamati w Bangladeszu.
W miastach lubię znaleźć ławkę w parku lub na ruchliwej ulicy. Albo opieram się o ścianę na rogu ulicy na targu, żeby obserwować, nie zwracając na siebie uwagi. Jakbym był w środku, nie będąc w centrum niczyjej uwagi. Być może jak mucha na ścianie.
Później angażuję się i zauważam, że moje zaangażowanie jest bardziej świadome, bardziej powiązane.
Jeśli czuję, że dane miejsce mnie przesadnie pobudza (np. ulice Dhaki w Bangladeszu lub Mumbaju w Indiach ), odkrywam, że takie podejście pomaga mi lepiej spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy i nie czuję się tak przytłoczony akcją, ani przeciążony sensorycznie, które towarzyszy zanurzeniu się w danym miejscu.
W naturze oznacza to znalezienie miejsca do siedzenia. Poświęć temu przynajmniej 15 minut, dłużej, jeśli chcesz. Nawet cały dzień. Możesz być przytłoczony nie tylko przez większy zakres dostępnych widoków, zapachów i dźwięków, ale także przez ich intensywność. Dlaczego? Ponieważ zacząłeś zauważać i zwracać uwagę na to, co zawsze tam było, ale w jakiś sposób zostało pozbawione twojej uwagi.
2. Wyznacz sobie cel, który umożliwi Ci „produktywne” wędrowanie.
Może to brzmieć jak oksymoron, ale zostań ze mną. Wybierz cel (np. piekarnię, kawiarnię, świątynię, punkt widokowy itp.), ale uwolnij się od oczekiwania, że faktycznie musisz tam dotrzeć.
Uważam, że niektóre z naszych najlepszych doświadczeń są nieoczekiwane, zdarzają się,gdy w drodze pozwoliliśmy sobie na zatrzymanie się , zgubienie, podążanie za swoją ciekawością, a w niektórych przypadkach daliśmy sobie wolność, aby nigdy nie dotrzeć na miejsce.
Natrafiliśmy na targ uliczny, gubiąc się w drodze na plac Durbar w Katmandu.
Jednakże, podczas gdy wyruszenie na wędrówkę bez celu może działać dla niektórych, dla innych może skutkować poczuciem bezsensowności. Mając jakiś cel na myśli, nawet jeśli luźno, pozwala nam mniej skupiać się na tym, dokąd zmierzamy i cieszyć się trochę bardziej tym, co nas otacza.
Podczas naszej ostatniej podróży do Strasburga odkryliśmy, że niektóre z najbardziej satysfakcjonujących chwil eksploracji i zanurzenia się w świecie miały miejsce w drodze (zwykle na jakieś wydarzenie związane z jedzeniem), w małych rzeczach.
3. Odłóż urządzenie na kilka minut.
Nie zrozumcie mnie źle, fotografowanie i dokumentowanie miejsca, doświadczenia jest ważne dla wielu z nas. Jeśli ktokolwiek potrafi docenić tę potrzebę, ten impuls, to my potrafimy. Bardzo. Konsumowanie pamięci obrazu jest również satysfakcjonujące.
Istnieje jednak różnica między przyjmowaniem rzeczy zza obiektywu a angażowaniem się w nie bez barier, wyłącznie za pomocą naszych zmysłów. Rozpoznanie tej różnicy wydaje się kluczowe dla zachowania naszego człowieczeństwa, naszej człowieczeństwa.
Być zabranym przez to, co jest. Koh Samui, Tajlandia.
Mrugnij. Zrób zdjęcie umysłem. To, co zaobserwujesz, będzie bardziej, inne.
Kiedy zostaliśmy zaproszeni na wieczorne spotkanie ramadanowe w Kirgistanie , oparliśmy się pokusie wyciągnięcia aparatu i zrobienia zdjęć, pomimo spektakularnej wyjątkowości naszych okoliczności: chropowatego posiłku przy świecach w jurcie. Staraliśmy się nie zepsuć atmosfery naszego powitania i traktowania jako częściowo honorowych gości, częściowo rodziny. Podczas tego posiłku było wiele niezwykłych momentów, w tym podanie szczęki kozy do obgryzania, ale cieszenie się doświadczeniem bez ucieczki zapewniło głębszą więź z miejscem i ludźmi wokół nas.
Co więcej, jeśli to zaakceptujesz, możesz odkryć, że Twoje zdjęcia wydają się dziwnie trójwymiarowe, gdy je później obejrzysz. Ten inny wymiar? Został ukształtowany i ukształtowany przez głębię Twojego związku z doświadczeniem.
4. Nie przesadzaj z ilością rzeczy, które planujesz.
Odkryłem, że w większości aspektów mojego życia koncepcja „mniej znaczy więcej” potwierdza się z każdym nowym doświadczeniem. W podróżach zdecydowanie tak . Odwrotna strona: tę zasadę niezwykle trudno wprowadzić w życie.
W obliczu ograniczonego czasu i zasobów kuszące jest, aby spróbować spakować wszystko, wcisnąć listę 10 najlepszych z ulubionego przewodnika do swojego planu podróży — ponieważ jest to to, co powinieneś zrobić, aby zmaksymalizować swoje doświadczenie. Już tam byłem, zrobiłem to. Podczas gdy zaznaczanie pól może dać pewną satysfakcję i serię zdjęć, pytanie, które możesz rozważyć, aby sobie zadać: Czy naprawdę wyjadę odświeżony, naładowany, rozradowany, odnowiony?
I: Jaka jest moja wyjątkowa historia, która wyłoniła się z tego wszystkiego?
Nasza rada, podobnie jak w przypadku pakowania: umieść wszystko, co chcesz zrobić, na liście, a następnie ustal priorytety dla górnej połowy. Następnie zacznij odpuszczać jeszcze więcej. Staraj się planować tylko jedną lub dwie wizyty dziennie i zostaw miejsce na te chwile pomiędzy, wylegując się w kawiarni, siedząc na ławce w parku, zanurzając się w nieoczekiwanej rozmowie. Chłoń ludzi i miejsce, żywą historię wokół ciebie.
Zatrzymanie się na herbatę jest prawie zawsze dobrym pomysłem. Xiahe, Chiny.
——
Tak jak łatwo jest znaleźć sposoby na zajęcie się codziennym życiem, tak samo podobna pokusa istnieje podczas podróży. Pomimo wszystkich naszych własnych doświadczeń podróżniczych, Dan i ja nadal się z tym zmagamy.
Trudno jest w pełni być tam, gdzie jesteśmy i docenić prostotę chwili. Istnieje strach przed pominięciem czegoś (FOMO). Ironicznie, ten strach może stanąć na drodze do niektórych z najbardziej satysfakcjonujących doświadczeń, jakie podróże mają do zaoferowania.
Bycie tu i teraz jest nie tylko kluczem do zdobywania doświadczeń i tworzenia wspomnień, ale także celem samym w sobie.
Jak pozostajesz obecny w swoich podróżach?







COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
2 PAST RESPONSES
I was most fortunate 20 years ago when my wife enlightened me with the knowledge of not making a detailed itinerary when traveling. Just planning an entry and exit point, with respective dates, and then making your way on a day to day basis between the two geographic and time points. This when have done predominantly ever since, and when we have not we always end up saying "we should have", as the best vacations and experiences have always been impromptu.
Wonderful advice from two beautiful people. Thank you for sharing Audrey & Dan's blog post. They truly are this kind and insightful in person. Here's to slowing down enough to deeply experience & appreciate the people and places we meet.